Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Lilith

Jak na Was działa izolacja?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Lilith

Jak się z nią czujecie? Jest Wam to obojętne czy macie już dość i chcielibyście powrotu do normy?

 

U mnie przymusowa izolacja nie zmieniła zupełnie nic. Nie lubię kontaktów z ludźmi. Wystarczą mi tylko te kontakty z najbliższymi. Zbyt wiele fałszu i zakłamania mam na co dzień, żeby lgnąć do ludzi. Jedyne, co czuję to fakt, że wcześniej robiłam to z własnej i nieprzymuszonej woli a teraz jest zarządzenie odgórne. Trochę mnie denerwuje przymus, ale poza tym jest ok.

A u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tęsknie za moją grupą.Za pracą w ŚDS.Za basenem,jazdą na rowerze.Biblioteką.W domu obrazy,cekiny,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na mnie izolacja działa bardzo dobrze. Pracuję zdalnie tak jak zawsze chciałem, mam więcej czasu dla żony, dla siebie, dla życia :). Często chodzimy na spacery do lasu na co wcześniej nigdy nie było czasu i... siły.

W komunikacji miejskiej nareszcie można podróżować w ludzkich warunkach a nie jak glonojad przylepiony do szyby, na mieście luźniej i ciszej niż "przed". Oczywiście denerwują mnie te głupie moim zdaniem zakazy i nakazy ale przecież nie mam na to wpływu. Było mi ciężko tylko wtedy gdy nie można było wychodzić na spacery, na rower itp. 

 

Teraz myślę tylko o tym jak utrzymać ten stan tj. zmienić pracę na taką która będzie mogła być wykonywana w 100% zdalnie i wyprowadzić się jak najdalej z miasta 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Lilith napisał:

U mnie przymusowa izolacja nie zmieniła zupełnie nic. Nie lubię kontaktów z ludźmi. Wystarczą mi tylko te kontakty z najbliższymi. Zbyt wiele fałszu i zakłamania mam na co dzień, żeby lgnąć do ludzi.

Czuję dokładnie to samo. Czas izolacji tylko uświadamia mi coraz bardziej, jak daleko mi od ludzi. Nawet jeśli ten przymus wychodzenia i socjalizowania się był nieprawdziwy i go sobie uroiłam, to i tak czuję ulgę, bo go nie mam. Brakuje mi może tylko możliwości spotkania się w większy gronie z przyjaciółmi, albo zobaczenia się z tymi, co mieszkają daleko. Ale też nie jest tak, że rozpaczam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie podobnie jak u Lilith, izolacja mi zupełnie nie przeszkadza, bo ja nie jestem zwierzęciem stadnym, mam męża, syna, zwierzaki dwie, ale najserdeczniejsze  przyjaciółki, , wspaniałą siostrę, też przyjaciółkę i fajną rodzinę. Trochę znajomych na FB, z którymi pogadam. I to mi wystarcza.Duzo znajomości pokasowałam, bo nic nie wnosiły, nie lubię latania po kominach, plot, ani gadania o niczym. Mam swój dom , ogród, do miasta jeżdżę, gdy naprawdę muszę. Teraz zamierzam robić wycieczki rowerowe i pstrykać zdjęcia. No ale jestem na emeryturze i nic nie muszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W ogóle nie odczuwam izolacji, bo prawie tak samo wygląda moje życie w normalnych warunkach. Jedyne, co się zmieniło, że robiąc zakupy w sklepie muszę nosić maseczkę, a tak - wiem, że zabrzmi to strasznie, ale cieszę się, że nikt mnie nigdzie nie zaprasza, ani nie chce mnie odwiedzić, bo nie można i mogę sobie tak żyć w swoim małym świecie, to jest zdecydowanie na plus.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie odczuwam jakichś specjalnych zmian z izolacją czy bez moje życie się niewiele zmieniło. Staram się nie przejmować tym wszystkim. Jedyne czego mi brakowało to rower i intensywne spalanie kalorii których sobie narobiłem przez pewien czas w bezruchu :P . I z tego co czytam nie jestem jedyny 🙂 .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie odczuwam żadnych zmian...bo od dawna żyję w izolacji narzuconej przez siebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na mnie fatalnie bo ja jestem extravertica i kocham ludzi.dziczeje w tym domu.dobrze ze choc z przyjaciolka mozna w parku sie spotkac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie czuje izolacji jedynie lęk przed covidem i niechęć do noszenia maski.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na mnie izolacja nie działa zbyt dobrze- bardzo brakuje mi wyjść ze znajomymi, pójścia do pracy czy po prostu wyjścia i pobycia wśród ludzi. Do tego dochodzi niechęć ze względu na przymus i strach przed wirusem. No generalnie mocno średnia mieszanka.

Byłoby miło, gdyby cała ta historia już się skończyła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie bardzo podobnie. Zbyt wiele się nie zmieniło, a co do kwestii szkoły to nie chodzenie do niej jest dla mnie wybawieniem.. Bardzo się z tym męczyłam i miałam problem. Taka forma nauki bardzo mi odpowiada. Reszta pozostała niezmienna. Czuję się z tym dość dobrze, prócz koszmarnych nocy, jakie znów wróciły od czasu początku kwarantanny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie przeszkadza mi to w jakimś dużym stopniu. Od półtora miesiąca wychodzę z domu bardzo rzadko; jedynie, gdy jest to absolutnie konieczne.

Pochodziłbym sobie to tu, to tam, ale bez maseczki i bez rękawiczek w sklepie. W maseczce mi gorąco i czuję się, jakbym był w Azji, bo mi się maseczki kojarzą z ochroną przed azjatyckim smogiem. A w rękawiczkach w sklepie czuję się po prostu niekomfortowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na mnie izolacja jakoś bardzo źle chyba nie wpływa. Zdaję się, że mam mniejsze potrzeby społeczne niż zwykły człowiek, i to od dzieciństwa. Zapisywanie zeszytów tekstami o "koincydencjach" i innych rzeczach, które lubię, może dawać mi szczęście, nawet wtedy, kiedy nikt tego nie przeczyta poza mną z widzialnych istot. Dzisiaj zapisałem około 27 stron A5. Najwięcej od długiego czasu chyba. Zdarzyło mi się kilka nieprzespanych nocy w ostatnim czasie. Z wczoraja na dzisiaj w ogóle nie spałem w nocy, za dnia też nie spałem i nawet nie czuję się teraz może jakoś bardzo śpiący. Nie ma takiego rytmu, jaki był wtedy, gdy nie było pandemii. Gdy nie było SARS-CoV-2, można było chodzić bez maseczki, iść na oddział dzienny, pojechać do miasta na spotkania w sprawie niepełnosprawności, udać się w kilkudziesięciokilometrową podróż do psychologa czy psychoterapeuty lub psychiatry (która też zajmuje czas). Nie podoba mi się to, że nie mogę w obecnym czasie iść na oddział dzienny, bo na wiosnę 2020 jakby mogłem sobie zaplanować chodzenie do niego (rozpoczęcie pobytu na oddziale dziennym). Miałem kilka rozmów z psychoterapeutą przez telefon od kilku tygodni raz w tygodniu po ok. 25 - 40 minut. Wizytę u psychiatry załatwiłem przez telefon w kwietniu. Dostałem receptę elektroniczną. Musiałem jechać do miasta, aby ją wykupić, zakupiłem leków na 120 dni. 24 opakowania po 30 tabletek. Zrobiłem to 24.04.2020. Przy okazji kupiłem coś w dyskoncie, to też trochę ważyło. Nie chcę nikogo gorszyć, niektórzy polecają kupowanie w mniejszych sklepach, aby pomóc rodzimym przedsiębiorcom. Dwa razy kosiłem trawę na kilku obszarach obok domu: 25.04.2020 i 08.05.2020, było to po południu, dużą "przeszkodą" było dla mnie ubranie się, aby móc to zrobić. 02.05.2020 skopałem trochę ziemi pod warzywa. 07.05.2020 byłem w kościele. Chyba od 11.03.2020 do 23.04.2020 nie wychodziłem z domu w ogóle. Ponad miesiąc. Pierwszy raz w moim dorosłym życiu. Zdarzyło mi się nie brać prysznica przez 70 dni, w drugiej części tego okresu nie wychodziłem zbytnio, oczywiście bieliznę zmieniałem częściej. Nie chcę nikogo gorszyć ani niesmaczyć pisaniem o sobie. Żony może mi brakować tak samo, jak przed epidemią. Więcej czasu spędzam w Internecie w ostatnim czasie (wiadomo, nie ma wielu zajęć przez epidemię). Czasu wolnego jest więcej. Od kilku tygodni regularnie w dni robocze wieczorem oglądam programy popularnonaukowe chyba, zwłaszcza o UFO i "obcych", chociaż w "kosmitów" nie wierzę i przypuszczam, że "starożytni kosmici" to złe duchy (rzadziej dobre postacie). Z siostrą w ogóle nie mam kontaktu prawie. Cały czas niemal siedzi w domu, tak jak ja. Bardzo rzadko wychodzi. Ma 19 lat. "Nie umiemy ze sobą rozmawiać".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam psychicznie dość,na szczęście już w czwerwcu.Wracam do SDS

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdycham. 

Rozpoczęłam nowe studia i po 2 tygodniach zamknęli uczelnię. Czułam się bardzo niezręcznie wśród grupy zupełnie obcych mi osób (tym bardziej, że oni już się znają 4 lata), ale próbowałam jakoś się zintegrować, nawet byłam na piwie. A przecież mam takie ogromne problemy w kontaktach z ludźmi... 

Kontakt niebezpośredni (telefon, internet) zawsze był dla mnie ogromną przeszkodą. Teraz nie potrafię napisać do nikogo z grupy o pomoc, a często jak coś ustalają to zapominają o moim istnieniu i nie wiem o np zajęciach.

Nie byłam na wielu zajęciach i konsultacjach, bo polegały na rozmowie przez internet. 

Obleję  łatwy przedmiot, bo się panicznie boję wykonać prezentację na oczach wszystkich. 

Przez ostatni rok starałam się sporo wychodzić z domu, przewietrzać umysł. 

Teraz nie wychodzę od dwóch miesięcy z domu. Nie chce mi się. Boję się. Nie wirusa, ale ogółem znowu czuję taki ogromny problem w stylu "co ludzie powiedzą". W moim regionie chodziło bardzo duzo policji oraz wojska. Straszyli porządnych ludzi mandatami za samo to, że wyszedłeś z domu. Ludzie w sklepie potrafią cię opieprzyć, że masz/nie masz maseczki/rękawiczek. 

Ludziom nie pasuje wszystko. 

 

Pierwszy raz w życiu napisalam do centrum pomocy psychologicznej należącego do mojej uczelni. 

Kazali mi iść do psychiatry za kilka miesięcy jak wszystko minie. 

Tyle że wtedy może już być za późno żeby mi pomóc. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.05.2020 o 15:40, Abbey napisał:

Pierwszy raz w życiu napisalam do centrum pomocy psychologicznej należącego do mojej uczelni. 

Kazali mi iść do psychiatry za kilka miesięcy jak wszystko minie. 

Tyle że wtedy może już być za późno żeby mi pomóc. 

Szukaj pomocy psychiatrycznej gdzie indziej, gdzieś, gdzie zareagują szybciej.

Na mojej uczelni działa biuro ds. osób niepełnosprawnych, które zajmuje się także pomocą osobom, które mają trudności psychiczne.

Pośredniczą w załatwianiu różnych udogodnień osobom chorym, z odpowiednim orzeczeniem od psychiatry mogłabyś mieć różne ułatwienia na uczelni, specjalny tryb, osobne umawianie się na egzaminy, inaczej liczone obecności. Ale myślę że to sprawa drugorzędna, ważniejsze żebyś trafiła do jakiegoś psychiatry. Może nie jutro, może nie za tydzień, ale myslę, że 2 albo 3 tygodnie wytrwasz? A chyba uda się gdzieś znaleźć kogoś w takim terminie. Dasz radę sama się umówić, czy potrzebujesz pomocy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aurora 88 ma rację, szukaj szybszej pomocy, na Twojej uczelni powinna być taka pomoc, zobacz, ile udogodnień byś miała.I trafić do dobrego psychiatry to klucz. I do dobrego psychoterapeuty.Jeśli boisz się publicznych występów spróbuj propranolol. Staraj sie utrzymywać kontakty, nawet jesli ktoś nie odpisze, to odpisze inna osoba.Wazne, zeby się nie poddawać. Czasem tak jest, że  trzeba o siebie walczyć i daje to skutki. Bo inni też maja problemy, niskie poczucie własnej wartości, lęki i też nie wiedzą, co robić.I zamykaja się w sobie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stwierdzam, że izolacja wpłynęła na moją fobię społeczną. Gdy podchodzę do kogoś, żeby oś mówić (np. do sprzedawcy w sklepie), aktywność socjofobii powoduje, że podchodzę trochę jak do "śpiącego wilka". W marcu przed izolacją podchodziłem normalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilith
8 minut temu, mark123 napisał:

Stwierdzam, że izolacja wpłynęła na moją fobię społeczną. Gdy podchodzę do kogoś, żeby oś mówić (np. do sprzedawcy w sklepie), aktywność socjofobii powoduje, że podchodzę trochę jak do "śpiącego wilka". W marcu przed izolacją podchodziłem normalnie.

Będziesz nad tym pracował, żeby wróciło do poprzedniego poziomu? Czy zostawiasz jak jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już prawie zapomniałem że jest jakaś pandemia, tylko jak wchodzę do sklepu przypominam sobie o masce. Im szybciej wszystko powróci na stare tory tym lepiej, czas skończyć z tą przesadzoną pandemią, na którą w Polsce przez 4 miesiące umarło 1500 ludzi, czyli niewiele więcej niż dziennie umiera na inne choroby. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.04.2020 o 11:40, Lilith napisał:

Jak się z nią czujecie? Jest Wam to obojętne czy macie już dość i chcielibyście powrotu do normy?

Nie zauważyłem znaczącej zmiany.  Trudność stanowi robienie zakupów (oczekiwanie w kolejce).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Lilith
W dniu 14.07.2020 o 17:11, johnn napisał:

Trudność stanowi robienie zakupów (oczekiwanie w kolejce).

Ja robię zakupy przez Internet. Praktycznie wszystko można kupić z dostawa do domu. A po warzywa i owoce chodzę do pobliskiego warzywniaka :D I powiem, że zakupy przez Internet, to naprawdę świetna rzecz :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×