Skocz do zawartości
Nerwica.com

Politoksykomania


Psychoanalepsja_SS

Rekomendowane odpowiedzi

Dziwne, że nie było jeszcze tematu o takim tytule.

W każdym razie, czy ktoś z Was również się z tym zmaga?

W moim przypadku w grę wchodzą głównie alkohol, leki uspokajające, stymulanty, czasem też coś innego. Mam tendencję do zażywania kilku substancji jednocześnie.Takie mieszanki prowadzą do utraty kontroli, robię rzeczy, których nie zrobiłbym na trzeźwo i potem cierpię z powodu "moralniaków" i lęków.
Jest mi coraz trudniej powiedzieć "dość". Coraz trudniej jest mi nie dojeść kolejnej tabletki, nie wypić kolejnego piwa. Czasem mam poczucie, że po prostu jestem uzależniony od bycia nietrzeźwym - bez względu na to, jak ten stan nietrzeźwości by miał wyglądać, co bym musiał zrobić, aby go uzyskać.
Czuję się z tym źle i boję się o przyszłość. Z drugiej jednak strony i tak nie mam "życia", jestem samotny, zaburzony i te zaburzenia same z siebie nie chcą zniknąć...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również uważałam się wczesniej za politoksykomankę, ale później poszło to w jeszcze gorszą stronę. Tak może być gorzej, uzależniłam sie od opioidow dożylnie i to przysłoniło wszystko inne. Dlatego póki jeszcze możesz, ratuj się. Teraz jest ten odpowiedni moment, jeszcze nie jest za późno, nie doprowadzaj do totalnej katastrofy która może nastąpić nieoczekiwanie i bardzo szybko. Zapisz sie do poradni leczenia uzależnień albo najlepiej od razu pojedź do zamkniętego ośrodka, na leczenie grupowe. Tam pomoc jest największa i przerabia sie nie tylko uzależnienie, ale mechanizmy które do niego doprowadziły, dogłębnie i codziennie, to jest największa pomoc jaka można uzyskać, proszę ratuj się i nie zniszcz jeszcze bardziej bo już pędzisz do destrukcji do momentu w którym nie będziesz w stanie się zatrzymać, lepiej działać zawczasu kiedy masz na to jeszcze siłę, choć może wydawać ci się ze jej mie masz, ale jak będziesz to ciągnąć to będzie gorzej. Ratuj się, mogę ci pomoc ze znalezieniem ośrodka, bo jezeli chodzi o poradnie to mogę podać adres tylko do tej do której uczęszczam, a nie wiem z jakiego miasta jestes. Trzymam kciuki mocno za ciebie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Rosalia napisał:

Również uważałam się wczesniej za politoksykomankę, ale później poszło to w jeszcze gorszą stronę. Tak może być gorzej, uzależniłam sie od opioidow dożylnie i to przysłoniło wszystko inne. Dlatego póki jeszcze możesz, ratuj się. Teraz jest ten odpowiedni moment, jeszcze nie jest za późno, nie doprowadzaj do totalnej katastrofy która może nastąpić nieoczekiwanie i bardzo szybko. Zapisz sie do poradni leczenia uzależnień albo najlepiej od razu pojedź do zamkniętego ośrodka, na leczenie grupowe. Tam pomoc jest największa i przerabia sie nie tylko uzależnienie, ale mechanizmy które do niego doprowadziły, dogłębnie i codziennie, to jest największa pomoc jaka można uzyskać, proszę ratuj się i nie zniszcz jeszcze bardziej bo już pędzisz do destrukcji do momentu w którym nie będziesz w stanie się zatrzymać, lepiej działać zawczasu kiedy masz na to jeszcze siłę, choć może wydawać ci się ze jej mie masz, ale jak będziesz to ciągnąć to będzie gorzej. Ratuj się, mogę ci pomoc ze znalezieniem ośrodka, bo jezeli chodzi o poradnie to mogę podać adres tylko do tej do której uczęszczam, a nie wiem z jakiego miasta jestes. Trzymam kciuki mocno za ciebie 

Dziękuję za odpowiedź.

Opioidy IV - to musi być koszmarne uzależnienie. Znałem/znam ludzi, którzy byli uzależnieni od heroiny, kolega umarł od fentanylu. Próbowałem h donosowo, czasem nachodzą mnie myśli o tym, aby to powtórzyć, lecz zdrowy rozsądek ma jeszcze na tyle wigoru, aby powiedzieć "nie".

Próbowałem pomocy terapeutycznej. Chodziłem na psychoterapię indywidualną w poradni uzależnień. Terapeutka nie potrafiła mnie zaangażować, a ja mam tendencje do wycofywania się, zamykania się w sobie i odrzucania rzeczy, które mnie nudzą, więc po kilku miesiącach przestałem uczęszczać. Chciałem również uzyskać tam od psychiatry wreszcie diagnozę, ale temat został zignorowany i dostałem tylko jakieś leki.

Myślę, że za wcześnie jednak na zamknięty. Mam też pracę, co by, chcąc, nie chcąc, kolidowało. Nie chciałbym, aby zostało to odebrane jako "jojczenie", ale nie mam motywacji do podejmowania prób pomocy. Życie mnie bardzo męczy i nie czuję, aby w tym męczeniu się był jakikolwiek cel. Syzyfowa egzystencja. Używki pomagają mi przykryć ten beznadziejny stan rzeczy. Mam tylko nadzieję, że osobom, którym na mnie najbardziej zależy, nie będzie dane oglądać katastrofy, kiedy ta nadejdzie. Wiem, że bije ode mnie ambiwalencja - z jednej strony boję się uzależnienia, z drugiej nie chcę nic z tym robić. Wydaje mi się, że nie warto jest ratować tego życia.

Przepraszam za ten wpis, mam nadzieję, że nie zostanie on zinterpretowany jako odrzucanie pomocy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×