Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Moje cztery ściany - moja ostoja

Rekomendowane odpowiedzi

Mój jest ten kawałek podłogi 

Nie mówcie mi więc co mam robić 

Oj lubię ten mój kawałek podłogi, te moje 4 ściany, moja kaplica, moja grota, moja pustelnia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 godzin temu, szary kot napisał:

Ogólnie powinno mnie to nie obchodzić, bo to nie ma wpływu na moje życie. A jednak z niezrozumiałych powodów obchodzi mnie to.

@szary kotto właśnie popracuj nad tym, aby zrozumieć te powody, by stały się dla Ciebie zrozumiałe. Autorefleksja, zagłębienie w siebie, obserwacja swoich uczuć, myśli, emocji, reakcji, autoanaliza... Czyli to, w czym "mocni introwertycy" ;) bywają bardzo dobrzy. 

Edytowane przez acarien

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć. Jestem nowa na forum. Temat mnie zainteresował. Zgadzam się, że dom powinien być azylem, ostoją. Zazdroszczę tym, którzy tak mają. Nie zawsze tak jest niestety. W swoim domu nie czuję się dobrze. Może tylko w moim pokoju, w 4 ścianach, gdy jestem sama, w ciszy. Będąc w domu ciągle odczuwam jakieś napięcie, zdenerwowanie, przez trudną sytuację, która się tam dzieje. Jakbym nie mogła swobodnie odetchnąć. Źle się tam czuję, a póki co nie mam możliwości zmiany. Chciałabym mieć kiedyś swoje miejsce na ziemi, gdzie czułabym się dobrze. Ale nie wiem czy to się wydarzy. Chyba potrzebowałam się wygadać. Pozdrawiam wszystkich. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Barbecue Cześć. Ja też chciałem zawsze znaleźć swoje miejsce na Ziemi, które mógłbym do końca nazwać swoim domem. A w wieku 37 lat mogę śmiało powiedzieć, że... takiego miejsca nie znalazłem. ;) Mieszkam w miejscu, z którego praktycznie całe życie chciałem się wyprowadzić, a i tak tutaj zawsze wracałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się czasem dlaczego jednym się zupełnie nie wiedzie, a innym tak dobrze układa w życiu. Człowiek robi wszystko (przynajmniej się stara), by było lepiej, a wychodzi jak zawsze. Albo wszystko robi się źle, (co chyba jest niemożliwe, żeby wszystko), albo brakuje minimalnej pomocy od losu, takiej jego dobrej woli, tzw. uśmiechu. Albo to splot niesprzyjających okoliczności, braku umiejętności i tego farta właśnie. Gdyby było trochę tego farta, dwa pozostałe elementy może dałoby się obejść. A może to przeznaczenie, przed którym nie da się uciec i zawsze trafiamy w to samo miejsce niezależnie co zrobimy... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Barbecue ja np. wierzę w karmę i tego typu kwestie. U mnie się to sprawdza, choć nazwałbym to czymś zgodnym z moim doświadczeniem, a nie "tylko" wiarą. Ale to dłuższy temat. Trudno mi zaprzeczyć działaniu tego typu mechanizmów obserwując życie swoje, innych, czy ogólnie świat...

Edytowane przez acarien

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam już od paru ładnych lat dosyć tej całej ostoi... w domu mi się po prostu nudzi, bo uważam że dom powinien być głównie od spania lub obijania się... jak się nudzę to spaceruję sobie po pokojach, rozmyślam, gadam sam do siebie, ehh. Najlepiej to się czuję w domu wieczorem przed położeniem się do łóżka, włączam sobie telewizor i to mnie bardzo relaksuje przed spoczynkiem nocnym, najpiękniejsze chwile w domu to takie samotne wieczory ahh żyć nie umierać... ale nadchodzi ranek i wszystkie różne nieprzyjemne myśli wracają... nie mogę przebywać wtedy samemu, oj nie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo lubie swoje cztery kąty, ale wiadomo, jestesmy ludzmi wiec trzeba od czasu do czasu wyjsc do ludziów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety istnieje przymus wychodzenia do ludziów, ale jak można to miło pobyć w swoich 4 ścianach

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak jeszcze sobie posprzątam, no to już cudnie jest

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... i dobre żarełko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.06.2021 o 18:42, neon napisał:

jestesmy ludzmi wiec trzeba od czasu do czasu wyjsc do ludziów

Ja nie mam gdzie. Od prawie 7-dmiu miesięcy można na palcach jednej ręki liczyć moje spotkania z kimkolwiek. Ale teraz idę już do pracy, więc będzie mi aż za dużo ludzi :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Lilith napisał:

Ja nie mam gdzie. Od prawie 7-dmiu miesięcy można na palcach jednej ręki liczyć moje spotkania z kimkolwiek. Ale teraz idę już do pracy, więc będzie mi aż za dużo ludzi :D 

 

Malo spotkan z ludzmi to mało serotoniny. Ja łacze sie z nimi podprogowo, tam dokonuje pojednania, a na polu fizycznym probuje nie dać sie wydymać tym samym osobom. Roznie to bywa, takie zycie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chyba nie jestem mocno przywiązana do domu jako miejsca...a już na pewno nie należę do osób które czują się dobrze przbywając głównie w 4 ścianach. Generalnie wolę przebywać wśród ludzi, im więcej interakcji tym mniej skupiania się na sobie a im mniej skupiania się na sobie tym mniejszy psychicznych ucisk ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×