Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Najgorsze doświadczenie z ludźmi

Rekomendowane odpowiedzi

Jakie było Wasze najgorsze doświadczenie z drugim człowiekiem? Takie, które zmieniło postrzeganie kontaktów międzyludzkich i ogólnie ludzi jako tych, z którymi chcielibyście mieć kontakt? Coś, co bardzo Was dotknęło, zabolało, pozostawiło ranę. I najważniejsze - czy jesteście w stanie kiedykolwiek o tym zapomnieć, żeby nie rzutowało na dalsze kontakty z ludźmi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lata szkolne, i brak akceptacji ze strony rodziny.Bo przecież nikogo chorego w rodzinne nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś pojechałam jako au pair do Niemiec do młodej, wesołej rodzinki z dopiero co urodzonym maluszkiem. Byli mega pozytywni, wyrozumiali, akceptujący, kazdego dnia do kolacji nalewali po szklance wina, mi również.

Nie byłam świadoma tego, że tak wspaniali ludzie mogą mną manipulować. Wg umowy au pair można "pracować" maksymalnie 6h dziennie i ta "praca" polega na pomaganiu gospodarzom, opiece nad dziećmi, lekkim sprzątaniem, ale zawsze w ich towarzystwie.

Nie ustaliłam tego wcześniej i to może był błąd.

Przez pierwszy miesiąc tak było - pomagałam mamie bo się "uczyłam".

Ale potem zostawiali mnie na 12h z małą i całkowicie się nią wtedy opiekowałam. Spacery, przewijanie, kąpiel, karmienie. Wszystko. Byłam sama. Nie miałam siły. Zaczęłam dostawać ataków paniki. Nie wiedziałam, co się dzieje. Powiedziałam im, że chcę zrezygnować i się zaczęło... Spojrzenia pełne złości, komentarze po niemiecku do siebie, o wszystko mnie obwiniali. Najpierw kazali mi zostać jeszcze dwa miesiące (wg umowy au pair mam dwa tygodnie a w przypadku łamania umowy mogę jechać natychmiast). Jak wyjechałam, to nie chcieli mi zapłacić "kieszonkowego", kazali mi oddać pieniądze za ubezpieczenie "skoro wyjeżdzam", potem mi napisali paskudnego maila że jestem okropna, że mam się do nich nigdy więcej nie odzywać i cały czas ja nimi manipulowałam... po całym tym zajsciu nie mogłam zrozumieć jednego - jak można być tak okropnym będąc tak pozytywnym człowiekiem? Nie rozumiałam, co się stało. No i posypałam się wtedy psychicznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

proba gwaltu przez chlopaka przyjaciolki i to ze ona uwierzyla jemu.a nie mnie i skonczyla tym nasza piekna 4 letnia przyjazn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

W życiu spotkało mnie wiele podłości. Np. od 14 roku życia byłem codziennie prześladowany przez kolegów z klasy. Najbardziej dokuczali mi Ci sami z którymi wcześniej się kolegowałem. Najczęściej zabierali mi rzeczy lub je niszczyli, rysowali mazakiem po twarzy, oczywiście też bili, wyśmiewali, czasami nawet opluwali. Nauczyciele wiedzieli o tym. Zareagowali dopiero gdy ktoś zniszczył mi zeszyt. Rodzice gdy się dowiedzieli byli bardzo źli... na mnie, że im o niczym nie powiedziałem. Co ciekawe "koledzy" czasami przypominali sobie, że kiedyś się kolegowaliśmy... oczywiście wtedy gdy czegoś potrzebowali. Jeden np. przyjechał spytać czy pożyczę mu rower.

 

Kiedy byłem młodszy i miałem ok. 7 lat i jeździłem w odwiedziny do rodziny na wieś zaczął dokuczać mi brat cioteczny starszy o 7 lat. Wymyślił np. zabawę, że losował karty i jeśli wypadło na czerwoną bił mnie po nodze. Kazał robić mi pompki lub ćwiczenie padnij - powstań. Cały czas miał do mnie o coś pretensje i wyśmiewał mnie. Ze nie umiem grać w piłkę, że jestem "babą", "lalusiem", że jestem chudy i blady. Do dziś traktuje mnie z góry i czasem widzę, że się ze mnie śmieje, ale ja się z nim nie zadaję tak jak z większością rodziny, a zetknięcie z nim czy z innymi krewnymi zdarza mi się przypadkowo.

Edytowane przez ap40

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od małego byłam prześladowana przez rówieśników, czy to na podwórku, czy w szkole. Pamiętam jak dzisiaj jedną sytuację. Miałam może z 9-10 lat. Dostałam nowe okulary. Wyszłam na podwórko i dzieciaki zaczęły rzucać we mnie kamieniami. Na nieszczęście jeden trafił w nowe okulary i zrobił wielką rysę... w domu mama się zdenerwowała. Wcale się jej nie dziwię...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Było tego trochę...nie umiem mówić otwarcie i wprost. Wiem jedno...pewna grupa ludzi prawie mnie zabiła fizycznie a na pewno zabili moje serce i duszę. Nigdy o tym nie zapomnę i do dziś liże rany. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam jeszcze tylko, że na koniec szkoły wychowawczyni postawiła mi taką samą ocenę z zachowania jak kolegom, którzy mnie gnębili. Poza tym niektórzy nauczyciele w tym wychowawczyni szukali jakby bardziej problemu w moim zachowaniu niż reszty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O złych doświadczeniach chce zapomnieć.Wole myśleć,o teraźniejszości.A teraz doświadczenia są bardzo dobre.

Choćby rozmowy przez telefon , kontakty.W maseczce😷,w realu.

Mam teraz tyle miłych doświadczeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie najgorsze od dzieciństwa do dorosłości były pytania zaczynające się od "czemu ty..." Niby nic takiego, ale powodowały zawsze, że czułam się inna. I teraz robię wiele, żeby ich uniknąć, nawet nieświadomie. To mi przeszkadza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.04.2020 o 12:09, Lilith napisał:

Jakie było Wasze najgorsze doświadczenie z drugim człowiekiem?

Brak ojca.

W dniu 8.05.2020 o 17:16, ap40 napisał:

W życiu spotkało mnie wiele podłości. Np. od 14 roku życia byłem codziennie prześladowany przez kolegów z klasy.

W mojej klasie w szkole podstawowej niektórzy koledzy źle traktowali jednego z kolegów. Starałem się mu pomóc. Kolegowałem się (na poziomie szkoły) z nim i rozmawiałem. Mogłem zrobić więcej:( Wydaje się, że miał surową mamę, która go nie rozumiała. 

 

Przykro mi, ze was wszystkich to dotknęło:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.05.2020 o 17:16, ap40 napisał:

W życiu spotkało mnie wiele podłości. Np. od 14 roku życia byłem codziennie prześladowany przez kolegów z klasy. Najbardziej dokuczali mi Ci sami z którymi wcześniej się kolegowałem. Najczęściej zabierali mi rzeczy lub je niszczyli, rysowali mazakiem po twarzy, oczywiście też bili, wyśmiewali, czasami nawet opluwali.

Ja byłem prześladowany w szkole od 7 roku życia do gdzieś 18 -tego. Nikogo to raczej nie obchodziło, to były lata 80-te, 90 -te przemoc fizyczna wśród chłopaków była powszechnie akceptowalna normą i nikt z tego nie robił afery. Ci z którymi się niby kolegowałem też mnie wykorzystywali, np okradali, niszczyli moje rzeczy, wyśmiewali. Do dziś ciężko mi idzie zaufać ludziom, tym bardziej że w dorosłości tez mnie wykorzystano wielokrotnie, np do dziś mi różni ludzie wiszą łącznie kilkadziesiąt tysięcy.  Teraz już nie pożyczam, ale nadal mnie niektórzy wykorzystują np w pracy bo wiedzą że jestem do tego łatwą ofiarą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.05.2020 o 16:49, carlosbueno napisał:

Ja byłem prześladowany w szkole od 7 roku życia do gdzieś 18 -tego. Nikogo to raczej nie obchodziło, to były lata 80-te, 90 -te przemoc fizyczna wśród chłopaków była powszechnie akceptowalna normą i nikt z tego nie robił afery. Ci z którymi się niby kolegowałem też mnie wykorzystywali, np okradali, niszczyli moje rzeczy, wyśmiewali. Do dziś ciężko mi idzie zaufać ludziom, tym bardziej że w dorosłości tez mnie wykorzystano wielokrotnie, np do dziś mi różni ludzie wiszą łącznie kilkadziesiąt tysięcy.  Teraz już nie pożyczam, ale nadal mnie niektórzy wykorzystują np w pracy bo wiedzą że jestem do tego łatwą ofiarą. 

No to możemy sobie rękę podać.

Mnie czekało ,przemoc w szkole.W domu też.Tamte czasy, były.Bardzo złe,dla osób niepełnosprawnych.

Wystarczyło być innym.Kiedy,interesowałem się zwierzętami.

Historia byłem wyśmiewany.Bo,kto to widział.By chłopak,interesował się żabami czy pytonami.

Dlatego,też wolę czasy obecne.

Gdzie mam prawdziwych przyjaciół.

I dla mnie kiedyś było gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, wiejskifilozof napisał:

I dla mnie kiedyś było gorzej

Też tak sadzę, mimo że większość twierdzi przeciwnie i narzeka na dzisiejszą młodzież, edukację, przemoc w szkole. Dziś przemocy fizycznej jest na pewno mniej gdyby jakieś dziecko pobito w szkole od razu by interweniowali czy to rodzice, czy nauczyciele kiedyś wszyscy mieli to w dupie. Wzorzec męskości, chłopięcości też uległ zmianie kiedyś liczył się tylko ten który się dobrze bił, był agresywny, stopnie się mniej liczyły bardziej ilość wypalonych fajek i wypitych piw w podstawówce. 

No ale nie było mediów społecznościowych w których też dochodzi do prześladowań psychicznych, niektórzy się nawet przez to targają na życie bo są wyśmiewani na fb czy innych social mediach.    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie bili,ale na plus nie wrzucali do internetu.Ale,gdyby był...,ja dziś jestem wrażliwy i delikatny.Dla wielu.Słaby,który nie dojdzie do kariery.A po co mi kariera.

Ja jeżeli idzie o social media.Jestem tu ,Lubimy Czytać.Oraz Facebook naszego ŚDS.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mialam jedną bardzo nieciekawą, niszcząca dla mnie znajomość.

Bylam zbyt ufna, a raczej może naiwna, i nie skonczylo się to dla mnie dobrze.

Ale postarałam się, by nie zmienilo to mojego nastawienia do swiata i ludzi jako takich. 

Ludzie sa, jacy sa, swiat tez.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@carlosbueno czesc, masz pożyczyć 100 zł do jutra, nie mam co jesc a kase szef mi da jutro, zrobmy przelew blikiem 😁😁😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moj ex, a tak to znalazła bym pewnie sporo takich sutuacji w pamięci. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A spotykacie czasem ,kogoś z lat podstawówki ?

Ja właściwie już nie /

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chcę opisywać teraz szczegółowo doświadczeń, będzie ogólnikowo

 

Pierwsze złe doświadczenia były w rodzinie w moich pierwszych kilku latach życia, ale o tym wiem tylko dlatego, że mi powiedziano.

 

- Prześladowanie przez rówieśników w szkole. (psychiczne, ale zawsze się bałem, że mogą mi zrobić krzywdę fizyczną, niekiedy też w ogóle o swoje życie)

 

W podstawówce miałem przeciwko sobie większość klasy.

W gimnazjum miałem przeciwko sobie w zasadzie tylko jednego delikwenta, ale bardzo "uciążliwy", jakby miał armię klonów. Ale naprawdę to był dno, był słabo lubiany przez innych, mieszkał w rozpadającej się kamienicy, chodził w dziurawych skarpetkach. Raz z pewnych powodów byłem u niego w domu.

W szkole średniej miałem przeciwko sobie  większość szkoły i jednego nauczyciela.

 

W pewnym okresie (nie będę zdradzał, którym) przez rok chodziłem do szkoły specjalnej. Był tam mix różnych dzieci i nastolatków,  osoby z łagodnymi problemami zdrowotnymi, osoby niewidome,  niepełnosprawni ruchowo, epileptycy, osoby z domów dziecka, osoby z zaburzeniami psychicznymi,osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, osoby, którym groził poprawczak; a część nauczycieli bardziej przypominała osoby z "łapanki" niż osoby wykształcone do bycia nauczycielem. W tej szkole gnębienie miałem najintensywniejsze. Na przerwach zacząłem potem zamykać się w kabinie toalety i przesiadywałem w kącie. O ile zazwyczaj byłem generalnie wierny swoim zasadom, to w okresie tej szkoły byłem bliski ich nagięcia. Jak bym jeszcze parę miesięcy tam pochodził, to bym zaczął wagarować.

 

życie po okresie szkolnym:

 

- ojciec pokazał, że stanowi zagrożenie dla mnie, da matki i w sumie też dla sąsiadów

- doświadczenia z ludźmi na stażach, czepianie się już przy bardzo drobnych zadaniach w sposób praktyczny pokazały mi, że dla pracodawców/pracodawców taka osoba jak ja jest niezdolna do normalnej pracy i prędzej czy później będzie musiała zdechnąć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 16.05.2020 o 07:32, wiejskifilozof napisał:

A spotykacie czasem ,kogoś z lat podstawówki ?

Ja właściwie już nie /

Dwie dziewczyny, z którymi chodziłem do klasy w podstawówce, mieszkają w tym bloku, co ja, ale nie gadamy.

Edytowane przez mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, co byłoby dla mnie najgorszym doświadczeniem z innymi osobami. W szkole podstawowej i gimnazjum dużo mi dokuczali. Nierzadko też fizycznie. Było rzucanie muchomorem, kamieniami, krzesłem, poleciała nawet petarda (czy mnie ją ktoś straszył). Nie czuję nienawiści do moich prześladowców i chyba nie czułem nawet wtedy, gdy mi dokuczali. W dzieciństwie mogłem nienawidzić pojedynczych dziewcząt, co nie chciały być moimi partnerkami. To, że mnie nie chciały, bardzo mi się nie podobało i im dokuczałem, nawet latami praktycznie. Teraz wiem, że tak nie wolno. Rodzice też mnie źle traktowali. Bili za drobnostki czasami. Często używali wulgaryzmów. Wyzywali, krzyczeli. Brat raz mnie powalił i pobił, gdy byłem dorosły. Siostra nierzadko wyzywała mnie od debili czy idiotów. Może nie jakoś bardzo często, ale zdarzało jej się, z powodu "drobnostek".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem prześladowany najpierw na podwórku przed blokiem, potem w podstawówce, w gimnazjum, liceum. Pamietam jak przestawili mi samochód (fiata seicento), także nie mogłem wyjechać. Wychowawczyni w liceum nastawiała ludzi przeciwko mnie. W gimnazjum nie widzieli problemu, a w podstawówce było najlżej bo miałem swoją paczkę.

Tych skurwieli z LO i gimnazjum nienawidzę do dzisiaj. Życzę im śmierci, raka, wszystkiego co najgorsze. Oby zdechli z głodu jak nic nie warte gnidy. Trafiłem do pojebanej klasy w LO i nie mogę sobie do dziś wybaczyć, ze schrzaniłem egzaminy gimnazjalne. Straciłem przez to mnóstwo czasu i pieniędzy. Zachciało mi się studiować informatykę a to w ogóle nie jest kierunek dla mnie. Dobrze, ze już nie studiuje. Teraz idę na inne studia i mam nadzieje, ze będzie inaczej. Wyprowadziłem się z tego okropnego osiedla, wiec to jest ogromny krok na przód.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zbytniej traumy chyba nie miałem po prześladowaniu w szkole, ale po tym, jak ukończyłem gimnazjum, w wieku ok. 16 lat, pojawiła się u mnie "podejrzliwość" wobec obcych ludzi, że chcą mnie otruć, zabić... Unikałem bliskich kontaktów z obcymi. Nie mam żadnych znajomych od ok. 12 lat. Nawet nie czuję tego braku, ale brak żony potrafi być dokuczliwy, ale to raczej pociąg fizyczny, pożądliwość seksualna(?) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×