Skocz do zawartości
Nerwica.com

Intensywne zapachy


Rekomendowane odpowiedzi

Cześć, postanowiłam się dzisiaj podzielić z Wami z jednym z obliczy posiadania PTSD, z którym nie spotkałam się jeszcze u innych, a jestem ciekawa czy ktoś z Was również tego doświadcza. Jednym z najcięższych źródeł, które powodują u  mnie intensywne flashbacki jest charakterystyczny zapach konkretnych perfum. Nie ma jak się przed tym chronić, bo nigdy nie wiadomo, czy ktoś spotkany na ulicy/ w  sklepie/ w busie nie będzie nosił podobnych perfum co osoba, z którą wiąże się moja trauma. Moim jedynym wówczas rozwiązaniem jest wstrzymywanie oddechu z przerwami i próba zwrócenia uwagi na inne rzeczy. Wydaje się to być drobnostką, jednak w momencie kiedy próbuje normalnie funkcjonować na co dzień i czuję, że schodzę na dobrą ścieżkę, moja ciężka praca ulatnia się pod wpływem jednego zapachu. Trudno jest mi wówczas zachować spokój i nie zwracać na siebie uwagi. Zdarzały mi się sytuacje w których wysiadłam na wcześniejszym przystanku tylko dlatego, że zapach wspomnień był nie do zniesienia. Czy ktoś z Was również mierzy się z tym dość specyficznym problemem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie akurat zapachy niczego nie wywołują, ale za to każdy dotyk działa jak flashback (zwłaszcza niespodziewany), chociaż do tego spodziewanego też muszę się zmusić wewnętrznie (mowa tu min. o dotyku całkiem neutralnym np. Jak przytulenie kogoś z okazji składania życzeń, na przywitanie etc)...pierwszą reakcją jest zawsze coś w rodzaju paniki, przyspieszony puls, chęć wyrwania się przy jednoczesnym zamrożeniu...nawet jak mój mąż przytuli mnie w nocy podczas snu to wybudza mnie od razu skok tętna i reakcja stresowa (chociaż później jest już ok i zaczynam czuć się bezpiecznie)....czy sobie z tym radzę? W sumie to nie, jedynie aby nie odbiegać od normy i nie rzucać się w oczy swoją "innością" staram się aby nie było widać tych wszystkich reakcji...(kontrola na max. poziomie)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Lilith napisał:

Owszem. W chwili obecnej już nie tak bardzo, ale bodźce zarówno zapachowe, słuchowe, wizualne potrafią przywołać traumatyczne wspomnienie. Nie ma to już tak paraliżującej siły jak kiedyś, kiedy to często wywoływało ataki paniki i całą gamę innych "dodatków". Jak sobie z tym radzić? Obecnie patrzę na to z innego punktu. Nie walczę z tym, zaakceptowałam, co mnie spotkało i fakt, że będę z tym musiała żyć. To złagodziło flashbacki do poziomu, który obecnie wywołuje już tylko nieprzyjemne odczucie, na które staram się nawet nie zwracać uwagi.

Przyznaje, że to złagodzenie flshbacków po czasie napawa mnie ogromnym optymizmem. Może to pytanie wyda się niegrzeczne lub niestosowne za co przepraszam i nie oczekuje, że na nie odpowiesz, ale po jakim czasie udało Ci się złagodzić sytuacje z flashbackami? W pełni rozumiem Cię w aspekcie ataków paniki, u mnie na szczęście nie ma ich już prawie w ogóle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, nieprzenikniona napisał:

U mnie akurat zapachy niczego nie wywołują, ale za to każdy dotyk działa jak flashback (zwłaszcza niespodziewany), chociaż do tego spodziewanego też muszę się zmusić wewnętrznie (mowa tu min. o dotyku całkiem neutralnym np. Jak przytulenie kogoś z okazji składania życzeń, na przywitanie etc)...pierwszą reakcją jest zawsze coś w rodzaju paniki, przyspieszony puls, chęć wyrwania się przy jednoczesnym zamrożeniu...nawet jak mój mąż przytuli mnie w nocy podczas snu to wybudza mnie od razu skok tętna i reakcja stresowa (chociaż później jest już ok i zaczynam czuć się bezpiecznie)....czy sobie z tym radzę? W sumie to nie, jedynie aby nie odbiegać od normy i nie rzucać się w oczy swoją "innością" staram się aby nie było widać tych wszystkich reakcji...(kontrola na max. poziomie)

Dotyk jest naprawdę ciężką barierą do przekroczenia, szczególnie ten niespodziewany więc kompletnie mnie to nie dziwi. Zabrzmi to dziwnie, ale jestem pod ogromnym wrażeniem tego, że jesteś w stanie utrzymać z kimś bliską relację, domyślam się, jak ciężko było Ci pewnie się do tego przekonywać. Naprawdę podziwiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, Lilith napisał:

Ciężko powiedzieć. Na pewno przyczyniła się do tego terapia. Część przepracowałam, ale znaczna część została i zakopałam ją głęboko w sobie. W sumie o poprawie mogę mogę mówić po około 10-ciu latach od ostatniego wydarzenia. Tak naprawdę to poprawę zawdzięczam obecnemu związkowi i drodze, jaką przeszedł ze mną mój partner. Tak, to szmat czasu.

Tak to bardzo dużo czasu. Jednak w momencie kiedy człowiek się z tym wszystkim mierzy perspektywa tego, że choć po części może być trochę lepiej nawet za x lat dodaje trochę optymizmu. Rozumiem ze mniej więcej od 10 lat chodzisz na terapie? Ja porzuciłam moją rok temu, chciałam być ,,samodzielna”, ale myśle nad powrotem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×