Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nurt poznawczo-behawioralny a psychodynamiczny - własne porównanie


eleniq

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie Kochani!

 

Chciałbym Was zachęcić do dyskusji na temat tego, który nurt psychoterapeutyczny - poznawczo-behawioralny czy psychodynamiczny okazuje się być tym lepszym nurtem dla Was oraz jak widzicie dane nurty w odniesieniu do swoich bądź czyichś doświadczeń. Chciałbym też Wam spróbować udowodnić, że psychoterapia w złym nurcie może zaszkodzić i tym samym, że nie każdy nurt jest dla każdego.

 

Zacznę od siebie... Miałem okazję przechodzić terapię zarówno w nurcie psychodynamicznym, jak i w nurcie poznawczo-behawioralnym. Pierwszą moją psychoterapią była psychoterapia indywidualna w nurcie psychodynamicznym, w której wytrwałem 2,5 roku. Nie określałem sobie jasnych celów przed przystąpieniem do terapii. Miałem zaledwie 20 lat, kiedy ją rozpocząłem. Terapię miałem poleconą przez prowadzącą mnie ówcześnie Panią Doktor, do której chodziłem 7 lat. Początki tej psychoterapii wydawały się dość obiecujące. Były w tej terapii dość duże regresje i progresje. Ogółem byłem niezwykle zaciekły w niej, jednak przez bardzo silny lęk i zaburzenia myślenia często popadałem w stany, które momentami poważnie mi utrudniały tę psychoterapię. Wiele razy doświadczałem w trakcie tej terapii lub po wyjściu z gabinetu silnych stanów odrealnienia. Pod koniec psychoterapii były one wyjątkowo nasilone, myśli samobójcze bardzo się nasilały, nie dawałem rady utrzymać się w terapii. Po 2,5 latach terapii nie widziałem w sobie satysfakcjonujących zmian - ani w sposobie myślenia, ani w sposobie reagowania. Żadne emocje nie zostały tak naprawdę przepracowane. Terapia w zasadzie wyglądała tak, że na sesjach miałem całkowicie wolną rękę, terapeuta nie odnosił się prawie w ogóle do moich wypowiedzi, jakby kazał mi je samemu interpretować, rozmawiałem bardzo dużo o swojej przeszłości, bo też nie wiedziałem o czym mam do końca rozmawiać na takiej terapii, po prostu gadałem co chciałem, a podobno założeniem psychoterapii psychodynamicznej jest m.in. to, że wszelkie problemy mają podłoże w dzieciństwie. Choć kiedy próbował mi coś tam wytłumaczyć, to słyszałem często jakieś dziwne i nieco ogólnikowe odniesienia typu: "mam nauczyć się budować sobie życie na tych problemach, które mam" albo "jest pan introwertykiem i wśród ludzi może mieć pan myśli samobójcze", albo "musi pan nauczyć się z tym żyć" albo "jest pan po przeżyciach, to może pan pracować w szatni". Także widzicie... Wolne interpretacje nie były dobrą drogą dla mnie. Kiedy już był pewien punkt kulminacyjny, w którym odczułem zupełny brak sensu kontynuowania tej terapii i wyraziłem delikatnie swoje wątpliwości odnośnie sposobu prowadzenia tej terapii swojemu psychoterapeucie, to usłyszałem, że "to wyłącznie moja wina, że nie umiem korzystać z psychoterapii, a nurt psychodynamiczny nie jest dla pana, bo nie umie pan przyjmować innych interpretacji czegoś, no i wiem też od pana lekarza, że ma pan zespół aspergera, więc pretensję, może mieć pan tylko do siebie". No cóż... Szkoda, że nie usłyszałem tego jakieś 2,5 roku wcześniej. Eh... Było mi bardzo smutno z tego powodu. Bałem się o siebie, nie wiedziałem co mam począć, skoro usłyszałem, że nie nadaję się do terapii. Też wziąłem to mocno do siebie, bo moje poczucie wartości było cały czas w opłakanym stanie, jak przed terapią, tak i po terapii. Mówię wam... Chyba nie ma nic gorszego niż zostać zupełnie samemu z ciągle rozpadającą się psychiką!

 

Po tej terapii nabrałem niezwykle krytycznego stosunku do psychoterapii jako metody leczenia. Myślałem, że już nigdy się do terapii nie przekonam. Swoją wiarę we wyzdrowienie podłożyłem na pewien czas tylko w leki, które całe szczęście mnie bardzo podniosły. Na tyle mocno mnie podniosły, że dały mi taką sporą prowizoryczną wiarę w siebie, która ułatwiła mi podjęcie się dobrej pracy. Dostałem wymarzoną pracę w wymarzonym miejscu. Ludzie w niej bardzo mnie podbudowali, sam też odkrywałem swoje mocne strony w tej pracy, bo była bardzo mocno powiązana z moimi zainteresowaniami i predyspozycjami osobowościowymi. Liczyła się w tej pracy duża wiedza medyczno-chemiczna, spokój, opanowanie, wysoka kultura osobista. To dokładnie JA!!! Przez 6 miesięcy tej pracy wykonałem ogrom pracy nad sobą. Efekt zauważyłem dopiero po czasie. To mi podbudowało moje poczucie wartości, które leżało i kwiczało z bólu przez wiele, wiele lat. Ten etap nazywam PRACĄ WŁASNĄ. Przy okazji leki, które cały wówczas brałem, miałem dobrze dobrane przez nowego lekarza. Leki bardzo mi poprawiły myślenie, stonowały wszechogarniający lęk i zlikwidowały niemal do zera myśli samobójcze.

 

Po tej pracy własnej odzyskałem na nowo wiarę w swoje możliwości. Dało mi to podstawę do rozpoczęcia kolejnej poważnej psychoterapii. Tym razem zdecydowałem się na psychoterapię w nurcie poznawczo-behawioralnym na oddziale dziennym w grupie młodych dorosłych 18-26. Przed wejściem w terapię miałem bardzo dobrze ustawione leczenie farmakologiczne, które ułatwiało mi bardzo mentalizację, co było niezwykle ważne na tej terapii. Miałem okazję trafić na bardzo fajną, zgraną i aktywną grupę terapeutyczną. Dzięki pracy terapeutycznej w grupie miałem ochotę nie tylko posłuchać odniesień ale też spojrzeć na problemy innych z różnych perspektyw, ponieważ odnosiliśmy się do każdego w różny sposób. Nasze odniesienia były zgrabnie podsumowywane przez terapeutów, bardzo jasno i rzeczowo. Nauczyłem się nazywać swoje emocje, podejmować dyskusję z własnymi myślami, patrzeć na pewne sprawy z innych perspektyw, odkryłem swoje narzędzia do radzenia sobie z przykrymi myślami i emocjami, przy czym nie rozpracowywałem za mocno przeszłości. Poradzenie sobie z przeszłością to jedno, zaś odkrycie w sobie narzędzi do RADZENIA sobie ze swoimi przykrymi emocjami czy myślami. Nie żyję z nimi, bo ŻYCIE jest moje, a nie moich problemów. Czyli założenia poprzedniej terapii zostały jakby obalone. Często żeby coś osiągnąć trzeba trafić na odpowiednich ludzi, bo też ze wszystkim człowiek sam sobie nie poradzi.

 

To na razie tyle ode mnie. Jestem bardzo ciekaw Waszych odniesień oraz doświadczeń. Też jeżeli będziecie chcieli, żebym o czymś więcej opowiedział, to również oznaczajcie mnie, to odpowiem jak najszybciej 🙂

 

Pozdrawiam ciepło! 

Edytowane przez MarekWawka01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapytam jako osoba, która przymierza się do behavioralno poznawczej. 
Czy tam w niej zawarte jest coś więcej (jeśli tak, to co?) niż to ocenianie procentowe stanów/myśli etc, czy to jest główny fundament tego nurtu?

Edytowane przez Samniewiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć! 

 

Przede wszystkim bardzo się cieszę i chciałbym pogratulować wytrwałości, że znalazłeś w sobie siłę na poradzenie sobie z problemami oraz, co najważniejsze, że trafiłeś na odpowiednich ludzi! Zawsze czytając historie podobne do Twojej nabieram przekonania, że i sam znajdę swoją drogę.

Sam jeszcze nie mam doświadczenia z terapią poznawczo-behawioralną, natomiast od 3,5 roku jestem w terapii psychodynamicznej i... niestety moje doświadczenia są bardzo podobne do Twoich, Marku. Niestety, bo mam wrażenie, że wiele trapiących mnie problemów zostało jedynie "rozgrzebanych", czasami może i nawet się one nasiliły, a nie zostały należycie przepracowane. Podobnie jak u Ciebie miałem pełną dowolność o czym chcę mówić, co często prowadziło do tego, że nie wiedziałem o czym tak naprawdę mówić powinienem. Również starałem się opowiadać sporo o swoim dzieciństwie i gdy tylko znajdowałem jakieś zależności między chwilą obecną a tym, co mogło ukształtować mnie w przeszłości, słyszałem w odpowiedzi "dobrze, a po co panu w ogóle ta wiedza i co pan z nią zrobi w przyszłości?", co tylko dodatkowo zbijało mnie z pantałyku. Kilkukrotnie również mówiłem, że potrzebuję pomocy w rozwiązaniu poszczególnych swoich problemów, jak lęk przed bliskością czy kompulsywne, utrudniające normalne funkcjonowanie sprawdzanie mediów społecznościowych, na co usłyszałem od psychoterapeuty, że gdybym tylko lepiej poznał siebie i mój system nagrody, to z pewnością rzuciłbym telefonem w kąt oraz że nie może przejmować  za mnie odpowiedzialności za moje czyny i podawać mi rozwiązań na talerzu. Ogólnie za każdym razem, gdy komunikowałem jakiś problem, że nie czuję, aby proces przynosił mi jakieś wymierne korzyści i poprawę, słyszałem w kontrze, że nie rozumiem na czym proces terapeutyczny polega oraz pytanie, co ja tak naprawdę zrobiłem, aby poczuć się lepiej. W pewnym momencie wyrobiłem sobie wręcz dość skrajne zdanie, że ten konkretny nurt nosi znamiona szamanizmu: "musisz wierzyć, aby wyzdrowieć. Nie zdrowiejesz? Najwidoczniej za słabo wierzysz". Doprowadziło to do stanu, w którym niejednokrotnie czułem poczucie winy, że pomimo naszych usilnych starań mój stan się nie poprawia. 

Obecnie dwa tygodnie temu oświadczyłem, że pragnę zakończyć proces i podsumować naszą współpracę. Widzę, że mój terapeuta próbuje mnie jeszcze "zatrzymać", jednak oprócz ogólnego niezadowolenia z rezultatów dochodzi jeszcze aspekt ekonomiczny. Podsumowując: nie neguję, że ten nurt jest nieskuteczny. Na pewno niejednemu pomógł, w przeciwnym razie nie cieszyłby się popularnością. W moim natomiast indywidualnym przypadku nie sprawdził się on niemal w ogóle. Po ponad trzech latach jestem co prawda bardziej świadom problemu, ale to tyle; wciąż mam silne przeświadczenie tego, iż nie mam narzędzi, aby sobie z nim poradzić, a ciężkie emocje nie zostały przepracowane. 

Cieszę się, że mogłem się podzielić tutaj swoimi doświadczeniami i życzę wszystkim wszystkiego dobrego. Dajcie też znać o swoich doświadczeniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odkopie temat , dziś zaczynam poznawczo behawioralna , mam identyczne zdanie , chodziłem na psychodynamiczną przez 3 lata i jakieś efekty tam były , przepracowałem przeszłość ale co do radzenia sobie z lękami i myślami to /cenzura/a mi dało ,psychodynamiczna to często skupia się na /cenzura/ach typu idź na siłownię , wyjdź na spacer , rób coś w domu byleby nie myśleć i oderwać myśli od tego co ma się nijak do zaburzenia bo w zaburzeniu często bardzo ciężko coś zrobić , ostatnio mi zostało narzucone wręcz że warto by było zacząć chodzić do kościoła i powierzyć swoje zaburzenia Bogu a może mi się poprawi bo dużo osób które z nią pracują tak miały xd nie skreślam psychodynamicznej bo w wielu kwestiach mi bardzo pomogła i po części zmieniła moje postrzeganie siebie i świata ale w dłuższej perspektywie sprawdzi się dla łagodniejszych depresji czy stanów lękowych moim zdaniem szczególnie gdy stany lękowe wystąpiły przez przykre wydarzenia w życiu , ale ja chcę spróbować poznawczo behawioralnej i popracowac nad sobą 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

53 minuty temu, p_jarecki00 napisał(a):

,psychodynamiczna to często skupia się na /cenzura/ach typu idź na siłownię , wyjdź na spacer , rób coś w domu byleby nie myśleć i oderwać myśli od tego co ma się nijak do zaburzenia bo w zaburzeniu często bardzo ciężko coś zrobić , ostatnio mi zostało narzucone wręcz że warto by było zacząć chodzić do kościoła i powierzyć swoje zaburzenia Bogu a może mi się poprawi bo dużo osób które z nią pracują tak miały

Jestem w terapii psychodynamicznej od paru lat i w życiu takich rad nie usłyszałam xD 

a co do zadań, żeby coś zrobić to właśnie w poznawczo-behawioralnej to na pewno będziesz to miał, także jeśli chciałeś tego uniknąć to bardzo zły nurt wybrałeś :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, acherontia styx napisał(a):

Jestem w terapii psychodynamicznej od paru lat i w życiu takich rad nie usłyszałam xD 

a co do zadań, żeby coś zrobić to właśnie w poznawczo-behawioralnej to na pewno będziesz to miał, także jeśli chciałeś tego uniknąć to bardzo zły nurt wybrałeś :D 

Właśnie chce popracować nad sobą na poznawczo behawioralnej bo już psychodynamiczna mi nic nie daje , mam wrażenie że stanęliśmy w kropce z moją terapeutka , wszystko przegadane nic takiego w moim życiu się nie dzieje stresującego a jednak lęk wolnoplynacy i nastrój depresyjny się utrzymuje ;pp i już nie wiem jak podchodzić do tego wszystkiego , mam nadzieję że na poznawczo behawioralnej poxnam jeszcze sporo wiedzy żeby z tych stanów zacząć powoli wychodzić 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale do psychodynamicznej pewnie wrócę bo uwielbiam mówić mojej teraupetce o moich zmaganiach , przemyśleniach na przestrzeni dwóch tygodni bo tak się widzę z nią , pomaga mi to uwolnić pewne myśli które trzymam tylko w sobie , a terapeutka potrafi spojrzec na to fajnie z boku i na chłodno podpowiedzieć , to jest super sprawa ale czasami niektórych kwestii nie rozumiem może też przez to że kobietka ma 50 lat i inny światopogląd taki tradycyjny ale za to doświadczenia nie mogę jej odmówić 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×