Skocz do zawartości
Nerwica.com

linuxa

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

 

Już od dłuższego czasu borykam się z poczuciem, że w ogóle życie nie ma sensu. Gdy zaczęłam zastanawiać się nad moim życiowym celem doszłam do tego, że nie mam żadnego.

Każdy dzień wygląda tak samo - praca, jedzenie, sen. Niedługo rozpocznie się kolejny rok studiów, na które poszłam z pewną nadzieją, że być może jakoś się podniosę, że uda mi się poukładać co nieco w życiu, ale okazało się, że był to strzał w kolano. Skończyłam na kierunku studiów, który jest dla mnie ciężki i jeszcze bardziej pogłębia stan, w którym jestem.

 

Zaczynam rozsypywać się zdrowotnie, a żaden lekarz nie jest w stanie określić co mi dokładnie jest - tylko wzrusza ramionami zalecając więcej ruchu, ćwiczeń. A ja nie mam na nie siły. Nie mam siły na nic, mogłabym tylko spać i spać. To wszystko sprawia, że strasznie się zamartwiam o moje zdrowie, o moje życie, o to jak ono się potoczy, a potem dociera do mnie, że jakoś nic nie jest w tym życiu fajne, bo też nic mnie nie cieszy już od bardzo wielu lat. Jakbym miała nazwać swoje życie to powiedziałabym, że to egzystencja w trakcie oczekiwania na śmierć.

Kilka lat temu próbowałam się leczyć psychiatrycznie, byłam na kilku sesjach terapii, ale nie było mnie stać by kontynuować leczenie. Teraz z resztą jest bardzo podobnie, a na Luxmed w moim mieście nie ma szans się dostać na wizytę.

 

Najbardziej dobija mnie chyba bezgraniczne poczucie osamotnienia. Bo na dobrą sprawę nie mam nikogo. Rodzice mają własne problemy, siostra miewa epizody ciężkiej depresji i raczej to ja wspieram ją niż jest odwrotnie, nie mam żadnych przyjaciół, partnera, nikogo. Jestem sama. I wątpię, że to się zmieni - nie ważne jak się staram, w końcu ludzie o mnie zapominają i przypominają sobie o mnie tylko, jeśli to ja zainicjuję rozmowę, zupełnie tak jakby telefon czy internet działał tylko jednokierunkowo... 

 

Czy macie może jakieś sposoby jak poczuć się chociaż trochę lepiej? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze musisz znaleźć sposób na dostanie się do terapeuty i uczęszczanie tak długo, jak to możliwe, bo to terapeuta ma możliwość poskładania Cię w jeden kawałek. Teraz to jak o sobie mówisz przypomina rozsypanie się na tysiące kawałków, więc potrzebujesz terapeutycznego Kowalskiego.

 

Czy miałaś okazję już wykorzystać kierunek studiów, o którym wspominałaś? Jaki to kierunek? Może on da Ci trochę więcej pieniędzy na opłacenie terapii. A jednocześnie może znajdziesz pracę dostosowaną do Twoich dzisiejszych rozterek i nie będziesz tak zmęczona całością - pracą i stanem psychicznym.

 

Co do rodziny i przyjaciół - zastosowałbym filtr komu warto, a komu nie warto mówić i nic w tym złego nie ma, ponieważ niektórzy pomoc traktują jako "komentowanie, ocenianie", niektórzy "jako radzenie co należy zrobić", a niektórzy w najlepszym możliwym scenariuszu jako "przytulenie i wsparcie słowne". To ostatnie jest najmniej oceniające i najmniej dyktujące, więc zarazem człowiek nie czuje się osaczony.

 

A sami przyjaciele - nie skreślałbym, może niektórzy też boją się mówić, bo nie wiedzą, czy dane słowa nie spowodują u Ciebie większego poczucia osamotnienia i bólu. Nasze relacje to taki system wiązanych połączeń - jak oni coś widzą, to reagują na to w taki sposób i odwrotnie. Nie tłumaczę w żaden sposób ich ewentualnego zachowania, tylko podsuwam Ci myśl, że pod tą powierzchnią "samotność" kryje się odpowiedź merytoryczna na pytanie "dlaczego czuję się samotna".

 

Dodam od siebie, że ja też byłem w takim punkcie 4 lata temu. Samobójstwo to było coś, co zacząłem szeptać, bo nie widziałem sensu życia - na wszystkich polach przeżywałem porażki - ludzie odchodzili, w pracy sobie nie radziłem, relacje pękały i nie miałem żadnego wsparcia. Dzisiaj żyje się inaczej, dzięki terapii i walce o siebie. Nie ma różowego nieba, jest twarda rzeczywistość, ale jakoś da radę iść krok za krokiem naprzód. 

 

I dodam też coś, co widzę u Ciebie i zatrzymaj to głęboko w sercu! WALCZYSZ O SIEBIE, bo piszesz tutaj, chcesz pójść na terapię i dostrzegasz, że coś Cię ciągnie w dół, więc to jest Twoja najsilniejsza strona w tej trudnej sytuacji. Trzymaj się tego tak długo, dopóki nie dostaniesz lepszych narzędzi do walki o siebie! :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×