Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Sasoria

Mam już dość...

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem co się ze mną dzieje. Wszystko się tak zbierało latami a teraz uderzyło na raz.

Widzę teraz całkowicie inaczej swoje dzieciństwo.  Rodzina 2+3

Rodzice się rozwiedli, tata zdradzał, mama zadłużyła rodzinny dom na tyle, że zmuszeni byli wziąć hipotekę na spłatę jej chwilówek. 

Dużo kłótni było latami w relacjach matka-ojciec i najstarszy brat - ojciec. 

Mama dzieliła się ze mną i drugim bratem szczegółami z kim i gdzie ojciec zdradza itp. Nabrałam  niechęci i złości do ojca. Nigdy z nim nie rozmawiałam na ten temat, on był zamknięty i nie mówił o uczuciach. Mama z kolei była bardziej wylewna. Wszystko nam mówiła, płakała, mówiła że brała chwilówki żebyśmy mieli za co żyć a ojciec za dużo kupował na allegro. 

Mieli wspólne konto, on sie wkurzał dlaczego pracuje a nie może sobie nic kupić bo ciągle pieniędzy brak. Oboje pracowali. 

Niestety mama nie potrafiła porozmawiać z własnym mężem o problemach zanim doszło do katastrofy finansowej.

 

Po rozwodzie mama ukierunkowała mnie żebym od ojca wyciągnęła alimenty na szkołę. Napisała wzory pism które miałam mu wręczyć, a tata był zły że coś takiego zrobiłam. 

Na studiach nie myślałam o tym aby go regularnie odwiedzać, zawsze myślałam że mam czas na naprawienie relacji. Mama ułożyła sobie życie z nowym partnerem, tata też znalazł partnerkę i starał się ułożyć swoje życie a ja zwlekałam dalej...

Zmarł na raka w 3 tygodnie od diagnozy. Mój pierwszy bliższy kontakt był w szpitalu jak szłam z nim na biopsję... 

Nie rozmawialiśmy o przeszłości i nigdy już nie porozmawialiśmy. Do końca życia z tym będę musiała żyć czego bardzo żałuję.  Mam do mamy żal że zawsze jego stawiała w złym świetle przed nami. Teraz nawet lata po śmierci dalej go obwinia. A wina tego rozpadu była po obu stronach. 

 

Teraz ja sama sobie nie radzę, przerasta mnie wszystko. Wyjechałam za granicę po studiach, mam kochającego narzeczonego. Jesteśmy razem 10 lat. 

Ale mojej mamie on od zawsze przeszkadzał bo 

-skończył zaoczne liceum

- nie jest uzdolniony

 I ogólnie wolałaby jakiegoś z lepszym pochodzeniem... 

Mówiła i mówi wciąż mi to wprost. Jej niechęć jest widoczna ale jak coś potrzebuje żeby zrobił to miło potrafi się odezwać.

 

Wyjechałam za granicę po studiach, wróciłam do Polski bo myśleliśmy że może faktycznie nam się uda a że ten powrót nie wyszedł  na dobre, bo ciężko mi się żyje w Polsce, nie radzę sobie, niska samoocena, brak wiary w siebie itp. To mi jest chyba łatwiej wyjechać za granicę. 

Piszę chyba bo nie wiem już jakiego życia pragnę, czego chcę i czym tak naprawdę dla mnie jest życie. Genetycznie mam mutacje w dna i muszę się badać regularnie bo mam 100% ryzyka nowotworu jak mój ojciec. 

 

Od mamy ciągle słyszę jakie to moje życie jest do bani, nie mam stałego miejsca (własnego kąta), dzieci, mam złego faceta. Według niej powinnam znaleźć innego. Obwinia go o wszystko, wymyslila, że to przez niego za granicą jestem itp itd. Poprostu wszystko co złe to on. 

Jemu tego w twarz nie powie tylko mi to mówi ale on o tym wie, nie ma tu czego ukrywać. 

Rozmawiam z nim o problemach, wspiera mnie, pociesza kiedy płaczę i jestem smutna. Choć ukrywam to jak najbardziej ale nie da się niekiedy. Wspierał mnie jak byłam w szpitalu, mył włosy, troszczył się. Codziennie mówi do mnie czule i serce mu pęka jak widzi mój smutek w oczach. 

Kocham go i on też mnie kocha, wie jakie miałam dzieciństwo on też nie miał lekko. 

No ale mojej mamie nie odpowiada jego status, uważa że nie jest zdolny, że powinnam mieć kogoś lepszego. Nie powinnam być za granicą bo przecież skończyłam studia. Mówi, że moje życie jest ch... Że nic nie osiągnęliśmy, jak możemy tak żyć itd. Wiele tego.

 

Ona patrzy na innych ludzi co myślą, co robią jak wygląda życie innych a potem przekłada to na osądzanie naszego życia. 

Ani razu nie poprosiłam jej o pomoc finansową. Pożyczałam bratu na wkład własny, pożyczałam jej na spłatę jakiejś ostatniej chwilówki, lub jak jej na coś pieniędzy brakło. Nigdy nie wołałam o szybki zwrot kasy, zawsze "oddaj ze spokojem jak będziesz mieć". 

Dla niej nic nie osiągnęłam, wszystko co robię to źle. Ba wszystko co robię to jej zdaniem robię według narzeczonego że to on mnie ciągnie w dół. 

No to prawda że nie mamy domu swojego, nie mamy kredytów i pożyczek żadnych, nie mamy dzieci, nie mamy nałogów. Mamy tylko ciężki bagaż na plecach... Nie wiem co myśleć. Nie wiem co powinnam zrobić, czego powinnam chcieć od życia. Jeszcze w zeszłym roku się śmiałam i cieszyłam z życia... Teraz to wszystko we mnie uderzyło i uśmiech nie przychodzi. Jest rezygnacja, czuję że nie pasuję do tego świata i że szczęścia nie znajdę, nie uleczę tego co we mnie siedzi. 

Staram się myśleć pozytywnie ale to trwa chwilowo, narzeczony mnie podbuduje, sprawi że zapominam o smutku ale to nie zadziała tak 24/7. 

 

3h temu wysłuchiwałam znów narzekań na moje życie , które jest do bani i że faceta mam do bani. Jeszcze powiedziała mi że mój śp. tata  nie akceptował też mojego chłopaka (10 lat temu). Że jej powiedział że ma mi zabronić się spotykać a ona mnie wtedy broniła. Z tatą nie rozmawiałam na ten temat, pamiętam tylko, że powiedział  "Twój chłopak jest pryszczaty." i tyle. (miał trądzik młodzieńczy wtedy). 

 

Dlaczego ona wprost nie powie że to ja jestem do niczego? Że nie mam takiego życia jakim mogłaby się chwalić wśród koleżanek w pracy których dzieci są wspaniałe. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A dlaczego uważasz, że masz obowiązek spełniać oczekiwania swojej matki? 

Co ona osiągnęła oprócz długów i niszczenia rodziny? Nadal Cię niszczy. Nie musisz się na to godzić. Albo postawisz granice i zmusisz ją by Cię szanowała, albo będzie Cię tak niszczyć dalej. 

Potrzebujesz terapii, żeby przerwać te schematy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez bym poszla na terapie i dostala wsparcie w postaci potwierdzenia kogos "kto sie zna", że twoja matka ma problemy ze sobą już od dawna i powinnas puszczać wszystko mimo uszu. Sama zdajesz sobie sprawe ze matka przegina, ale nie umiesz przestać wierzyć w jej słowa i osądy nieprawdziwe. Moze terapia da ci siłę której porztrzebujesz i potwierdzenie ze widzisz wszystko takie jakie jest i bylo, swoimi oczami a nie oczamimatki! Powodzenia :)) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoja matka spieprzyła życie sobie i dzieciom, a teraz wtrąca się w Twoje i próbuje Cię pouczać, mimo że Twój związek jest 200% lepiej funkcjonujący ? Powołuje się na zdanie męża jako na autorytet, mimo że ciągle się z nim kłóciła i w końcu rozwiodła ?

Coś tu grubo nie gra. Być może to nie do końca matka była ofiarą w tym małżeństwie.

 

Cytat

3h temu wysłuchiwałam znów narzekań na moje życie , które jest do bani i że faceta mam do bani. Jeszcze powiedziała mi że mój śp. tata  nie akceptował też mojego chłopaka (10 lat temu). Że jej powiedział że ma mi zabronić się spotykać a ona mnie wtedy broniła. Z tatą nie rozmawiałam na ten temat, pamiętam tylko, że powiedział  "Twój chłopak jest pryszczaty." i tyle. (miał trądzik młodzieńczy wtedy). 

 

Nie musisz tego słuchać. Powiedz matce, że nie ma prawa Cię krytykować, bo Twój związek jest znacznie szczęśliwszy niż jej z ojcem. I ,że to Twoje życie i nie życzysz sobie, żeby się wtrącała. Jeśli nie posłucha to rozważ zerwanie kontaktu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć @Sasoria,

 

Mój odszedł od rodziny, gdy miałem 17 lat. Nie płacił alimentów ani nie odwiedzał nas. Na pytanie czemu tak zrobił odpowiedział : "Takie jest życie". Do końca życie nie utrzymywał ze mną kontaktu. Jego siostra nie poinformowała mnie o jego śmierci:(

 

Rady od rodziców są pożyteczne ale powinny być konstruktywne i zasadne. Być może mama nie umie przekazać Ci swoich rad lub próbuje wyładować złość na ojca lub na życie na Tobie.   Warto skorzystać z pomocy specjalisty wraz z mamą.

 

Życzę powodzenia i miłego dnia:)

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×