Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak się zmienić


Elkaaa

Rekomendowane odpowiedzi

Od jakiegoś czasu staram się słuchać to, co ludzie o mnie mówią. Wiadomo,że wszelkie pochwały i komplementy są fajne i poprawiają nam humor, ale niestety są też niepochlebne opinie. Właśnie wczoraj miałam taki przykład. Koleżanka z pracy mi powiedziała, że jestem nie do wytrzymania, że się jej czepiam i że jestem strasznie nerwowa. Dziwne, bo to ona należy do ludzi nerwowych, wybuchowych i na dodatek nie umiejących się przyznać do niczego. Faktem jest, że strasznie mnie wkurza, więc na pewno podświadomie źle reagowałam na nią i na jej postępowanie, jednakże wierzcie mi, że starałam się być obiektywna i opanowana. Strasznie mnie zranił jej komentarz, tym bardziej, że mnie się wydawało, że to ona jest strasznie nerwowa i wybuchowa. Zresztą inne osoby też tak uważają. Chciała by wszystkimi rządzić, i wszystkich poustawiać tak jak swoją rodzinę. Jako, że jestem strasznie miękka, więc się rozpłakałam w kiblu, na szczęście jakoś udało mi się opanować te łzy i mam nadzieję, że nikt nie zauważył. Po przyjściu do domu jakoś udało mi się opanować i nie użalać się nad sobą a najważniejsze nie płakać, potem poszłam spać, bo już była 23, dopiero dzisiaj rano, kiedy wszyscy wyszli, to łzy popłynęły i płaczę do teraz. Co mam robić. Nie może być tak, żeby jeden głupi komentarz odbierał mi chęć do życia i powodował doła na cały dzień.Na dodatek chciałabym panować nad swoimi nerwami, aby nikt nie mógł takich komentarzy mi prawić. Z drugiej jednak strony, ta kobieta jest tak wkurzająca, że chciało by się ją ustawić po kątach. Mam wrażenie, że jak jej ustąpię, to będzie znaczyło, że się poddałam. Myślałam o tym, żeby ją ignorować, ale nie wiem czy mi się to uda. Może ktoś ma jakiś sposób, aby panować nad nerwami, a przede wszystkim nad łzami. Chciałabym , aby mnie nic nie ruszało i chciałabym być twarda jak kamień. Jestem wściekła na siebie za te cholerne łzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koniec użalania się nad sobą. Myślałam, że jak tu się trochę pożalę, to mi przejdzie chandra, ale niestety, dalej mam gule w gardle i w żołądku. Gdybym nie mogła jeść, było by ok, bo przynajmniej bym schudła, ale ja niestety zajadam stres. Im większy stres, tym większy apetyt. Muszę się wziąść w garść. Wiem, że nie lubimy tego określenia, ale mam wrażenie, że jak nie walczy się z tą cholerną deprechą, to ona wygrywa. Boję się tylko, że jak pójdę do pracy i znowu ktoś skomentuje moje postępowanie, to łzy popłyną bez jakiegokolwiek hamulaca. Mam je pod powiekami i nawet w tej chwili, ledwo co powstrzymuję się od płaczu. Tak, że chyba muszę sobie wmówić, że wszystko będzie dobrze i że życie jest piękne. Może ktoś ma jakiś sposób na łzy. Błagam wymyślcie coś i napiszcie jak powstrzymać się od płaczu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety nie znam sposobu na łzy. Ale też mam w pracy pewne osoby, z którymi nie żyję w zgodzie, jest też jedna pani, która często wręcz mnie upokarza tym, co mówi. Gdzieś wyczytałam, że dobrym sposobem na taką osobę to wymyślić jej jakieś śmieszne przezwisko i zawsze, gdy Cię wkurza powtarzać je sobie w myślach. Tak robię i trochę pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, popłakać sobie to i ulgę czasem przynosi.

Są rzeczy gdzie odreagować trzeba, a poryczeć

się np.w poduszkę jest lepiej niż trzymać wszystko w sobie.

 

A wiesz, jak ktoś się czepia mnie w pracy, a propo mojej

postawy czasem odpalam "trudno, tak czasem mam"

i koniec gadki - zmieniam temat na zagadnienie, z którym

to dana osoba przylazła. Czasem najlepiej zacząć ignorować

niektóre komentarze. Mówiąc w prost - olać to.

Wiem, ze nie jest to szczyt grzeczności, ale działa.

 

Rozumiem, że w tej chwili możesz czuć się pogubiona

w tym wszystkim. Będzie dobrze. Uszy do góry.

 

 

~*~

Moja przestrzeń

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie za wszystko i wszyscy w dzieciństwie krytykowali dlatego teraz brak mi pewności siebie widzę same wady

od tego się zaczyna ze problemy z dzieciństwa mają wpłw na nasze dorosłe życie.

W moim przypadku boje sioe strasznie odrzucenia,unikam jak ognia osob które mogę mnie skrzywdzic,ale czasami nie jestesmy w stanie ocenic na początku takiej osoby.

Znowu to jestem strasznym uparciiuchem który jak sobie coś wymyśli dąży do tego po trupach do bólu i nieraz mimo satysfakcji ze coś się osiągneło jest wielki dół,ze to dla nas nie jest nagroda wygrana w walce lecz wielką porażka :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za wpisy i dobre rady. Na szczęście wczoraj w pracy było ok. Ja starałam się panować nad nerwami, a mój wróg też miał dobry dzień. Wiem, że będzie różnie i muszę się na to przygotować. Nie będzie łatwo, bo ja jestem strasznie wrażliwa na krytykę i na odrzucenie. To też pozostałości z dzieciństwa. Wszystko robiłam wtedy źle, byłam najgorsza ze wszystkich wnucząt mojej babci, która mnie wychowywała, czułam się jak brzydkie kaczątko i czarna owca. Zdaję sobie sprawę z tego, że paradoksalnie byłam najukochańszą wnuczką i oczkiem w głowie mojej babci, ale niestety, wtedy jako dziecko miałam inne odczucia. I tak pozostało. Do dzisiaj nie mam wiary w siebie, czuję się gorsza od innych. Bardzo mnie mobilizują pochwały, natomiast krytyka dołuje i paraliżuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×