Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy da się wyleczyć skutki alkholizmu?


LLLLL

Rekomendowane odpowiedzi

Hej. Mam problem z alkoholem od 3-4 lata, ale pogorszyło się od ostatniego roki, ponieważ za dużo sobie pozwoliłem x). Lubiłem sobie wypić conajmniej, 4-6 piw (od 4 do 5 razy w tygodniu), a do tego doszła jeszcze whisky. W najgorszym do tej pory okresie potrafiłem obalić jakieś 0,5l whiskey oraz parę piw, ale mam też swoją masę oraz 2 metry h x) Wczoraj wypiłem samemu 0,7l wieczorem. Wiem, że to zabrzmi komicznie i często alkoholik będze zaprzeczał oraz bagatelizował swój problem, ALE wydaje mój problem nie jest aż tak zły jak mogłoby by się wydawać porównując siebie do innych alkoholikó, których znam, chociaż biorę pod uwagę, że pewnie po prostu się mylę. Podjąłem się terapii, oraz znacznie ograniczyłem spożywanie. I przechodząc to sedna - mam znacznie większy problem z myśleniem, koncentracją, emocjami, kojarzę wolniej. Czy możliwe że te problemu ustąpią po odstawieniu, czy będę jednak musiał się do nich przyzwyczaić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć @LLLLL,

 

Mój sąsiad zmarł z powodu przeciążenia wątroby. Po powrocie ze szpitala nadal nadużywał alkoholu. Drugi sąsiad ma ataki padaczkowe mimo to codziennie spożywa alkohol. Mój wujek również nadużywał alkoholu. Zmarł na zawał serca. Piszę to ku przestrodze. Warto zachować umiar. 

 

14 minut temu, LLLLL napisał:

I przechodząc to sedna - mam znacznie większy problem z myśleniem, koncentracją, emocjami, kojarzę wolniej. Czy możliwe że te problemu ustąpią po odstawieniu, czy będę jednak musiał się do nich przyzwyczaić?

Te trudności mogą być trwałe. Proponuję to pytanie zadać specjaliście.

 

Gratuluję i powodzenia:)

Miłego dnia:)

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.07.2020 o 12:35, LLLLL napisał:

Wiem, że to zabrzmi komicznie i często alkoholik będze zaprzeczał oraz bagatelizował swój problem, ALE wydaje mój problem nie jest aż tak zły jak mogłoby by się wydawać porównując siebie do innych alkoholikó, których znam, chociaż biorę pod uwagę, że pewnie po prostu się mylę.

Nie musisz się mylić. Problem może być mniejszy lub większy, ale i tak pozostaje problemem. Dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę i podejmujesz odpowiednie kroki.

Co do objawów - jeżeli codziennie spożywałeś duże ilości alkoholu, to receptory GABA w Twoim mózgu przyzwyczaiły się do tego i nagłe zmniejszenie spożycia jest w stanie wywołać nieprzyjemne (potencjalnie nawet niebezpieczne) objawy. Od kiedy pijesz mniej i ile teraz wypijasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.07.2020 o 12:35, LLLLL napisał:

Hej. Mam problem z alkoholem od 3-4 lata, ale pogorszyło się od ostatniego roki, ponieważ za dużo sobie pozwoliłem x). Lubiłem sobie wypić conajmniej, 4-6 piw (od 4 do 5 razy w tygodniu), a do tego doszła jeszcze whisky. W najgorszym do tej pory okresie potrafiłem obalić jakieś 0,5l whiskey oraz parę piw, ale mam też swoją masę oraz 2 metry h x) Wczoraj wypiłem samemu 0,7l wieczorem. Wiem, że to zabrzmi komicznie i często alkoholik będze zaprzeczał oraz bagatelizował swój problem, ALE wydaje mój problem nie jest aż tak zły jak mogłoby by się wydawać porównując siebie do innych alkoholikó, których znam, chociaż biorę pod uwagę, że pewnie po prostu się mylę. Podjąłem się terapii, oraz znacznie ograniczyłem spożywanie. I przechodząc to sedna - mam znacznie większy problem z myśleniem, koncentracją, emocjami, kojarzę wolniej. Czy możliwe że te problemu ustąpią po odstawieniu, czy będę jednak musiał się do nich przyzwyczaić?

No i jak ustapily u ciebie te problemy? 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie pocieszaj się, że Twój problem nie jest taki zły. Jest bardzo zły. Odstaw picie całkowicie, a nie ograniczaj,odtruj sie w szpitalu, żebyś się wzmocnił i nie dostał padaczki. Będą Ci dawali w tyłek relanium, żebyś łagodniej przeszedł odstawienie. Mózg ma dużo niewłączonych komórek i w miejsce tych, które unicestwiłeś, będą się uaktywniały nowe. Dojdziesz do siebie, czego Ci życzę.Jakaś dobra terapia by Ci się przydała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pobawię się w archeologa i odkopię. 🙂

@buraczek58 ja piłem podobnie jak autor, tylko na whisky szkoda mi było hajsu, piłem właściwie wszystko oprócz skrajności typu denaturat, kosmetyki czy najgorsze siarkofruty, 4 piwa to był dolny standard w tygodniu, w weekendy to wiadomo co. Dni trzeźwe czasami były, przy czym za dzień trzeźwy uważam też taki, w którym wypiłem np. 2 piwa po pracy :classic_laugh:. A nie mam 2 metrów 🙂. I żadnego relanium w tyłek nie potrzebowałem podczas odtruwania. To jest tak indywidualne, że nie da się przewidzieć reakcji. Równie dobrze poza zwiększoną potliwością można nie mieć żadnych objawów odstawczych, a można dostać padaczki zupełnie znienacka. Tak samo z tym przeciążeniem wątroby, o ile żołądki mamy podobno wszyscy równe, to wątroby chyba jednak nie. Są pijacy dożywający późnej starości, są też tacy, którzy przekręcają się z przepicia jeszcze przed czterdziestką. Warto iść do szpitala, kiedy czuje się, że tych butelek jest już za dużo.

Edytowane przez skakunna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchaj, czyli generalnie pracy nie zawalałeś ? Bo są też alkoholicy, tzw wysokofunkcjonujący i uznający, ze wszystko mają pod kontrolą. Przy skutkach nadużywania alkoholu są też różnego rodzaju choroby nie tylko wątroba czy żołądek, ale pojawiają się też problemy ze stawami czytaj dna moczanowa. Jak ktoś np. przestaje pić nagle, bo robi przerwę, to zaraz zaczynają się pojawiać objawy typu puchnięcie ręki albo puchnięcie palucha u stopy. Ból jest okropny, podobno gorszy niż ból zęba. Znam temat, bo mój tata dzień w dzień pije piwo. I to nie jedno tylko po kilka. Chciałyśmy z mamą go wysłać na jakąś terapię, by poszedł do lekarza, może jakiś NZOZ jak chociażby w Nowym Modlinie https://osrodkiterapeutyczne.pl/ No ale stwierdziłyśmy, że nic na siłe nie ma sensu. Teraz w Wielkim Poście zwłaszcza w Wielkim Tygodniu nie pił w ogóle ani kropelki alkoholu. Skutek? - opuchnięta ręka, ale..... jego twarz się zmieniła.... oczy nagle nie były takie zażółcone, po prosto ta twarz mu odżyła. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@AnnaDy generalnie nie zawalalem pracy, jeśli nawet, to na tyle, na ile sobie mogłem na to pozwolić w miarę bezkarnie. Nienawidzę swojej pracy, dlatego pewnie i bez alkoholu by mi się to zdarzało. No u mnie nic się nie działo ze stawami, może to zależy od wieku i stażu, choć ten drugi mam całkiem spory. Z kolegów i koleżanek na dtx też nikt takich objawów nie zgłaszał lub o tym nie wiem. Jeśli tata nie chce rezygnować z picia, to pewnie dlatego. Być może jakaś suplementacja rozwiązałaby ten problem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.07.2020 o 12:35, LLLLL napisał(a):

Hej. Mam problem z alkoholem od 3-4 lata. Lubiłem sobie wypić conajmniej, 4-6 piw (od 4 do 5 razy w tygodniu), a do tego doszła jeszcze whisky. W najgorszym do tej pory okresie potrafiłem obalić jakieś 0,5l whiskey oraz parę piw, ale mam też swoją masę oraz 2 metry h x) Wczoraj wypiłem samemu 0,7l wieczorem. Wiem, że to zabrzmi komicznie i często alkoholik będze zaprzeczał oraz bagatelizował swój problem, ALE wydaje mój problem nie jest aż tak zły jak mogłoby by się wydawać porównując siebie do innych alkoholikó, których znam, chociaż biorę pod uwagę, że pewnie po prostu się mylę. Podjąłem się terapii, oraz znacznie ograniczyłem spożywanie. I przechodząc to sedna - mam znacznie większy problem z myśleniem, koncentracją, emocjami, kojarzę wolniej. Czy możliwe że te problemu ustąpią po odstawieniu, czy będę jednak musiał się do nich przyzwyczaić?

Późno trochę, ale dodam swoje 5 groszy. Być może komuś da do myślenia. Wierzę również, że do tego czasu sytuacja autora znacznie się poprawiła.

 

@LLLLL 0,7 L wódki to wg naszych norm 70 standardowych porcji alkoholu, więc jest to po prostu chlanie i złomowanie organizmu od środka czasem nieodwracalne. Największym błędem jest porównywanie siebie do osób wciągnętych w to bagno po same uszy i pocieszanie się, że u ciebie jest lepiej.

 

To tak jakby pod mostem leżał szereg narkomanów z heroiną w strzykawkach. Aplikujesz i patrzysz na innych - "tego rozłożyło jakby ktoś powietrze z niego spuścił, tamten zasnął, tamten udaje że nie żyje, kolejny leży we własnych wymiocinach. Ale hej! Ja wciąż mam prawie otwarte oczy i coś za wolno ale oddycham, więc nie jest aż tak źle."

 

Oczywiście te dwie używki dzieli spora przepaść. Chodzi mi o to żeby nie porównywać swojego problemu uzależnienia do innych uzależnionych osób i kalkulowania kto pije mniej, a kto więcej. To jest PATOLOGICZNE środowisko i należałoby się od niego odciąć, ograniczyć kontakt a jeśli już się porównywać to do osób nie mających tego problemu.

 

Cytat z wikipedii: "Długotrwałe spożywanie alkoholu jest w stanie uszkodzić prawie każdy narząd i układ w organizmie."

 

Kilka lat picia w kilkudniowych ciągach na pewno poczyniło zmiany, przynajmniej w równowadze neuroprzekaźników i o ile nie znam się na wpływie etanolu na narządy wewnętrzne, tak czytając twoje objawy wygląda to na niedobór kwasu gamma-aminomasłowego, który zacznie się syntetyzować w odpowiednich ilościach tylko wymaga to trochę czasu ⌚

 

W dniu 27.07.2020 o 12:35, LLLLL napisał(a):

problem z myśleniem, koncentracją, emocjami, kojarzę wolniej. Czy możliwe że te problemu ustąpią po odstawieniu, czy będę jednak musiał się do nich przyzwyczaić?

Problemy z myśleniem, koncentracją, emocjami czy rozkojarzenie to moim zdaniem objawy spustoszenia jakie zrobił alkohol. Jego odstawienie wygląda trochę jakbyś podczas jazdy autem zdjął nogę z pedału hamulca (GABA - kwas gamma-aminomasłowy) i wcisnął gaz (glutaminian). Najczęściej trudno "ogarnąć" co się dzieje. Te zmiany z czasem się ustabilizują, ale jeśli utrudniają funkcjonowanie może być potrzebna farmakoterapia. Niekoniecznie benzodiazepinami.

 

Edytowane przez Fobic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.05.2023 o 07:32, Fobic napisał(a):

Późno trochę, ale dodam swoje 5 groszy. Być może komuś da do myślenia. Wierzę również, że do tego czasu sytuacja autora znacznie się poprawiła.

 

@LLLLL 0,7 L wódki to wg naszych norm 70 standardowych porcji alkoholu, więc jest to po prostu chlanie i złomowanie organizmu od środka czasem nieodwracalne. Największym błędem jest porównywanie siebie do osób wciągnętych w to bagno po same uszy i pocieszanie się, że u ciebie jest lepiej.

 

To tak jakby pod mostem leżał szereg narkomanów z heroiną w strzykawkach. Aplikujesz i patrzysz na innych - "tego rozłożyło jakby ktoś powietrze z niego spuścił, tamten zasnął, tamten udaje że nie żyje, kolejny leży we własnych wymiocinach. Ale hej! Ja wciąż mam prawie otwarte oczy i coś za wolno ale oddycham, więc nie jest aż tak źle."

 

Oczywiście te dwie używki dzieli spora przepaść. Chodzi mi o to żeby nie porównywać swojego problemu uzależnienia do innych uzależnionych osób i kalkulowania kto pije mniej, a kto więcej. To jest PATOLOGICZNE środowisko i należałoby się od niego odciąć, ograniczyć kontakt a jeśli już się porównywać to do osób nie mających tego problemu.

 

Cytat z wikipedii: "Długotrwałe spożywanie alkoholu jest w stanie uszkodzić prawie każdy narząd i układ w organizmie."

 

Kilka lat picia w kilkudniowych ciągach na pewno poczyniło zmiany, przynajmniej w równowadze neuroprzekaźników i o ile nie znam się na wpływie etanolu na narządy wewnętrzne, tak czytając twoje objawy wygląda to na niedobór kwasu gamma-aminomasłowego, który zacznie się syntetyzować w odpowiednich ilościach tylko wymaga to trochę czasu ⌚

 

Problemy z myśleniem, koncentracją, emocjami czy rozkojarzenie to moim zdaniem objawy spustoszenia jakie zrobił alkohol. Jego odstawienie wygląda trochę jakbyś podczas jazdy autem zdjął nogę z pedału hamulca (GABA - kwas gamma-aminomasłowy) i wcisnął gaz (glutaminian). Najczęściej trudno "ogarnąć" co się dzieje. Te zmiany z czasem się ustabilizują, ale jeśli utrudniają funkcjonowanie może być potrzebna farmakoterapia. Niekoniecznie benzodiazepinami.

 

Oke, a jak sobie poradzić jak odstawiam alko to staje się nie do życia. Widzę wszystkie błędy popełniane przez domowników, w pracy jeszcze jest ok ale w domu to szału dostaję. Pies szczeka, kot skacze a to żona drzwi nie domknie. Jak sobie z tym poradzić, ile taki okres może potrwać?byłem na terapii ale nie stać mnie na chodzenie 4 razy w tygodniu na spotkanie w tym dwa razy w czasie pracy. Słyszałem że 100 dni receptory potrzebują żeby odbudować czułość na dopamine. Ja dodatkowo uprawiam sport codziennie, z tego jest na bank jakaś dopamina czy inne bo mi się po prostu robi lepiej jak cwicze i słucham muzyki w trakcie. Gorzej gdy nie mogę iść na trening bo wtedy mi po prostu brak i mam syndrom odstawienia podwójny. Jak z tego wyjść. W sumie chciałbym już przestać pić ale dla dobra wspólnego muszę w weekend się napić i w tygodniu najpóźniej w środę bo inaczej robi się słabo. I tak jestem osobą zamknięta w sobie ale bez alko potrafię się nie odzywać do żony w ogóle. W głowie mam wtedy za dużo myśli. Głównie źle, co się stanie np jak mi się coś stanie, czy rodzina sobie poradzi. Takie tam, że żona na bank przede mną kochała kogoś bardziej, że ja jestem ten taki co się ostał. Nic specjalnego ale jak człowiek w pracy tak myśli przez 8 godzin to nie wraca do domu szczesliwszy. Pomocy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  

W dniu 5.10.2023 o 03:11, Karolina5432 napisał(a):

uciekanie od problemów do alkoholu i narkotyków.

To nie jest byle jaki problem, a często jak nie zazwyczaj wpływa destrukcyjnie na całe życie, jak i osobowość osoby z tym problemem i to nie na czas zażywania, lecz na długie, długie lata i wiem to po sobie gdzie po dziś dzień nie mogę w pełni dojść do siebie. Obawiam się, że już nigdy do tego nie dojdzie. Chociaż ja leciałem naprawdę grubo, nie porównując się do innych przypadków z sieci, kiedy spojrzę wstecz to było to grube przegięcie i jak za alkoholem nie przepadam, tak za twardymi używkami smak chodził za mną na co dzień. Jeżeli nie zauważysz negatywnych zmian czy to w twojej psychice, czy fizycznym wyglądzie spowodowanym tym zgubnym uzależnieniem sam proces zdrowienia może znacznie się wydłużyć.

 

To, że nie zasługujesz na jego miłość może być spowodowane zarówno procesem tzw. zjazdu po narkotykach jak i zejściu alkoholu. Jeśli nagłe i całkowite zerwanie z tym uzależnieniem nie przynosi skutku, spróbuj zamienić alkohol na mniejszy % oczywiście zmniejszając jednocześnie częstotliwość i intensywność jego spożywania. Co do narkotyków, nie wiem co zażywasz więc trudno jest mi coś poradzić, ale jeśli nie masz codziennie objawów abstynencyjnych w związku z czym musisz je zażywać, spróbuj stopniowo zmniejszać częstość i ilość ich spożywania aż do całkowitego zaprzestania co może być procesem dość rozciągniętym w czasie ale mniej bolesnym i trwającym zdecydowanie dłużej niż nagła cesacja z dotychczasowego trybu życia. Jeśli są to używki pokroju heroiny, kokainy, czy mefedronu może być to nie małym problemem i silna wola może tutaj nie wystarczyć.

 

3 minuty temu, A3aan napisał(a):

Oke, a jak sobie poradzić jak odstawiam alko to staje się nie do życia

Jeśli odwiedzasz lekarza raz na jakiś czas zapytaj go na temat leku o nazwie baklofen - 🫲 twoje problemy z tym związane mogę zostać rozwiane za pomocą tabletki, czy dwóch do dwóch razy dziennie. W razie pytań, ten lek da się na spokojnie odstawić, jeśli nie nagle to stopniowo (w przypadku stosowania dużych dawek) w szybkim tempie.

 

Powodzenia 👍

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Fobic napisał(a):

  

To nie jest byle jaki problem, a często jak nie zazwyczaj wpływa destrukcyjnie na całe życie, jak i osobowość osoby z tym problemem i to nie na czas zażywania, lecz na długie, długie lata i wiem to po sobie gdzie po dziś dzień nie mogę w pełni dojść do siebie. Obawiam się, że już nigdy do tego nie dojdzie. Chociaż ja leciałem naprawdę grubo, nie porównując się do innych przypadków z sieci, kiedy spojrzę wstecz to było to grube przegięcie i jak za alkoholem nie przepadam, tak za twardymi używkami smak chodził za mną na co dzień. Jeżeli nie zauważysz negatywnych zmian czy to w twojej psychice, czy fizycznym wyglądzie spowodowanym tym zgubnym uzależnieniem sam proces zdrowienia może znacznie się wydłużyć.

 

To, że nie zasługujesz na jego miłość może być spowodowane zarówno procesem tzw. zjazdu po narkotykach jak i zejściu alkoholu. Jeśli nagłe i całkowite zerwanie z tym uzależnieniem nie przynosi skutku, spróbuj zamienić alkohol na mniejszy % oczywiście zmniejszając jednocześnie częstotliwość i intensywność jego spożywania. Co do narkotyków, nie wiem co zażywasz więc trudno jest mi coś poradzić, ale jeśli nie masz codziennie objawów abstynencyjnych w związku z czym musisz je zażywać, spróbuj stopniowo zmniejszać częstość i ilość ich spożywania aż do całkowitego zaprzestania co może być procesem dość rozciągniętym w czasie ale mniej bolesnym i trwającym zdecydowanie dłużej niż nagła cesacja z dotychczasowego trybu życia. Jeśli są to używki pokroju heroiny, kokainy, czy mefedronu może być to nie małym problemem i silna wola może tutaj nie wystarczyć.

 

Jeśli odwiedzasz lekarza raz na jakiś czas zapytaj go na temat leku o nazwie baklofen - 🫲 twoje problemy z tym związane mogę zostać rozwiane za pomocą tabletki, czy dwóch do dwóch razy dziennie. W razie pytań, ten lek da się na spokojnie odstawić, jeśli nie nagle to stopniowo (w przypadku stosowania dużych dawek) w szybkim tempie.

 

Powodzenia 👍

Serio?jest coś takiego?bo jestem jak bomba nuklearna 

Thanks 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, poczytaj na temat tego leku w internecie, tylko nie na forach a na stronach tematycznych, takich jak medonet.pl czy inne tego pokroju. Bierze się go zamiast dawki alkoholu i po jakimś czasie psychiczny i fizyczny przymus zażywania tej trucizny słabnie. Sam go zażywam ale w innym celu mogę się więc wypowiedzieć o ewentualnych skutkach odstawiennych tego leku, jak długo trwają i że na pewno nie są tak dotkliwe jak nagłe przestanie spożywania alkoholu. Zapytaj o ten lek lekarza, stosuje się go u osób uzależnionych od alkoholu, może być więc pomocny w twoim przypadku.

 

Taką bombę nuklearną baklofen pomoże na pewno opanować, a jeśli nie to na pewno warto przynajmniej spróbować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Fobic napisał(a):

Tak, poczytaj na temat tego leku w internecie, tylko nie na forach a na stronach tematycznych, takich jak medonet.pl czy inne tego pokroju. Bierze się go zamiast dawki alkoholu i po jakimś czasie psychiczny i fizyczny przymus zażywania tej trucizny słabnie. Sam go zażywam ale w innym celu mogę się więc wypowiedzieć o ewentualnych skutkach odstawiennych tego leku, jak długo trwają i że na pewno nie są tak dotkliwe jak nagłe przestanie spożywania alkoholu. Zapytaj o ten lek lekarza, stosuje się go u osób uzależnionych od alkoholu, może być więc pomocny w twoim przypadku.

 

Taką bombę nuklearną baklofen pomoże na pewno opanować, a jeśli nie to na pewno warto przynajmniej spróbować.

Dziękuję bardzo, pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×