Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czesc


Blokada

Rekomendowane odpowiedzi

Przywitam się jeszcze raz, bo poprzednio nikt mi nie odpowiedział. Choruje psychicznie, ostatnio miałam gorszy czas, zaczęło wydawać mi się że wszyscy mnie znają. Teraz czuję się lepiej, zwiekszylam dawkę leku. Ale...gdy tak gorzej się czułam, w napływie złości na wszystko i wszystkich, na to że nie mogę znaleźć pracy, na to że sąsiedzi wysyłają mnie do psychiatryka, postanowiłam sprzedać mieszkanie i się wyprowadzić, gdzieś gdzie nikt mnie nie będzie znał. I teraz jestem w kropce, nie wiem czy dobrze zrobiłam czy bardzo źle. Nie wiem jak przy moich zaburzeniach poradzę sobie w innym miejscu. Do tej pory nigdy nic mi nie wychodziło. Mam teraz czarne myśli, że teraz też mi to wyjdzie tylko na gorzej. Proszę doradzcie coś, nie mam w nikim żadnego wsparcia, do kogo się zgłosić. Nie mam rodziny, przyjaciół. Mam lekarza, ale co on powie na to co już zrobiłam. Za wiele nie pomoże. Proszę was o wsparcie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Blokada witaj na Forum, w listopadzie jak do nas dołączyłaś było chyba trochę zamieszania, stąd nikt Cię nie przywitał właściwie. Patrząc na to co piszesz zastanawiam się czy przypadkiem nie chorujesz na ChAD, bo tak drastyczne decyzje często się podejmuje właśnie w tej chorobie. Niestety trudno tu coś doradzić, skoro już to zrobiłaś - sprzedałaś mieszkanie. Czy już się wyprowadziłaś do innego miasta?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki, że się odezwałeś. Ponoć to borderline. Jestem w trakcie szukania mieszkania, w grę wchodzą tylko inne miasta bo w moim nic na sprzedaż nie ma. Będę musiała znaleźć pracę, ale jak to wyjdzie to nie wiem. Przyznam się, że się boję tego wszystkiego. Wiem, że to już się stało i nikt tu nic na to mądrego nie wymyśli. Ale jakoś tak napisałam, żeby zobaczyć czyjąś reakcje, czy będą to słowa ze za bardzo panikuje czy też słowa litości dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Blokada czasem warto zacząć od nowa, jakby z czystym kontem. Może nie będzie tak źle, byle się nie poddawać lękom. Może zanim zdecydujesz, gdzie się przeniesiesz, sprawdź czy jest w tym miejscu możliwość zatrudnienia. Działaj spokojnie, pewne decyzje trzeba przemyśleć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz, nie ufam już sobie i swoim decyzjom. Wiem, że trzeba to dokładnie przemyśleć gdzie się teraz przeprowadzić, wiadomo większe miasto większa możliwość podjęcia pracy ale i ceny za mieszkania większe. No i pytanie czy odnajdę się przy takim dużym natężeniu bodźców. A różnie z tym bywało. Z drugiej strony jest ta odrobina nadzieji o której piszesz, że zacznę od nowa,inne perspektywy przede mną. Waham się cały czas 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1. "Wiesz, nie ufam już sobie i swoim decyzjom."

2. "Z drugiej strony jest ta odrobina nadzieji o której piszesz, że zacznę od nowa,inne perspektywy przede mną. "

 

Jak będziesz coś decydować, to słuchaj się tej drugiej ciebie ;)
Nowy początek jest fascynujący, miło że się tym dzielisz. 
Chociaż nie wszystko będzie nowe, jeśli masz ograniczające przekonania to one pójdą za tobą gdziekolwiek się wybierzesz.
Zajrzę tu jeszcze do ciebie później, ok?
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, Relfi napisał:

1. "Wiesz, nie ufam już sobie i swoim decyzjom."

2. "Z drugiej strony jest ta odrobina nadzieji o której piszesz, że zacznę od nowa,inne perspektywy przede mną. "

 

Jak będziesz coś decydować, to słuchaj się tej drugiej ciebie ;)
Nowy początek jest fascynujący, miło że się tym dzielisz. 
Chociaż nie wszystko będzie nowe, jeśli masz ograniczające przekonania to one pójdą za tobą gdziekolwiek się wybierzesz.
Zajrzę tu jeszcze do ciebie później, ok?
 

Bardzo mi miło, że się odezwałeś. Budująca wypowiedź z Twojej strony. 

Czasem można natrafić w życiu na fajne osoby, coś rzadko mnie to spotyka, ale pokazujecie że jest to możliwe. 

Przede mną duże zmiany, czas pokaże jak na tym wyjdę, ale mam cichą nadzieję, że wszystko się ułoży. Gdybym jeszcze była zdrowa, to na pewno bardziej bym w siebie wierzyła. Proszę trzymajcie kciuki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Blokada witaj 🙂 Jeżeli stare życie ci uwiera to może nowe pokaże się z lepszej strony. Nigdy tej pewności nie będziesz mieć ale jak nie spróbujesz coś zmienić  to się nie dowiesz. Masz lekarza a terapia może by była pomocna i otrzymałabyś wsparcie. Sama czasem korzystam jeszcze w kluczowych momentach kiedy czuje mętlik w głowie. Pozwala mi to ułożyć swoje myśli i oddzielić to co zaburzone od tego co właściwe. Powodzenia i oddzywaj się w razie potrzeby 🙂

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Blokada witaj w gronie 🙂 Ja dołączyłam niedawno, jestem na początku swojej drogi z nerwicą (chyba....), więc wiem jak to jest fajnie otrzymać od kogoś słowa wsparcia.... Jeśli w mieście, w którym mieszkasz nie masz pracy, rodziny, przyjaciół to moim zdaniem warto zacząć coś nowego od czystej kartki.... Trzymam mocno kciuki 🙂 Nie bój się zmian - dopiero z perspektywy czasu będzie w stanie zauważyć, że wyszły Ci na lepsze. Pozdrawiam ciepło 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Melodiaa nie dziękuję.

Fajnie, że się odezwałaś. Pomysle o terapii, ale z doświadczenia wiem, że ciężko znaleźć kogoś odpowiedniego dla siebie. 

Ale cieszę się, że Ty masz wsparcie w swoim terapeucie.

Zastanawiam się tylko czy to stare życie tak mnie uwiera, czy ja sama nie stanowię dla siebie najwiekszego zagrożenia.

Udanego popoludnia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Blokada napisał:

@Melodiaa nie dziękuję.

Fajnie, że się odezwałaś. Pomysle o terapii, ale z doświadczenia wiem, że ciężko znaleźć kogoś odpowiedniego dla siebie. 

Ale cieszę się, że Ty masz wsparcie w swoim terapeucie.

Zastanawiam się tylko czy to stare życie tak mnie uwiera, czy ja sama nie stanowię dla siebie najwiekszego zagrożenia.

Udanego popoludnia

Pomyśl...jeżeli masz zaburzenia osobowości to terapia najbardziej wskazana i nie kieruj się opinią, że trudno znaleźć odpowiedniego.  

Nie przesądzaj tego na swoją niekorzyść. 

Wiesz co? Sama czasem myślę, że jestem swoim największym wrogiem. Czasami nam trudno bo niedość, że musimy ogarniać siebie to jeszcze ten cały "burdel" wokół siebie. Czasem bywa naprawdę trudno...

Terapia pomoże ci zrozumieć też samą siebie 🙂

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

57 minut temu, ewa.119 napisał:

@Blokada witaj w gronie 🙂 Ja dołączyłam niedawno, jestem na początku swojej drogi z nerwicą (chyba....), więc wiem jak to jest fajnie otrzymać od kogoś słowa wsparcia.... Jeśli w mieście, w którym mieszkasz nie masz pracy, rodziny, przyjaciół to moim zdaniem warto zacząć coś nowego od czystej kartki.... Trzymam mocno kciuki 🙂 Nie bój się zmian - dopiero z perspektywy czasu będzie w stanie zauważyć, że wyszły Ci na lepsze. Pozdrawiam ciepło 🙂

Czesc. Tak, wsparcie ma ogromne znaczenie, zwłaszcza dla jednostek słabszych, z problemami. Dlatego cieszę się, że mam jakikolwiek odzew, bo bedac samemu to czarne myśli nachodzą. 

Wiesz, bardzo boję się zmian, nie jestem najmłodsza, życie mnie już sporo doświadczyło. Jestem bardzo nieufna, a zarazem naiwna:) tak, tak też można 🙂 pozdrawiam równie cieplo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Melodiaa na 6 terapii, 1tylko wyglądała w miarę sensownie. Ale terapeuta nie chciał już ze mną współpracować, i powiedział, że nie zna nikogo kogo mógłby mi polecić. Jednak gdzieś głęboko wierzę, że gdzieś tam jest ktoś kto byłby mi w stanie pomóc i doprowadziłby mnie do porządku. Kwestia czasu, chęci i pieniędzy:) 

Jestem trudny przypadek hehe lubię sama siebie sprowadzać na dno. 

Mama chora, tata też nerwicowiec. A bardzo ich przypominam. 

Dziękuje za wsparcie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Blokada napisał:

Jestem trudny przypadek hehe lubię sama siebie sprowadzać na dno. 

Hehe podajmy sobie rękę...

Powodzenia i pisz kiedy potrzebujesz bo nikt nie powinien czuć się sam. Kiedyś tutaj trafiłam w rozsypce i pomogło mi to przetrwać.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem trudny przypadek hehe lubię sama siebie sprowadzać na dno. 

Mama chora, tata też nerwicowiec. A bardzo ich przypominam. 

 

No to masz obciążenie po rodzicach. Wiele programów w tym negatywnych przejmujemy tą drogą. Ale nie ma co ich winić, oni też nie mieli pewnie łatwo.

 

Jednak gdzieś głęboko wierzę, że gdzieś tam jest ktoś kto byłby mi w stanie pomóc i doprowadziłby mnie do porządku.

 

Właśnie że wszystko jest z tobą w porządku już teraz, dlatego myślisz o tym by coś zmienić. To jest takie normalne myślenie.

 

 

 

Mogę ci poradzić na pewno, byś nie sabotowała tego co zamierzasz w swoim życiu robić. Naucz się wybierać dobre rzeczy, myśleć pozytywnie, zdrowo jeść, ćwiczenia, zabawa, taki truizm. Nawet twój nick jaki sobie wybrałaś w niczym nie pomaga, po co się z tym jakoś identyfikować?

Jeżeli naprawdę chcesz zacząć od nowa i wszystko zmienić, to trzeba mieć powód :))

Wiadomo od razu się nie da, to jest proces i nie przytłaczaj się. Możesz wybrać np. 2 sprawy na których się teraz tylko skupisz. Tak więc nie sabotuj się, a jak się zdarzy to się zdarzy i nic, idziesz dalej, każdemu się zdarza.

 

 

Spróbuj znaleźć coś co pomoże ci odzyskiwać równowagę, bo to co piszesz jest takie czasami jak huśtawka. Nie wiadomo też jaką pracę znajdziesz, ale nie znam pracy która nie miała by swoich trudniejszych momentów, wtedy umiejętność pokrzepienia samego siebie bardzo się przyda.

 

To może być modlitwa, może być medytacja, pozytywne afirmacje, lub coś co wzbudzi twoje zainteresowanie, na każdego działa lepiej coś innego zależnie od gliny z której jesteś zrobiona. Kiedy odczuwasz niepokój możesz wyobrazić sobie światło. Tak po prostu, światło i obserwuj swoje ciało. To może być też kula światła, albo słońce. Nasz mózg reaguje niezależnie czy coś dzieje się naprawdę, czy coś tylko sobie wyobrażamy. Udowodniono naukowo, że kiedy ogląda się np. film wojenny to nasze naczynia krwionośne się zwężają. Dlatego nie oglądaj horrorów i innych takich

 

wszystko jest do przejścia.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Relfi bardzo sensownie i dużo piszesz:) 

To prawda, trzeba dbać o siebie, ale jak włączy mi się czarnowidztwo to już po mnie. Horrorów właśnie nie oglądam, staram się czytać spokojna literaturę, tylko wiesz jak jestem w swojej fazie to wszystko mnie denerwuje. Nawet książki, które piszą, tv już wogole nie oglądam, bo nie dam rady znieść tego co w niej leci. I tu koło się zamyka, bo zaczynam bać się siebie, że tak wszystko mnie denerwuje. Ludzie na około uśmiechnięci, zadowoleni, a ja chcę już umrzeć. 

Co do huśtawki w moim przypadku to cała ja. Raz sobie myślę, że dam radę, jakoś to będzie, jestem mądra, w każdym razie mądrzejsza niż byłam, wiem co wartościowe a co nie. Po czym za chwilę wpadam w czarna rozpacz, czemu teraz mam być nagle dobrze, jak tyle lat tkwię w takim bagnie. Z wiekiem nadzieja na lepsze jutro maleje. Czuję, że przegrałam walkę o dobre jakosciowo życie. Cały czas idę tylko coraz bardziej na dno. I końca tego dna nie widać, bo co Pomysle że gorzej być już nie może, to z biegiem czasu okazuje się ze jest! 

Boję się bardzo co będzie dalej. Jak z moimi nerwami poradzę sobie jak będzie jeszcze bardziej stresująco. Ja bez leków już bym nie żyła. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 15.03.2023 o 18:02, Blokada napisał:

Przywitam się jeszcze raz, bo poprzednio nikt mi nie odpowiedział. Choruje psychicznie, ostatnio miałam gorszy czas, zaczęło wydawać mi się że wszyscy mnie znają. Teraz czuję się lepiej, zwiekszylam dawkę leku. Ale...gdy tak gorzej się czułam, w napływie złości na wszystko i wszystkich, na to że nie mogę znaleźć pracy, na to że sąsiedzi wysyłają mnie do psychiatryka, postanowiłam sprzedać mieszkanie i się wyprowadzić, gdzieś gdzie nikt mnie nie będzie znał. I teraz jestem w kropce, nie wiem czy dobrze zrobiłam czy bardzo źle. Nie wiem jak przy moich zaburzeniach poradzę sobie w innym miejscu. Do tej pory nigdy nic mi nie wychodziło. Mam teraz czarne myśli, że teraz też mi to wyjdzie tylko na gorzej. Proszę doradzcie coś, nie mam w nikim żadnego wsparcia, do kogo się zgłosić. Nie mam rodziny, przyjaciół. Mam lekarza, ale co on powie na to co już zrobiłam. Za wiele nie pomoże. Proszę was o wsparcie 

A ja mieszkam niby blisko Warszawy, ale otoczony lasem i dookoła w promieniu 200 metrów ode mnie nikt nigdy nie będzie mieszkał, bo ziemia należy do mnie:) nie potrzebuję sąsiadów i ich mieć nigdy nie będę i bardzo dobrze mi z tym, bo jestem swobodny, wolny i robię to co chcę i jak chcę:) więc nie ma co rozpaczać:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, DEPERS napisał:

A ja mieszkam niby blisko Warszawy, ale otoczony lasem i dookoła w promieniu 200 metrów ode mnie nikt nigdy nie będzie mieszkał, bo ziemia należy do mnie:) nie potrzebuję sąsiadów i ich mieć nigdy nie będę i bardzo dobrze mi z tym, bo jestem swobodny, wolny i robię to co chcę i jak chcę:) więc nie ma co rozpaczać:) 

Dzięki kochany. Fajnie to teraz przeczytac. Blokada trochę wiary w siebie! ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Blokada napisał:

Dzięki kochany. Fajnie to teraz przeczytac. Blokada trochę wiary w siebie! ;)

Spoko, im więcej sąsiadów tym więcej problemów i komplikacji, a jak się chce napić z kimś kawy to się pije z samym sobą, doborowe towarzystwo do kawy to podstawa:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, DEPERS napisał:

Spoko, im więcej sąsiadów tym więcej problemów i komplikacji, a jak się chce napić z kimś kawy to się pije z samym sobą, doborowe towarzystwo do kawy to podstawa:) 

U mnie w mojej klatce schodowej nikt się jeszcze nie wyprowadził odkąd tam mieszkam, czyli od samego początku. Z początku było fajnie, przywiązaliśmy się do siebie, byli dla mnie jak rodzina. Po mojej chorobie wszystko się zmieniło. Teraz nawet się nie witamy. Smutne to, jak życie się zmienia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, Blokada napisał:

U mnie w mojej klatce schodowej nikt się jeszcze nie wyprowadził odkąd tam mieszkam, czyli od samego początku. Z początku było fajnie, przywiązaliśmy się do siebie, byli dla mnie jak rodzina. Po mojej chorobie wszystko się zmieniło. Teraz nawet się nie witamy. Smutne to, jak życie się zmienia. 

Zmienia. Ja staram się nie pielęgnować takich uczyć jak smutek, żal, bo w ten sposób się to utrwala w głowie i później z automatu może podświadomość w takie poczucia wciągać. Ja pielęgnuję sarkazm i ironie, życie jest zbyt krótkie żeby brać je na poważnie:) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, DEPERS napisał:

Zmienia. Ja staram się nie pielęgnować takich uczyć jak smutek, żal, bo w ten sposób się to utrwala w głowie i później z automatu może podświadomość w takie poczucia wciągać. Ja pielęgnuję sarkazm i ironie, życie jest zbyt krótkie żeby brać je na poważnie:) 

To reprezentujemy dwa odmienne światy:) dla mnie życie nie jest za krótkie, jest wystarczające, a czasami i za długie hehe i nie twierdzę, że któreś z nas ma rację, bo Ty bynajmniej cieszysz się z życia doczesnego:) a ja nie 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×