Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim smile.gif. Mam 19 lat (rocznikowo 20) i kompletnie nie umiem w relacje damsko-męskie. Nie chodzi o to, że nie umiem nikogo zainteresować sobą, bo faceci nie kończą ze mną po 1 spotkaniu. Bardziej chodzi o to, że nie umiem zatrzymać nikogo na dłużej i moje "związki" są mega toksyczne. Oczywiście wiem, że wina leży głównie u mnie i popełniam szereg błędów. Niestety ciągle podobne i nie mam pojęcia jak stworzyć zdrowy związek. Możliwe przyczyna jest też to, że jestem z rodziny dysfunkcyjnej w której było trochę przemocy i nie nauczyłam się jak rozwiązywać konflikty w sposób zdrowy i jak radzić sobie z emocjami. W związku bądź relacji jestem osobą bardzo niestabilną, często krzywdzę tym inne osoby albo po prostu zrażam do siebie. Jestem w stanie codziennie robić awantury bez powodu czy czepiać się, bo mam jakieś tam oczekiwania a druga osoba ich nie spełnia. Też jak druga osoba nie robi tego co bym chciała to jestem w stanie od razu sobie wmówić, że ta relacja jest do kosza i zaczynam pod wpływem emocji z tą osobą zrywać i to się zdarza często. Nie raz na kilka miesięcy a co kilka dni i osoba czuje się ze mną jak na takiej tykającej bombie która zaraz może wybuchnąć nie wiadomo czemu. Po czasie osoby przestają mi ufać, są zranione, zrażone i to one ode mnie odchodzą co jest dla mnie bolesne. Ufać w sensie nie zdrady, ale wiedzą, że w każdej chwili może mi coś odwalić i np zacznę robić awantury w których odwołuje spotkanie i nie chce drugiej osoby znać, wyzywam, bo nie odpisała mi tak jakbym chciała albo coś tam robiła i nie odpisała od razu. Wiem brzmi to strasznie i pewnie jest to mega uciążliwe dla innych ludzi. Źle się z tym czuje, że doprowadzam do takich sytuacji, bo sama sobie psuje relacje i jakieś relacje mogłyby trwać dłużej i być piękniejsze a ja sobie je sama niszczę chyba głównie pod wpływem emocji i mam duże oczekiwania do osoby która można rzec dopiero poznaje i są to początki związku.

Bardzo się boje, że nie bede w stanie nikogo zatrzymać na dłużej. Na początku faceci chcą się ze mną spotykać, sami inicjują spotkania, piszą do mnie, ale ja mam większe wymagania oni nie potrafią im sprostać, bo po 1 o nich nie mówie w normalny sposób a jest awantura, wymuszanie, rozszczeniowość. Jedna wielka masakra. Byłam w ostatniej relacji taka męcząca i awanturująca, że chłopak mnie musiał z 3 razy zablokować na kilka godzin, bo pisałam dużo wiadomości i nie umiał mnie uspokoić i też miał tego zwyczajnie dość. Na spotkaniu też potrafię reagować emocjonalnie, ale jest nieco lepiej niż przez wiadomości. Co może być głupie, żeby przez jakieś sms dochodziło do takich sytuacji z mojej strony. Po 3 spotkaniu jeszcze to akceptował, ale jak po każdym spotkaniu były awantury przez sms czy telefon to nie umiał tego wytrzymać. Uważał, że chciał jedynie takiej normalności, bez awantur, jazd. Potem chciałam to naprawić jakoś, ale było za późno, bo za dużo już dziur było w relacji.

Jednym słowem związek ze mną to nie przyjemność a MĘCZARNIA.

Czy mogłybyście mnie jakoś wesprzeć w tym wszystkim, dać jakieś rady odnośnie budowania związków.

Wiem, że mam dopiero 19 lat i czas na długie związki, ale są osoby młodsze czy w tym samym wieku co tworzą związki długie i są w miare normalne. Pewnie niedojrzałe, ale nie toksyczne. Chciałabym kogoś zatrzymać na dłużej i być w szczęśliwej relacji więcej niż miesiąc czy kilka miesięcy.
ps: Zanim zaczniecie pisać o terapii to chodzę do psychologa, ale od niedawna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.06.2022 o 15:39, Karo02 napisał:

Cześć wszystkim smile.gif. Mam 19 lat (rocznikowo 20) i kompletnie nie umiem w relacje damsko-męskie. Nie chodzi o to, że nie umiem nikogo zainteresować sobą, bo faceci nie kończą ze mną po 1 spotkaniu. Bardziej chodzi o to, że nie umiem zatrzymać nikogo na dłużej i moje "związki" są mega toksyczne. Oczywiście wiem, że wina leży głównie u mnie i popełniam szereg błędów. Niestety ciągle podobne i nie mam pojęcia jak stworzyć zdrowy związek. Możliwe przyczyna jest też to, że jestem z rodziny dysfunkcyjnej w której było trochę przemocy i nie nauczyłam się jak rozwiązywać konflikty w sposób zdrowy i jak radzić sobie z emocjami. W związku bądź relacji jestem osobą bardzo niestabilną, często krzywdzę tym inne osoby albo po prostu zrażam do siebie. Jestem w stanie codziennie robić awantury bez powodu czy czepiać się, bo mam jakieś tam oczekiwania a druga osoba ich nie spełnia. Też jak druga osoba nie robi tego co bym chciała to jestem w stanie od razu sobie wmówić, że ta relacja jest do kosza i zaczynam pod wpływem emocji z tą osobą zrywać i to się zdarza często. Nie raz na kilka miesięcy a co kilka dni i osoba czuje się ze mną jak na takiej tykającej bombie która zaraz może wybuchnąć nie wiadomo czemu. Po czasie osoby przestają mi ufać, są zranione, zrażone i to one ode mnie odchodzą co jest dla mnie bolesne. Ufać w sensie nie zdrady, ale wiedzą, że w każdej chwili może mi coś odwalić i np zacznę robić awantury w których odwołuje spotkanie i nie chce drugiej osoby znać, wyzywam, bo nie odpisała mi tak jakbym chciała albo coś tam robiła i nie odpisała od razu. Wiem brzmi to strasznie i pewnie jest to mega uciążliwe dla innych ludzi. Źle się z tym czuje, że doprowadzam do takich sytuacji, bo sama sobie psuje relacje i jakieś relacje mogłyby trwać dłużej i być piękniejsze a ja sobie je sama niszczę chyba głównie pod wpływem emocji i mam duże oczekiwania do osoby która można rzec dopiero poznaje i są to początki związku.

Bardzo się boje, że nie bede w stanie nikogo zatrzymać na dłużej. Na początku faceci chcą się ze mną spotykać, sami inicjują spotkania, piszą do mnie, ale ja mam większe wymagania oni nie potrafią im sprostać, bo po 1 o nich nie mówie w normalny sposób a jest awantura, wymuszanie, rozszczeniowość. Jedna wielka masakra. Byłam w ostatniej relacji taka męcząca i awanturująca, że chłopak mnie musiał z 3 razy zablokować na kilka godzin, bo pisałam dużo wiadomości i nie umiał mnie uspokoić i też miał tego zwyczajnie dość. Na spotkaniu też potrafię reagować emocjonalnie, ale jest nieco lepiej niż przez wiadomości. Co może być głupie, żeby przez jakieś sms dochodziło do takich sytuacji z mojej strony. Po 3 spotkaniu jeszcze to akceptował, ale jak po każdym spotkaniu były awantury przez sms czy telefon to nie umiał tego wytrzymać. Uważał, że chciał jedynie takiej normalności, bez awantur, jazd. Potem chciałam to naprawić jakoś, ale było za późno, bo za dużo już dziur było w relacji.

Jednym słowem związek ze mną to nie przyjemność a MĘCZARNIA.

Czy mogłybyście mnie jakoś wesprzeć w tym wszystkim, dać jakieś rady odnośnie budowania związków.

Wiem, że mam dopiero 19 lat i czas na długie związki, ale są osoby młodsze czy w tym samym wieku co tworzą związki długie i są w miare normalne. Pewnie niedojrzałe, ale nie toksyczne. Chciałabym kogoś zatrzymać na dłużej i być w szczęśliwej relacji więcej niż miesiąc czy kilka miesięcy.
ps: Zanim zaczniecie pisać o terapii to chodzę do psychologa, ale od niedawna.

Zamiast psychologa, potrzebujesz psychoterapii. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, move napisał:

@Karo02 pytanie, dlaczego w tak młodym wieku zależy Ci na długotrwałym związku? Ja czujesz się sama ze sobą? 

Nie wydaje mi się, by wiek autorki nie był odpowiedni na długotrwałe związki. Każdy ma inne potrzeby na innym etapie życia i to nie znaczy przecież od razu, że się źle czuje sama ze sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×