Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wyrażanie złości


Illi

Rekomendowane odpowiedzi

Potraficie wyrazić swoją złość? W jaki sposób? Jak zachowujecie się w sytuacji jak ktoś się na Was złości? Czy złość zawsze musi oznaczać agresję? 

 

Ostatnio zastanawiałam się, jak reaguje w czasie kłótni. Niestety odcinam się od swoich emocji i chłonę złość rozmówcy. Oczywiście moja frustracja jest we mnie, ale nie umiem jej wyrazić. Najczęściej pojawia się ironiczny uśmiech i "racjonalne" pozbawione odczuć argumenty. Potem są dwie drogi- albo naczynie się przelewa i wybucham na oponenta albo (co niestety zdarza się częściej) przeradza się to w autoagresję. Podobnie reaguję, gdy znajduję się w sytuacji, która powinna wywołać złość. Tłumię to w sobie, nie okazuję tego, a potem... autoagresja. Czuję lęk na samą myśl, że ktoś mógłby się zezłościć. Wg mojej zaburzonej głowy złość na mnie= moja beznadziejność, bezsensowne zabieranie tlenu. Natomiast nie wiem skąd to się wzięło. Jak sięgam pamięcią miałam tak od zawsze... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś nie bywałam zła, tylko smutna, w ramach zastąpienia emocji. Od czasu, gdy to dojrzałam zaczęłam pracować nad zrozumieniem różnic między tymi uczuciami i teraz już wiem jak się czuję, kiedy faktycznie się złoszczę. Wypracowałam sobie nawyk pytanie siebie "o co chodzi?", kiedy dopada mnie złość.

 

W przypadku takich płytkich powodów, hm, biegłam do biblioteki, żeby zdążyć po książkę i na autobus powrotny, ale okazało się, że zmieniły się godziny otwarcia i jestem o kilka minut za późno - przeklnę sobie pod nosem, powarczę, pomruczę, ale bez przelewania tego na inne osoby. Ot, stało się, następnym razem zrobię to inaczej. Strasznie tego pilnuję.

 

Mam jeszcze tendencję do wyżywania się na najbliższych, kiedy chodzi o ważne dla mnie tematy, np. gdy ktoś, kto jest dla mnie drogi, brzydko mnie potraktował. Muszę nad tym popracować. Jak coś się dzieje poważnego, co mnie złości, to zaciskam zęby, idę się przespać albo odcinam się od świata na trochę i słucham muzyki lub czytam. Albo zdrowo opowiadam,  jednej z dwóch najbliższych mi osób, co sądzę na ten temat. W sumie, trochę terapeutycznie, bo pomagają mi dostrzec inne aspekty sytuacji ;) 

 

Bywają jeszcze sytuacje, gdy ktoś złości się na mnie (głównie w czasie odwiedzin w domu rodzinnym). Już nie przejmuje mnie poczucie złości tylko litość. Wreszcie dostrzegłam, że te osoby po prostu nie radzą sobie ze swoimi emocjami. Trochę podobnie zachowywałam się jeszcze kilka lat temu, co opisujesz: 

 

Godzinę temu, Illi napisał:

Czuję lęk na samą myśl, że ktoś mógłby się zezłościć. Wg mojej zaburzonej głowy złość na mnie= moja beznadziejność, bezsensowne zabieranie tlenu.

 

Jeszcze nie tak dawno temu nie wiedziałam tego i się przejmowałam. W skrajnie stresowych sytuacjach zdarza mi się jeszcze odcinać od emocji i myśleć jaka to jestem beznadziejna (skoro wywołuję w kimś tyle agresji), ale muszę mieć naprawdę bardzo słaby dzień. I zdarzają się one coraz rzadziej, na szczęście. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poza internetem nie wyrażam złości. Jedyne na co mam ochotę, gdy ktoś mnie wkurzy, to na agresję wobec tej osoby, ale nie chcę "dolewać oliwy do ognia", więc powstrzymuję wyrażenie złości.

Gdy ktoś się na mnie złości - nic nie robię; mam ochotę się skulić i gdzieś schować. Według mojego stanu psychicznego złość na mnie (w szczególności, gdy jest to złość mężczyzny) = mówiąc krótko, zagrożenie skatowaniem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Albo rzadko odczuwam złość, albo za rzadko zwracam na nią uwagę... Na pewno bywam zła na siebie, co zwykle procentuje zaniżaniem samooceny. Jeśli jestem zła na kogoś, raczej nie mówię mu o tym wprost, prędzej rozmawiam z osobą trzecią na ten temat, żeby się wygadać. Przynajmniej raz w ostatnim roku zdarzyło mi się przekuć złość na kogoś w energię [do sprzątania], mam jednak wątpliwości (jak prawie w każdej kwestii), czy ten sposób wystarcza, by rozładować złość i się jej kompletnie pozbyć, czy może jakaś cząstka jej potem zostaje i odkłada się na kupkę innych nieprzyjemnych emocji, przez którą prędzej czy później się wybucha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, Likaaseli napisał:

Albo rzadko odczuwam złość, albo za rzadko zwracam na nią uwagę... Na pewno bywam zła na siebie, co zwykle procentuje zaniżaniem samooceny. Jeśli jestem zła na kogoś, raczej nie mówię mu o tym wprost, prędzej rozmawiam z osobą trzecią na ten temat, żeby się wygadać. 

Kazdy odczuwa zlosc w pewnych sytuacjach - to zdrowa reakcja - jest to po prostu informacja ( albo o naruszeniu granic albo np nie spełnieniu oczekiwan). Jesli ktos mowi, ze nie odczuwa zlosci, to najczesciej woli wlasnie ją wypierac, albo tłumic, a to jest bardzo szkodliwe.

 

Brak rozmowy z osobą, na ktorą jestes zla, tez jest szkodliwy - dla relacji.

Bo skąd dana osoba ma wiedziec, ze wzbudza takie emocje? Jesli tak dzialasz, zamykasz sobie drogę do rozwiązania problemu.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Często bywam zła, czasem to okazuję ale staram się to minimalizować bo złość to u mnie zastępstwo innych emocji, których nie umiem wyrażać...poza często traktuję wyrażanie złości (w formie doprowadzania kogoś do szału przez prowadzenie dyskusji w uszczypliwym tonie...czyli nie krzyki/ wyzwiska tylko specjalne wbijanie szpil słowami w najczulsze miejsca) jak formę obrony przed "domniemanym" atakiem (tzn. W momencie kiedy to mi wydaje się, że ktoś zaatakuje chociaz w rzeczywistości  ten ktoś może wcale nie mieć takich intencji). Staram się w miarę możliwości nad tym panować ale bywa różnie 🙄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 14.12.2020 o 09:23, Lilith napisał:

Ja zamierzam wyrazić złość na swojego ojca. Nie odzywałam sie do Niego jakieś 2-3 lata. Teraz powiedziałam, że dosyć tego. Umówię się z Nim na Skype i wygarnę, co we mnie siedzi.

Też bym chciał wygarnąć ojcu to i owo, ale sprawa szybko wymknęłaby się spod kontroli skończyć by się to mogło różnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 8.01.2021 o 23:23, mark123 napisał:

Też bym chciał wygarnąć ojcu to i owo, ale sprawa szybko wymknęłaby się spod kontroli skończyć by się to mogło różnie

Nie można w ten sposób traktować rodziców. Należy ich szanować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, z o.o. napisał:

@Jurecki takie ich prawo. Pyskowanie rodzicom jest nie w porządku.

A w porządku jest jak rodzic narusza granice dziecka?

Nie wystarczy spłodzić dziecka, żeby być ojcem, tak samo jak nie wystarczy urodzić, żeby być matką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja też jestem za tradycyjnym wychowaniem dzieci, tyle, że wszystkich dzieci mentalnych, bez względu na wiek biologiczny. Czyli jak rodzic zachowuje się, jak rozpieszczony kilkulatek, to również powinno się karać.

Edytowane przez mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@mark123 a jak Twoim zdaniem należy traktować rodziców? Bezstresowe wychowanie jest bez sensu. Tyle pokoleń wychował pasek i było OK,  a dzieci szanowały rodziców i dziadków. Czy Ty chcesz wszystko postawić na głowę? Co byś powiedział swoim rodzicom? Oni popełniali błędy, jak każdy, ale generalnie wyprowadzili na na ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, z o.o. napisał:

@mark123 a jak Twoim zdaniem należy traktować rodziców? Bezstresowe wychowanie jest bez sensu. Tyle pokoleń wychował pasek i było OK,  a dzieci szanowały rodziców i dziadków. Czy Ty chcesz wszystko postawić na głowę? Co byś powiedział swoim rodzicom? Oni popełniali błędy, jak każdy, ale generalnie wyprowadzili na na ludzi.

Tylko na szacunek też trzeba sobie zasłużyć. Mówisz o szacunku, a sama szanowałabyś np. ojca który pił, robił awantury i bił? Nie sądzę.

Dziecko nie jest rodzicom nic winne, bo to nie dziecko samo pchało się na świat. Nikt rodzicom nie wisi szklanki wody na starość za to, że go spłodzili.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, z o.o. napisał:

Pyskowanie rodzicom jest nie w porządku.

A jak rodzice pyskowali na nas/mnie?

Bo tak robili rodzice względem mnie.

 

15 godzin temu, z o.o. napisał:

Bezstresowe wychowanie jest bez sensu. Tyle pokoleń wychował pasek i było OK, 

Mnie i moich braci tak wychowywali i mam to co mam teraz. I jak to pisze to czuje że wzbiera we mnie złość.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, acherontia styx napisał:

Mówisz o szacunku, a sama szanowałabyś np. ojca który pił, robił awantury i bił? Nie sądzę.

Ludzie mają różne przeróżne priorytety, niektórzy najbardziej szanują właśnie pijaków-awaturników, właśnie tacy ludzie wydają im się najlepsi.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×