Skocz do zawartości
Nerwica.com

Psychiatra na NFZ... czy to normalne?


mesel

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, chciałbym się dowiedzieć jakie macie doświadczenia z psychiatrami. Dzisiaj byłem na wizycie w ramach NFZ. Lekarz przyjmował z drugą osoba w pokoju(zapewne jakiś praktykant) która wszystko zapisywała i dopowiadała to czego psychiatra mi nie powiedział. Ja miałem problem już wcześniej z fobią społeczną, brałem antydepresanty ale trochę zaniechałem psychoterapie ponieważ nie było mnie stać na prywatne wizyty u psychologa. Od 7 lat się nie leczyłem, miewałem lepsze i gorsze czasy ale jakoś zycie plynelo. W międzyczasie byłem nawet w więzieniu bo doszedłem do stanu że uznałem że gorzej być nie może i popełniłem największy błąd z namową "przyjaciela". Pozniej po rocznej odsiadce odstawilem leki stopniowo leki...Od dwóch miesięcy nie pracuje(jestem na zwolnieniu), chodziłem do wielu specjalistów, wykryto u mnie torbiel pajeczynowki ale lekarz twierdził ze zawroty glowy i bóle glowy(ucisk) to mogą być na podłożu psychosomatycznym bo wykluczyl zeby ta torbiel miala cos z tym wspolnego. Zapisałem się więc do psychiatry ponieważ faktycznie ostatnio z powodu tych dolegliwości jest u mnie coraz gorzej z psychika. Unikam ludzi, nie mam chęci do zycia, czuje niepokój, zamartwiam sie, budzę się w nocy, pocę się bardziej miewałem nawet bóle w klatce piersiowej(TK wykluczylo jakiekolwiek zmiany). Powiedziałem lekarzowi, że się źle czuje, ciezko mi i nie mam checi do zycia. On na to "teraz wszyscy mają ciężko, takie czasy", mówiłem że brałem wcześniej Paroksetyne i Mirtazapine i usłyszałem że "paroksetyna jest dobra na fobie spoleczna, przepiszemy pigulki i będzie lepiej". Przepisal mi inne leki niz wczesniej brałem. Nie mówił mi jak mogę się po nich czuć co robic jakbym zle sie czuł. Pytając czy mógłby mi wypisać na jakiś czas zwolnienie odpowiedział "absolutnie nie". Poczułem się jak jakbym symulował,  jak ostatni śmieć. Ja po prostu nie wyobrażam sobie w tym stanie iść do pracy a co gorsze stracić prace przez dluga nieobecność. Ponoć szefowa ma mnie zwolnic 😞 Myslalem, że dostanę trochę czasu żeby to jakoś sobie uporządkować i skieruje mnie na jakąś psychoterapie ale nic z tych rzeczy. Lekarz nawet nie wspomniał o psychoterapeucie, sam na koniec wizyty o to poprosiłem. Zapisałem się na prywatna wizytę do innego lekarza ale już zaczynam wątpić w sukces... Mam do siebie pretensje, że jestem nieudolny, mam wątpliwości czy aby na pewno jestem w tak ciężkim stanie czy tylko mi się wydaje. Już sam nie wiem co robić 😞 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

27 minut temu, mesel napisał:

Witam, chciałbym się dowiedzieć jakie macie doświadczenia z psychiatrami. Dzisiaj byłem na wizycie w ramach NFZ. Lekarz przyjmował z drugą osoba w pokoju(zapewne jakiś praktykant) która wszystko zapisywała i dopowiadała to czego psychiatra mi nie powiedział. Ja miałem problem już wcześniej z fobią społeczną, brałem antydepresanty ale trochę zaniechałem psychoterapie ponieważ nie było mnie stać na prywatne wizyty u psychologa. Od 7 lat się nie leczyłem, miewałem lepsze i gorsze czasy ale jakoś zycie plynelo. W międzyczasie byłem nawet w więzieniu bo doszedłem do stanu że uznałem że gorzej być nie może i popełniłem największy błąd z namową "przyjaciela". Pozniej po rocznej odsiadce odstawilem leki stopniowo leki...Od dwóch miesięcy nie pracuje(jestem na zwolnieniu), chodziłem do wielu specjalistów, wykryto u mnie torbiel pajeczynowki ale lekarz twierdził ze zawroty glowy i bóle glowy(ucisk) to mogą być na podłożu psychosomatycznym bo wykluczyl zeby ta torbiel miala cos z tym wspolnego. Zapisałem się więc do psychiatry ponieważ faktycznie ostatnio z powodu tych dolegliwości jest u mnie coraz gorzej z psychika. Unikam ludzi, nie mam chęci do zycia, czuje niepokój, zamartwiam sie, budzę się w nocy, pocę się bardziej miewałem nawet bóle w klatce piersiowej(TK wykluczylo jakiekolwiek zmiany). Powiedziałem lekarzowi, że się źle czuje, ciezko mi i nie mam checi do zycia. On na to "teraz wszyscy mają ciężko, takie czasy", mówiłem że brałem wcześniej Paroksetyne i Mirtazapine i usłyszałem że "paroksetyna jest dobra na fobie spoleczna, przepiszemy pigulki i będzie lepiej". Przepisal mi inne leki niz wczesniej brałem. Nie mówił mi jak mogę się po nich czuć co robic jakbym zle sie czuł. Pytając czy mógłby mi wypisać na jakiś czas zwolnienie odpowiedział "absolutnie nie". Poczułem się jak jakbym symulował,  jak ostatni śmieć. Ja po prostu nie wyobrażam sobie w tym stanie iść do pracy a co gorsze stracić prace przez dluga nieobecność. Ponoć szefowa ma mnie zwolnic 😞 Myslalem, że dostanę trochę czasu żeby to jakoś sobie uporządkować i skieruje mnie na jakąś psychoterapie ale nic z tych rzeczy. Lekarz nawet nie wspomniał o psychoterapeucie, sam na koniec wizyty o to poprosiłem. Zapisałem się na prywatna wizytę do innego lekarza ale już zaczynam wątpić w sukces... Mam do siebie pretensje, że jestem nieudolny, mam wątpliwości czy aby na pewno jestem w tak ciężkim stanie czy tylko mi się wydaje. Już sam nie wiem co robić 😞 

Cześć.

Na NFZ niestety tak bywa. Nie dość że traktują cię jak kolejny numer z kolejki, wszystkim niemal dają te same leki to jeszcze czasu nie mają żeby porozmawiać 🤦 ja przez lata chodziłam na NFZ. I tak naprawdę tylko raz trafiłam na dobrą panią doktor, była w moim wieku. Poszłam wtedy z synem na rękach i bardzo mi pomogła. Ale ostatnio stwierdziłam że nie mam czasu czekać na NFZ bo było już bardzo źle ze mną, więc szukałam w necie w mieście obok lekarza. Znalazłam takiego który nie ma żadnej złej opinii i jest dosyć młody. Gdy poszłam przedstawiam swoje problemy, swój stan fizyczny bo był kiepski, wysłuchał mnie, doradził, wszystko dokładnie wytłumaczył itp. Mam tam tyle czasu ile chce, jeśli chce to mogę się położyć nawet u niego, ostatnio mi to proponował 😅 u mnie jest ciężko z doborem leków bo biorę różne na różne inne choroby plus alergia. Do tego jak kazał mi powiedzieć tak mniej więcej 15 lat wstecz jakie brałam leki ( tak leczę się od dziecka z przerwami, ale chciał tylko ostatnie 15 lat ), to gdy powiedziałam mu jeden zestaw leków to od razu podał mi nazwisko lekarza który mi to dał. Zrobiłam duże oczy i pytam skąd on to wie, a on mi na to że ten lekarz stosuje tylko takie leki u swoich pacjentów bez względu czy pomagają czy nie, i że on już ma sporo pacjentów od tamtego lekarza a ja jestem następna. Więc tak naprawdę wolę wydać te 170 zł za wizytę i mieć spokój i poczucie tego że w jakiś sposób jestem ważna i ktoś mnie słucha, niż czuć się jak kolejny numerek któremu trzeba dać tylko receptę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, mesel napisał:

Witam, chciałbym się dowiedzieć jakie macie doświadczenia z psychiatrami. 

Przez około rok spotykalem się z lekarzem. Diagnozował specyficzne zaburzenia osobowości. Leki nie pomogły. Prosiłem o badania lub weryfikację jego oceny mojego stanu zdrowia. Tylko potakiwał. Na bieżąco miał dostęp do notatek psychologa z tej samej przychodni. On zakończył współpracę z poradnia a około rok później zdiagnozowano u mnie zespół Aspergera.

Miłego dnia:⁠-⁠)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, mesel napisał:

Lekarz przyjmował z drugą osoba w pokoju(zapewne jakiś praktykant) która wszystko zapisywała i dopowiadała to czego psychiatra mi nie powiedział.

A może odwrotnie?...

 

Przykro mi, że tak trafiłeś i dobrze, że próbujesz gdzieś indziej.

 

Jeśli chodzi o roznice w wizytach prywatnych a na NFZ to psychiatrzy to chyba jedyna grupa lekarzy, gdzie nie odczuwam różnicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja odczuwam w przypadku psychiatrów największą właśnie. Chodziłam chwilę na NFZ, wizyta 10 minut, recepta i do widzenia, jeszcze kolejki. Poszłam do swojej obecnej lekarki to jest niebo a ziemia. Wizyta 30 min. (chociaż ja tyle nie siedzę jak nie ma potrzeby), kontakt z lekarzem poza wizytami, jak źle wyliczę leki do wizyty i mi zabraknie to piszę sms i po 5 minutach mam receptę. Jak się psuje coś to od razu reaguje i zmienia dawki/leki jeszcze przed wizytą. Kolejki od jakiegoś czasu też są u niej większe mimo, że tania nie jest, ale ja rzadko potrzebuje wizyty na już.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, ja chodzę na NFZ, ale to moja pierwsza przygoda z psychiatrą. Pani miła sympatyczna w moim wieku mniej więcej. Pierwsza wizytę miałam tylko w przychodni, później zaproponowała teleporady. Podejście jak to na NFZ "No czasami tak już jest" kolejna recepta zwiększenie dawki i jedziemy dalej 😑 a ja jak się męczyłam męczę się dalej. Zaczynam myśleć o lekarzu prywatnie bo bardzo bym chciała zacząć żyć normalnie tak jak kilka miesięcy temu a na NFZ zaczynam wątpić czy ten cud będzie miał miejsce . Pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Rita@ napisał:

Hej, ja chodzę na NFZ, ale to moja pierwsza przygoda z psychiatrą. Pani miła sympatyczna w moim wieku mniej więcej. Pierwsza wizytę miałam tylko w przychodni, później zaproponowała teleporady. Podejście jak to na NFZ "No czasami tak już jest" kolejna recepta zwiększenie dawki i jedziemy dalej 😑 a ja jak się męczyłam męczę się dalej. Zaczynam myśleć o lekarzu prywatnie bo bardzo bym chciała zacząć żyć normalnie tak jak kilka miesięcy temu a na NFZ zaczynam wątpić czy ten cud będzie miał miejsce . Pozdrawiam 

Polecam prywatnie. Ja mimo że mam dosyć ciężka sytuację finansową teraz, to nie ma opcji żebym przeszła na NFZ. Nigdy więcej NFZ

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dość ograniczone doświadczenie z psychiatrami, bo korzystałem z usług jedynie dwóch takich lekarzy, ale różnica była kolosalna. Po około trzech latach nieudolnych prób leczenia bezsenności, depresji i zaburzeń lękowych, lekarz nagle stwierdził, że wyczerpał wszystkie możliwości i żebym sobie wybrał któryś z leków, które wcześniej mi przepisywał.

 

Pomyślałem sobie "kurdę, przecież z pamięci w tej chwili mogę podać mu 2x więcej podobnych leków, a ten mówi, że mu się lista wyczerpała, a innych nie stosuje 🤔", więc domyślam się, że u innych psychiatrów NFZ może być podobne podejście. Kiedy poszedłem prywatnie natomiast i podałem listę 20+ testowanych przez 4 lata na mnie leków - bezskutecznie, dostałem z miejsca benzodiazepinę i po pierwszej wizycie poczułem, że z powrotem żyję.

 

Pewnie zaraz znajdą się obrońcy i naganiacze SSRI/SNRI, czy innych TLPD ale prawda jest taka, że te leki nie zawsze są w ogóle skuteczne, a na efekty trzeba czasem czekać miesiącami, często w dużo gorszym stanie niż przed ich przyjmowaniem. Późniejsze nagłe ich odstawienie, czego doświadczyłem po ponad sześciu miesiącach faszerowania się tą chemią, też nie jest przyjemne - przez 2 tygodnie byłem wyjęty z życia (nasilone lęki/fobie/nerwica, poty, bezsenność, nieprzyjemne prądy przeszywające całe ciało i dziwne zaburzenia świadomości podchodzące pod padaczkę) - nie polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Szczebiotka napisał:

Polecam prywatnie. Ja mimo że mam dosyć ciężka sytuację finansową teraz, to nie ma opcji żebym przeszła na NFZ. Nigdy więcej NFZ

Ja z 1218 zł renty nie stać mnie na leczenie, wykupuje tylko połowę leków z recepty. Podobno w marcu po rewaloryzacji dostanę podwyżkę około 100zł, co przy inflacji to jakiś żart. Dobrze przynajmniej że ceny abonamentów internetowych stoją w miejscu, moje jedyne okno na świat i kontakt z ludźmi. Ale pewnie i to się skończy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Fobic napisał:

 

Pewnie zaraz znajdą się obrońcy i naganiacze SSRI/SNRI, czy innych TLPD ale prawda jest taka, że te leki nie zawsze są w ogóle skuteczne

Ja po ssri pocę się jak wieprz śmierdzący i żadnych innych efektów nie doświadczam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie 🙂

Byłem w następny dzień na prywatnej wizycie. Lekarz poświęcił mi więcej czasu niż powinien,wizyta trwala prawie 40 minut  Leki zostawiła te które mi przepisał wcześniej lekarz na NFZ ale dokładnie wytłumaczyła jakie mogą być skutki uboczne i czemu akurat te a nie inne. Na wszystkie pytania odpowiedziała mi szczegółowo. Bardzo konkretna i zarazem miła pani doktor. Zapytała się czy potrzebuję zwolnienie na miesiąc i dostałem skierowanie na oddział dzienny do szpitala. Opisała jak wygląda taka terapia i doradziła jakie mam możliwości jeśli chodzi o dalsze leczenie. Jeszcze raz dzięki. Życzę Wam i chyba sobie również 🙂 samych pozytywnych myśli. Pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×