Skocz do zawartości
Nerwica.com

Odczucia psychoterapeuty


Neoneo

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wam!

Od ponad miesiąca chodzę na terapię w nurcie psychodynamicznym. Dzisiaj po raz drugi spóźniłam się na sesje, niestety było to prawie 20 min. Oczywiście uprzedziłam w wiadomości swoją terapeutkę, pisząc że będę za kilka minut…

Wchodząc na sesje (nie wiem czy słusznie) odczyłam, że terapeutka jest jakaś inna niż na poprzednich spotkaniach,jakby lekko zdystansowana, mimo, że rozmowa zaczęła się jak zawsze, Pani była miła, uważna i pytała co się stało. Odniosłam wrażenie, że była zdenerwowana, ale z racji, że nie było dużo czasu, nie poruszyłam tematu i dopiero po opuszczeniu gabinetu zaczęło do mnie docierać, że było inaczej niż zwykle i myśląc nad tym nie daje mi to spokoju. Zamierzam poruszyć to na następnej sesji. Teraz, moje pytanie jest takie: Czy terapeuta może dzielić się takimi odczuciami? Bo jeśli nie, co w sumie dla nie dziwne, to jeden powod przychodzi i na myśl, a mianowicie, że pacjent wtedy bardziej skupia uwagę na samopoczucie terapeuty niż na swoje. A myślę, że lepiej bym się czuła, widząc co sobie pomyślała niż miałaby to przemilczeć, to byłoby bardziej pomocne dla mnie. Dzięki z góry za przeczytanie i ewentualne spostrzeżenia. Z chęcią przeczytam wszystkie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko wróci do Ciebie, nawet jak będziesz pytać o odczucia terapeutki (bo bedą to Twoje interpretacje danej sytuacji).

Ale warto pytac, czy rozmawiać, bo własnie takie sytuacje duzo wnoszą, duzo mozna się dowiedzieć (o sobie).

Moim zdaniem terapeutka dała Ci odczuć, ze nie jest zadowolona z Twojego spóźnienia, ale ostatecznie pewnie chodzilo o to, zebyś sobie uświadomiła, ze to Ty sama sobie 'zaszkodziłas', zabierając sobie część czasu - spóźnienie też mogło z czegoś wynikać (podświadoma niechęć do bycia na sesji).

 

ps. Ja osobiście tez cięzko znosiłam wszelkie "chłody" terapeutki (prawdziwe moim zdaniem, albo wydumane), ale to są te momenty, w ktorych jest szansa, ze coś sie zadzieje w terapii.

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do tej podświadomej niechęci, to nie wykluczam, ale bardzo mi zależy żeby być na sesji, mimo iż otwieranie się jest dla mnie mega trudne, mam wrażenie, że coraz bardziej. Ale na prawdę chcę i się staram. A organizacja swojego czasu i jego poczucia żyje własnym życiem, to moja duża wada.

I wiem co możesz mieć na myśli, terapia jest dla pacjenta, ale łapię się na tym, że skupianie się głównie na mnie, zaczyna mnie drażnić. 

Piszesz o interpretacji, ok. Ale ja na prawdę „czułam w powietrzu” że fruwa jakaś nieprzyjemna emocja z drugiej strony, ja szybko wyczuwam „ze coś nie gra” zwłaszcza jeśli chodzi o te negatywne ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koniecznie omów temat na następnej sesji. Wg mnie to wygląda tak że nie widzę logicznego powodu czemu terapeutka miałaby być zła z powodu spóźnienia pacjenta? Przecież nie siedzi przez to dłużej , ma zapłatę jak za pełną wizytę. No chyba że przez to sesja się przedlużyła.

W psychodynamicznej spóźnienia są traktowane jako coś co podlega interpretacji więc wg mnie mogła być co najwyżej bardziej uważna.

Uważam że w pewnym sensie dobrze że się spóźniłaś bo ujawniły się jakieś Twoje mechanizmy które będzie można omówić.

Ja też często wyczuwam złe emocje ale im dłużej żyję tym bardziej widzę że mylę się w mniej więcej połowie przypadków.

Jeszcze przychodzi mi do głowy takie coś że może ona faktycznie miała gorszy nastrój ale z zupełnie innych powodów, związanych z jej życiem a nie sesją. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×