Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ḍryāgan

Najgorsze i najlepsze wspomnienia z dzieciństwa

Rekomendowane odpowiedzi

Wiadomo jak na nasze dalsze życie wpływa dzieciństwo - zwłaszcza to traumatyczne (mam tu zwłaszcza na myśli wszystkich DDA i DDD). Może w ramach "terapii" zechcecie się tym podzielić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepsze: pojechaliśmy na Suwalszczyznę i kąpaliśmy się w krystalicznie czystych jeziorach (15 lat); zostałam na całe wakacje na działce kuzynki (8 lat).

Najgorsze: sąsiad alkoholik otruł kota, którego dokarmialiśmy. Kot umierał w męczarniach, a rodzice nie pozwolili wezwać weterynarza (jakieś 10-12 lat).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepsze wspomnienia: wszelaki czas spędzony z babcią w całym dzieciństwie

najgorsze wspomnienia:

cały cykl powtarzających się dziwacznych koszmarów sennych od 7-go do 13-go roku życia, które przeżywałem psychicznie jak zdarzenia rzeczywiste + regularne nękania przez paraliże posenne, z których musiałem się bardzo namordować, by się wyrwać

 

najgorsze zdarzenia, o których się później dowiedziałem:

- częste uciekanie z matką z domu przed ojcem we wczesnym dzieciństwie

- zagryzienie na śmierć kota przez psa babci na podwórku (miałem wtedy podobno 5 lat)

 

Dopisałem wczesne dzieciństwo, ponieważ z obecnej perspektywy uważam, że ma ona na mnie duży wpływ

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie też nie ma jednego dobrego, cały czas który miałam normalną mamę, najfajniejsze wspomnienia z nią to chyba jak na łóżku się łaskotałyśmy i jak chodziłyśmy do kina na bajki.

 

A najgorsze to parę lat później, jak matka się zmieniła, rozwijała się u mnie już chyba nerwica, bo jednego wieczoru strasznie płakałam, wpadłam w histerię, czułam straszną rozpacz i strach i nie wiedziałam co się dzieje ze mną więc poszłam do mamy żeby mnie jakoś pocieszyła i mi pomogła, a ona i tak miała mnie w dupie i tylko była zła, że jej głowę zawracam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepsze:

-Udaliśmy się z tatą na rowery i na końcu naszego wypadu kupiliśmy sobie sorbety w miejscowej cukierni. On kupił sobie malinowym ja zaś wybrałam cytrynowy. Miałam z 8 lat, lato nie zabijało jeszcze mojej pogody ducha. Pod wieczór próbowaliśmy łapać świetliki :D

-Byłam z mamą na wakacjach nad morzem (miałam 13 lat) i były to moje pierwsze wakacje. W przedostatni dzień stałyśmy na plaży i moczyłyśmy nogi w falach dosięgających brzegu. Wieczorne, letnie niebo i widok spokojnego morza to było coś. Chciałabym znowu tam pojechać... I wtedy mama, pierwszy raz w moim życiu, wydała mi się zadowolona z obecnego stanu rzeczy. Okazywała mi nawet sympatię. 

Najgorsze:

-Kiedy miałam 6 lat dowiedziałam się, że matka żałuję moich narodzin. Stłukłam wtedy talerz, po 15 minutach wydzierania się na mnie i wyzywania mnie, spokojne powiedziała:

"Miałam Cię wyskrobać. Powinnaś się nie urodzić, szkodniku."

-Babcia, kiedy miałam 11 lat stwierdziła, że jedyną moją przyszłością będzie: "bycie bezdomną, brzydką dziwką, która będzie błagać o klientów, bo tak paskudna jest".

I jeszcze wszystko ze szkoły, itp itd

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, MelonCat napisał:

Najgorsze:

Okropne, kiedy bliscy mówią takie rzeczy :(

Musiało być Ci ciężko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Aurora88 napisał:

Okropne, kiedy bliscy mówią takie rzeczy :(

Musiało być Ci ciężko.

To się jeszcze nie skończyło z nadal mieszkam w tej patologii. 

Ale teraz jestem dorosłą osobą, która odpowiada za to co się dzieje wokół niej. Wtedy byłam dzieciakiemz które za nic nie mogło zrozumieć nienawiści ze strony matki. 

Niektórzy nie powinni się rozmnażać. 

Jak można traktować tak własne dzieci? Moja matka nie jest jakimś ewenementem, niektórzy mieli o wiele gorsze piekło zafundowane przez własnych rodziców. 

I to się dzieje dalej. I nie będzie mieć końca z no chyba że wprowadzimy jakieś selekcje i egzaminy na rodzicielstwo (to i tak nie usunie problemu, ale go zredukuje).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Tych zlych zbyt duzo, za dobre prawie zadnego nie uznaje, nie jestem zadowolona z mojego zycia. Ojciec alkocholik, kluci sie z mama, pracuje wybiurczo, zadluza rodzine, uprawia hazard, pali jak smok, zdradza mame, dziadek czasem tez wypil i mowil niemile rzeczy. Dziadkowie i stryj dwulicowi, zle mowili o mamie, obarczali ja problemami ojca, zle czasem mame traktowali, czepiali sie duperel, plotkowano o mojej rodzinie (sąsiedzi, osoby znajace rodzine, szkola), pamietam w dziecinstwie jak do rodzicow mojej mamy przychodzili wojkowie i ciotki, uwielbiali sie klucic, im wiecej osob tym lepiej, ciekawe osoby w rodzinie, jeden wujek alkocholik, manipulator, nerwus, inny stryjek nerwus, inny gbur, ciotka plotkarka i manipulatorka, niewinna i rządna atencji, inna jakas czujna i nieufna, jeszcze inna pracocholiczka, wiele osob ze szkoly stosowalo wobec mnie mobbing w roznych latach, skonczylo sie obojetnoscia wobec ludzi i wszystkiego i wycofaniem, a w pozniejszych latach i po szkole niepokojem, depresja, problemami w kontaktach spolecznych. Brak poczucia stabilnosci, ciagle problemy finansowe. Zalozmy, ze gramy w szybkie pytania, pytanie brzmi "co cie cieszy". Ludziom naturalnie zapala sie lampka w glowie, ja wkladam reke do koszyka moich mysli i nie czuje pod reka nic, nic mnie nie cieszy. Nawet jesli przed kims stoje i sie usmiechne z jakiegos powodu, co z tego jesli moje zycie jest marne, niczego soba nie prezentuje, moja przyszlosc wyglada marnie i nie potrafie niczego dac innym

Edytowane przez Anomka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja teraz mam na myśli jedno dobre wspomnienie to to kiedy śniło mi się że mam szafce pełną szufladę pieniędzy :D

Po obudzeniu się  było rozczarowanie że to był tylko sen :?

Kilka razy miałem taki sen ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z najwcześniejszego dzieciństwa pamiętam głównie uczucie strachu, panicznie bałem się ojca, a to mnie tak paraliżowało, że jeszcze bardziej widoczna była moja niezdarność. Najlepsze wspomnienie to te dni, które mogłem spędzać u Babci (niestety zmarła jak miałem 9 lat). Pamiętam jej kuchnię, ciastka które piekła i takie poczucie bezpieczeństwa i ciepła.  Babcia potrafiła też nakrzyczeć na ojca, że źle postępuje – kiedy się przed nią tłumaczył, czułem radość. Najgorszy moment? Było ich wiele… Mam pięć lat (jedno z pierwszych zapamiętanych wspomnień) i codziennie muszę pić mleko, którego nie znoszę, walczę z odruchem wymiotnym. Codzienna męka i codzienne łzy. A raz zostałem sam w kuchni przy tym śniadaniu, bo ktoś do ojca przyszedł – oczywiście otrzymałem polecenie, że będę siedział, póki nie zjem i nie wypiję. Wylałem mleko do zlewu, ale nie zdążyłem usiąść, bo w tym momencie on wrócił. No i wiadomo, że musiałem ponieść konsekwencje mojej „zbrodni”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze wspomnienia :
-kłótnie rodziców
- ich pracoholizm 
- stres związany z niespełnieniem oczekiwań
- w późniejszych latach wszechobecny alkohol
- ten jeden raz gdy tata rzucił mną o podłogę, bez przyczyny praktycznie

- brak wsparcia w najgorszym momencie mojego życia

 

Najlepsze:
- wspólne wakacje i wyjazdy z rodzicami
-  wycieczki rowerowe z dziadkiem
- tygodnie spędzane u babci
- moment w którym dostałam psa, wtedy już nigdy nie byłam sama w domu 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najgorsze:

- patrzeć na bardzo pijanego rodzica, ledwo chodzącego 

- wyzwisko od jednego rodziców do innego, ale dalszego członka rodziny  na "suka"

- bicie przez jednego członka, bo zrobiłam coś źle

- (prawie) spowodowanie wypadku po pijaku jednego z rodziców, gdzie w samochodzie z rodzicem było młodsze rodzeństwo (skończyło się na wjechanie w płot jakimś ludziom)

- brak wsparcia ze strony rodziców

najlepsze:

- wypady z rodziną, których było bardzo mało

- dzieciństwo, kiedy jeszcze babcia żyła

- moment w którym miałam przyjaciółkę, ale ją straciłam w późniejszych latach

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze:

- kłótnie po pijaku

- wyzwiska po pijaku

- grożenie zabiciem po pijaku

 

Najlepsze: 

- jechanie samochodem ( bo tylko prowadząc był trzeźwy) 700km na wakacje do babci

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam wyidealizowany obraz dzieciństwa. Nie miałem wtedy objawów schizofrenii, więc czasem wolę największą traumę dzieciństwa niż radość współczesnego życia. Serio. Mam jakieś stoickie zapatrywanie, że okoliczności nie są takie ważne tylko stan ducha. A wtedy miałem normalną świadomość i żadnych schizo-odlotów. 

 

Najgorsze wspomnienia:

-pobyt na kolonii, gdzie nie umiałem odnaleźć się w nowej sytuacji, czując samotność i smutek. Brak był przebojowości, dzięki której mogłem próbować się jakoś socjalizować. Teraz bym się prędzej odnalazł. Ostatnio w szpitalu byłem wśród nowych ludzi i prędko nawiązałem kontakt, dodam że bez jakiegoś parcia, samotność to nie jest jakieś wielkie zło

-docinki kolegów, różne drobne konflikty

-brak solidarności wśród kolegów w trudnych sytuacjach

-stres związany ze szkołą i traumy związane z gorszymi ocenami

-tata alkoholik

-w czasie buntu młodzieńczego nieakceptowanie swojej mamy, ale to raczej moja wada niż mamy. Lepiej szanować rodziców, już się poprawiłem

Najlepsze wspomnienia:

-granie z kuzynem w gry

-rodzinne spotkania u babci

-turniej szachowy poza miastem z tatą jako opiekunem

-wyjazdy do kuzyna w Warszawie

-wakacje z mamą

-Indiana Jones and Infernal Machine PC

 

Fajnie tak analizować przeszłość, ale dobrze że już mam pewną diagnozę że to schizofrenia, a tego się nie leczy typową terapią. Inaczej grzebałbym w psychice kiedy powód jest organiczny. Mogę co najwyżej próbować się zaadaptować do aktualnej sytuacji.

 

Wasze wpisy o innych ludziach zazwyczaj mi uświadamiają, że życie to jednak nie bajka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×