Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cześć, mogę się dosiąść?


XxccxX

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. 

Założyłam tutaj konto, bo rzeczywistość zaczęła mnie przerastać.

Pogubiłam się w tym, co czuję.

Nie wiem, co mam myśleć.

 

Chciałabym napisać do Was, opisać to, co rozsadza mnie od środka i poprosić o jakieś psychiczne wsparcie, może o radę, może o zwykłą rozmowę... ale się wstydzę. Nie potrafię ubrać tego w słowa, bo gdy później czytam swoje wypociny, czuję się jak ostatnia idiotka, która sama sobie stwarza problemy. 

 

Może na razie sobie tu z Wami po prostu posiedzę i się rozejrzę? 

Pozdrawiam, Anna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, exodus! napisał:

@XxccxX Witaj na Forum, wielu jest tutaj z podobnymi problemami jak twój, brak pewności siebie to nie wyrok, ale kłody które musimy pokonać... może zacznij od tego z czym się borykasz na co dzień, a znajdziesz odpowiedź jak i wsparcie...

Na co dzień nam dobre życie. Żyję i pracuję za granicą; nie narzekam na brak zdrowia, brak pieniędzy, w zasadzie na nic. Kilka miesięcy temu poznałam tutaj interesującego faceta (nie jest Polakiem), któremu na mnie zależy. Wydawać by się mogło, że mam za dużo w du*ie może i szukam dziury w całym. Tylko że oboje jesteśmy bardzo trudnymi ludźmi, oboje po przejściach. Ja jestem 30latką, która uciekła z piekła, jakim był patologiczny dom pełen przemocy i z jeszcze gorszego związku, w którym byłam regularnie poniżana, zmuszana do seksu. Później leczyłam się psychiatrycznie ponad 3 lata (nerwica lękowa, zaburzenia depresyjne i zaburzenia odżywiania). On z kolei jest kilka lat ode mnie starszy, także po toksycznym związku, przeżył wojnę, bombardowania i z pewnością także doświadczył, czym jest piekło na ziemi. I tutaj pojawia się problem. Oboje po raz pierwszy od wielu lat próbujemy być z kimś. Oboje jesteśmy przerażeni. Ja tym bardziej, że w wielu kwestiach on przypomina mi tamtego poprzedniego psychopatę - np. jest zazdrosny o rzeczy totalnie z du*py (mam medyczne wykształcenie i ostatnio na imprezie dotykałam kilkukrotnie dłoni jego współlokatora, bo facet miał wybity mały palec pod dziwnym kątem i dla mnie to było po prostu nagle zainteresowanie człowiekiem ze względu na profesję, którą porzuciłam na rzecz wyjazdu za granicę; później słyszałam tylko 'how do you can, in front of me, how you can touch another man' - dla mnie to nie jest normalne zachowanie, ale sama nie wiem, co w związku jest normalne a co nie, bo jedyny jaki miałam w życiu zaprowadził mnie na dzienny oddział leczenia nerwic). Na dodatek komunikujemy się po angielsku; mój angielski to słabe A2... Kiedy się kłócimy, często mówię coś, co brzmi nie tak jak chcę - po prostu nie umiem powiedzieć inaczej. On potrafi uczepić się takiego niefortunnego zdania i następna godzina awantury jest 'bo on nie jest głupi i wie, co słyszał'. Zupełnie tak, jakby nie rozumiał, że ciężko mi w emocjach spuszczać się nad poprawnością każdego wypowiadanego zdania. Czuję się zagubiona. Nie wiem, czy po raz kolejny trafiłam na kogoś, z kim jestem w stanie stworzyć jedynie toksyczną relację, czy może ja sama wydzielam te toksyny... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli oboje jesteście po przejściach to chyba wam ułatwi wspólne zycie, jest ten bagaż doświadczeń co nie każdy może zrozumieć.

A akcja z tym palcem, no to przesadzona reakcja. Pamiętaj że kultury na wschód to jednak większy rygor w kwestii małżeństw, prawa, cnoty itd itd. Aha i nawet jak taki np Arab żyje na zachodzie, postępowo, to hmm krwi nie zmienisz, my też nigdy nie przestaniemy być Polakami ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

15 godzin temu, exodus! napisał:

 nie wiem, czy to dobra partia dla Ciebie, jeśli facet zamiast Cię wspierać, dodatkowo dodaje stresu.

Czyżby u Ciebie rozwinęło się PTSD?

 

W sytuacjach, kiedy czuję np. irracjonalny lęk lub blokadę, naprawdę mam w nim wsparcie. Wszystko zaczyna się sypać, gdy zaczynamy się kłócić. Wtedy chyba każde z nas myśli tylko o sobie i o tym, że 'moja prawda jest najmojsza'. 

 

Tak, PTSD trochę mi dokucza. Jest lepiej niż kilka lat temu, ale... 

 

13 godzin temu, Dalja napisał:

a i nawet jak taki np Arab żyje na zachodzie, postępowo, to hmm krwi nie zmienisz

Jest Serbem wyznania protestanckiego, wychowanym w stolicy. Nie wiem, czy tę chorobliwą zazdrość można złożyć na karb kulturowości... Kiedy rozmawiamy o naszych rodzinnych miejscowościach, mam wrażenie, że Belgrad jest/był 100% bardziej nowoczesny, tolerancyjny i 'zachodni' niż mój polski wypizdów. Mam także wrażenie, że on ma delikatną obsesję na punkcie... hmm, nie wiem jak to nazwać. Lubi podkreślać, że jestem TYLKO jego i lubi to słyszeć. Wiem, że miał bogate plany odnośnie do swojej poprzedniej dziewczyny (włącznie z ciążą) i był bardzo zaskoczony, kiedy okazało się, że ma nawet więcej niż jednego faceta oprócz niego. Pomyslalam, że może to go tak skrzywiło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, XxccxX napisał:

Lubi podkreślać, że jestem TYLKO jego i lubi to słyszeć.

kiedyś usłyszałam od kogoś te słowa, i nie kojarzą mi się zbyt dobrze... Jeśli Ci to przeszkadza to może mu to powiedz. Z drugiej strony czasami mój partner też mi coś takiego powie i nie odbieram tego negatywnie. Wszystko zależy w sumie od tonu wypowiedzi i sytuacji kiedy jest to mówione.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, Illi napisał:

Jeśli Ci to przeszkadza to może mu to powiedz. Z drugiej strony czasami mój partner też mi coś takiego powie i nie odbieram tego negatywnie. Wszystko zależy w sumie od tonu wypowiedzi i sytuacji kiedy jest to mówione.  

Wiesz, ja nie wiem, co jest normalne w związku, a co nie. Co mi przeszkadza, bo jest z założenia ujowe, a co jest tylko echem moich poprzednich doświadczeń. Dlatego właśnie nie wiem, co mam myśleć, jak odbierać pewne rzeczy, jak się zachować w pewnych sytuacjach. 

 

17 godzin temu, Orzeszkowa napisał:

Sorry, będę szczera. Uciekaj w te pędy, to jakiś poj*b. Jeśli tak jest na początku związku to później będzie tylko gorzej. 

Uciekałam od wszystkich przez 6 lat i teraz pierwszy raz chciałabym spróbować zostać na dłużej. 

Może właśnie dlatego, że lubię pojebów na wzór i podobieństwo mojego tatusia. 

Może z innego powodu. 

Zanim coś nieodwracalnie zniszczę, chciałabym być pewna, że to była dobra dla mnie decyzja. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 30.12.2020 o 11:34, XxccxX napisał:

Wiesz, ja nie wiem, co jest normalne w związku, a co nie. Co mi przeszkadza, bo jest z założenia ujowe, a co jest tylko echem moich poprzednich doświadczeń. Dlatego właśnie nie wiem, co mam myśleć, jak odbierać pewne rzeczy, jak się zachować w pewnych sytuacjach. 

 

Uciekałam od wszystkich przez 6 lat i teraz pierwszy raz chciałabym spróbować zostać na dłużej. 

Może właśnie dlatego, że lubię pojebów na wzór i podobieństwo mojego tatusia. 

Może z innego powodu. 

Zanim coś nieodwracalnie zniszczę, chciałabym być pewna, że to była dobra dla mnie decyzja. 

Skoro sama napisałas ze lubisz "pojebów" to nie wiem gdzie problem. 

Edytowane przez niewiemconiewiemjak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 5.01.2021 o 09:13, niewiemconiewiemjak napisał:

W tym że nie poznała nigdy nikogo innego niż "pojeba". Tak sądzę. 

Podejrzewam, że prędzej żaden "normalny" po prostu nie wydał jej się na tyle atrakcyjny, by brać go pod uwagę, ze względu właśnie na tendencję do powielania schematów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Likaaseli napisał:

Podejrzewam, że prędzej żaden "normalny" po prostu nie wydał jej się na tyle atrakcyjny, by brać go pod uwagę, ze względu właśnie na tendencję do powielania schematów.

Czyli jest skazana na pojebów przez schemat i nigdy nie pozna "normalnego" 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, niewiemconiewiemjak napisał:

Czyli jest skazana na pojebów przez schemat i nigdy nie pozna "normalnego" 

Nie jest skazana, nikt z nas nie jest na nic skazany, o ile da się to zmienić. A to, kto nam się podoba, jakich cech szukamy w potencjalnym partnerze/partnerce, często zmienia się wraz z wiekiem i doświadczeniem. Poza tym świadomość istnienia takiego mechanizmu może dużo zmienić. Np. jeśli dany obiekt westchnień ma problemy czy przejawia jakieś zachowania patologiczne, to możemy zadać sobie pytanie, czy to, co czujemy, to nie jest przypadkiem chęć pomocy takiej osobie, instynkt opiekuńczy raczej zamiast faktycznego zauroczenia? Zatrzymanie się na chwilę na zastanowienie się, zdolność analizy i rozróżniania emocji, odczuć może pomóc w określeniu relacji, jaką chcielibyśmy z daną osobą mieć, określenia potencjalnych minusów, plusów itd.

Co prawda nie wierzę, że to jest idealna recepta na życie miłosne dla każdego - nie wierzę, że w ogóle jakaś uniwersalna recepta na cokolwiek istnieje. Ale być może jest w stanie pomóc co niektórym, szczególnie na wczesnym etapie zadurzenia.

 

Sama kiedyś pomyliłam instynkt opiekuńczy z czymś więcej i ten związek był kompletnym niewypałem.

Nie żeby instynkt opiekuńczy sam w sobie był czymś niepożądanym w związku - skąd, myślę, że ma rację bytu. Jednak sądzę, że w zdrowym związku nie powinien pełnić funkcji głównego motora, tak samo jak np. w związku może być miejsce na zazdrość, ale już bezpodstawna, chorobliwa zazdrość świadczy o braku zaufania i, szczególnie na dłuższą metę, nie jest ok.
W skrócie: w nadmiarze wszystko może zaszkodzić 😛

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×