Skocz do zawartości
Nerwica.com

Odkryliście już przyczynę swoich lęków?


eleniq

Rekomendowane odpowiedzi

Pytanie jak w temacie. Czy odkryliście już przyczynę swoich lęków. W jaki sposób staracie się ją odkryć? Czy ułożyło Wam po jej odkryciu? Jak zamierzacie nad nią pracować?

 

W moim wypadku przyczyną lęków były tłumione latami emocje - szczególnie te negatywne. W moim domu nie było miejsca na szczere wyrażanie uczuć, tak myślę. Rodzice i ja nie rozmawialiśmy o uczuciach, wszyscy wszystko w sobie dusili. U mojego taty przekładało się to na pewną agresję i uległość, u mojej mamy zaś na niezadowolenie, niechęć i bierność. Jest to schemat wyniesiony z domu. 

 

Dochodzenie do tego trwało u mnie bardzo długo, bo blisko 10 lat. Tłumione emocje szukały ujścia poprzez stany lękowe i depresyjne. Lęk był też blokadą, ochroną przed konfrontacją, ponieważ nie umiałem i jeszcze do tej pory nie umiem wyrazić złości, smutku, sprzeciwu. Nie mam własnego zdania, ciężko podejmować decyzje. Bardzo ulegam, zawsze dawałem się wykorzystywać, choć myślałem, że to koleżeńskość. Dziwnie postrzegałem relacje, jakby ciągle miała panować zgoda, a żeby ją utrzymać czułem się za nią odpowiedzialny, by robić wszystko co ktoś inny sobie życzy. Niestety nawyk był I jest bardzo silny. Mało tego, zatrzymane emocje zaczęły powodować nadciśnienie i tachykardię. Obecnie przyjmuję leki stabilizujące pracę serca oraz przeciwdepresyjne, stabilizujące nastrój. 

 

Psychoterapia pomogła mi do tego dotrzeć, choć była bardzo trudna dla mnie i przestałem na nią chodzić, kiedy odkryłem przyczynę. Miałem też pewne niezgodności z tamtejszym psychoterapeutą. Muszę rozpocząć drugą psychoterapię ukierunkowaną na kontrolę uczuć. Pozdrawiam 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia! Co prawda całe życie się przed nią broniłam i jak dotąd, podjęłam próbę na mikroskalę, ale dała mi bardzo dużo w tym temacie.

Było kilka takich zdań, które sprawiły że pomyślałam: ale jak to...? I przyszedł moment, w którym cały bałagan nagle wskoczył w pewne ramy. Nadal jest bałaganem, ale zaczęłam dostrzegać pewne zależności.

 

Staram się nad tym pracować - jak w większości, źródła tkwią dawno temu, w dzieciństwie. Czuję się trochę podwójnie obdarowana, bo teraz wiem, że mam swoje traumy, ale i traumy nieświadomie przekazane przez mamę. Moje ciało ma nadal problem z poczuciem bezpieczeństwa i to mój największy problem - życie w ciągłym zagrożeniu, ale i tak zrobiłam bardzo duży postęp w ciągu ostatniego roku. Uczę się stawiać granice, wyłączać wewnętrznego nazistę, dostrzegać siebie. I szczerze, nigdy nie czułam się tak dobrze że sobą, jak teraz. Ze świadomością tego, co było mi dane przeżyć, swoich błędów i niedoskonałości. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czemu zakladacie, ze ten lek musi miec koniecznie jakies uzasadnienie w Waszej przeszlosci? Zebysmy sie dobrze zrozumieli, ja nie krytykuje Waszej postawy, fajnie, ze chodzicie na psychoterapie i Wam to pomaga, ale wydaje mi sie, ze zbytnio racjonalizujecie ten lek, zreszta czlowiek ma na naturalna sklonnosc do racjonalizacji, objasniania sobie sensu swiata, podczas gdy wiele wskazuje, ze wiele rzeczy jest kwestia przypadku. Tak jak cukrzyk nie wydziela insuliny, tak Wasz mozg niedomaga jesli chodzi o wydzielanie czegos-tam, co skutkuje odczuwaniem leku. Jak dlugo takie analizy i dzielenie wlosa na czworo Wam pomagaja, tak dlugo sa pozyteczne, ale w przeciwnym wypadku nie wczuwalbym sie za bardzo w rozwiazywanie problemu co bylo pierwsze jajko czy kura

Edytowane przez one-half

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, one-half napisał:

Czemu zakladacie, ze ten lek musi miec koniecznie jakies uzasadnienie w Waszej przeszlosci? Zebysmy sie dobrze zrozumieli, ja nie krytykuje Waszej postawy, fajnie, ze chodzicie na psychoterapie i Wam to pomaga, ale wydaje mi sie, ze zbytnio racjonalizujecie ten lek, zreszta czlowiek ma na naturalna sklonnosc do racjonalizacji, objasniania sobie sensu swiata, podczas gdy wiele wskazuje, ze wiele rzeczy jest kwestia przypadku. Tak jak cukrzyk nie wydziela insuliny, tak Wasz mozg niedomaga jesli chodzi o wydzielanie czegos-tam, co skutkuje odczuwaniem leku. Jak dlugo takie analizy i dzielenie wlosa na czworo Wam pomagaja, tak dlugo sa pozyteczne, ale w przeciwnym wypadku nie wczuwalbym sie za bardzo w rozwiazywanie problemu co bylo pierwsze jajko czy kura

 

Dokładnie. Mój mózg niedomaga na poczucie bezpieczeństwa, stąd wyszukiwanie zagrożenia wszędzie. Kiedy jestem w dobrym stanie, pewne rzeczy nie wzbudzają we mnie lęku w ogóle, kiedy w gorszym - powodują ataki paniki. Mówisz w sposób pogardliwy, równie dobrze mogę odwrócić piłeczkę, że dopóki wierzysz, że jakaś magiczna tabletka uzupełni braki i będziesz funkcjonował normalnie, to jest ok, ale nie wczuwalabym się w takie proste rozwiązania. Co więcej, nie każda terapia skupia się na dzieleniu włosa na czworo, jak to ująłeś. Każdy ma swoje potrzeby i niektórym dużo daje uświadomienie sobie, skąd i dlaczego. Mi to dużo dało, bo uświadomiłam sobie że nie, nie jestem popsuta. Że rzeczywiście były takie sytuacje, które nauczyły mnie tak funkcjonować i na tej podstawie teraz tworzę nowe schematy. Podsumowując, każdemu według potrzeb. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 12.09.2021 o 11:45, one-half napisał:

Czemu zakladacie, ze ten lek musi miec koniecznie jakies uzasadnienie w Waszej przeszlosci? Zebysmy sie dobrze zrozumieli, ja nie krytykuje Waszej postawy, fajnie, ze chodzicie na psychoterapie i Wam to pomaga, ale wydaje mi sie, ze zbytnio racjonalizujecie ten lek, zreszta czlowiek ma na naturalna sklonnosc do racjonalizacji, objasniania sobie sensu swiata, podczas gdy wiele wskazuje, ze wiele rzeczy jest kwestia przypadku. Tak jak cukrzyk nie wydziela insuliny, tak Wasz mozg niedomaga jesli chodzi o wydzielanie czegos-tam, co skutkuje odczuwaniem leku. Jak dlugo takie analizy i dzielenie wlosa na czworo Wam pomagaja, tak dlugo sa pozyteczne, ale w przeciwnym wypadku nie wczuwalbym sie za bardzo w rozwiazywanie problemu co bylo pierwsze jajko czy kura

 

Twój punkt widzenia jest w opozycji do powszechnie stosowanego sposobu leczenia zaburzeń lękowych w XXI w. Opierasz to na jakiejś wiedzy naukowej?

Edytowane przez Kris0x0000

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 12.09.2021 o 23:23, Magda87 napisał:

 

Dokładnie. Mój mózg niedomaga na poczucie bezpieczeństwa, stąd wyszukiwanie zagrożenia wszędzie. Kiedy jestem w dobrym stanie, pewne rzeczy nie wzbudzają we mnie lęku w ogóle, kiedy w gorszym - powodują ataki paniki. Mówisz w sposób pogardliwy, równie dobrze mogę odwrócić piłeczkę, że dopóki wierzysz, że jakaś magiczna tabletka uzupełni braki i będziesz funkcjonował normalnie, to jest ok, ale nie wczuwalabym się w takie proste rozwiązania. Co więcej, nie każda terapia skupia się na dzieleniu włosa na czworo, jak to ująłeś. Każdy ma swoje potrzeby i niektórym dużo daje uświadomienie sobie, skąd i dlaczego. Mi to dużo dało, bo uświadomiłam sobie że nie, nie jestem popsuta. Że rzeczywiście były takie sytuacje, które nauczyły mnie tak funkcjonować i na tej podstawie teraz tworzę nowe schematy. Podsumowując, każdemu według potrzeb. 

"Kiedy jestem w dobrym stanie, pewne rzeczy nie wzbudzają we mnie lęku w ogóle, kiedy w gorszym - powodują ataki paniki."

Ergo potwierdzasz to, co napisalem, czyli nadrzednosc czynnikow biologicznych wzgledem umiejetnosci wypracowanych przy pomocy psychoterapii, bo gdyby bylo inaczej, wypracowane dzieki psychoterapii umiejetnosci zapewnilyby stala, stabilna poprawe.

"Mówisz w sposób pogardliwy, (...)"

Nie, nie mowie w sposob pogardliwy, to ty tak to interpretujesz. Widzisz to, co chcesz zobaczyc.

"nie każda terapia skupia się na dzieleniu włosa na czworo, jak to ująłeś."

Mowiac o dzieleniu wlosa na czworo, nie mialem na mysli psychoterapii, tylko uporczywe dazenie do rozwiazywania dylematow,  nawet jesli w przypadku niektorych jest to klasyczny nierozwiazywalny dylemat "jajko czy kura" (bo nie kazdy, kto zachorowal), bo nie kazdy kto zachorowal, musial miec jakies traumatyczne przezycia.

" Mi to dużo dało,"

No i w porzadku, napisalem przeciez, ze skoro komus psychoterapia pomaga, to OK, niech sie jej trzyma, w ogole wiec nie rozumiem, czemu aktywowany zostal syndrom oblezonej twierdzy ;)

"Podsumowując, każdemu według potrzeb."

Amen.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 16.09.2021 o 17:28, Kris0x0000 napisał:

 

Twój punkt widzenia jest w opozycji do powszechnie stosowanego sposobu leczenia zaburzeń lękowych w XXI w. Opierasz to na jakiejś wiedzy naukowej?

Hehe, chlopaku, to, ze cos jest w opozycji do tego co powiedzial bardzo-wazne-szanowane-i-utytulowane-gremium-naukowe niewiele mnie wzrusza... Ja, to co mowie, opieram na powszechnie dostepnej wiedzy przefiltrowanej przez filtr krytycznego myslenia, ale przede wszystkim na DOSWIADCZENIU. Rozumiem, ze ty kupujesz w ciemno wszystko, co ma przyklejony sticker aprobaty przez ww. gremium? Zyjac, dajmy na to, w latach 70. XXw. w ZSRR bylbys pewnie goracym oredownikiem schizofrenii bezobjawowej... Widze, ze jestes jeszcze na etapie niezachwianej wiary w nieomylnosc autorytetow... Rozumiem, bo sam taki bylem na poczatku, dopoki nie zauwazylem, ze rozne dvpne teorie tak srednio przystaja do rzeczywistosci. Jesli chodzi o psychoterapie, to pol biedy, mozesz fetyszyzowac sobie ten "wspolczesny stan badan",  ale jesli przyjmujesz leki, to lekarzowi raczej radzilbym nie ufac bezkrytycznie i na wszelki wypadek patrzec na rece..

P.S. Sorry, ze odpisuje po tak dlugim czasie, ale na to forum zagladam teraz bardzo rzadko, z sentymentu, choc kiedys bywalem tu codziennie. Nie to zebym sie chwalil, ale zamierzam to w duzej mierze wlasnie temu, ze w pewnym momencie potrafilem krytycznie podejsc do tego, co serwowaly mi "autorytety", zainteresowane glownie kasowaniem gotowki od "klienta".

Disclaimer, zeby znow nie pojawily sie jakies zarzuty z dvpy: moge ci wyjasnic, podobnie jak kolezance powyzej, piszac to, co pisze, nie atakuje tego, co robicie, jesli taka taktyka sprawdza sie u was to idzcie dalej ta droga. Ja jedynie prosze czytelnikow o to, by "byli uprzejmi miec watpliwosc" i nie uwazali "autorytetow" za nieomylne, bo takie po prostu nie istnieja 🙂 Pozdro dla samodzielnie myslacych i "dla prawdziwych" :D

 

Edytowane przez one-half

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×