Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Wątek "jak się dziś czujecie", to bardziej monolog, do "Jęczarni" zagląda niewielu, więc postanowiłam zrobić watek pośredni dla ludzi, którzy chcą porozmawiać, ale nie mają ochoty ani narzekać, ani prowadzić monologu. O czym będziecie rozmawiać - Wasz wybór. Myślę, że takie miejsce wspólnych rozmów się przyda. 

 

Jak u Was z objawami depresji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Lilith napisał:

Jak u Was z objawami depresji?

to powinno być już sygnałem do szukania pomocy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, exodus! napisał:

to powinno być już sygnałem do szukania pomocy!

Jakbym widziała siebie 2 miesiące temu. Straszny stan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze jak czytam czy słyszę o depresji to mam wrażenie jakby to był jakiś potwór z zewnątrz, a tak na prawdę to jesteśmy my sami. 

Nie macie wrażenia że psychiatria i psychologia depersonalizują człowieka? Od kiedy zacząłem bardziej przyglądać się swojej psychice to już nie jestem osobowością, mam osobowość. Nie jestem umysłem, mam umysł. To jest dziwne. Uprawianie medytacji i sugerowanie się teoriami Eckharta Tollego, ma tu własny wątek nawet, tylko to umocniły. 

 

Myślicie, że nie utożsamianie się własnym ego to dobry pomysł?

 

Wątek mi się podoba i tego mi brakowało. Takie Dzienne Wrony, ale o psychologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super wątek 🙂

 

o, to filmik o mnie w tej chwili.. 

5 godzin temu, exodus! napisał:

to powinno być już sygnałem do szukania pomocy!

 

24 minuty temu, naftan_limes napisał:

Myślicie, że nie utożsamianie się własnym ego to dobry pomysł?

Dlaczego miałoby to być złym pomysłem? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, naftan_limes napisał:

Od kiedy zacząłem bardziej przyglądać się swojej psychice to już nie jestem osobowością, mam osobowość.

Strasznie frustrujące. Dodatkowo bardzo dużą rolę przypisuję wrodzonemu temperamentowi, przez co mam wewnętrzny hamulec i siebie nienawidzę. Podobno im mniej wiesz tym lepiej śpisz, coś w tym jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może to jest jakieś zaburzenie. Chyba prowadzi do depersonalizacji. Silnie się sugerowałem Tolle, ale tylko dlatego, że potwierdzał moje intuicje i brakowało mi kogoś kto oficjalnie w świetle kamer powie to co sam czuję. Operując narracją Eckharta. 

 

Zaczynasz obserwować własne myśli. Próbujesz nawet przestać myśleć. Szybko prowadzi do uczucia oporu, myśli nadal się pojawiają. Jest ktoś kto myśli i ktoś kto próbuje przestać myśleć. Same próby by przestać myśleć już trochę prowadzą do rozczepienia. Sedno zawarte jest w jego opisie oświecenie gdzie zaszło według niego zaniechanie utożsamiania tożsamości z myślami i z ego. To mu dało cały spokój. Ale czym jest świadomość, to nie jest jakaś osoba. Świadomość nic nie potrafi. Tylko się przygląda. Można łatwo zamienić się w marmurowy posąg. Zresztą był nawet przykład posągów z Egiptu jako przykład oświeconych postaci. Następuje depersonalizacja, myśli płyną wolniej, są rozdzielone okresami ciszy. 

 

Co jest lepsze być osobowością, żartować, cieszyć się, smucić, myśleć, planować, grać w gry. Czy lepiej być obserwatorem. Obserwator jest trochę jak jakaś próżnia, taka biała kartka. Fajnie, tylko że to trochę nudne. Może nie jestem jeszcze oświecony, może oświecenie to jakieś zaburzenie psychiczne dające paradoksalną przyjemność. Nie wiem. Mam jednak pewne opory i pustka którą osiągnąłem wcale nie jest taka super. Bycie osobą nie jest złe. Chyba że nie pamiętam jak było kiedyś, tego nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, exodus! napisał:

to powinno być już sygnałem do szukania pomocy!

Mam tak od wielu lat (10 lub 15 lat, przestałem liczyć). Dla mnie to codzienność. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, johnn napisał:

Mam tak od wielu lat (10 lub 15 lat, przestałem liczyć). Dla mnie to codzienność. 

Ja również tak się czuje praca dom praca dom, zero radości nawet wypłata mnie nie cieszy z pracy wyczerpany przychodzę najgorzej mnie boli że mam córkę i ona mówi tato znów nie masz siły.... 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Rafal31 napisał:

Ja również tak się czuje praca dom praca dom, zero radości nawet wypłata mnie nie cieszy z pracy wyczerpany przychodzę najgorzej mnie boli że mam córkę i ona mówi tato znów nie masz siły.... 

 

Może warto coś z tym zrobić? Masz dla kogo się starać, zawalcz o siebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Illi napisał:

Może warto coś z tym zrobić? Masz dla kogo się starać, zawalcz o siebie. 

Każdy dzień jest dla mnie walką, muszę stawić czoła tylko nie wiem już jak mam to zrobić by w końcu wstać i powiedzieć sobie nie mam już napięcia w głowie naprawdę chodziłem do jednego psychologa ale kiepsko nic nie wyszło jednak było to na plus że byłem bardziej pewniejszy siebie.. A teraz wydaje mi się że ja nie umiem myśleć że to sprawia mi wielki problem... Wydaje mi się że nadaje się tylko do prostych czynności typu podaj przynieś pozamiataj... Zmuszam się do wszystkiego a mózg swoje robi czasem bym chciał po prostu zniknąć... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znowu wróciłem do medytacji. Nie działa, ale jest w tym jakaś moc. Nie potrafię obok niej przejść obojętnie. Ta specyficzna wibracja, niby jakaś aureola wokół świętego. Niezachwiany punkt ciszy. Zcentrowanie w pozycji obserwatora. Oko cyklonu. Niezachwiana pewność. Skupienie na ciele niczym samuraj i jedi. Cisza. Jakiś wybuchowy obłok niczym mgławica w atlasie astronomicznym. 

 

Po prostu medytacja już tak się wgryzła, że chyba jej nie zostawię. 

 

Dodatkowo rozważam zmianę filozofii życiowej na obojętność względem bólu i przyjemności. To jest z rzeczy, które ostatnio bardzo mi chodzą po głowie. Założyłbym nowy wątek, ale nie lubię tego robić. Po co być niewolnikiem tego mechanizmu. Może nie ma nic złego w byciu nieszczęśliwym. Skąd ten przymus. Bardzo mnie to fascynuje. Potem przychodzi ból i okazuje się być najgorszym. Za chwilę zjawia się przyjemność i nie ma nic więcej. 

 

Dajcie znać co sądzicie o lekko masochistycznej filozofii: nie dbam o szczęście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.07.2020 o 21:05, Rafal31 napisał:

Ja również tak się czuje praca dom praca dom, zero radości nawet wypłata mnie nie cieszy z pracy wyczerpany przychodzę najgorzej mnie boli że mam córkę i ona mówi tato znów nie masz siły.... 

Żyję od lat z zasiłku z MOPR. Mimo skończonych studiów matematycznych i osiągnięć  szkolnych  jestem nieudacznikiem. Specjaliści lekceważą moje słowa. Miałem nieszczęśliwe dzieciństwo. Prawdopodobnie zostałem błędnie zdiagnozowany. Obecnie przechodzę proces diagnostyczny na zespół Aspergera. 

Poszukałbym przyczyny takiego stanu rzeczy. Spędzałbym więcej czasu z dzieckiem. Mój ojciec nie miał dla mnie czasu. Mama mówiła, że musiała go prosić i grozić żeby wyszedł z nami na spacer lub do parku. Zadbaj o swoją córkę. Jeżeli masz oschłą rodzinę jak moja mama o twoje dzieci nikt nie zadba:(

18 godzin temu, Rafal31 napisał:

A teraz wydaje mi się że ja nie umiem myśleć że to sprawia mi wielki problem... Wydaje mi się że nadaje się tylko do prostych czynności typu podaj przynieś pozamiataj... Zmuszam się do wszystkiego a mózg swoje robi czasem bym chciał po prostu zniknąć... 

Mi gdy mam problem z jasnym myśleniem wystarczy spacer w lesie lub parku. Po tym łatwiej mi się skupić.  Może spróbuje zapisywać i porządkować swoje myśli na papierze. Również to robię.

 

Miłego dnia i powodzenia:)

johnn

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, naftan_limes napisał:

Dodatkowo rozważam zmianę filozofii życiowej na obojętność względem bólu i przyjemności. To jest z rzeczy, które ostatnio bardzo mi chodzą po głowie. Założyłbym nowy wątek, ale nie lubię tego robić. Po co być niewolnikiem tego mechanizmu. Może nie ma nic złego w byciu nieszczęśliwym. Skąd ten przymus. Bardzo mnie to fascynuje. Potem przychodzi ból i okazuje się być najgorszym. Za chwilę zjawia się przyjemność i nie ma nic więcej. 

Ból i cierpienie oraz szczęście wzajemnie się uzupełniają. Gdybyś nie przegrywał to nie cieszyłoby cię zwycięstwo lub gdy jesteś zdrowy nie potrafiłbyś  docenić tego bez chory. A może tylko próbuje dodać sobie otuchy i znaleźć logiczne wytłumaczenie dla mojej trudnego położenia. 

 

Miłego dnia:)

johnn  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, johnn napisał:

Żyję od lat z zasiłku z MOPR. Mimo skończonych studiów matematycznych i osiągnięć  szkolnych  jestem nieudacznikiem. Specjaliści lekceważą moje słowa. Miałem nieszczęśliwe dzieciństwo. Prawdopodobnie zostałem błędnie zdiagnozowany. Obecnie przechodzę proces diagnostyczny na zespół Aspergera. 

Poszukałbym przyczyny takiego stanu rzeczy. Spędzałbym więcej czasu z dzieckiem. Mój ojciec nie miał dla mnie czasu. Mama mówiła, że musiała go prosić i grozić żeby wyszedł z nami na spacer lub do parku. Zadbaj o swoją córkę. Jeżeli masz oschłą rodzinę jak moja mama o twoje dzieci nikt nie zadba:(

Mi gdy mam problem z jasnym myśleniem wystarczy spacer w lesie lub parku. Po tym łatwiej mi się skupić.  Może spróbuje zapisywać i porządkować swoje myśli na papierze. Również to robię.

 

Miłego dnia i powodzenia:)

johnn

 

Jak ktoś jest obok mnie czuje się bardziej bezpieczny ja się nie poddaje i będę pracował ja się nie obawiam tego że mogę dostać ataku paniki tylko jak mam napięcie ciągle w głowie to w końcu mi pęknie ta głową i serce 😪problemy ze snem też mam tv nie oglądam z portali społecznościowych usunelem konto zabawa z córką mnie przerasta bo wydaje mi się że nie umiem się z nią bawić w sensie że nie umiem coś wymyslec by była zadowolona... Wczoraj wracałem do domu z psem i miałem takie spięte plecy że szok dziś w pracy to samo... Wydaje mi się że ja nie umiem myśleć.... A może i nie umiem skoro proste czynności sprawiają problem a nie mowa o obsłudze maszyn samodzielnie..i tak chcesz zostać na zasiłku wiem że to banalne i łatwo można powiedzieć ale może trzeba coś z tym zrobić. Uwierz mi dla mnie każdy dzień jest wymagający i każdy dzień jest walką...Ja chyba uciekam od córki bo nie umiem się nią zająć.... Wiesz ile rzeczy bym chciał robić a jest taka ściana przede mną która mnie paraliżuje, najgorsze jest to jak przychodzę do domu mega wycieńczony i córka mówi znów będziesz odpoczywać... A ja najchętniej bym się położył i leżał żeby nikt nie przeszkadzał tak wiem to żałosne, ale skąd mam wziąć siłę, nawet trawy przed domem mi się nie chce skosić... A Ty czym się zajmujesz co robisz, jak radzisz sobie ze stresem,bierzesz suplementy leki? Pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Rafal31 napisał:

Jak ktoś jest obok mnie czuje się bardziej bezpieczny ja się nie poddaje i będę pracował ja się nie obawiam tego że mogę dostać ataku paniki tylko jak mam napięcie ciągle w głowie to w końcu mi pęknie ta głową i serce 😪

Co wywołuje napięcie? 

17 godzin temu, Rafal31 napisał:

problemy ze snem 

Spróbuj się przejść na spacer przed snem lub pobiegaj (biegam około 10-15 minut codziennie prawie cały bywam spocony). Zaśnij wcześniej.

17 godzin temu, Rafal31 napisał:

i tak chcesz zostać na zasiłku wiem że to banalne i łatwo można powiedzieć ale może trzeba coś z tym zrobić. 

Trzeba. 

Od dziecka mam trudności  w kontaktach z ludźmi. W wieku około 29 lat powiedziałem o tym mamie.  Rozmowa o tym ze specjalistami i mamą nie pomogła. Wsparcie ze strony specjalistów mi nie pomaga. Odmawiają dyskusji o tym. Prawdopodobnie przyczyną braków oczekiwanych wyników terapii jest błędna diagnoza.

17 godzin temu, Rafal31 napisał:

Ja chyba uciekam od córki bo nie umiem się nią zająć...

Masz na myśli ogólne umiejętności. Nie umiesz zajmować się dziećmi? Chcesz ale nie wiesz jak? Proponuję zapytać córkę lub żonę o to.

17 godzin temu, Rafal31 napisał:

Wiesz ile rzeczy bym chciał robić a jest taka ściana przede mną która mnie paraliżuje

Nie wiem o jakich działaniach mówisz. Może po prostu to zrób.  Na pałę. 

17 godzin temu, Rafal31 napisał:

 A ja najchętniej bym się położył i leżał żeby nikt nie przeszkadzał tak wiem to żałosne, ale skąd mam wziąć siłę, nawet trawy przed domem mi się nie chce skosić... 

Odpocznij. Może weź urlop lub poproś żonę o chwilę spokoju od dziecka.

17 godzin temu, Rafal31 napisał:

A Ty czym się zajmujesz co robisz, jak radzisz sobie ze stresem,bierzesz suplementy leki? Pozdrawiam 

Nie pracuję (obecnie zbieram maliny i czereśnie) i rozwijam zainteresowania (uczę się włoskiego i programuje aplikację mobilną).    

Powodem stresu jest najczęściej niewiedza jak zachować się w kontaktach z ludźmi i  odpowiedzialność oraz oczekiwania ode mnie jako dorosłego. Najczęściej radzę sobie z tym analizując. Próbuje znaleźć przyczynę trudności.  Nie umiem się wypłakać. Rozmowa o tym mi nie pomaga.

 

Moje rady mogą być nie odpowiednie. Nie mam dzieci. Staram się pomóc jak najlepiej umiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.07.2020 o 20:01, Rafal31 napisał:

Każdy dzień jest dla mnie walką

Nie wątpię w to. Nie wiem czy się leczysz, ale może warto udać się do psychiatry? Taki stan nie jest normalny i na pewno jest bardzo męczący. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 16.07.2020 o 12:14, naftan_limes napisał:

Znowu wróciłem do medytacji. Nie działa, ale jest w tym jakaś moc. Nie potrafię obok niej przejść obojętnie. Ta specyficzna wibracja, niby jakaś aureola wokół świętego. Niezachwiany punkt ciszy. Zcentrowanie w pozycji obserwatora. Oko cyklonu. Niezachwiana pewność. Skupienie na ciele niczym samuraj i jedi. Cisza. Jakiś wybuchowy obłok niczym mgławica w atlasie astronomicznym. 

 

Po prostu medytacja już tak się wgryzła, że chyba jej nie zostawię. 

 

Dodatkowo rozważam zmianę filozofii życiowej na obojętność względem bólu i przyjemności. To jest z rzeczy, które ostatnio bardzo mi chodzą po głowie. Założyłbym nowy wątek, ale nie lubię tego robić. Po co być niewolnikiem tego mechanizmu. Może nie ma nic złego w byciu nieszczęśliwym. Skąd ten przymus. Bardzo mnie to fascynuje. Potem przychodzi ból i okazuje się być najgorszym. Za chwilę zjawia się przyjemność i nie ma nic więcej. 

 

Dajcie znać co sądzicie o lekko masochistycznej filozofii: nie dbam o szczęście.

Ja swego czasu (jakieś 10 lat temu) bardzo interesowałam się OSHO. Wykupilam i przeczytałam chyba 80% jego książek, które były przetłumaczone na j. polski. Koleżanki z boku mówily, że ja w tego OSHO wpatrzona jak obrazek, taki trochę wyznawca, fanatyk. Miałam bardzo idealistyczne podejście do życia. Chciałam dla wszytskich dobrze. W momencei, gdy bliska osoba wsadziła mi nóż w plecy zawalił się mój świat, nie wierzyłam, że ludzie mogą tacy być, wtedy uaktywnila mi się nerwica lękowa. Później, kilka lat temu miałam sytuację, gdzie wykryto u mnie guza, podejrzewano raka. Wtedy właśnie nauki OSHO przyszły "na ratunek". On pisał dużo o śmierci i dzięki temu nie bałam się jej aż tak. Dodatkowo pozycja obserwatora przydała się. Na szczęście okazał się guz łagodny. W każdym razem mój rozwój duchowy miał dwie strony medalu - z jednej strony zbytnio idealizm i naiwność, ale z drugiej siła w ciężkich momentach życia. Rozwój duchowy daje najwieksze ukojenie gdy jest źle. W momencie, gdy jest dobrze myślę, że czasami może przeszkadzać ponieważ większość ludzi raczej nie jest rozwiniętych duchowo i jeśli nie wpasujesz się w nich to będziesz czuł się samotny. A taka rozwinięta dusza raczej nie będzie przejmować się tym czy ma fajne fotki na Instagramie i ogólnie nie zależy jej na poklasku innych - jednak dla innych jest to ważne i jeśli tego nie masz uznany jesteś za nudziarza. Więc podsmuowujac w tym świecie raczej nie warto być zbyt rozwiniętym duchowo, bo wchodząc między wrony musisz krakac tak jak one. Z drugiej strony każdy człowiek umiera samotnie i w tych najtrudniejszych momentach jesteś sam i jeśli nie masz w sobie oparcia, właśnie takiej siły duchowej to panika będzie większa.

Edytowane przez Alexis693

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam tę filozofię, że dobro i zło są przeciwieństwami które się wzajemnie dopełniają. Niby daje jakąś ulgę i jakiś sens, ale jest to trochę pesymistyczne. Jakby nie było szansy, że będzie jednak dobrze. Kto by nie chciał, żeby zawsze było dobrze, tak by było lepiej. Może jednak lepiej uwierzyć w dobro i mieć nadzieje, że wszystko skończy się pozytywnie. Te dwie tendencje się u mnie przejawiają i nie wiem której wersji się lepiej trzymać. Czasem sobie fantazjuję o świecie w którym wszystko jest dobrze i nie widzę potrzeby, żeby witało tam jakieś zło, które wszystko popsuje. Tak nie musi być. No ale nie w tym świecie, w którym żyjemy. Tutaj nawet bezwzrokowe pisanie tego posta mi nie wychodzi i muszę wciskać backspace co chwila. Chyba nigdy nie nauczę się poprawnie pisać. Do tego blokują mi się klawisze i klawiatura gamingowa byłaby o wiele lepsza. Dodam, że nie mam takich zręcznych palców. Próbowałem trenować, ale nie zdało rezultatu.

 

A odnośnie Osho, wzięła mnie pokusa, żeby zagłębić się w jego nauki. Fajnie mieć oparcie w jakiejś mądrej osobie i nadzieję, że można zmienić swoje życie dzięki jakimś naukom. Potem się wycofałem, Eckhart już wystarczająco mnie uzależnił, potem ciągle rozważałem jego nauki. To daje komfort, ale też pierze mózg. Nie wiem co gorsze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, johnn napisał:

Co wywołuje napięcie? 

Spróbuj się przejść na spacer przed snem lub pobiegaj (biegam około 10-15 minut codziennie prawie cały bywam spocony). Zaśnij wcześniej.

Trzeba. 

Od dziecka mam trudności  w kontaktach z ludźmi. W wieku około 29 lat powiedziałem o tym mamie.  Rozmowa o tym ze specjalistami i mamą nie pomogła. Wsparcie ze strony specjalistów mi nie pomaga. Odmawiają dyskusji o tym. Prawdopodobnie przyczyną braków oczekiwanych wyników terapii jest błędna diagnoza.

Masz na myśli ogólne umiejętności. Nie umiesz zajmować się dziećmi? Chcesz ale nie wiesz jak? Proponuję zapytać córkę lub żonę o to.

Nie wiem o jakich działaniach mówisz. Może po prostu to zrób.  Na pałę. 

Odpocznij. Może weź urlop lub poproś żonę o chwilę spokoju od dziecka.

Nie pracuję (obecnie zbieram maliny i czereśnie) i rozwijam zainteresowania (uczę się włoskiego i programuje aplikację mobilną).    

Powodem stresu jest najczęściej niewiedza jak zachować się w kontaktach z ludźmi i  odpowiedzialność oraz oczekiwania ode mnie jako dorosłego. Najczęściej radzę sobie z tym analizując. Próbuje znaleźć przyczynę trudności.  Nie umiem się wypłakać. Rozmowa o tym mi nie pomaga.

 

Moje rady mogą być nie odpowiednie. Nie mam dzieci. Staram się pomóc jak najlepiej umiem.

Byłem na l4 i nie odpoczełem, biegałem ale wydaje mi się że nie umiem oddychać przy wysiłku i oddycham szybko i przez usta a jak szybki oddech tym większy lęk. Nie wiem być może coś mi grozi dlatego mam napięcie w tej głowie? Wiesz to dziwne wogle jestem dziwny wydaje mi się że mogą mnie spotkać dziwne sytuację typu spotkam pijaków co będą szukać problemu starych wrogów a wydaje mi się że sobie sam nie poradzę w awanturze tak wiem to chore... Mam problem z zasypianiem ja nawet tv nie oglądam.. Wiess to racja trzeba poszerzyć swoją wiedzę i wiedzieć więcej co córka by chciała i zacząć być dzieckiem i się z nią bawić... U mnie nerwica tak wybuchła ze miałem problem z zasypianiem i tylko apo zolpin mi pomagał minęły chyba ze 2 miesiące jak zaczełem zasypiać sam... Najpierw ziółka a później bez czasem jest lepiej czasem gorzej... I wydaje mi się że nie będę mógł spać jak przychodzi noc a przecież wtedy głowa musi się zregenerować.. Uwierz byłem w takiej fazie ze czytałem etykiety produktów co jem, teraz też patrzę ale nie przykładam aż takiej wagi... A napięcie w pracy jest no wydaje mi się że sobie nie poradzę... Chodziło mi o to że np bym chciał być przedstawicielem handlowym ale co ja zrobię jak mnie jazda samochodem stresuje jak żona kieruję to zasypiam 😂😂😂😆😇😁czy sobie poradzę czy nie zawale pracy eh... Na l4 nie wypoczęłem bo żona do pracy a ja więcej stresu bo córkę do przedszkola zawieźć odebrać i inne obowiązki rodzica... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Illi napisał:

Nie wątpię w to. Nie wiem czy się leczysz, ale może warto udać się do psychiatry? Taki stan nie jest normalny i na pewno jest bardzo męczący. 

Nie leczę się, skoczyłem leczenie w marcu br leczyłem się o 2018... Dawki leków były duże, i poprostu chciałem spróbować swoich sił ale teraz widzę że wcześniej ja nie robiłem tylu rzeczy co teraz np zakupy jazda do pracy rowerem... I dla mnie lekarz to ostateczność wiem to dziwne ale jak ktoś mi powiedział że mam iść do psychiatry to moja nerwica jeszcze mocniej zaatakowała.. Że ja do psychiatry? Mam wizytę we wtorek ale jadę porozmawiać z lekarką co ona sądzi bo nie chce sie spieszyć do leków... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, johnn napisał:

Co wywołuje napięcie? 

Spróbuj się przejść na spacer przed snem lub pobiegaj (biegam około 10-15 minut codziennie prawie cały bywam spocony). Zaśnij wcześniej.

Trzeba. 

Od dziecka mam trudności  w kontaktach z ludźmi. W wieku około 29 lat powiedziałem o tym mamie.  Rozmowa o tym ze specjalistami i mamą nie pomogła. Wsparcie ze strony specjalistów mi nie pomaga. Odmawiają dyskusji o tym. Prawdopodobnie przyczyną braków oczekiwanych wyników terapii jest błędna diagnoza.

Masz na myśli ogólne umiejętności. Nie umiesz zajmować się dziećmi? Chcesz ale nie wiesz jak? Proponuję zapytać córkę lub żonę o to.

Nie wiem o jakich działaniach mówisz. Może po prostu to zrób.  Na pałę. 

Odpocznij. Może weź urlop lub poproś żonę o chwilę spokoju od dziecka.

Nie pracuję (obecnie zbieram maliny i czereśnie) i rozwijam zainteresowania (uczę się włoskiego i programuje aplikację mobilną).    

Powodem stresu jest najczęściej niewiedza jak zachować się w kontaktach z ludźmi i  odpowiedzialność oraz oczekiwania ode mnie jako dorosłego. Najczęściej radzę sobie z tym analizując. Próbuje znaleźć przyczynę trudności.  Nie umiem się wypłakać. Rozmowa o tym mi nie pomaga.

 

Moje rady mogą być nie odpowiednie. Nie mam dzieci. Staram się pomóc jak najlepiej umiem.

Ja zasypiam z opaską na oczy i stopery w uszach... Żona tv ogląda to zawsze proszę by cicho oglądała ale od zawsze miałem z tym problem z głośnością tv i światłem jak chciałem spać.... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.07.2020 o 09:43, Illi napisał:

Może warto coś z tym zrobić? Masz dla kogo się starać, zawalcz o siebie. 

A Ty leki jakieś suple bierzesz jakieś ziółka na sen? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Rafal31 napisał:

Ja zasypiam z opaską na oczy i stopery w uszach... Żona tv ogląda to zawsze proszę by cicho oglądała ale od zawsze miałem z tym problem z głośnością tv i światłem jak chciałem spać.... 

A Ty proszki bierzesz? Jakieś ziółka na sen czy  suplementy? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, johnn napisał:

Co wywołuje napięcie? 

Spróbuj się przejść na spacer przed snem lub pobiegaj (biegam około 10-15 minut codziennie prawie cały bywam spocony). Zaśnij wcześniej.

Trzeba. 

Od dziecka mam trudności  w kontaktach z ludźmi. W wieku około 29 lat powiedziałem o tym mamie.  Rozmowa o tym ze specjalistami i mamą nie pomogła. Wsparcie ze strony specjalistów mi nie pomaga. Odmawiają dyskusji o tym. Prawdopodobnie przyczyną braków oczekiwanych wyników terapii jest błędna diagnoza.

Masz na myśli ogólne umiejętności. Nie umiesz zajmować się dziećmi? Chcesz ale nie wiesz jak? Proponuję zapytać córkę lub żonę o to.

Nie wiem o jakich działaniach mówisz. Może po prostu to zrób.  Na pałę. 

Odpocznij. Może weź urlop lub poproś żonę o chwilę spokoju od dziecka.

Nie pracuję (obecnie zbieram maliny i czereśnie) i rozwijam zainteresowania (uczę się włoskiego i programuje aplikację mobilną).    

Powodem stresu jest najczęściej niewiedza jak zachować się w kontaktach z ludźmi i  odpowiedzialność oraz oczekiwania ode mnie jako dorosłego. Najczęściej radzę sobie z tym analizując. Próbuje znaleźć przyczynę trudności.  Nie umiem się wypłakać. Rozmowa o tym mi nie pomaga.

 

Moje rady mogą być nie odpowiednie. Nie mam dzieci. Staram się pomóc jak najlepiej umiem.

A Ty się leczysz czy sam coś pobierasz 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×