Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Czy rodzice traktują dzieci jednakowo?

Rekomendowane odpowiedzi

Właśnie dość drażliwy temat. Czy Waszym zdaniem rodzice mogą faworyzować jedno z dzieci? Jakie mogą być tego konsekwencje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Odpowiedź brzmi tak. Szczególnie często ten przypadek się pojawia tam, gdzie  jedno z dzieci jest chłopcem. W mojej rodzinie jest taki wujek, który ma siostrę i brata. Ten wuj postanowił, że chce mieć tylko jedno dziecko, żeby nie było rywalizacji i kłótni między rodzeństwem, i słowa dotrzymał. Najwyraźniej miał bardzo negatywne wspomnienia z okresu dzieciństwa. Ale moja mama koniecznie chciała, żebym miała rodzeństwo. Uważała, że bycie jedynakiem jest czymś negatywnym. 

 

Faworyzowanie. Znam przypadek, gdzie matka uważała, że córka jest od robienia wszystkiego, a syn nie musi nic robić, wystarczy, że jest. 

 

Konsekwencje. Córka może nienawidzić rodzica, a syn pojawiać się w życiu matki tylko wtedy , kiedy czegoś chce. 

 

Edytowane przez Wirginia Zachodnia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O, zdecydowanie tak. Zawsze byłem tym "gorszym" synem, który nic nie potrafi zrobić jak trzeba. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzice nie zawsze traktują dzieci jednakowo

Przykład moich dziadków, z tego co się dowiedziałem, to spełniali wszelakie zachcianki braci mojej matki, natomiast wobec mojej matki byli despotyczni i wymagający

Potem matka i babcie (dziadek już nie żył) miały ochotę na "zapasy w kiślu", a dla wujków babcia dalej robiła wszystko:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Właśnie dość drażliwy temat. Czy Waszym zdaniem rodzice mogą faworyzować jedno z dzieci? Jakie mogą być tego konsekwencje?

Totalnie. U mnie chodzi o płeć. Ojciec jest DDA, był bity przez ojca alkoholika i nienawidzi mężczyzn. Jak moi bracia dorośli, to mieli przesrane. A ja z kolei dostałam od niego mieszkanie. Jest ch** człowiekiem ale zawsze mnie ubóstwiał.

Z kolei reszta rodziny na odwrót, dziewczyny są od sprzątania a chłopcy mogą nic nie robić i grać w gry.

Moja ciotka nienawidziła mnie, bo byłam pierwszą dziewczynką w rodzinie samych chłopaków a jej się zawsze marzyła córka. Taki beton.

 

Konsekwencje? Nie wiem. Może takie, że te relacje są bardziej albo mniej powalone. Faworyzowanie ojca na niewiele mi się zdało, bo reszta rodziny mną gardziła za niebycie taką dziewczynką, jaką powinnam być w ich wizji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojciec od nas odszedł, a matka trzymała sztame z moja siostra a jej córká. Nie czułem sie gorszy, nie poniżała mnie jednak byłem samotny. Mimo ze moja siostra tez nie miała idealnych relacji z matka to jednak dostała od niej mega wiecej uwagi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Tak. 

U mnie wygląda to następująco:

Matka traktuje syna jak swojego powiernika, od jego najmłodszych lat. Uzależniła go od siebie i kiedy ten próbuje podejmować próby dorosłego życia, ona go zniechęca i jeszcze bardziej liże mu dupie. Braciszek od najmłodszych lat mnie podduszał, bił, wyzywał razem z kolegami i matka zrzucała winę na mnie, pocieszając właśnie swojego syna, który  (tak, nawet dzisiaj) w każdej chwili może mnie zwyzywać i pogrozić mi śmiercią.

Od kilku lat traktuje go tak samo, tylko matka dostaje wtedy kurwicy i broni  biednego dzieciątka. Dorosłego faceta.

Ich relacja jest chora, brzydzi mnie ten swoisty kompleks Edypa. 

 

Edytowane przez MelonCat
Błędy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem mało kiedy dzieci traktowane sa jednakowo i zadne nie jest faworyzowane.

Chocby dlatego, ze czlowiek uczy sie na błedach, i przy drugim dziecku czesto nie popelnia błędow takich jak przy peirwszym.

Niby nie ma to nic wspolnego z faworyzowaniem, ale gdy temat sie podrązy, to wychodzi, ze dziecko "trudniejsze", czyli najczesciej pierwsze (bo rodzic nie bardzo umial radzic soebie z procesem wychowawczym), jest gorzej traktowane niz drugie. Kazdy woli tego grzecznego i usmiechnietego od tego zbuntowanego.

Oczywiscie nie jest to reguła, ale u mnie np. taki schemat zadziałał (tzn - w mojej rodzinie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja mama też traktowała inaczej mnie a inaczej młodszego brata. Więcej uczuć i troski Mu okazywała. Zmieniło się to trochę z wiekiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.06.2020 o 15:06, Lilith napisał:

Czy Waszym zdaniem rodzice mogą faworyzować jedno z dzieci? 

Mogą.

W dniu 24.06.2020 o 15:06, Lilith napisał:

 Jakie mogą być tego konsekwencje?

Bywają opłakane.

 

Moja mama wychowywana była przez wujostwo. Przez przybraną matkę była bardzo źle traktowana. Wyróżniała biologicznego syna. Przez lata moja mama opiekowała się nią w chorobie (cukrzyca, amputacja nogi, słaby wzrok). Po jej śmierci cały spadek otrzymał jej brat. Mama  otrzymała to co zostało w mieszkaniu tj. stare meble i szmaty.  W ocenie jednego z psychologów brat wchodził mojej mamie na głowie (mój ojciec nie reagował).

Biologiczny ojciec (matka zmarła gdy mama miała dwa lata) wyróżniał dzieci, które z nim zostały. Gdy mama uciekała do niego w wieku około 16 lat nie interesował się czemu to zrobiła. 

Dzieci obu rodzin   miałby wyprawione przez nich wesela. Mama sama musiała o to zadbać.

 

Miłego dnia:)

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie matki często faworyzują synów a wobec córek są bardziej wymagające. Ale w sumie to wychodzi córkom na dobre bo nie zastają rozpieszczonymi, niezaradnymi kochanymi synalkami. W mojej rodzinie tylko siostra normalnie funkcjonuje w świecie, znaczy mieszka osobno i ma własną rodzinę, ja z bratem jesteśmy niedojrzałymi niedojdami trzymającymi się matki.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie mam rodzeństwa. Ale że świat jest różnorodny, to pewnie będą i takie i takie przypadki. Po prostu rachunek prawdopodobieństwa się kłania, ukłony w stronę matematyków.

 

Nie można pominąć wpływu dzieci, każde jest inne więc rodzic będzie miał inne podejście. Człowiek ma skłonność do tworzenia uproszczonego obrazu osób i często trudno mu się go pozbyć. Carlosbueno zawsze będzie mi się kojarzył z narzekaniem i socjologią. Może gdybym poznał go bardziej obraz stałby się bardziej realistyczny, ale kto wie. Tak samo dzieci, raz wpadnie jakaś metka, że dziecko jest zdolne ale leniwe i rodzic będzie je tak traktował. Inne wyrobi sobie metkę łobuza i w konflikcie będzie głównym podejrzanym.

 

Z drugiej strony, czy lepsza będzie "personalizacja" stosunków, każdy traktowany wyjątkowo, z osobna. Czy raczej taki utopijny socjalizm, że każdy chodzi tak samo ubrany, wszyscy siedzą przy okrągłym stole, żeby nikogo nie faworyzować itd.

 

Osobiście wole podejście jednostkowe niż takie bezosobowe traktowanie gdzie każdy jest jak petent w ZUSie. Pod warunkiem oczywiście że rodzice są sprawiedliwi. A sprawiedliwość to trudny temat będący dyskutowany przez różnych teoretyków stosunków społecznych. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×