Skocz do zawartości
Nerwica.com

Śmierć od Nerwicy


Piotr1988

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, Juz od dawna nurtowało mnie pytanie czy od nerwicy lękowej i Atakach lęku mozna umrzeć, Wiem że tu już takie pytania napewno padały Ale skoro Nagły lęk może doprowadzić do Zawału A jak dobrze wiemy Lęk który nas doświadcza przy Atakach lęku jest Strasznie silny To czy kiedyś nie może nas coś takiego spotkać Sam mam zdiagnozowaną nerwice lękową i bardzo się właśnie z tego boję Nabawiłem się już dodatkowego skurczu serca który widać w Badaniach Ekg Badania różnego rodzaju robię cały czas ale to nic nie daje Bo kiedyś to się chociaż na chwilę uspokoiłem jak Wyniki Były Ok A teraz już mnie to nie uspokaja Niewiem już jak mam wlaczyc z tym 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

48 minut temu, Piotr1988 napisał:

Witam, Juz od dawna nurtowało mnie pytanie czy od nerwicy lękowej i Atakach lęku mozna umrzeć, Wiem że tu już takie pytania napewno padały Ale skoro Nagły lęk może doprowadzić do Zawału A jak dobrze wiemy Lęk który nas doświadcza przy Atakach lęku jest Strasznie silny To czy kiedyś nie może nas coś takiego spotkać Sam mam zdiagnozowaną nerwice lękową i bardzo się właśnie z tego boję Nabawiłem się już dodatkowego skurczu serca który widać w Badaniach Ekg Badania różnego rodzaju robię cały czas ale to nic nie daje Bo kiedyś to się chociaż na chwilę uspokoiłem jak Wyniki Były Ok A teraz już mnie to nie uspokaja Niewiem już jak mam wlaczyc z tym 

Dużo osób zadaje sobie to pytanie, szczególnie jak jest bardzo źle. Nerwica na niszczy. Niszczy nasz układ nerwowy, wpływa też na inne rzeczy. Ludzie mówią " e na nerwicę się nie umiera" nie była bym tego taka pewna. Bądź co bądź silny stres, czy też lęk oraz chroniczne zmęczenie może doprowadzić do śmierci. Przynajmniej ja tak na to patrzę. Chociaż powiem że " umierałam" już miliony razy, karetki były wzywane, SOR odwiedzany. Czułam jak umieram, jak serce przestaje mi bić itp itd a to tylko był mój lęk i nakręcanie się. Grunt to podjąć jakieś kroki by to załagodzić bądź z tego wyjść czyli terapia bądź leczenie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo mądrze to napisałaś, Bo taki stan nie prowadzi do niczego Dobrego Temat szpitali i badań u mnie już przerobiony na maxa Efekt czuje się nieraz jak by życie ze mnie uszło i stało się męczarnia i jakąś Kara Szukam już wszędzie pomocy Psycholog słuchał ale nie wyczuwałem żadnej pomocy I ulgi Chwilowa tylko jak się komuś wygadalem Więc dlatego zdecydowałem się teraz na to Forum Bo są tu ludzie którzy tego doświadczają lub doświadczyli Psychiatra też zaliczony leki przepisane po prawie dwóch miesiącach brania zero efektu Tylko po alproxie coś czuję że jest ok Ale to nie wyjście się naćpać i uzależnić Dostęp do leków mam nieograniczony Więc z tym nie był by problem Ale czemu mam się wyniszczyć Tymi lekami Bo napewno mają też szkodliwy wpływ na nasz organizm Przepraszam za błędy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj musisz wybierac mniejsze zło, a tym mniejszym złem wtym przypadku są leki. Masz jeszcze inne wyjscia, zreszta przy nerwicy to czesto jest jedyne wyjscie- terapia. Mozesz łaczyc oby dwa sposoby, czy isc odrazu na terapię. Niestety jezeli nerwica jest silna, to leki tutaj moga wiele nie pomoc. To znaczy moga przynieść w jakims stopniu ulge, lecz nie spowodowac jakiej super zmiany funkcjonowania w społeczeństwie.

 

Czy nerwica zabija? Nagła śmierć jest chyba mało realna, natomiast przewlekle mysle że tak, zabija. Nerwica powoduje rozne dysfunkcje w dystrybucji hormonów, układzie odpornościowym, juz nie wspominając o nerwowym. Ponoc najgorzej jak to idzie w parze z jakims nałogiem, a niestety ludzie znerwicowani sa bardziej podatni na nałogi i kompulsje. Sam kortyzol jest jak rdza, wiec organizm znacznie szybciej sie starzeje. A to wszystko do kupy wzięte jest super podłożem dla różnorakich chorób, poczynajac od raka i chorob układu krwionośnego.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo mądrze napisane i konkretnie Czytam tutaj wiele wypowiedzi I Fajnie że ludzie sobie tutaj pomagaja i piszą słowa otuchy Ale powiedzmy sobie też w prost że taki stan Prędzej czy później doprowadzi do pogorszenia naszego stanu zdrowia i doprowadzi do Prawdziwej choroby a nie tylko do objawów sonatycznych nerwicy Mógłbym już książkę napisać o objawach Nerwicy Lękowej Każdy kto się zastanawia czy to ma niech się zastanowi jak się to zaczęło a zawsze zaczyna się Atakiem paniki Który jest czym nagłym i musi być z czyms związany nie bierze się u osób którzy żyją sobie spokojnie bez zmartwień i jakiś przykrych Doznań w dzieciństwie Na Nerwice lękową trzeba sobie zapracować Aż w końcu wybuchnie Atakiem paniki który zapoczątkuje Chorobę która nas powoli niszczy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mysle, ze atakiem paniki to sie kończy, a nie zaczyna. A zaczęło sie lata temu, w większości przypadków, moze nawet trauma byla odziedziczona. Wiem ze trudno przestać siebie obwiniać, lecz biorąc to na logike nie jestesmy temu najczęściej winni.

 

Edytowane przez neon

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

57 minut temu, Piotr1988 napisał:

Bardzo mądrze napisane i konkretnie Czytam tutaj wiele wypowiedzi I Fajnie że ludzie sobie tutaj pomagaja i piszą słowa otuchy Ale powiedzmy sobie też w prost że taki stan Prędzej czy później doprowadzi do pogorszenia naszego stanu zdrowia i doprowadzi do Prawdziwej choroby a nie tylko do objawów sonatycznych nerwicy Mógłbym już książkę napisać o objawach Nerwicy Lękowej Każdy kto się zastanawia czy to ma niech się zastanowi jak się to zaczęło a zawsze zaczyna się Atakiem paniki Który jest czym nagłym i musi być z czyms związany nie bierze się u osób którzy żyją sobie spokojnie bez zmartwień i jakiś przykrych Doznań w dzieciństwie Na Nerwice lękową trzeba sobie zapracować Aż w końcu wybuchnie Atakiem paniki który zapoczątkuje Chorobę która nas powoli niszczy 

No dokładnie tak. U mnie wróciło w czerwcu i to nagle. Dostałam ataku paniki w markecie, nie wiedziałam co się dzieje, myślałam że stracę przytomność. Ciemność przed oczami itp itd nie będę pisać co i jak bo każdy z nas to zna. Lekarz rodzinny stwierdził że przestały działać leki na nadciśnienie ( taa mam je też, i nie wiadomo czemu bo u mnie w rodzinie nikt nie ma. Miałam przeważnie w ciążach więc może po nich zostało, albo przez nerwicę 🤷), dostałam nowe leki a one doprowadziły do takiego stanu że lepiej nie mówić. Nie miałam już nadziei na nic, nawet na to że przeżyje kolejny dzień. Trafiłam na forum, w sumie nie pamiętam ale chyba w lipcu. I w końcu poczułam że jestem tam gdzie trzeba, że są tutaj ludzie którzy nie powiedzą mi " weź się w garść, masz dzieci" , " inni mają gorzej" itp itd ludzie którzy mnie zrozumieją,i chociaż czasami mój stan jest naprawdę kiepski bo wpadam w panikę przy byle czym to wiem że tutaj zostanę zrozumiana. Cieszę się że tutaj jestem. Nerwicę mam od dziecka, już wtedy lekarza mówił mojej mamie że mam bardzo silną także lęki nie są mi obce. Leczę się już od wielu wielu lat z przerwami tylko niestety za każdym razem wraca i to jeszcze mocniej niż wcześniej. Eh. Ale myślę że się tutaj odnajdziesz, znajdziesz ludzi z którymi będziesz mógł porozmawiać na forum czy na priv. 🙂 

56 minut temu, neon napisał:

Mysle, ze atakiem paniki to sie kończy, a nie zaczyna. A zaczęło sie lata temu, w większości przypadków, moze nawet trauma byla odziedziczona. Wiem ze trudno przestać siebie obwiniać, lecz biorąc to na logike nie jestesmy temu najczęściej winni.

 

Tak, racja. Ale ataki to już tak naprawdę duży sygnał że trzeba coś zacząć robić. Mnie po kilku latach zaatakował atak paniki i był straszny, nie przypominam sobie bym wcześniej miała aż tak 🤨 ale fakt, nerwy miałam od dawna. Wiele stresujących sytuacji, ciężki związek, choroba i śmierć bliskiej osoby i wiele wiele innych rzeczy w tym rzeczy z przeszłości które nie dają mi spokoju. Z tym dziedziczeniem to akurat jest ciekawe🤔 zastanawiam się nad tym bo ostatnio nawet psychiatra mojego dorosłego syna powiedziała że mógł odziedziczy po mnie albo jest to stres przed maturą. Więc coś z tym dziedziczeniem faktycznie jest. Zresztą u mnie w rodzinie wszystkie kobiety mają nerwicę 🤨

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim przypadku się zaczęło Pamiętam Jak dziś jak wstalem wręcz Wyskoczyłem z łóżka bo nie mogłem tchu złapać A zmarł mój ojczym na choroby współistniejace przy covid Tak mi go szkoda było że nie mogłem się pogodzić na początku z tym wszystkim a potem ten covid dopadł mnie nawkrecalem sobie przy tym wszystkim ze mnie też czeka taki los Że dostanę obustronego zapalanie płuc i sepsy i umrę w szpitalu Cały czas mierzenie saturacji panika ze coraz gorzej sie czuje dwa tygodnie samemu w domu Bo covid i kwarantana masakra jakaś I nagle jakiegoś dnia na końcówce tego wszystkiego Nagly atak że ciężko mi się odycha ze to juz koniec ze mną pamiętam jaka to była panika z mojej strony Nie mogłem powstrzymać odruchu wymiotnego ze strachu i nerwów Odrazu dzwoniłem do lekarza znajomego i pytałem co się dzieje powiedział żebym się uspokoił a jeśli chce to przyjedzie ale po rozmowie z nim wiedziałem że ktoś czuwa w razie czego I mi przeszło ale teraz jyz wiem że to był początek tego co się dzieje do dziś rak się to u mnie zaczęło Później już szukanie chorób i wszystkie możliwe badania które robię do dziś nie wiedząc po co Bo już mi to nic nie daje Masakra jest jakaś 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×