Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
maribellcherry

Zawiodlam sie na terapeucie

Rekomendowane odpowiedzi

Zawiodlam sie na terapeucie.... Moze przesadzam, ale oczekiwalam czegos innego. To jest moje pierwsze doswiadczenie z psychologiem (bo o nim mowa konkretnie). Uslyszalam dzis, ze on nie widzi postepu, wiec bedziemy musieli prawdopodobnie zakonczyc spotkania...

A jak to dokladnie bylo...

 

Zanim poszlam do psychologa, chodzilam do pomocy psychologicznej (w kraju w ktorym mieszkam, tak wyglada procedura). Pomoc stwierdzila, ze to wykracza po za jej kompetencje i przekierowala mnie do psychologa. Bylam u niego w sumie z 5 razy. Mialam miec EMDR ale na trzecim spotkaniu powiedzialam, ze nie jestem na to gotowa i ogolnie mam watpliwosci czy to w ogole mi pomoze i czy w mojej akurat sytuacji jest w ogole potrzebne. Na tym i nastepnym spotkaniu bylam okropnie zrezygnowana. Szczerze powiedzialam, ze kompletnie nie mam ochoty na terapie, ze przeraza mnie to, ze szkoda, ze nie moge sobie sama pomoc, ale wiem, ze potrzebuje pomocy psychologa i chce przychodzic. 

Dzis mialam spotkanie z psychologiem i pomoca psych razem na jednym spotkaniu. Powiedzieli mi, ze nie widac postepow i ze nie moga mi dalej pomoc. Kazali mi isc na terapie somatyczna. Powiedzialam, ze pomysle o tym. Psycholog powiedzial, ze po tej terapii mam do niego wrocic jak cos, bo on w tym momencie juz mi pomoc nie moze dalej...

 

I o co mi chodzi...

Ja bylam dopiero z piec razy u niego i kompletnie nie oczekiwalam takiego zwrotu akcji... Uwazam, ze to jest niemozliwe, zeby po pieciu spotkaniach wiedziec ze juz nie moze sie nic dla pacjenta zrobic. Poczulam sie troche jak uczen na dywaniku i przypadek beznadziejny, kompletnie "lost".


Raczej oczekiwalabym, ze "to nie dziala, to wyprobujmy cos innego. Wiem, ze nie chcesz isc na terapie somatyczna, to moze zrobmy najpierw TO, zeby Cie do niej przygotowac i przekonac, a potem pojdz na nia, bo (i tu pada powód)"... Jesli na nia nie pojdziesz lub ona nie zadziala, to nie moge Ci dalej pomoc..." Albo "przyjdz ponownie to sprobojemy znowu czegos innego"...

 

Oczywiscie wiem, ze mozliwosci psych sie tez skoncza w pewnym momencie... Ale tak wielu z Was tu pisze, ze chodza latami na terapie ktore srednio pomagaja wg Was... Ale raczej nikt Was by tak nie zbyl??? Ja sie naprawde poczulam zle, jak piate kolo u wozu. 

 

Poczulam sie stracona prawie na wstepie...

 

NIe wiem czy mam racje ... czy moze oni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PS Powiedzial, ze najpierw musze sie wyciszyc, bo on widzi, ze moja glowa jest pelna i cialo tez reaguje i ze musze najpierw uspokoic umysl i cialo, zeby dalsza terapia miala sens. Stad ta terapia somatyczna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, maribellcherry napisał:

PS Powiedzial, ze najpierw musze sie wyciszyc, bo on widzi, ze moja glowa jest pelna i cialo tez reaguje i ze musze najpierw uspokoic umysl i cialo, zeby dalsza terapia miala sens. Stad ta terapia somatyczna. 

Na forum mamy teraz pomoc psychologów. Może oni mogli by ci odpowiedzieć na Twój wątek i wątpliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, maribellcherry napisał:

powiedzialam, ze nie jestem na to gotowa i ogolnie mam watpliwosci czy to w ogole mi pomoze i czy w mojej akurat sytuacji jest w ogole potrzebne. Na tym i nastepnym spotkaniu bylam okropnie zrezygnowana. Szczerze powiedzialam, ze kompletnie nie mam ochoty na terapie, ze przeraza mnie to, ze szkoda, ze nie moge sobie sama pomoc

 

Prawdopodobnie dlatego zaproponowali Ci inną terapię. Nie zniechęcaj się i spróbuj tej somatycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, maribellcherry napisał:

Ale raczej nikt Was by tak nie zbyl???

Zbył, nie zbył. To nie było zbycie, tylko moim zdaniem jasne postawienie sprawy. Uważa, że na chwilę obecną nie jest w stanie Ci pomóc i zaproponował inne możliwości terapii. Czy skorzystasz, to już Twój wybór. I tak, psycholog z doświadczeniem jest w stanie stwierdzić nawet po 5 spotkaniach, że w danym przypadku raczej nic nie wskóra. Dlatego właśnie pierwsze spotkania są konsultacyjne i to po nich obie strony decydują czy zaczynamy właściwą terapię czy się żegnamy. Tak jak Ty masz prawo zrezygnować z psychologa jeśli Ci nie odpowiada, tak samo psycholog ma prawo zrezygnować z pacjenta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 1.12.2022 o 16:38, maribellcherry napisał:

Zawiodlam sie na terapeucie.... Moze przesadzam, ale oczekiwalam czegos innego. To jest moje pierwsze doswiadczenie z psychologiem (bo o nim mowa konkretnie). Uslyszalam dzis, ze on nie widzi postepu, wiec bedziemy musieli prawdopodobnie zakonczyc spotkania...

 

W dniu 1.12.2022 o 16:38, maribellcherry napisał:

Ja bylam dopiero z piec razy u niego i kompletnie nie oczekiwalam takiego zwrotu akcji... Uwazam, ze to jest niemozliwe, zeby po pieciu spotkaniach wiedziec ze juz nie moze sie nic dla pacjenta zrobic. Poczulam sie troche jak uczen na dywaniku i przypadek beznadziejny, kompletnie "lost".

 

W dniu 1.12.2022 o 16:38, maribellcherry napisał:

Oczywiscie wiem, ze mozliwosci psych sie tez skoncza w pewnym momencie... Ale tak wielu z Was tu pisze, ze chodza latami na terapie ktore srednio pomagaja wg Was... Ale raczej nikt Was by tak nie zbyl??? Ja sie naprawde poczulam zle, jak piate kolo u wozu. 

 

W dniu 1.12.2022 o 16:38, maribellcherry napisał:

NIe wiem czy mam racje ... czy moze oni...

 

Generalnie masz prawo czuć zakłopotanie w takiej sytuacji, szczególnie, że to Twoje pierwsze zetknięcie z psychologiem/psychoterapeutą. Rzeczywiście zostałaś jakby wybujana przez nich, bo troszkę jakby sami nie wiedzieli co ci polecić. Gdybyś przybliżyła nam co nie co swój problem, to może nawet i my coś ci byśmy polecili, choć wcale nie musisz tego robić, ponieważ jakby nie było, są to w końcu Twoje osobiste sprawy.

Wiesz, ja jako osoba doświadczona w tej kwestii już kilka lat, wcale nie odbierałbym tego jako zbywania czy odczytywał tego jako jakaś zła wola terapeutów, że jesteś dla nich ciężarem. Wręcz przeciwnie! Moim zdaniem to bardzo dobrze, że terapeuci potrafią się nad Tobą poniżyć i okazać tą pokorę, że po prostu nie będą w stanie ci pomóc. Nie wiem czy wiesz, ale źle prowadzona terapia koniec końców potrafi dużo bardziej zaszkodzić niż pomóc. Też pytanie, czy jesteś gotowa i w miarę ustabilizowana by uczestniczyć w terapii. To nie jest łatwy proces, jest on angażujący, wymagający wytrwałości i trzeba mieć też jasny umysł, to podstawa! Bo jeżeli ciągle jesteś w kryzysie i emocje jeszcze tobą targają to moim zdaniem pod żadnym pozorem nie powinnaś rozpoczynać psychoterapii. 

 

ZAPAMIĘTAJ!!! Kryzys trzeba po prostu przetrwać, nie ma rady, zaś na przepracowanie emocji przyjdzie czas 🙂 Spokojnie, powolutku i nic na siłę! Tylko takie podejście cię uratuje!

 

Ja ci opowiem co nie co swoją sytuację. Podejmowałem terapię indywidualną przez 2,5 roku. Ponieważ mój stan nie ulegał poprawie, a raczej wręcz przeciwnie, to zdecydowałem się poruszyć kwestię skuteczności mojej terapii na jednej sesji. Wyraziłem swoje wątpliwości i propozycje alternatywnych rozwiązań, mówiłem też o innych terapiach mojej ówczesnej terapeutce, to w podzięce od mojej "jaśnie pani terapeutki" dostałem tekst: "TO PANA WINA, ŻE NIE UMIE PAN KORZYSTAĆ Z PSYCHOTERAPII, PAN OD POCZĄTKU NIE UMIAŁ PRZYJMOWAĆ MOICH INTERPRETACJI, BO MA PAN PRZECIEŻ ZESPÓŁ ASPERGERA!!!". Dodam, że było to powiedziane z bardzo wzniesioną intonacją - sięgnęła dosłownie wysokiego "C" wykrzykując to!!! Też znała moją ówczesną diagnozę, bo przyjaźniła się z moją ówczesną panią psychiatrą. Moim zdaniem nie powinna tego mi tak wypominać. To jest brak pokory i traktowanie z góry z jej strony. Opuściłem gabinet wzruszony tym co powiedziała, czułem się mega głupio, coś mi podpowiedziało, że powinienem się z tego wytłumaczyć (pfff, nie wierzę w to, co piszę) i umówiłem się na kolejne spotkanie. Oczekiwałem przy okazji, że przeprosi mnie sama z siebie, za to co mi powiedziała. Niestety nie doczekałem się przeprosin na naszym ostatnim spotkaniu. Widocznie za dużo wymagam. Najgorsze, że nie miałem kompletnie nikomu się z tego wyżalić, tylko zdusiłem to w sobie do takiego stopnia, że napięcie do dziś ze mnie nie zeszło... Dodam, że za każdą sesję płaciłem z góry 150zł, trwało to 2,5 roku, co wcale nie jest krótko i przy okazji specjalnie tanio, przy mojej pensji ze studenckiego kieszonkowego. No cóż, przykre ale prawdziwe, że niektórzy terapeuci potrafią być tak niepokorni. Traktowałem moją terapeutkę jako osobę wykwalifikowaną i taką, która zdoła przyjąć moje wątpliwości i coś mi doradzić, a nie potraktuje mnie jak jakiś nieudolny przypadek czy też nie wiem jak to nazwać. Pisząc to, aż się łzy same cisnęły, eh...

 

Dopiero po ok. 1,5 roku od zakończenia tej 2,5-letniej psychoterapii (zakończonej w marcu 2021 r., dwa miesiące po nagłej śmierci mojej mamy) zebrałem się w sobie, by zdecydować się na jeszcze jedną psychoterapię, tym razem zdecydowałem się na grupową. Chodzę na nią od listopada tego roku. Jest to intensywna terapia grupowa na oddziale dziennym nerwic. Już po paru tygodniach czuję efekty, co jest dla mnie bardzo dużą nadzieją. Na tą terapię byłem rzeczywiście gotowy i ustabilizowany przez mojego nowego psychiatrę. Wziąłem na czas tej terapii urlop zdrowotny na uczelni, nie tracąc statusu studenta. Po tych niemiłych wydarzeniach należała mi się ta terapia dzienna. Wszystko zmierza ku dobremu. Też będę miał okazję na tej terapii dziennej otrzepać się z tego, co mi zafundowała uprzednia, zła psychoterapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, MarekWawka01 napisał:

Też pytanie, czy jesteś gotowa i w miarę ustabilizowana by uczestniczyć w terapii. To nie jest łatwy proces, jest on angażujący, wymagający wytrwałości i trzeba mieć też jasny umysł, to podstawa! Bo jeżeli ciągle jesteś w kryzysie i emocje jeszcze tobą targają to moim zdaniem pod żadnym pozorem nie powinnaś rozpoczynać psychoterapii.

Wg mnie o to im chodzilo. I mimo, ze mieli dobre intencje (i zapewne calkowita racje), ja poczulam sie urazona i zbyta... NIestety ja mam wielka wade, ze wiele biore wszystko do siebie az do przesady, latwo mnie zranic i urazic, i przezywam potem kilka dni. Ja nie moglam w czwartek spac tak bardzo zle czulam sie po tej rozmowie. 

 

15 godzin temu, MarekWawka01 napisał:

Wszystko zmierza ku dobremu.

Bardzo sie ciesze, mam nadzieje, ze taka tendencja pozostanie.

 

15 godzin temu, MarekWawka01 napisał:

Wyraziłem swoje wątpliwości i propozycje alternatywnych rozwiązań, mówiłem też o innych terapiach mojej ówczesnej terapeutce, to w podzięce od mojej "jaśnie pani terapeutki" dostałem tekst: "TO PANA WINA, ŻE NIE UMIE PAN KORZYSTAĆ Z PSYCHOTERAPII, PAN OD POCZĄTKU NIE UMIAŁ PRZYJMOWAĆ MOICH INTERPRETACJI, BO MA PAN PRZECIEŻ ZESPÓŁ ASPERGERA!!!". Dodam, że było to powiedziane z bardzo wzniesioną intonacją - sięgnęła dosłownie wysokiego "C" wykrzykując to!!!

Ja bym juz nigdy wiecej do tej czarownicy nie wrocila. Podziwiam Cie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, maribellcherry napisał:

Wg mnie o to im chodzilo. I mimo, ze mieli dobre intencje (i zapewne calkowita racje), ja poczulam sie urazona i zbyta... NIestety ja mam wielka wade, ze wiele biore wszystko do siebie az do przesady, latwo mnie zranic i urazic, i przezywam potem kilka dni. Ja nie moglam w czwartek spac tak bardzo zle czulam sie po tej rozmowie. 

Często to wynika z niestabilnego poczucia wartości. Pamiętaj, że poczucie wartości to najpotężniejszy grunt do budowania wiary w siebie, rozwoju osobowości, trzymania się na fali! To ono ci mówi, kim jesteś, co możesz i czego jesteś warta! Pełna akceptacja siebie to największa siła jaka w Tobie może drzemać! 🙂 Życzę Ci abyś również się o tym przekonała, tak samo jak ja się przekonałem. Też kiedyś byłem na dnie, nic do mnie nie docierało, emocje brały górę nad rozumem do totalnego wykończenia! Ale podbudowała mnie praca, w której trafiłem na bardzo życzliwych ludzi! 

 

12 godzin temu, maribellcherry napisał:

Ja bym juz nigdy wiecej do tej czarownicy nie wrocila. Podziwiam Cie. 

Przykra sytuacja. Najgorsze, że do tej pory nie może mi ona przejść przez głowę. Często się we mnie odzywa ten "głos" i mnie paraliżuje. Przez to mam bardzo poważną traumę do rozpracowywania na kolejnej terapii. Łzy mi się cisną same na myśl o tym, że osoba wykwalifikowana, której powierzyłem całego siebie, całą swoją historię, swoje najskrytsze i najbardziej traumatyczne wspomnienia wypomina mi coś takiego, do tego mając za to wszystko PŁACONE! Zdarzyło się to w marcu 2021 r., wtedy byłem jednak tak bezsilny, że nie miałem kompletnie siły nic z tym zrobić, po prostu przepuściłem to płazem. Cały ten zgromadzony ból uderzył we mnie około rok później i wtedy mało co się nie zabiłem, chciałem się pożegnać z tym okrutnym światem, bałem się, że już nikt mi nie pomoże, bo i terapeuci i lekarze byli bezsilni, nawet trafiłem do szpitala z podejrzeniem depresji psychotycznej, bo tak byłem odcięty od rzeczywistości, masakra!!! Ale znalazłem bardzo fajną pracę, która mnie mega podbudowała, pisałem już 🙂 Niestety teraz nie wiem, czy mogę coś począć w tej sytuacji, czy nie spotkać się jeszcze raz z tą terapeutką albo moją byłą lekarz współpracującą z nią, bo też jest dawno po fakcie, jakieś 1,5 roku już pyknie. Nie no, przedawniona, zamknięta sprawa. Chętnie bym to sobie wytłumaczył z którąś z tych osób, skonfrontował to, bo przecież jak zapłacę, to nikt niczego mi nie zabroni, w sumie nie pożałowałbym, byle by doprowadzić do tej konfrontacji, to może i to zgromadzone napięcie ze mnie zejdzie, ale obawiam się, że albo lekarz ją zacznie bronić, albo ona znowu coś tam wytknie. Też zawód psychoterapeuty nie jest regulowany prawnie, więc... Radź sobie sam nieusatysfakcjonowany pacjencie, eh...

Edytowane przez MarekWawka01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.12.2022 o 22:52, MarekWawka01 napisał:

Zdarzyło się to w marcu 2021 r., wtedy byłem jednak tak bezsilny, że nie miałem kompletnie siły nic z tym zrobić, po prostu przepuściłem to płazem. Cały ten zgromadzony ból uderzył we mnie około rok później i wtedy mało co się nie zabiłem, chciałem się pożegnać z tym okrutnym światem, bałem się, że już nikt mi nie pomoże, bo i terapeuci i lekarze byli bezsilni, nawet trafiłem do szpitala z podejrzeniem depresji psychotycznej, bo tak byłem odcięty od rzeczywistości,

To jest naprawde okropne co piszesz. I do takiego stanu doprowadzil Ci specjalista, osoba ktora powinna Ci pomoc. 

Bardzo mi przykro.

To nie pisz juz o tym, zeby tego nie rozdrapywac.

W dniu 3.12.2022 o 22:52, MarekWawka01 napisał:

Pamiętaj, że poczucie wartości to najpotężniejszy grunt do budowania wiary w siebie, rozwoju osobowości

Zgadza sie. Z pewnych wzgledów moje poczucie wartosci równa sie 0 lub gorzej. Coz...

 

 

 

W czwartek niby mam psych. Caly czas ukladam sobei w glowie rozmowe i rozmyslam co mam mu powiedziec. Mam ochote zrezygnowac tak jak mi zasugerowal. Co wniesie to ze ja tam pojde skoro on uwaza ze raczej mi juz pomoc nie moze. Przeciez nie zmieni od tak zdania. 

Moj psycholog z reszta mnie nie przekonuje soba, w sensie, on jest dla mnie zbyt "miekki". A ja bym chciala, zeby on troche "nacisnal na mnie". On jest chyba bardzo dobrym czlowiekiem, z dobrym sercem. I mam wrazenie, ze dlatego moze ma takie miekkie podejscie do pacjenta. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, maribellcherry napisał:

To jest naprawde okropne co piszesz. I do takiego stanu doprowadzil Ci specjalista, osoba ktora powinna Ci pomoc. 

Bardzo mi przykro.

To nie pisz juz o tym, zeby tego nie rozdrapywac.

 

No cóż, przykre ale prawdziwe. Nie wiem czy o tym pisałem, ale miałem raz taką sytuację na terapii z nią, że wydarłem się na nią całym głosem, bo coś mi się mocno niespodobało, bo byłem też wtedy w kryzysie, to poskarżyła się mojej doktor o to. Nie no, dziecinada że hej! Ja nie robiłem jej czegoś takiego. A skoro był jakiś zgrzyt, to trzeba było ze mną to obgadać, czego nie zrobiła. Smutne, że terapeuta, na którego wydałem dziesiątki tysięcy złotych był bezradny wobec mojego przypadku i zamiast mi to wcześniej zasygnalizować, to w rzeczywistości traktował mnie niepoważnie, wręcz jakby wykorzystywał finansowo moją nieporadność. To powinno być moim zdaniem karalne, że kiedy pacjent kończy w trakcie 2,5-letniej terapii na zamkniętym oddziale, to jest zagrożenie życia, bo w końcu źle prowadzone terapie chyba mogą to robić. Jeszcze moja doktor przy tym była, nie chciała mnie do końca ustabilizować lekami, twierdząc, że już tylko terapia jest dla mnie ratunkiem. Ciekawe! Okazało się, że przy dobranych lekach jestem w stanie normalnie funkcjonować. Psychoterapia służy mi do tego, by pozbierać to, co choroba przez lata namieszała w psychice. Im później zacznie się odpowiednie leczenie, tym dłużej i mozolniej będzie się wracało do równowagi sprzed choroby. Leki działają na mnie książkowo, tak jak powinny, ZERO uboków, to chyba coś znaczy. Każdemu co innego pomoże. Nie każdemu specjaliście można ufać. Taką lekcję mogę z tego wyciągnąć, uff... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzis mam spotkanie z psychologiem i w sumie to nawet nie wiem co mu powiedziec.

Dzis mamy rozmawiac min o tym czy mam dalej do niego przychodzic czy nie. 

Orientowalam sie u mnie w miejscowosci w sprawie tej terapii psychosomatycznej (nie somatycznej jednak, zle zrozumialam wtedy). Prowadzi ja osoba tez z mojej miejscowosci a tu sie wiele osób zna i nie chcialabym zeby via via sie wydalo ze ja mam takie problemy, bo nikt tego nie wie, prócz meza.

Moglabym poszukac w innych miejscowościach. Dojazd nie jest daleki, do najblizszej wiekszej niz moja mam 15minut. Ale powiem szczerze, ze nawet mi sie nie chce szukac i chodzic na taka terapie.

Ja od poczatku pisalam (ale na hipochondrii), ze ja w ogole nie mam ochoty chodzic do psych i na terapie, ale robie to ZEBY NIE BYLO.

Wiec dzis powiem psych, ze (raczej na pewno) konczymy, bo i tak mi takie cos zasugerowal tydzien temu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.12.2022 o 18:35, MarekWawka01 napisał:

Moim zdaniem to bardzo dobrze, że terapeuci potrafią się nad Tobą poniżyć i okazać tą pokorę, że po prostu nie będą w stanie ci pomóc.

No ale ja wlasnie to odbieram jako, ze jestem przypadkiem beznadziejnym. I to we mnie lezy, ze oni mi nie moga pomoc a nie, ze ich kompetencje sa za male.

Ja mam wrazenie rowniez, ze mam jakas blokade. Ze od pewnego momentu moj mozg nie przyjmjmuje juz nic bo jest zmeczony i pelny i dlatego psych nie widzi postepu. 

 

W dniu 2.12.2022 o 18:35, MarekWawka01 napisał:

Gdybyś przybliżyła nam co nie co swój problem, to może nawet i my coś ci byśmy polecili,

Nerwica z hipochodnria, obnizenie nastroju, wg mnie ADD (nie ADHD), aaaaaale nie wiem.... Badali mnie na adhd i nie wyszlo, na add nie badali, ale czasem mam wrazenienie, ze przejawiam symptomy add. Mysle ze rowniez DDA (aczkolwiek nikomu o tym nie mowilam i nie mialam na to badania i nie powiem, do grobu zabiore chocby nie wiem co. Moze to klucz, moze powinnam na to miec terapie ale nie powiem nikomu o tym).

 

W dniu 3.12.2022 o 22:52, MarekWawka01 napisał:

Ale znalazłem bardzo fajną pracę, która mnie mega podbudowała

Tez bym chciala miec fajna prace, nie wiem jaka.

Ja mam teraz wlasna frime gdzie prowadze kursy jezykowe, ale na tym nie zarabia sie kokosów. Kosztuje mnie tylko stres czy ktos sie zglosi na kurs, a jak sie zglosi to czy nie zrezygnuje, bo wtedy wiadomo przestaje placic. A ludzie maja rozne sytuacje zyciowe, wiec zdarzylo mi sie, ze ktos zrezygnowal, albo w ogole nie chcial zaplacic po wybraniu lekcji itp.

Jak bym miala zamienic swoja firme na jakas fajna prace na umowie to bym to zrobila. Ale ja nie lubie pracowac z ludzmi, nie jestem typem teamplayer. Jak kot chodze swoimi drogami i robie po swojemu. 

NIe nadaje sie do pracy w szkole, bo nie mam podejscia do dzieci. Ja mam malo cierpliwosci do dzieci i one mnie irytuja. Pracuje z doroslymi i jest lepiej.

W kraju gdzie mieszkam potrzebni sa fachowcy oraz osoby do opieki zdrowotnej, ale w zyciu nie moglabym byc np pielegniarka (z moja hipochondria hahahaha), bo rowniez na przyklad nie pobiore krwi... no way.... nie zaloze cewnika NO WAY... w zyciu... NIe ma sensu sie przekwalifikowac. Myslalam o asystentce lekarza, ale tu gdzie mieszkam asystentka pobiera np cytologie... Tez tego nie zrobie....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, maribellcherry napisał:

No ale ja wlasnie to odbieram jako, ze jestem przypadkiem beznadziejnym. I to we mnie lezy, ze oni mi nie moga pomoc a nie, ze ich kompetencje sa za male.

Ja mam wrazenie rowniez, ze mam jakas blokade. Ze od pewnego momentu moj mozg nie przyjmjmuje juz nic bo jest zmeczony i pelny i dlatego psych nie widzi postepu. 

 

Nie wiem czy dobrze myślę, ale wydaje mi się, że całą swoją energię pochłaniasz na nadmierne myślenie. Powinnaś się tego oduczyć, bo to cię zniszczy. Ale to jest do zrobienia! A może terapia dzienna by ci pomogla. Dam ci stronę, na której możesz sprawdzić terminy NFZ takiej terapii w Twojej okolicy: https://terminyleczenia.nfz.gov.pl/

 

20 minut temu, maribellcherry napisał:

Tez bym chciala miec fajna prace, nie wiem jaka.

Ja mam teraz wlasna frime gdzie prowadze kursy jezykowe, ale na tym nie zarabia sie kokosów. Kosztuje mnie tylko stres czy ktos sie zglosi na kurs, a jak sie zglosi to czy nie zrezygnuje, bo wtedy wiadomo przestaje placic. A ludzie maja rozne sytuacje zyciowe, wiec zdarzylo mi sie, ze ktos zrezygnowal, albo w ogole nie chcial zaplacic po wybraniu lekcji itp.

Jak bym miala zamienic swoja firme na jakas fajna prace na umowie to bym to zrobila. Ale ja nie lubie pracowac z ludzmi, nie jestem typem teamplayer. Jak kot chodze swoimi drogami i robie po swojemu. 

NIe nadaje sie do pracy w szkole, bo nie mam podejscia do dzieci. Ja mam malo cierpliwosci do dzieci i one mnie irytuja. Pracuje z doroslymi i jest lepiej.

W kraju gdzie mieszkam potrzebni sa fachowcy oraz osoby do opieki zdrowotnej, ale w zyciu nie moglabym byc np pielegniarka (z moja hipochondria hahahaha), bo rowniez na przyklad nie pobiore krwi... no way.... nie zaloze cewnika NO WAY... w zyciu... NIe ma sensu sie przekwalifikowac. Myslalam o asystentce lekarza, ale tu gdzie mieszkam asystentka pobiera np cytologie... Tez tego nie zrobie....

 

Skoro szukasz pracy, która nie wymaga zbytniej pracy z ludźmi, to może być laborant choćby. Laborantów jest malutko. Też jeśli cię interesuje chemia i/lub biologia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ja nie mam wyksztalcenia laboranta 🙂 Poza tym chemia i bio to nie dla mnie. Nie to, ze pracy szukam. Ale rozwazam taka mozliwosc.

Ja maluje i lubie ogolnie prace reczne, np skrecanie, malowanie itp. iee lubie jedynie zajmowac sie malymi czesciami gdzie trzeba bardzo sie skupiac i precyzyjnie robic. Nie lubie jak zajmuje to bardzo duzo czasu, szybko sie nudze, wiec musze robic cos co szybko idzie ( w sensie szybko sie robie/wykonuje) i cos innego, bo monotonia mnie zabija.

Stwierdzam, ze chyba moglabym zajmowac sie takimi lekkimi czynnosciami wykonczeniowymi hahaha. 

 

Dzieki za linka, ale jak pisalam, mieszkam za granica. Wiec musze tu szukac.

 

Co do myslenia, to samo stwierdzil moj psych. Za duzo mysle.

Edytowane przez maribellcherry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, maribellcherry napisał:

Nerwica z hipochodnria, obnizenie nastroju,(...) Mysle ze rowniez DDA (aczkolwiek nikomu o tym nie mowilam i nie mialam na to badania i nie powiem, do grobu zabiore chocby nie wiem co. Moze to klucz, moze powinnam na to miec terapie ale nie powiem nikomu o tym).

Nie da się leczyć jednego, pomijając inne. Jak nie mówisz i nie masz zamiaru powiedzieć o wszystkim terapeucie to masz racje, nie lecz się bo to bez sensu,

Edytowane przez acherontia styx

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, acherontia styx napisał:

Nie da się leczyć jednego, pomijając inne. Jak nie mówisz i nie masz zamiaru powiedzieć o wszystkim terapeucie to masz racje, nie lecz się bo to bez sensu,

Ale po co mam mowic o dda skoro to moje przypuszczenia, ja nie wiem na pewno... CO to zmieni?

Ja sie skupilam na hipochondrii bo to mi ciazy a nie przeszlosc, nie dziecinstwo. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, maribellcherry napisał:

Ale po co mam mowic o dda skoro to moje przypuszczenia, ja nie wiem na pewno... CO to zmieni?

Ja sie skupilam na hipochondrii bo to mi ciazy a nie przeszlosc, nie dziecinstwo. 

 

Ale hipochondria, podobnie jak reszta zaburzeń o podłożu lękowym, to nie grypa, nie bierze się z powietrza. Bardzo często swoje przyczyny ma właśnie w dzieciństwie/przeszłości i to z nimi trzeba pracować. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.12.2022 o 14:37, acherontia styx napisał:

Zbył, nie zbył. To nie było zbycie, tylko moim zdaniem jasne postawienie sprawy. Uważa, że na chwilę obecną nie jest w stanie Ci pomóc i zaproponował inne możliwości terapii. Czy skorzystasz, to już Twój wybór. I tak, psycholog z doświadczeniem jest w stanie stwierdzić nawet po 5 spotkaniach, że w danym przypadku raczej nic nie wskóra. Dlatego właśnie pierwsze spotkania są konsultacyjne i to po nich obie strony decydują czy zaczynamy właściwą terapię czy się żegnamy. Tak jak Ty masz prawo zrezygnować z psychologa jeśli Ci nie odpowiada, tak samo psycholog ma prawo zrezygnować z pacjenta.

Hmmm pierwszy raz coś takiego slyszę. Chce się wybrać na jakąś konsultację. Mam dość męża, który stosuje wobec mnie przemoc psychiczną.... na prawdę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uwazam, ze psycholog powinien zrobic co w jego mocy, zeby pomoc pacjentowi.

Dla porownania:

Ja ucze ludzi jezykow obcych. Po 5 lekcjach jestem w stanie stwierdzic jaki to typ ucznia, co mu potrzebne zeby sie nauczyc, a nie czy naucze go czy nie bo wiele zalezy od niego…ale tez ode mnie np odpowiednia ksiazka do nauki. Dopiero po 2-3 miesicach moge powiedziec czy cos z tego bedzie czy nie.

 

Wciaz uwazam ze 5 spotkan z psychologiem to bylo dosyc malo. Ja dopiero zaczelam sie rozkrecac i ufac kolesiowi a on mnie “rzucil”.

On wiedzial, ze to moj pierwszy raz u psychologa i w sumie potraktowal mnie niepowaznie.

I moze nawet dobrze.

 

Ale zrazilam sie i juz nie pojde nigdy do psychologa.

Edytowane przez maribellcherry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@maribellcherry ja to tak widzę , że nie chcesz pogodzić się z decyzją wolnego człowieka który zrobił to co uważał , nie dajesz mu prawa decydowania o swojej pracy . Zrobił to co uważał za słuszne a Ty też możesz zrobić to co uważasz za słuszne . Bardzo możliwe , że mógł się bardziej postarać a może nie miał takiej możliwości . Co zrobisz to zrobisz dla siebie , jeśli skorzystasz z pomocy dobrego psychoterapeuty to będzie to tylko z korzyścią dla Ciebie , może też być z korzyścią dla innych o ile będziesz chciała się swoją wiedzą i doświadczeniem podzielić . A zrażanie się to moim zdaniem jest strach przed podjęciem kolejnej próby z obawy na niepowodzenie . Myślę , że każda sytuacja może nas czegoś nauczyć a pokazuje , że psychoterapeuta to też człowiek . Jeśli pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem a bardziej niedopasowanie psychoterapeuty do pacjenta to jest duże prawdopodobieństwo , że za drugim razem bedzie już dobrze . Masz okazję popracować nad swoim lękiem , dawaniem ludziom przestrzeni do podejmowania własnych decyzji , do godzenia się z decyzjami innych które nie są wspólne z Twoją decyzją , pomyśl nad tym a może ta sytuacja przynieść Tobie pozytywne skutki . 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.12.2022 o 15:10, AnnaDy napisał:

Hmmm pierwszy raz coś takiego slyszę. Chce się wybrać na jakąś konsultację.

No ja uważam, że właśnie takie jasne postawienie sprawy przez psychologa/psychoterapeutę jest bardzo fair. Owszem, fajniej pewnie dla niego byłoby ciągnąć kasę przez x czasu, bo "łatwy" zarobek jak już klient się znalazł, ale jaki w tym sens?!

Jak moja t. już jakiś czas temu zakończyła terapię z dnia na dzień (a bardziej można powiedzieć, że przerwałyśmy na jakiś czas terapię, bo wróciłam do niej), to owszem byłam zła, rozżalona, było mi przykro, a tym bardziej, że na tamten moment spotykałyśmy się już ponad 3 lata. Powiedziała mi wtedy, że w moim stanie terapia 1x w tygodniu bardziej mi zaszkodzi niż pomoże, że na chwilę obecną potrzebuję intensywniejszej psychoterapii i nie ma w niej zgody na to, żeby to ciągnąć dla samego zarobku skoro ona wie, że to nic dobrego nie wniesie. Fakt, że ta przerwa trwała tylko jakieś 4 miesiące i wtedy na świeżo czułam się rozżalona i opuszczona, ale dzisiaj po praktycznie 2 latach patrzę na to inaczej. A ja nie byłam łatwą pacjentką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie ostatni psycholog-t. pożegnał po 4 spotkaniach, ale były one w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, więc rozumiem, bo teraz jest od cholery ludzi potrzebujących pomocy, a czas terapeutów nie jest z gumy. Przynajmniej zrobił mi porządne testy psychologiczne, żeby później było z czym pracować z psychiatrą i być może innym psychoterapeutą. Szkoda, że nie podał powodu, ale trudno. Lepiej tak, niż trzymać na siłę pacjenta i ciągnąć od niego kasę na bezcelową terapię lub wsadzić na miejsce zamiast kogoś, kto potrzebuje pilniej takiego leczenia. @maribellcherry, masz rację co do tego, że psycholog powinien dołożyć wszelkich starań, by pomóc pacjentowi, ale weź pod uwagę, że on też ma swoją osobowość i nie z każdym znajdzie wspólny język konieczny do tego, aby mu pomóc. 5 spotkań to nie za dużo, nie za mało. Poszukaj innego psychoterapeuty, może uda się w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego?

@MarekWawka01 , co za babsztyl, humory i wrzaski powinna zostawić za drzwiami własnego domu. Tak to jest, kiedy ten zawód nie jest w żaden sposób regulowany, idą do niego osoby, które nie są do niego przygotowane i nie powinny pracować z ludźmi, a szczególnie grzebać im w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, skakunna napisał:

co za babsztyl, humory i wrzaski powinna zostawić za drzwiami własnego domu. Tak to jest, kiedy ten zawód nie jest w żaden sposób regulowany, idą do niego osoby, które nie są do niego przygotowane i nie powinny pracować z ludźmi, a szczególnie grzebać im w głowie.

 

Właśnie niestety do tej pory mi nie przechodzi przez głowę to, że dwa razy starsza ode mnie osoba, która na dodatek mieni się wykwalifikowanym i certyfikowanym psychoterapeutą nie potrafi uszanować mojego wątpliwego zdania odnośnie sensu 2,5-letniej i prywatnie opłacanej, cotygodniowej psychoterapiii, która w ostateczności nie dała mi odpowiednich narzędzi do radzenia sobie z emocjami. Tu aż do końca tamtego roku nie umiałem sobie poradzić z bardzo silnymi myślami samobójczymi, ale też okazało się, że one wynikają z choroby, muszę brać leki. Terapeuta nie tylko prowadzi terapię, ale też wg mnie jest powołany do kierowania pacjenta do lekarza, kiedy coś złego się dzieje i stan się pogarsza. Szpital mnie w międzyczasie z tego wyratował, gdyby nie on, to nie wiem, czy jeszcze bym tu był. 

 

Najgorsze jest to, że byłem wtedy tak wyczerpany lękami, że nic nie dałem rady z tym zrobić, doprowadzić do konfrontacji, jeszcze byłem świeżo po stracie mamy. Mam do teraz pewien lęk przed psychoterapeutami czy nawet psychologami, mimo tego, że ciągle jestem na oddziale dziennym i wychodzi na to, że umiem poddawać swoje emocje odpowiednim interpretacjom, refleksjom. Każdy człowiek trafia na pułapki, błędy są nieuniknione, ale żeby terapeuta nie miał tej pokory? Aż same się cisną soczyste słowa, a kulturalniejszej ode mnie osoby chyba nie ma na tym świecie, także musiało to być ogromnie poruszające. Żeby nawet nie umieć przeprosić za coś takiego? 

Edytowane przez MarekWawka01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, MarekWawka01 napisał:

[...]

Pewnie poczuła się dotknięta tym, że produkuje się 2,5 roku i nic z tego nie wyszło, ale to przecież Ty jej płacisz, nie odwrotnie, więc takie fochy i dąsy to ostatnie, z czym powinna wyskakiwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×