Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
MarekWawka01

SZPITAL TWORKOWSKI - wrażenia

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć 😀 Chciałbym podzielić się z Wami moimi wrażeniami po PIERWSZYM (specjalnie zaznaczam) pobycie do tego jako młoda 22-letnia osoba w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach.

 

Będzie mi raźniej, jeśli Wy również podzielicie się swoimi wrażeniami wyniesionymi z tego szpitala 😊. Mile widziane, gdy napiszecie ile mieliście lat w tym momencie...

 

Zacznę od początku. Byłem leczony ambulatoryjnie od wielu lat u prywatnego lekarza psychiatry. Niestety z powodu braku efektów po braniu wenlafaksyny przez 1,5 miesiąca i Ketrelu 200mg mój stan uległ pogorszeniu - miałem głównie strasznie przerażające sny, które powodowały u mnie bardzo silny lęk paniczny i myśli samobójcze, w ogóle męczyłem się z nimi od czasu włączenia do mojego leczenia Ketrelu 200mg, brałem uprzednio fluwoksaminę, która powodowała u mnie zamulenie i ospałość też... Moja Pani Doktor powiedziała, że woli, żeby mi dopasowali leki w szpitalu. Oczywiście w momencie kiedy dostałem skierowanie byłem ucieszony, bo może w końcu ktoś mi pomoże. Chociaż z racji tego, że szpital Tworkowski jest w moim rejonie, średnio się cieszyłem, bo wiedziałem, że ten szpital nie należy do najnowszych, ponoć bardzo stary i przypominający raczej przytułek dla bezdomnych albo ochronkę niż prawdziwy medyczny szpital. Jak myślicie?

 

Kiedy sanitariusz wprowadził mnie na oddział, zaprowadził mnie do pokoiku z dużą szybą, przez którą było widać grubego kolesia co łaził z gołą dupą po sali i pukał ciągle w szybę. Trochę przerażające to było też pewnie z racji, że byłem zalękniony i w obniżonym nastroju. Po przyjęciu od razu położyłem się w łóżku na korytarzu, dostałem też na wejściu wenlafaksynę jako popołudniową dawkę i Lorafen, którego nie powinienem brać, bo Lorafen powoduje u mnie zaburzenia równowagi i strasznie poplątane sny miałem przez niego. Na wieczór lekarz zapisał mi olanzapinę 5mg. Potem się dowiedziałem, że prawie wszystkim pacjentom ładują tam doraźnie Lorafen i na wieczór Olanzapinę!!! Na początku chcieli mi zwiększyć wenlafaksynę i zamienić Ketrel na Olanzapinę. Na tym zestawie czułem się bardzo źle, miałem strasznie żywe i nieprzyjemne sny, do tego Olanzapina strasznie mi wzmagała apetyt, w ogóle nie szło się najeść tym szpitalnym jedzeniem, musiałem tatę prosić, żeby mi przywoził dużo słodyczy itd. a ci pielęgniarki czepiały się, że "po co ja tyle jem tych słodyczy blablabla"... Nosz kuźwa, gdyby wiedzieli jaka ta olanzapina jest oreksjogenna!!! Potem gdy zobaczyli, że z moim snem dalej kicha, to w końcu któryś lekarz zdecydował zmienić mi wenlafaksynę na Anafranil. No na Anafranilu spało mi się nawet bardzo dobrze, tylko trzeba było robić EKG co tydzień, bo ten Anafranil też powodował straszną suchość w ustach. 

 

Miałem też badanie psychologa. Psycholog rozmawiała, ze mną bardzo krótko, wyraźnie jej się śpieszyło czy coś nie wiem. Powiedziałem jej niewiele z racji swojego stanu psychicznego, wylewałem też przed nią swoje pretensje dość mocno czasem, bo byłem mocno zalękniony, czułem się odtrącony, trochę zamknięty też w tym szpitalu, miałem problemy z adaptacją. Poprosiłem Panią psycholog, żeby w razie jakbym miał napad lęku panicznego czy coś, czy będę mógł z nią porozmawiać, czy będę mógł może raz na jakiś czas z nią porozmawiać itd... Ogółem rozmowa z Panią psycholog była jakaś dziwna, zadawała niepotrzebne pytania z punktu widzenia diagnostyki, w ogóle nie dała mi wskazówek, na nic nie potrafiła nakierować, do tego jeszcze zaczęła mnie pod koniec oceniać - waliła do mnie teksty typu - dlaczego Pan myśli tylko o sobie, dlaczego Pan się tak rzadko myje, dlaczego Pan myśli, że ktoś musi Panu pomagać... takie beznadziejne pytania!!! Na koniec w karcie wypisu psycholog stwierdziła, że byłem wobec niej absorbujący, że zajmowałbym jej niepotrzebnie czas kiedy czasem ją zaczepiałem na korytarzu, że potrzebuję rozmowy, bo strasznie się czuję, żeby coś wyjaśnić, wyrzucić z siebie przed osobą, która się na tym zna, dodatkowo myślała, że prosząc ją o częstszą rozmowę - stwierdziła, że domagam się specjalnego traktowania, że jestem roszczeniowy i do tego określiła mnie jako osobę, która myśli tylko o sobie i dramatyzuje nieustannie. Ciekawe na jakiej podstawie to było stwierdzone po 15 minutach rozmowy hmm??? W trakcie rozmowy z nią i nie tylko z nią, ale też z innymi byłem wpatrzony w podłogę... to tak na marginesie apropo mojego stanu psychicznego. Pielęgniarki też oziębłe i zajęte "pogaduszkami" i jedzeniem Delicji... 

 

Chwilunia. Z jakiej racji miałem się wyżalać i opowiadać swoje przykrości pacjentom na oddziale na przykład??? Żeby może chociaż pielęgniarka porozmawiała choć 10-15 minut o więcej bym nie prosił. Myślicie że to łatwo jest rozmawiać z tymi prostakami na oddziale, przerażali mnie niektórzy pacjenci na tym oddziale, dla młodego człowieka nic fajnego być w takim szpitalu, straszne nudy tylko palarnia i telewizor jedyna rozrywka... Pacjenci wyraźnie mieli wyjebane na wszystko, palenie 10 papierosów dziennie, na zdrowie nie wychodzi raczej - w jakim kierunku to zmierza, taki szpital tylko lekami cię faszerują, bez nawet 10-15 minut rozmowy raz na jakiś czas z psychologiem??? - nic budującego, izolacja od świata w takim szpitalu bez jakiejkolwiek rozmowy z psychologiem chociaż czy pielęgniarką, u niektórych może tylko pogorszyć stan. To znaczy był to mój pierwszy pobyt w szpitalu i ja w psychologu widziałem dobrą duszę, która pomaga czasami pacjentom, skąd miałem wiedzieć, że psycholog jest totalnie niedostępny dla pacjentów, tylko rozmowa 15 minut przy przyjęciu i po wypisie... po jakiego chuja ci psycholodzy na tych oddziałach??? A może rzeczywiście za dużo wymagam, choć teraz już wiem, że polskie szpitale pełnią bardziej funkcje zabezpieczające niż terapeutyczne.

 

Niestety ze strony pielęgniarek również nie spotkałem się z jakimkolwiek zrozumieniem ani normalnym, poważnym traktowaniem!!! Kiedy dostałem napadu lęku panicznego, pobiegłem do lekarza po pomoc... Lekarz przepisał mi zamiast Lorafenu wtedy Cloranxen. Niestety nie wpisał go dość szybko do systemu musiałem czekać, pielęgniarki dzwoniły do lekarza, żeby wpisał do systemu, bo umierałem wręcz na ich oczach. Naprawdę natłok przerażających myśli nie do opisania jak to bywa przy napadzie paniki. Dały mi nie wiem jaką dawkę, bo lekarz nawet dawki do systemu nie wpisał. Po około pół godzinie chyba poczułem się lepiej. Poszedłem do dyżurki powiedzieć, że już wszystko dobrze i podziękowałem. I na to jedna pielęgniarka rozzłoszczona powiedziała: "Tak, tak, cieszymy się, żeś wrócił do żywych, bleeee!!!" Jedna dorzuciła na to: "Jak jeszcze raz będziesz tak cudował to pójdziesz w pasy i do izolatki za szybę!". Nosz kuźwa, powiedzcie mi czy to jest normalne, żeby tak straszyć osobę, świeżo po napadzie lęku???!!! Lekko się tym przejąłem, ale na szczęście tylko lekko, bo lek po części zablokował przeżywanie emocji... Pielęgniarki powinny wykazywać więcej empatii i same porozmawiać z pacjentem jak się czuje, czy już lepiej itd... ale z tego co widzę, to tym pielęgniarkom bycie miłym przychodzi z trudem. Nie wiem, może były już znieczulone przez to, że na oddziale w znacznej większości były osoby z bardziej specyficznymi zaburzeniami psychicznymi typu upośledzenie umysłowe, schizofrenia, mania, autyzm itd... Z tego powodu nie był to oddział dla osób z nerwicami czy depresjami raczej mógł tylko pogarszać stan takich osób wg mnie - mówię o Oddziale Ogólnopsychiatrycznym II FK

Był np. taki chłopak, co miał dziury w mózgu po dopalaczach, taka psychoza narkotykowa, ciężko było z nim wytrzymać momentami, pielęgniarki darły na niego mordę, były zdziwione, czemu on kradnie itd... nosz kuźwa, czy one nie uczyły się na tych pierdolonych studiach, że osoby chore psychicznie mają często rozwalone myślenie i trzeba z nimi troszkę inaczej rozmawiać, terapię jakąś prowadzić itd... Serio, mi było jego osobiście żal i uważam, że potrzebna mu była terapia, on po prostu nie kontaktował z rzeczywistością, dlatego jego zachowanie było irracjonalne. Czy to tak trudno zrozumieć, że krzyki to raczej niewiele tu dadzą... Ja potrafiłem z nim czasem rozmawiać i potrafi normalnie rozmawiać, choć jest mocno chaotyczny w wymowie... To już ja lepiej rozumiałem pewne sprawy od tych pożal się Boże pielęgniarek... No powiedzcie sami... Dodam, że z charakteru jestem osobą bardzo empatyczną, dociekliwą i analityczną - wg mnie.

 

Apropo opieki pielęgniarskiej jeszcze jeden kwiatek mi się przypomniał. Pamiętam, że zaczęła mnie mocno boleć głowa, zacząłem się pocić trochę i w ogóle amok w głowie, plątanina. Poszedłem do pielęgniarki i poprosiłem o zmierzenie temperatury, podanie czegoś na uspokojenie albo ból głowy. Pielęgniarka była wpatrzona w komputer, jedyna siedziała w pokoiku, to ona do mnie z takim tekstem - Ooo, już wymyśla, w ogóle nic nie można zrobić przy tych debilach, jak się źle czujesz to się połóż i nie zawracaj głowy, przejdzie ci młody jesteś, nie histeryzuj mi tu... Nie no kto by to wytrzymał??? No jak się odstawia leki psychotropowe, to ból głowy czy biegunka się zdarzają po prostu... co to moja wina, że się źle poczułem???

 

Tak jeszcze była ciekawa sytuacja, z takim chłopakiem, którego przywieźli na oddział po próbie samobójczej, jakiś młodziak koło dwudziestki, jaaaaki rozbrykany mówię wam, po próbie samobójczej??? Strasznie dziwne to było dla mnie, osoba po próbie samobójczej z reguły jest roztrzęsiona, a tu taki szczęśliwy, w ogóle kontaktowy bardzo. Nie podobało mi się to, że go wypuścili po dwóch dniach, a jemu to pasami nie grozili itd... a osobie z napadem lęku, co wydaje się być mniej poważne od próby samobójczej proponuje się pasy i izolatkę. Nie no...

 

Do tego po braniu Anafranilu i Olanzapiny wyszedłem ze szpitala to miałem straszne zaparcia, mało mi jelit nie rozwaliło. Mój lekarz zobaczył i powiedział, że taki mix leków, może się skończyć zespołem cholinergicznym. GRATULACJE DLA LEKARZA MNIE PROWADZĄCEGO!!! Tak na marginesie mój lekarz prowadzący był bardzo młody, może jeszcze się uczył itd.

Od razu odstawiliśmy z moją Panią Doktor Olanzapinę najpierw i zmieniliśmy na Ketrel. Jednak mimo to działanie cholinergiczne się utrzymywało. Potem miałem zmianę Anafranilu na Duloksetynę i Ketrel został. 

 

PODSUMOWUJĄC, PRZESTRZEGAM MŁODE OSOBY CHORE NA DEPRESJĘ I ZABURZENIA LĘKOWE PRZED TYM SZPITALEM!!! Wasz stan może się tylko pogorszyć przez takie traktowanie. Chyba, że już naprawdę jest z Wami mega źle i musicie trafić do tego szpitala, to życzę wam wytrwałości i jak najszybszego powrotu do zdrowia!!!

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×