Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Ratunek z wirtualnego świata

Rekomendowane odpowiedzi

7 minut temu, Lilith napisał:

Spróbuj. Może coś to da ;) 

Dobra, spróbuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Mkbewe napisał:

Dobra, spróbuję.

Świetnie! Jak trzeba Ci będzie z czymś pomóc, to śmiało dawaj znać! ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie znowu mam problem, w pracy robiłem jedną rzecz, ale czytam co się dzieje na forum pomocy społecznej i ludzie twierdzą, że źle liczę, ok ale zaczynam się denerwować, bo nikt nie chce mi wyjaśnić jak robić prawidłowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 25.06.2020 o 09:31, Lilith napisał:

Jak to jest, że łapiąc się ostatniej deski ratunku uzyskujemy wsparcie w świecie wirtualnym? Dlaczego nie zwracamy się do osób w realu?

 Nie uzyskujemy wsparcia z zewnątrz. "Komunikacja" wygląda tak, że wyobrażamy sobie kogoś i tworzymy siebie i tak piszemy,  wyobrażenie do wyobrażenia. Gadają kawałki w naszych głowach. Czyli ten potencjał/wsparcie, ten kawałek "ojejej, jakiś ty biedny" ma czytelnik w sobie, bo gdyby nie miał, nie zrozumiałby tekstu.

Net dostarcza podpowiedzi czy info (miernej jakości) czy lustra, ale nie wsparcia.

Lepiej zawsze szukać pomocy w realu, zwłaszcza w kryzysie, bo tam jest żywa, druga osoba, która przetnie czy złagodzi projekcje. Real -do pewnego stopnia- niszczy projekcje, wyobrażenia. Dlatego łatwiej jest gadać do swojego wyobrażenia na ekranie niż szukać pomocy z zewnątrz, bo na zewnątrz musielibyśmy jakoś skonfrontować się z własnymi iluzjami, rozbić je o żywego człowieka

Lepiej polecać, zwłaszcza w kryzysie, kontakt z profesjonalistą i z żywym człowiekiem i  nie pisanie po forach. Ktoś kto np. ładnie do siebie pisze a boi się wyjść do sklepu- sorry, ale nadal cierpi na fobię społeczną, nadal ma problem, im więcej tutaj spędza czasu na rozbudowie iluzji nie robiąc nic w realu, tym więcej marnuje czasu, który mógłby przeznaczyć na swój konkretny rozwój. Forum to namiastka "rozwoju", uspokajacz sumienia, że "coś się dla siebie robi". Tutaj był fajny wątek poruszony przez osobę, która napisała wprost, że forum to do pogaduszek (jak najbardziej) ale prawdziwa praca jest na zewnątrz. Zakrzyczany ten wątek, bo pewnie prawdę poruszył. Może już w koszu. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, doi napisał:

Lepiej polecać, zwłaszcza w kryzysie, kontakt z profesjonalistą i z żywym człowiekiem i  nie pisanie po forach. Ktoś kto np. ładnie do siebie pisze a boi się wyjść do sklepu- sorry, ale nadal cierpi na fobię społeczną, nadal ma problem, im więcej tutaj spędza czasu na rozbudowie iluzji nie robiąc nic w realu, tym więcej marnuje czasu, który mógłby przeznaczyć na swój konkretny rozwój. Forum to namiastka "rozwoju", uspokajacz sumienia, że "coś się dla siebie robi". Tutaj był fajny wątek poruszony przez osobę, która napisała wprost, że forum to do pogaduszek (jak najbardziej) ale prawdziwa praca jest na zewnątrz. Zakrzyczany ten wątek, bo pewnie prawdę poruszył. Może już w koszu. 

 

Serio ? 🤣 to ja Ci powiem inną stronę medalu.
Rzeczywistość- pomimo że chciałabym z kimś porozmawiać, nie mam z tym problemu to jednak nie każdy przeżył to co ja, nie wie co powiedzieć, nie wie co czuje i pomimo wsparcia i chęci pomocy niewiele może zrobić. 
Forum- osoby z podobnymi emocjami, doświadczeniem i wiedzą jak sobie poradzić w takim momencie. 
Mówisz terapeuta? Okej, tylko skąd mam wiedzieć żeby do niego pójść skoro nigdy nie miałam z nim styczności. Ludzie dokoła mnie też nie. Dopiero ktoś tutaj powiedział- idź, jest ktoś taki, pomoże. 
Tylko kontakt wirtualny? To tylko Twoje ograniczenia. Ja poznałam tutaj osobę z którą obecnie mieszkam, która za chwilę będzie świadkiem na moim ślubie i uwierz mi że nie wyobrażam sobie mojego życia bez niej. Poznałam dziewczynę ode mnie z miasta która stanęła na nogi i rzeczywiście przestała się tutaj udzielać. 
Forum i świat wirtualny są potrzebne, to nie tylko pogadanki, to od Ciebie zależy ile stąd wyniesiesz. Możesz tylko pisać, podburzać i wyładowywać emocje. Możesz traktować to jako pamiętnik. Może to być odskocznia od codzienności. Ale równie dobrze może to być wsparcie, miejsce gdzie poznasz wartościowych ludzi, przyjaciół. To zawsze zależy od Ciebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uważam, że świat wirtualny jest bardzo ważny i czasami rozmowa z osobą, której się nie zna potrafi lepiej zrozumieć, niż człowiek na zewnątrz, który szybciej ocenia a nie pomaga.

Forum uratowało mi życie kilka lat temu i będę go broniła jak lwica. Może to błąd, ale mój błąd i chce sama go zobaczyć. Lecz na tą chwilę, bardzo dużo pomaga w trudnych momentach podczas terapii- ciężkiej terapii.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wielu ludzi fizycznie najblizej nas, ktorych znamy, to ameby umyslowe i potwory, ktore nie pomoga w naszych problemach a nawet pogorsza sprawe XD W internecie przynajmniej pozostajesz anonimowy i z toksykiem latwo zerwac polaczenie jesli od poczatku sie zwraca uwage na bezpieczenstwo niektorych informacjii 🙂No ale jesli, ma sie jednak kogos, nawet ta jedna osobe do pogadania, nie zawsze chcemy zasypywac tego kogos wszystkimi naszymi sprawami, albo czasem warto poszukac szerzej, zwlaszcza jak trudno sobie z czyms poradzic, a internet jest do tego wspanialym miejscem.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że świat wirtualny rządzi się trochę innymi prawami, niż świat realny. Jeśli ktoś jest wyrozumiały dla problemów drugiej osoby w świecie wirtualnym nie oznacza to, że na pewno byłby wyrozumiały dla tej osoby w realu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie, i uwazam, ze swiat wirtualny ma pewne zalety w porownaniu z realem, glownie chyba chodzi o to (poza anonimowoscią), ze sama decyduję, kiedy, o czym, na jaki temat chcę rozmawiac, o sobie mowię tez tyle, ile chcę. Takze do innych - pomagam, czy udzielam sie, tyle, ile chcę. Mam fajne poczucie, ze nic nie muszę.

W realnym zyciu nie zawsze ma sie taką swobodę, czy wolnosc.

Problemem sie staje, kiedy takie wirtualne kontakty zastepują realne, albo w ogole swiat wirtualny (czasowo) dominuje nad realem, ale to juz inne zagadnienie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie moge edytowac (nie wiem w sumie czemu), bo teraz widze, ze temat traktuje jednak troche o czyms innym ;)

Ale w sumie, moja wypowiedz jako tako miesci sie w tematyce..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.06.2020 o 15:13, Illi napisał:

Serio ? 🤣 to ja Ci powiem inną stronę medalu.
Rzeczywistość- pomimo że chciałabym z kimś porozmawiać, nie mam z tym problemu to jednak nie każdy przeżył to co ja, nie wie co powiedzieć, nie wie co czuje i pomimo wsparcia i chęci pomocy niewiele może zrobić. 
Forum- osoby z podobnymi emocjami, doświadczeniem i wiedzą jak sobie poradzić w takim momencie. 
Mówisz terapeuta? Okej, tylko skąd mam wiedzieć żeby do niego pójść skoro nigdy nie miałam z nim styczności. Ludzie dokoła mnie też nie. Dopiero ktoś tutaj powiedział- idź, jest ktoś taki, pomoże. 
Tylko kontakt wirtualny? To tylko Twoje ograniczenia. Ja poznałam tutaj osobę z którą obecnie mieszkam, która za chwilę będzie świadkiem na moim ślubie i uwierz mi że nie wyobrażam sobie mojego życia bez niej. Poznałam dziewczynę ode mnie z miasta która stanęła na nogi i rzeczywiście przestała się tutaj udzielać. 
Forum i świat wirtualny są potrzebne, to nie tylko pogadanki, to od Ciebie zależy ile stąd wyniesiesz. Możesz tylko pisać, podburzać i wyładowywać emocje. Możesz traktować to jako pamiętnik. Może to być odskocznia od codzienności. Ale równie dobrze może to być wsparcie, miejsce gdzie poznasz wartościowych ludzi, przyjaciół. To zawsze zależy od Ciebie. 

Właśnie o tym piszę, dajesz doskonały przykład- działa w zasadzie real a nie wirtual. Poznajesz w realu, ślub jest w realu, terapia jest w realu. Wirtual to tylko proteza, namiastka, kłamstewko, kontakt z własną głową, i takie pozostanie jeśli nie ma realu.

Ludzie nie wchodzą tutaj po pomoc, mimo że tak deklarują, ale żeby się umocnić w swoim sposobie myślenia lub przyjąć to co mają w progu podświadomym (np myśl "ktoś musi mi pomóc", więc "kupują" terapeutę podsuniętego w jakiejś rozmowie), to co nieświadome będzie zawsze odrzucane. Tu są setki rozmów gdy ktoś prosi o "inny punkt widzenia" i go dostaje, ale on jest na tyle nieuświadomiony, że delikwent nie może go przyjąć i kończy fochem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@doi chyba nie do końca się zrozumiałyśmy. 
Podałam przykłady które działają w realu, oczywiście. Jednak nie mogłabym tego zrobić, gdyby kilka lat temu to forum nie uratowało mi życia. To była bardzo cienka linia, którą zaczęłam przekraczać. Dużo się zmieniło od tamtego czasu, jestem w innym miejscu posiadając duży bagaż doświadczeń. Gdyby nie ludzie którzy mnie tutaj wsparli, gdyby nie osoby tutaj poznane, a przede wszystkim gdyby nie rady, które tutaj przeczytałam i fakt, że nie tylko jak to przeszłam, a ludzie dalej żyją po takich traumach- zakładam że w tej chwili bym tego nie pisała. Wszystko ma swój początek, mój był tutaj, na forum. Tutaj zobaczyłam że mogę się podnieść. Świat wirtualny to nie tylko protezą tak jak piszesz, można połączyć to z rzeczywistością, można traktować jako odskocznie od życia codziennego. Zwróć uwagę, że pomimo życia w świecie realnym nadal tu jestem. Po 6 latach nadal stąd nie odeszłam. Powtórzę się- to zależy od Ciebie. To Ty kierujesz swoim życiem, nikt inny. Jeśli uważasz, że wirtual to kłamstewko to dlaczego piszesz? Też musisz mieć swój cel w tym, przecież nic nie robimy bez celu.
Każdy człowiek jest inny. Nie możesz poprzez swoje poglądy, swoje przeżycia i doświadczenia wypowiadać się za większość. Część osób wejdzie tutaj i napisze, żeby umocnić się w swoim sposobie myślenia- okej. Ale jeśli chociaż 5% osób, które tutaj wejdą uzyskają radę, pomoc, coś co zmieni ich myślenie, postępowanie- to warto. Jeśli chociaż 2% osób przestanie się okaleczać- to warto. Nie można patrzeć na wszystkich ogółem, w życiu ważne są jednostki. Uważam, że nigdy nie stworzymy jako cywilizacja rzeczy, która się spodoba wszystkim. Jesteśmy indywidualnościami. Dzięki temu istnieje postęp. Świat wirtualny też jest postępem. Moi dziadkowie zapewne nie wyobrażaliby sobie jak można rozmawiać z kimś w taki sposób, obawiam się że nasze prawnuki mogą nie znać innego. Bardzo Cię proszę, nie wypowiadaj się nigdy za ogół, zwłaszcza w sprawie sensu istnienia forum  i innych wirtualnych platform, które komuś mogą pomóc. To bardzo subiektywne odczucia. Masz pełne prawo wyrazić swoje zdanie, jednak nie masz prawa narzucać go innym. Jest kilka rzeczy, których ludziom nie należy wciskać na siłę, i poglądy to jedna z nich. 
Pamiętaj też, że wszystko ma swój koniec. 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Illi No cóż, jesteś modem więc musisz tak pisać. Musisz mi też grozić, taka rola, jak u Zimbardo, klawisza, choć nie zauważyłam żebym ci cokolwiek "narzucała", ale modzi tutaj dziwnie odbierają posty, i są często agresywni (patrz nadal eksperyment Zimbardo, projekcje stłumionej agresji etc). Ale nadal, zauważam, nie wychodzisz poza fakt: czytanie/odbiór=projekcja. Jeśli ktoś coś tu znajdzie to znaczy, że to jego własne znalezisko, jego siła i gotowość do zmian, której sobie nie uświadamiał i po przeczytaniu tekstu na ekranie ten właśnie swój ukryty kawałek odkrył dla świadomego. Odkrył bo miał go już w sobie a nie dlatego że ktoś coś zrobił. To akurat optymistyczne. Masz poglądy wg których jednostkowa percepcja=prawda, ale przecież wiemy, że to nie jest prawdą, że świat jest konstruktem nieświadomego umysłu. Prawdziwy kontakt i praca (choć też projekcje) są w realu.

Tę dziewczynę, która pisała tak, zakrzyczeliście, choć miała rację. I nie narzucała ale wyraziła swoje zdanie: że forum zmarnotrawiło jej czas, który mogła przeznaczyć na własną pracę w realu. I ostrzegała przed tym innych. Moim zdaniem, słusznie.

Nie przekonałaś mnie. "Wsparcie" to własny kawałek jednostki. "Wsparcie" na forum jest skrótem myślowym, iluzją.

Inaczej każda psychoterapia kończyłaby się sukcesem- wystarczyłoby dać "wsparcie" i po bólu. Czemu to nie działa? Dlatego, że nie można komuś dać tego czego nie ma, nie uniesie ani nie widzi. Terapia idzie tak daleko jak sięga samo-refleksja delikwenta, dalej nie. Terapeuta może widzieć, ale jeśli nie widzi pacjent, to nie odniesie korzyści. Tym bardziej jakieś tam forum, które udaje "wsparcie" , gra "pomoc" . Dajecie "wsparcie" od lat - dlaczego z tak miernymi sukcesami? Przecież powinniście masowo produkować "wsparciem z wirtualu" ozdrowieńców. Pomogłaś sobie sama, swoimi wewnętrznymi zasobami, a nie "forum ci pomogło". Wyzwalaczem siły mogą być przeróżne rzeczy, ale siła jest własna.

PS Fora są świetne dla wymiany przepisu na sernik lub z pytaniem co zrobić z różą zaatakowaną przez mszyce, tak, zgadzam się, jest też iluzja społecznego kontaktu, to też, ale z tą apolińską misją zbawiania, jaką tu prezentujecie  i cudzym umysłem- jednak ostrożnie.

Więc nie, nie zgadzam się z główną kwestią wątku. Nie ma żadnego "ratunku z wirtualu", to tylko wasze pochlebstwo, że jesteście tacy fajni. Jest tylko praca własna jednostkowego umysłu, który reaguje na test.

 

22 godziny temu, Illi napisał:

Bardzo Cię proszę, nie wypowiadaj się nigdy za ogół, zwłaszcza w sprawie sensu istnienia forum  i innych wirtualnych platform, które komuś mogą pomóc

Nie ma przecież takiej opcji. Wypowiadam się pod nickiem doi ale nie pod nickiem "ogół". Jeśli pod nickiem własnym- to przecież to moje zdanie, bo czyjeż inne? Co do wirtualnych platform, jak najbardziej, pod warunkiem, że są prowadzone przez fachowców, profesjonalistów przygotowanych do pracy z umysłem we właśnie w takim środowisku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, doi napisał:

@Illi No cóż, jesteś modem więc musisz tak pisać. Musisz mi też grozić, taka rola, jak u Zimbardo, klawisza, choć nie zauważyłam żebym ci cokolwiek "narzucała", ale modzi tutaj dziwnie odbierają posty, i są często agresywni (patrz nadal eksperyment Zimbardo, projekcje stłumionej agresji etc).

Agresywna to teraz Ty zaczynasz być. Mylnie odczytujesz cudze intencje tylko dlatego, że ktoś ma zieloną rangę pod avatarem. Piszesz komentarze na temat Ekipy mimo, że nie jest to przedmiotem wątku. Trzymaj się tematu. I nie jest to zaproszenie do dyskusji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@doi, no cóż, jak zaczynałyśmy tę dyskusję to nie byłam modem. I na ten temat nie będę tutaj rozmawiać. 
 

28 minut temu, doi napisał:

Prawdziwy kontakt i praca (choć też projekcje) są w realu.

Czyli wszystko jest projekcją ? 

30 minut temu, doi napisał:

Nie przekonałaś mnie. "Wsparcie" to własny kawałek jednostki. "Wsparcie" na forum jest skrótem myślowym, iluzją.

Inaczej każda psychoterapia kończyłaby się sukcesem- wystarczyłoby dać "wsparcie" i po bólu. Czemu to nie działa? Dlatego, że nie można komuś dać tego czego nie ma, nie uniesie ani nie widzi. Terapia idzie tak daleko jak sięga samo-refleksja delikwenta, dalej nie. Terapeuta może widzieć, ale jeśli nie widzi pacjent, to nie odniesie korzyści. Tym bardziej jakieś tam forum, które udaje "wsparcie" , gra "pomoc" . Dajecie "wsparcie" od lat - dlaczego z tak miernymi sukcesami? Przecież powinniście masowo produkować "wsparciem z wirtualu" ozdrowieńców.

Kto powiedział, że nie działa? W żadnym momencie nie napisałam że kogokolwiek tutaj uzdrawiamy! Moje wypowiedzi skierowane cały czas były w stronę, że to nie miejsce nie jest iluzją i są osoby, które otrzymują tutaj pomoc jakiej szukają. Pomoc nie oznacza "wyleczenia", to może być wskazówka do jakiego lekarza pójść, gdzie szukać pomocy. Nie potrafisz zrozumieć, że dwie płaszczyzny mogą ze sobą współgrać. Widzisz białe i czarne, nie ma szarości, w życiu na szczęście ona jest. 

 

35 minut temu, doi napisał:

Pomogłaś sobie sama, swoimi wewnętrznymi zasobami, a nie "forum ci pomogło". Wyzwalaczem siły mogą być przeróżne rzeczy, ale siła jest własna.

Mówisz że nie wypowiadasz się za kogoś. W tej chwili napisałaś to czego nie masz prawa wiedzieć. Nie siedzisz w mojej głowie, nie wiesz co mi pomogło, więc nie wypowiadaj się za mnie! Wiem co mi pomogło, a bardziej kto, ponieważ forum to ludzie którzy je tworzą. 
Myślę, że prowadzenie jałowej dyskusji w której sama sobie zaprzeczasz, nie odpowiadasz na pytania i atakujesz mnie nie ma sensu. Widzisz świat w innych barwach.
Zapytam raz jeszcze. Skoro forum to tylko projekcja i nic nie wnosi to po co tu jesteś? Bardzo bym chciała się tego dowiedzieć. Zakładam, że nie jesteś osobą "przygotowaną do pracy z umysłem" a dajesz wszędzie rady. Nie piszesz o swoich przeżyciach, emocjach tylko dajesz rady, co sama napisałaś jest złe. Przeczysz sama sobie, w swoich własnych wypowiedziach. Wiesz, że pisanie tutaj nie jest przymusem? Nie musisz tego robić... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście że ekspert z Doi. W jej mniemaniu. Ona wie lepiej. Najlepiej!!! W każdym poście. Niech żyje w utopijnym świecie. Prostą drogą zmierza do oderwania od rzeczywistości. Ale i tak uważa że wszyscy widzą świat zniekształcony. Jedna ona i jej terapeutka widzą dobrze. No cóż. Niech widzą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

@doi Witam. Przez trzy lata czytania tego forum nigdy nie czułem potrzeby napisania na nim posta. Ani razu. Nawet wysłania wiadomości do kogoś. Gratuluje, udało ci się mnie nakłonić do tego swoimi wywodami na temat sensu istnienia tegoż forum. W sumie to nawet nie forum, a istnienia całego świata wirtualnego.

Poddajesz w wątpliwość sens, czy nawet bezpieczeństwo takiej formy pomocy, pisząc, że nawet jeśli "pozornie" to coś daje, to jest to iluzja, bo nie pochodzi od kogoś, ale od zewnątrz.

 

No cóż nie zgadzam się z tym, ale aby powiedzieć dlaczego, rozbije to na elementy podstawowe.

 

1.

16 godzin temu, doi napisał:

Prawdziwy kontakt i praca (choć też projekcje) są w realu.

 

Oczywiście pozwolę sobie założyć, że mówiąc 'kontakt' i 'praca' masz na myśli szersze pojęcia tych słów, co ciężko mi było określić z twojego, przepraszam za stwierdzenie, chaotycznego stylu wypowiedzi.

Istnieje masa ludzi na tym świecie, która nie tylko jest przytłaczana przez świat realny i związane z nim interakcje, ale fizycznie nie są w stanie na przykład podtrzymać rozmowę, gdyż ilość bodźców docierających do ich mózgu jest nieznośna.

Takie osoby nie "Żyją" w świecie wirtualnym, ale korzystają z niego jak z wiaduktu, który pozwala przejść nad ruchliwą ulicą.

Każde słowo mogą przeanalizować po trzykroć zanim zdecydują się czy zrozumiały płynące z nich emocje, bądź intencje. Tak samo w drugą stronę. Bez obawy, czy jakiś mimowolny gest, czy ekspresja wypowiedzi może być źle odebrana.
Z częścią o pracy, to już w ogóle nie zgadzam się - istnieje tysiące posad i profesji, które ludzie wykonują tylko i wyłącznie zdalnie. Świat wirtualny pozwala każdemu zawrzeć umowę, wykonać pracę i otrzymać wynagrodzenie bez jakiegokolwiek problemu. O zakupach nie wspominając.
To nie jest "iluzja" kontaktu, a jedynie inna jego forma. Iluzją by była, gdyby po drugiej stronie nikogo nie było.

 

2.

16 godzin temu, doi napisał:

Nie przekonałaś mnie. "Wsparcie" to własny kawałek jednostki. "Wsparcie" na forum jest skrótem myślowym, iluzją.

Inaczej każda psychoterapia kończyłaby się sukcesem- wystarczyłoby dać "wsparcie" i po bólu. Czemu to nie działa? Dlatego, że nie można komuś dać tego czego nie ma, nie uniesie ani nie widzi. Terapia idzie tak daleko jak sięga samo-refleksja delikwenta, dalej nie. Terapeuta może widzieć, ale jeśli nie widzi pacjent, to nie odniesie korzyści. Tym bardziej jakieś tam forum, które udaje "wsparcie" , gra "pomoc" . Dajecie "wsparcie" od lat - dlaczego z tak miernymi sukcesami? Przecież powinniście masowo produkować "wsparciem z wirtualu" ozdrowieńców. Pomogłaś sobie sama, swoimi wewnętrznymi zasobami, a nie "forum ci pomogło". Wyzwalaczem siły mogą być przeróżne rzeczy, ale siła jest własna.

 

Dokładnie ten fragment nakłonił mnie do napisania.
Jest w nim ziarenko prawdy.
Niestety przykryte setkami kilogramów daleko idącej ignorancji... Ale po kolei.
Wsparcie zawsze polega na obecności elementu zewnętrznego. To jest w definicji samego pojęcia, słowa. Jednakże jeśli świeca zgaśnie kompletnie, to żadna ilość wsparcia nie pomoże. Zawsze musi być choć najmniejsza, najchłodniej tląca się iskierka żaru, by dało się uzyskać z powrotem płomień.
Osobie, która bez zawahania sięgnie po żyletkę i użyje jej tak, że nie uda się jej odratować, taka świeca zgaśnie na zawsze.
A teraz co może się stać, gdy taka osoba będzie miała moment zwątpienia? Krótki. Według Niej nie istotny. "A co jeśli zrobię to niedokładnie?" - być może u części takich osób taka myśl przejdzie przez głowę. Może inna. Być może nieznośny wir myśli, który zapędzi ją na wyszukiwarkę, do której wprowadzi zdanie pokroju "Jak skutecznie popełnić samobójstwo?".

 

Według Google Keyword Tool w Polsce fraza ”Jak popełnić samobójstwo” średnio miesięcznie wpisywana jest około 1600 razy.

 

Sprawdź ile stron wyników przejrzysz zanim natrafisz na odpowiedź której się spodziewa taka osoba.
Ja poddałem się po 5.

 

Wszystkie wyniki to strony, blogi, portale, które przygotowały taką formę Wsparcia dla osób, którym nie starcza siły, energii, nadziei, bądź też umiejętności społecznych, by zasięgnąć pomocy, która mówisz, że jako jedyna jest prawdziwa.

 

Taka osoba może potem szukać miejsca, na którym mogłaby się zapytać o co tylko chce/potrzebuje, by zrobić pierwszy krok ku ratunkowi. Zrobić go. Samemu z własnej woli. Ale ze Wsparciem. Oczywistym jest, że największą pomoc w takich kwestiach udzieli lekarz. Psychiatra. Terapeuta. Ale do tego, by po taką pomoc sięgnąć potrzeba już decyzji od samego zainteresowanego. W samotności łatwiej wpaść w spiralę która sprowadzi Cię na samo dno. 
Forum takie jak to pozwala ludziom znaleźć most. Kontakt. Spojrzenie na to jak widzą świat inne osoby, które znalazły się w podobnym miejscu. Można wymienić się opiniami na temat rożnych sposobów terapii, czy rodzajów leków, lub zadać pytanie co można zrobić uporać się z jednym konkretnym zagadnieniem. Czy można trafić na złą odpowiedź? Tak. Ale pamiętaj, że to oznacza, że ta osoba w ogóle szuka. Nie poddała się jeszcze. Coś, co mogłaby zrobić, gdyby nie trafiła na ten jeden post, który skłonił ją do refleksji. Nadał świecy nowy żar, który może stanie się znowu zdrowym płomieniem.

3.

16 godzin temu, doi napisał:

PS Fora są świetne dla wymiany przepisu na sernik lub z pytaniem co zrobić z różą zaatakowaną przez mszyce, tak, zgadzam się, jest też iluzja społecznego kontaktu, to też, ale z tą apolińską misją zbawiania, jaką tu prezentujecie  i cudzym umysłem- jednak ostrożnie.

Więc nie, nie zgadzam się z główną kwestią wątku. Nie ma żadnego "ratunku z wirtualu", to tylko wasze pochlebstwo, że jesteście tacy fajni. Jest tylko praca własna jednostkowego umysłu, który reaguje na test.

 

Jeśli choć jedna osoba została w taki sposób nakłoniona do terapii, leków, bądź też odwiedziona od samobójstwa, to nie jest już "misja zbawiania" (nie wiem co znaczy apolińska - proszę o rozwinięcie tematu), a realna pomoc. Bo po świecie dzięki temu chodzi napełniona nadzieją jedna osoba więcej niż wcześniej.

Jest to praca jednostkowego umysłu, który przyjął jakąkolwiek formę Wsparcia.

 

17 godzin temu, doi napisał:

Dajecie "wsparcie" od lat - dlaczego z tak miernymi sukcesami?

 

 

Jakoś wątpię by właścicielom forum chodziło o same sukcesy. Według mnie wystarczy, że ktoś spróbuje. Bo to już będzie więcej niż to co niektórym było dane zanim 'wirtual' był czymś łatwo dostępnym.

Innymi słowy - nie zgadzam się z Tobą w prawie żadnym calu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przecież Doi dąży do tego by każdego wpakować w terapię najlepiej wysoko płatną. A jak nie pomoże to przecież sam pacjent winien. Tak jak nie usuwa się oka bez powodu tak i terapia powinna być obwarowana szczegółowymi kryteriami uzasadniającymi jej zastosowanie. Np bezwzględnie zakazana u osób z organicznymi przyczynami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zaczęłam pisać tutaj, ponieważ nie mam w prawdziwym życiu z kim porozmawiać. Mam rodzinę, chłopaka, przyjaciół, ale nie mogę im o tym co się ze mną dzieje powiedzieć. Próbowałam cokolwiek zasygnalizować, ale ze strony rodziny spotkałam się tylko z wykpiwaniem ("co Ty wymyślasz") i wyparciem ("kiedy Ty niby nie czułaś się bezpiecznie? jeśli by tak było to by w szkole zauważyli"), przyjaciele by zaraz rozpowiedzieli wszędzie, a chłopaka nie chcę obarczać dodatkowymi problemami, ma i tak bardzo dużo na głowie swoich przeżyć.

 

Na tym konkretnym forum nie spotykam się z kpiną, olewaniem. Nikt mnie za to co napiszę nie nazywa idiotką itd. Mogę się wyżalić i ponarzekać, bo na żywo nie ma takiej opcji. Pisząc tu zajmuję swoją głowę czymś, trochę się uspokajam gdy ponazywam emocje, opiszę zdarzenia, jakoś tak jest mi zwyczajnie lżej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Forum jest wygodne bo sami sobie ustalamy co chcemy czytać, gdzie i kiedy. Na terapię trzeba się umówić na określoną porę, nie można sobie wybrać wątku a trzeba się trzymać ustalonego planu (na terapii grupowej). Poza tym są tu ludzie zajmujący się psychologią z powodu własnych problemów, a może po prostu ich to interesuje. Do tego jest anonimowość, co niektórym może pomóc się przełamać, zwłaszcza gdy maja fobie społeczną. Nie znając czyjegoś wyglądu trudniej stworzyć sobie jego obraz. Ja łapię się na tym, że często oceniam ludzi po wyglądzie, kojarząc sobie cechy wyglądu, tonu głosu, ubioru z jakimiś cechami charakteru. Ktoś wygląda jak dres, ktoś jak kujon, dziewczyna może być ładna, brzydka itd. Tutaj jest tylko sam tekst. Tyle, że też łatwiej kreować jakąś sztuczną tożsamość. Takiego wirtualnego awatara niczym jakiegoś tamagotchi. 

 

Najlepiej chyba byłoby łączyć różne metody. Realni ludzie, autoterapia, psycholog, leki, forum, praca nad sobą, życiowe aktywności.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc,

Teraz mam nawroty nerwicy lekowej i czasem ataki nie odpuszczaja wsrod najblizszej mi osoby nawet. Rok temu szukalam wsparcia wsrod ludzi jakis tam wokol mnie, ale i tak konczylo sie to tylko jeszcze wieksza izolacja i ucieczka w samotnosc, w ktorej jeszcze tylko nagromadzaly sie stany depresyjne. Jednak w tym rokuz widze ewidentnie, ze ludzie, ktorzy nigdy nie przechodzili przez piekla nerwicy czy depresji w zyciu, kompletnie nie wiedza co robic, a z czasem zaczynaja odsuwac sie lub byc zwyczajnie nami zmeczeni... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@_someone Witaj na forum.
Niestety osoby z naszego otoczenia często nie wiedzą jak mają zareagować, co zrobić, co powiedzieć... dlatego warto szukać pomocy u specjalistów. I w miejscach takie jak to- gdzie są osoby które przeżyły to przez co przechodzisz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Illi napisał:

@_someone Witaj na forum.
Niestety osoby z naszego otoczenia często nie wiedzą jak mają zareagować, co zrobić, co powiedzieć... dlatego warto szukać pomocy u specjalistów. I w miejscach takie jak to- gdzie są osoby które przeżyły to przez co przechodzisz. 

Witajcie,

Mialam taki nick someone juz kiedys jakis czas temu tutaj zagladalam czesciej jeszcze przed leczeniem, ale zapomnialam kompletnie i hasla i maila i postanowilam zalozyc nowy. 

Powiem Wam, ze cierpie na rozne zaburzenia w sumie pierwszy raz kiedy wyraznie pamietam objawy to jakies 11 lat temu, kompletnie nie wiedzac co mi jest. Wsparcie na forum, czy zwykle porady w niektorych okresach uratowaly mi wielokrotnie zycie. Potrafily wesprzec. Kiedy bylam bliska zabicia sie, szybko zjawily sie dobre duszki tutaj na forum i odwiodly mnie od tego. Byla tutaj dyakusja wczesniej, ze niby forum mialoby byc strata czasu, "rozwijaniem iluzji" i temu podobne i wydaje mi sie, ze ludzie piszacy takie rzeczy nie zdaja sobie sprawy, jak samotna moze byc jednostka,w jak strasznym stanie moze byc, w jak okropnej sytuacji finansowej, bez braku mozliwosci leczenia w niektorych momentach zycia i jak bardzo wsparcie innych, internetowa pomoc, porady potrafia dac chociaz cien nadziei... Dziekuje z calego serca, ze jestescie tutaj. Ktokolwiek tutaj ma dobre intencje i sam przechodzi/l przez rozne piekla, a dalej walczy i stara sie wspierac innych!

 

Doszlam do momentu, w ktorym nie mowie juz zbyt czesto jak cos mi jest, bo boje sie "obarczania" juz na tym etapie najblizsza mi osobe i chyba, ze mnie porzuci... Tym samym jakos ataki przechodza po kilku godzinach i ucze sie wlasnie dac im po prostu teraz "byc", az sobie nie pojda... Jak nie odpuszczaja dlugo to z nimi tak siedze i staram sie jakos zyc... Teraz bez lekow, jestem "czysta" od 2 lat zadnych lekow, wiec mysle, ze moze powinnam miec cos doraznego, kiedy lek trwa za dlugo...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.07.2020 o 00:25, _someone napisał:

Mialam taki nick someone juz kiedys jakis czas temu tutaj zagladalam czesciej jeszcze przed leczeniem, ale zapomnialam kompletnie i hasla i maila i postanowilam zalozyc nowy. 

Pamiętam Cię ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×