Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zaczynam swoją walkę.


Nerwowa_16

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim!

To mój pierwszy raz na forum i chciałam się przywitać. Wczoraj byłam pierwszy raz u psychiatry ponieważ w grudniu pojawiły się u mnie ataki lęku, do tego wybudzenia w nocy, pogorszenie snu, poranne biegunki i ogólne uczucie niepokoju.

 

Doktorka przepisała mi leki (Asentra i hydroksyzynę doraźnie) i zaproponowała mi uczęszczanie na psychoterapię bo w rozmowie zauważyła, że są sprawy nad którymi warto popracować. Między innymi to, że zawsze sama rozwiązuję swoje problemy i nie pozwalam sobie na szukanie pomocy u innych. A ostatnie problemy ze zdrowiem spowodowały, że zaczęłam tracić kontrolę nad swoim życiem i to spowodowały moje ataki lęku. Na psychoterapię jestem zapisana na najbliższy poniedziałek.

 

Jestem dobrej myśli ale dziś rano lęki znów dały o sobie znać. W nocy budziłam się chyba z 4 razy, ostatnio raz przed 6.00 i już nie zasnęłam. Nie mogłam nawet zjeść śniadania,. Udało mi się jednak wyjść do pracy ale siedzę w ciągłym napięciu.

 

Chciałam zapytać też jak u was wyglądały pierwsze dni leczenia. Mam szczególnie pytania odnośnie tej Asentry. Doktorka powiedziała, że zaczyna działać po ok. 2 tygodniach a wcześniej mogą się nasilić objawy lęku. Czy skutki uboczne były bardzo dokuczliwe? Czytam o tych wszystkich działaniach niepożądanych i dodatkowo mnie to stresuje, mam mętlik w głowie. Zastanawiam się czy warto w ogóle iść w farmakologię skoro idę na terapię. Czytałam, ze terapia w napadach lęku jest bardzo skuteczna i daje efekty długotrwałe.

 

Mam jeszcze pytanie, odnośnie tej hydroksyzyny. Czy powoduje jakieś skutki uboczne? Mam ją przepisaną doraźnie do zażywania jak się np. przebudzę w nocy z lękiem. Ktoś brał ją w ten sposób?

 

Tak strasznie chciałabym żeby ten czas szybciej mijał…

 

Pozdrawiam! 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze dni farmakoterapii są uciążliwe, czasem wręcz koszmarne, ale to mija. Biorąc leki, nauczysz się, że cierpliwość to najwyższa cnota. Każdy z nas to przechodzi, uwierz mi. Zadbaj o swój komfort psychiczny przez pierwsze dni - unikaj nadmiaru stresu, weź wolne, otaczaj się pozytywnymi ludźmi, jedz co lubisz. Znajdź sobie też zajęcie, które będzie przyjemne i Cię trochę odciągnie od myślenia o lekach - np. jakieś hobby. Ja np. zamawiam małego konstruktora i skręcam modele samochodów. Zabawa na 4 godziny. Naprawdę potrafi pochłonąć. Po prostu przez pierwsze dni bądź dla siebie łagodna i spolegliwa. Odnośnie skutków ubocznych - owszem dobrze jest je znać i być uprzedzonym, ale to co mi inni tutaj na forum, bardziej doświadczeni powiedzieli - im więcej się naczytasz o skutkach ubocznych, tym bardziej kodujesz to w podświadomości i doszukujesz się tego u siebie. Zatem przestań czytać ulotki. Lekarz przepisując Ci leki zbiera wywiad i wie co robi.

Hydroksyzyna uzależnia, więc nie radzę. W Twoim obecnym stanie odradzałbym. Hydroksyzyna działa tak, że ogłupia, otumania, wycisza, niektórym ułatwia zasypianie. Polecam wieczorne medytacje - zwłaszcza trening autogenny Schultza. Znajdziesz w internecie. Wycisza, obniża ciśnienie, uspokaja i uczy na nowo panować nad sobą.

 

Pozdrawiam,

 

Cierpliwości...

 

S

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, zabijaka napisał:

Pierwsze dni farmakoterapii są uciążliwe, czasem wręcz koszmarne, ale to mija. Biorąc leki, nauczysz się, że cierpliwość to najwyższa cnota. Każdy z nas to przechodzi, uwierz mi. Zadbaj o swój komfort psychiczny przez pierwsze dni - unikaj nadmiaru stresu, weź wolne, otaczaj się pozytywnymi ludźmi, jedz co lubisz. Znajdź sobie też zajęcie, które będzie przyjemne i Cię trochę odciągnie od myślenia o lekach - np. jakieś hobby. Ja np. zamawiam małego konstruktora i skręcam modele samochodów. Zabawa na 4 godziny. Naprawdę potrafi pochłonąć. Po prostu przez pierwsze dni bądź dla siebie łagodna i spolegliwa. Odnośnie skutków ubocznych - owszem dobrze jest je znać i być uprzedzonym, ale to co mi inni tutaj na forum, bardziej doświadczeni powiedzieli - im więcej się naczytasz o skutkach ubocznych, tym bardziej kodujesz to w podświadomości i doszukujesz się tego u siebie. Zatem przestań czytać ulotki. Lekarz przepisując Ci leki zbiera wywiad i wie co robi.

Hydroksyzyna uzależnia, więc nie radzę. W Twoim obecnym stanie odradzałbym. Hydroksyzyna działa tak, że ogłupia, otumania, wycisza, niektórym ułatwia zasypianie. Polecam wieczorne medytacje - zwłaszcza trening autogenny Schultza. Znajdziesz w internecie. Wycisza, obniża ciśnienie, uspokaja i uczy na nowo panować nad sobą.

 

Pozdrawiam,

 

Cierpliwości...

 

S

Bardzo ci dziękuję za te słowa. Chyba po prostu potrzebowałam żeby ktoś mi powiedział, że będzie w porządku. To dopiero mój pierwszy dzień na lekach więc sporo o tym myślę. Staram się być dobrej myśli.

Poszukam tego treningu Schultza i spróbuję zastosować. 

 

Dzięki jeszcze raz za odpowiedź 🙂

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć ;) Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej po lekach i przede wszystkim uczęszczając na psychoterapię. To ważne, że chcesz poprawić swój nastrój, swoje życie. Wiesz co to znaczy? Że działasz, że jesteś silną osobą. To nie oznaka słabości, tylko wręcz przeciwnie. Idziesz ku lepszemu. 🙂 Życzę Ci z całego serducha, żeby było już tylko lepiej! 

 

Każdy z leków może działać na daną osobę inaczej. Hydroksyzynę brałam, jeden ze słabszych leków. Powodował u mnie takie ogólne zmulenie, nawet nie typową senność, ale znam osoby, którym pomagała. To taki dość bezpieczny lek. Zresztą jesteś pod opieką lekarza, powinien wiedzieć co robi. Jeśli czułabyś coś niepokojącego, to skontaktuj się ze swoim lekarzem. Asentry co prawda nie brałam, ale Zoloft - też z tej samej grupy leków, to był pierwszy przepisany dla mnie lek od psychiatry, lata temu (jak miałam z 16 lat). Pamiętam, że czułam sporą suchość w jamie ustnej, generalnie mi nie pomogły te leki, ale znowu znam osobę, na którą świetnie działały. Wszystko konsultuj z lekarzem. Zanim lek zacznie tak w pełni działać musi minąć minimum 2 tyg. Dobrze, że idziesz na terapię, to też da bardzo dużo. 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, utrapienie napisał:

Każdy z leków może działać na daną osobę inaczej. Hydroksyzynę brałam, jeden ze słabszych leków. Powodował u mnie takie ogólne zmulenie, nawet nie typową senność, ale znam osoby, którym pomagała. To taki dość bezpieczny lek. Zresztą jesteś pod opieką lekarza, powinien wiedzieć co robi. Jeśli czułabyś coś niepokojącego, to skontaktuj się ze swoim lekarzem. Asentry co prawda nie brałam, ale Zoloft - też z tej samej grupy leków, to był pierwszy przepisany dla mnie lek od psychiatry, lata temu (jak miałam z 16 lat). Pamiętam, że czułam sporą suchość w jamie ustnej, generalnie mi nie pomogły te leki, ale znowu znam osobę, na którą świetnie działały. Wszystko konsultuj z lekarzem. Zanim lek zacznie tak w pełni działać musi minąć minimum 2 tyg. Dobrze, że idziesz na terapię, to też da bardzo dużo. 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki. 

Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa. To bardzo budujące. Pokładam bardzo duże nadzieje w psychoterapii i to jest dla mnie główne narzędzie do radzenia sobie z moimi zaburzeniami lękowymi.  Leki traktuję jako dodatek, zwłaszcza, że Asentra ma zacząć działać po ok. 3 tygodniach, nawet miesiącu. Wtedy to ja będę już po 4 sesjach terapeutycznych. Czytałam, że leki tylko maskują objawy i nie leczą przyczyn. Dodatkowo po trzech dniach brania leków czuję zwiększony niepokój, a dziś rano obudziłam się z lękiem i właśnie dochodzę do siebie. Chyba skontaktuję się z lekarzem i zapytam czy nadal mam brać tą Asentrę... Jeśli tak to ma wyglądać to wolę nie brać tych leków.

Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za zainteresowanie 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Nerwowa_16 , nie masz za co dziękować. Tak, psychoterapia jest świetną sprawą jeśli chodzi o poznanie samego siebie, radzenie sobie z różnymi trudnościami itp. Wiadomo, że efekty nie pojawią się w ciągu miesiąca (czyli po kilku sesjach), ale warto próbować, chcieć zmienić coś w sobie na lepsze, czuć się lepiej. Leki też nie są wcale takie złe. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Czasami przy niektórych chorobach leki są koniecznością. A leki + terapia też świetnie działają. Wiadomo, jeśli np masz konkretnie problem z lękiem, to lek Ci może zmniejszyć uczucie strachu, natomiast główną kwestię odgrywa terapia. Jeśli lekarz stwierdził, że na razie leki są konieczne to widocznie tak jest. 🙂 Wiadomo, warto mówić o swoich przemyśleniach, obawach swojemu lekarzowi. A jeśli nie czułabyś jakiejkolwiek nici porozumienia z terapeutą bądź lekarzem to istnieje opcja zmiany. Mimo wszystko tak od razu nie ma co się zrażać. Czasami trzeba przeczekać jakieś drobne skutki uboczne. Leki rozkręcają się po minimum 2 tyg, jak nie więcej. 

 

Trzymaj się cieplutko! 🌷

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Nerwowa_16 napisał:

Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa. To bardzo budujące. Pokładam bardzo duże nadzieje w psychoterapii i to jest dla mnie główne narzędzie do radzenia sobie z moimi zaburzeniami lękowymi.  Leki traktuję jako dodatek, zwłaszcza, że Asentra ma zacząć działać po ok. 3 tygodniach, nawet miesiącu. Wtedy to ja będę już po 4 sesjach terapeutycznych. Czytałam, że leki tylko maskują objawy i nie leczą przyczyn. Dodatkowo po trzech dniach brania leków czuję zwiększony niepokój, a dziś rano obudziłam się z lękiem i właśnie dochodzę do siebie. Chyba skontaktuję się z lekarzem i zapytam czy nadal mam brać tą Asentrę... Jeśli tak to ma wyglądać to wolę nie brać tych leków.

Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za zainteresowanie 🙂 

Proszę bardzo, cieszę się, że się uspokoiłaś. Będzie dobrze, ale najważniejsza to cierpliwość. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, Bigmen napisał:

Należy pamiętać że lęk nie zawsze ma swoje przyczyny w osobowości czy psychice pacjenta. Są ludzie z depresja którzy bez powodu czują silny lęk który nie ustępuje pod wpływem terapii. Za to odchodzi gdy leczy się depresję. Są ludzie którzy mają problem z lękiem tylko podczas epizodów depresyjnych. Po ustąpieniu lęku nie ma. 

Co chcesz przez to powiedzieć? Że moich lęków nie wyleczę terapią? Bo nie bardzo wiem jak interpretować twoją wypowiedź.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 5.02.2020 o 19:56, Uki napisał:

Hydro to dość slaby lek dla początkujących bezpieczny

 badziew , jakich mało .

 

10 godzin temu, Nerwowa_16 napisał:

Czytałam, że leki tylko maskują objawy i nie leczą przyczyn. Dodatkowo po trzech dniach brania leków czuję zwiększony niepokój, a dziś rano obudziłam się z lękiem i właśnie dochodzę do siebie. Chyba skontaktuję się z lekarzem i zapytam czy nadal mam brać tą Asentrę... Jeśli tak to ma wyglądać to wolę nie brać tych leków.

 - już Ci mówię , jak lęk będzie trwał ponad 4 tygodnie na tym leku , a  ani w jotę sie nie zmniejszy uciekaj w inne leki ,bo asentra nie dla Ciebie 

 

W dniu 5.02.2020 o 20:04, Bigmen napisał:

Osobiście uważam że ssri mają zastosowanie w OCD bo na lęk czy depresję, jak czytamy na forum, mało komu pomagają. 

 nieprawda .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Bigmen napisał:

Kalbex wiesz dobrze ze serotoninowce doprowadzają do obniżenia wrażliwości receptorów a to zwiększa uwalnianie dopaminy.  Łatwo zauważyć że na początku bardzo nasilają objawy, wtedy gdy serotoniny jest już dużo i receptory są wrażliwe jeszcze. Masz przykład manii gdzie leczy się ją blokowaniem receptorów dopaminy. Niestety nie ma leków które by selektywnie wpływały na wzrost dopaminy tylko w wybranych rejonach mózgu. Nie w każdym rejonie wzrost dopaminy jest wskazany. 

Bigmen , bardzo mądrze prawisz , ale jest jedno ale " a to zwiększa uwalnianie dopaminy. " , nie wszystkie serotoninowce i zależnie od wielkości ich dawki "

 Dopamina i jej wpływ na tworzenie się nanii to inna sprawa . Wyważona sub nania to świt zdrowia,,, i czy kogo można leczyć z nadmiaru radości życia i pozytywnej energii . Przeżyłem manie , sub manię  z różnymi jej kolorytami więc wiem jak cieńka granica dzieli szajbę od zdrowia (-:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, Bigmen napisał:

Niestety nie ma leków które by selektywnie wpływały na wzrost dopaminy tylko w wybranych rejonach mózgu. Nie w każdym rejonie wzrost dopaminy jest wskazany. 

selektywnych dopaminergików nie ma ,,, ale czasem można trafić jak 5 w lotto pewnym systemem , kombinacją , fartem , tak że już od samego rana piejesz z radości hymny pochwalne na cześć Pana śpiewem  i tańcem ,,,, a kiedy przyjdą te ciemniejsze dni ( bo zawsze kurwwy przychodzą ) przypominasz sobie chwile światłości i to że kurwiismutek nie trwa wiecznie (-;

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

20 minut temu, Bigmen napisał:

Gdyby to chodziło o prosty niedobór to pomagały by natychmiast. Musi coś dziać się z receptorami że po jakimś czasie depresja czasem ustępuje. Myślę że to przez to że odczuleniu ulegają receptory 5ht2 co zwiększa uwalnianie dopaminy.

  tak , 

 samo działanie antydepresantów ( głownie SSRI ) nie jest do końca poznane nawet przez ich twórców . Teoria braku serotoniny juz dawno poszła się dymać na szrot . Odpowiedzi dzisiaj raczej na pewno  nie znajdziemy ,,, każdy chory ( jak starczy mu sił )  i jak będzie szuakał  w jakiś sposób  to poprawi swoje funkcjonowanie .  Dopamina , noradrenalina ,serotonina to tylko słowa , teorie zapalenia mózgu , wirusy ,borelioza , cukier  i tysiacę innych przyczyn ( powstawania depresji )tak samo do udowodnienia , jak to ,że za rok o tej samej porze co dziś spadnie śnieg .  Nie wiem , ,, liczę tylko na łut szczęścia i Bożej Pomocy ,że jak przyjdzie rzęsisty deszcze to Jezus da mu Parasol . 

 Mechanizmy zapewne są , ale spójrz , jest jeszcze genetyka , środowisko , dziećiństwo różne , domy , wojny , kuźwa ,,, i jednego złamie , a drugi będzie grilował i pił wóde , a na drugi dzień tylko wody z sodą się napije na kaca .

Edytowane przez Kalebx3 Gorliwy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Bigmen napisał:

Nie wiem czy wyleczysz czy nie. Jeśli przyczyny lęków tkwią w przeżyciach, cechach osobowości czy po prostu masz jakieś cechy charakteru warunkujące pojawianie się lęku to może terapia pomóc. Ale jeśli np  objawy są typowe dla endogennej depresji jak wybudzanie się nad ranem z lękiem który trwa i bliżej wieczora słabnie to raczej trudno będzie. Są np osoby mające lęk tylko podczas jazdy autobusem lub w windzie. Podczas terapii zauważają ze nie boją się autobusu ale tego że nie mają wpływu na przebieg wydarzeń. Bo podczas jazdy ich los jest tj w ręku kierowcy i tego znieść nie potrafią. Wtedy idzie się dalej czemu tak jest i z czego to może wynikać. Itd.  

A co jeśli przyczyna moich lęków leży w jakimś niedawnym wydarzeniu? Jeżeli ten lęk jest wynikiem silnego stresu w ciagu krótkiego czasu? W styczniu dowiedzialam się że mam znamię na głowie, ktore dermatolog zalecila do wycięcia. Nie powiedziała że jest to coś groźnego ale ja zaczęłam sobie przybierać różne rzeczy go głowy z tymi najgorszymi na czele. Naczytałam się w internecie roznych historii. W ciągu dwóch dni zorganizowałam sobie wizytę u chirurga, który przeprowadził zabieg. Wycinek poszedl do badania histopatologicznego, a ja codziennie myślę o wyniku, którego nadal nie ma. Bedzie dopiero w poniedziałek... Przez ten czas czekania i życia w napięciu pojawily sie u mnie te wszystkie objawy tj. nocne napady lęku, oblewanie potem, wybudzenia,  poranne biegunki, niepokój, suchość w ustach i gula w gardle... Mimo że wszyscy mowią mi na około że nie powinnam się martwić to nie potrafię usunąć tego z moich myśli. Nie umiem sobie znaleźć zajęcia. Snuję scenariusze na wypadek gdyby to było jednak coś poważnego :(

Czy jest szansa że po ustąpieniu stresogennego czynnika moje lęki i niepokoje tez ustapią? To jest pierwsza tak mocno stresujaca sytuacja w moim życiu, ktora dodatkowo tak długo trwa...
Czy psychoterapia moze pomóc na walkę se stresem? Czy moze te uczucia juz zawsze bedą mi towarzyszyć?
Nie znam sie na przyczynach depresji ale czy to co u mnie wystąpiło moze byc poczatkiem depresji?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jasne, że psychoterapia może pomóc w walce ze stresem. I jeśli weźmiesz się za to, to nie ma tak, że do końca życia już zawsze tak będzie. Tylko trzeba liczyć się z tym, że nie zniknie to po dwóch czy trzech sesjach. Czasami taki stresujący czynnik lęk ustąpi , no bo wyeliminowany jest ten czynnik. Tylko z drugiej strony, zaraz może przyjść 10 innych problemów, a Ty możesz się nimi zacząć nadmiernie stresować lub nie. 

 

Nie wiem jak u Ciebie, u mnie lekarz i terapeutka oprócz fobii społecznej stwierdzili zespół lęku uogólnionego. 

 

W tym przypadku akurat terapia jest super rozwiązaniem. W szpitalu polecali mi terapię w nurcie poznawczo-behawioralnym na lęki, a tak ogólnie psychodynamiczną. Za to moja koleżanka, która jest terapeutką poradziła mi, że przede wszystkim liczy się ta "chemia" między pacjentem a terapeutą, to jest taka podstawa. Zawsze ostatecznie można zmienić lekarza czy terapeutę, jeśli nie widzisz żadnych efektów przez dłuższy czas czy jeśli nie umiecie się dogadać.

 

Na terapi poznawczo-behawioralnej miałam różne ćwiczenia, rozmowy o automatycznych negatywnych myślach, rozrysowywała mi na tablicy różne schematy, spirale, zazwyczaj wyglądało to jak błędne koło. Stresuje się czymś (czymś co było lub czymś co będzie, na co nie mam zazwyczaj wielkiego wpływu), co za tym idzie mam zły nastrój, objawy somatyczne typu ból brzucha, drżenie rąk itd i tak cały czas myślę i myślę. Stwierdziła, że przez to mój organizm pracuje na dużych obrotach i nie jest w stanie nigdy wypocząć. Przecież zdrowie psychiczne również wpływa na fizyczne. Nie mogłam spać, zresztą dalej często budzę się w ciągu nocy, bywa, że nie umiem się na niczym skupić. 

 

Pamiętam, że dużo dały mi ćwiczenia relaksacyjne, takie oddechowe, słuchanie spokojnej muzyki, niektórym pomaga medytacja, było też takie dziwne, ale ciekawe ćwiczenie. Bierzesz sobie przedmiot, rzecz do ręki. Np cukier. I skupiasz się na nim. Opisujesz jego wygląd, kształt, smak, kolor, jak pachnie, jaki jest w dotyku itd. Jak mi to pokazała, to myślałam, że zwariowała, że będę np wąchać cukier :D ale chodziło w tym o zajęcie czymś innym głowy. 

 

Bo jeśli nie chcesz myśleć o białym wielkim niedźwiedziu , to pewnie każdy z nas w tej samej chwili o nim pomyślał. ;)

 

Trzeba przerwać tą spiralę natrętnych myśli, ten paniczny strach. 

 

Ja też miałam wybrać sobie kilka rzeczy, które muszę zrobić w ciągu dnia, które mnie zrelaksują lub zapomnę chociaż na chwilę o tych problemach. Czasem pomocny jest spacer i podziwianie natury, czasem rozmowa z bliskim, jakieś czynności domowe typu wysprzątanie całego domu, zrobienie sobie spa - jakieś nakładanie maseczek itd. 

 

Jednak bywa i tak, że lekarz widzi, że ten pacjent musi brać chociaż przez jakiś czas leki, żeby jakoś funkcjonować. 

 

Osobiście zmagam się właśnie z lękiem uogólnionym, fobią społeczną i depresją (która lubi sobie robić nawroty). Przeszłam z początku mając 15-16 lat przez sertralinę, escitalopram. Nie działało. 

 

Po x latach dostałam paroksetynę. Jeju, zadziałała aż za dobrze. Miałam wszystko gdzieś, nie bałam się wyjść zrobić zakupy, niczego się nie bałam, ale to było złe , bo w końcu gdy trafiłam do szpitala psychiatrycznego powiedzieli mi, że miałam hipomanię. Ten lek miałam odstawiony. 

 

Potem przebrnęłam przez stabilizatory nastroju. Z początku świetnie działał na mnie mix - pregabalina + karbamazepina.

 

Obecnie leków nie biorę, ale czekam na terapię. 

 

Ciężko jest z tymi lekami doradzić, bo naprawdę na każdego działa coś innego. Ja pokładam duże nadzieje w terapii, ale jeśli leki są serio konieczne, to też nie stygmatyzuję je, że to takie wielkie zło. 

 

 

Ja mam wielką nadzieję, że wyjdziesz z tego. Ja się z tymi problemami kiszę od dziecka, wzięłam się za nie mając z 15 lat, potem przerwałam leczenie i zabrałam się za jakiś czas ponownie. Czasami sobie myślę, że niedługo pół życia mi na tym minęło. Za to te następne pół życia chce przeżyć inaczej. Wreszcie wyjść z tego gówna. ;) Tego Ci też życzę .

 

Przepraszam za takie rozpisanie się, ale temat jest mi dość bliski. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@utrapienie Dziękuję, że się tak rozpisałaś. Czytanie twojego posta bardzo mi pomogło w moich wątpliwościach. Bardzo chciałabym nauczyć się jak radzić sobie z moimi zaburzeniami. Dlatego zdecydowałam się na terapię. Jak piszesz, zawsze mogą się pojawić nowe wyzwania i problemy, które spowodują u mnie silny stres. I nie chcę przechodzić tego wszystkiego jeszcze raz. Wychodzę z założenia, że należy poznać skąd się biorą problemy i przede wszystkim nauczyć się z nimi mierzyć.

 

Do tej pory nie miałam tak intensywnych przeżyć w życiu więc nie potrzebowałam mechanizmów do radzenia sobie z nimi. Najwidoczniej teraz ich potrzebuję i mam nadzieję, że terapia mi w tym pomoże. 

 

Pozdrawiam! 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

utrapienie z dużym rozsądkiem podchodzisz do tematu. aż zaczęłam się zastanawiać skąd u Ciebie ta społeczna fobia 😉

Również pozdrawiam i dobrego dnia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja walcze z nerwica 30 lat a nam 36.... najezdzilam sie na lekarzwch i szpitalach. Na 10 lat zniknela nerwica , ale powrocila po smierci rodzica. Znowu zaczela szalec...pojawila sie tarczyca, refluks zoladkowo- przelykowy, jelito drazliwe..... i zn9wu od nowa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Nie chcę odpisywać w nie swoim temacie, żeby nie zaśmiecać tutaj wątku innej osoby, ale odpowiadając na pytanie @kundzia , skąd u mnie fobia społeczna? Sama tego jeszcze w 100% nie rozgryzłam. Myślę, że jest w tym wszystkiego po trochu. Trochę uwarunkowań genetycznych. Moja mama zmaga się z nerwicą jeszcze zanim się urodziłam, niestety nie leczy się i nie dochodzi do niej to, że jest chora. Przenosiła na mnie trochę swoich obaw, zachowań od małego dziecka. Do tego bardzo duża trauma w dzieciństwie, przez to też stałam się lękliwym i smutnym dzieckiem. Potem w gimnazjum wyśmiewanie się i znęcanie przez rówieśników i tak to poszło u mnie dalej. Co nie zmienia faktu, że od ostatniego czasu bardziej się biorę za siebie i staram zmienić. Skoro przeszkadza mi to tyle lat, nie czułam się szczęśliwa, czułam, że to życie przelatuje mi przez palce i jest to raczej wegetacja... to po co psuć sobie tym kolejne lata. Zaraz będę mieć ćwierćwiecze :D  , następne lata chcę przeżyć lepiej. 

 

I tego też życzę @Nerwowa_16 . Nie wiem czy 16 to Twój wiek, ale jeśli tak to jesteś mega młodą dziewczyną i serio czym szybciej sobie z tym poradzisz, tym lepiej. ❤️ 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, utrapienie napisał:

I tego też życzę @Nerwowa_16 . Nie wiem czy 16 to Twój wiek, ale jeśli tak to jesteś mega młodą dziewczyną i serio czym szybciej sobie z tym poradzisz, tym lepiej. ❤️ 

Nie, 16 to nie mój wiek ale ulubiona liczba po prostu 🙂  Dziękuję za słowa wsparcia! Mam 30 lat, poukładane życie, fajną pracę, własne mieszkanie, wszyscy wokół mi mówią, że nie powinnam mieć żadnych zmartwień. A tu jednak, kiedy coś się zaczęło dziać z moim zdrowiem fizycznym to mi się psychika posypała. Człowiek się dobrze odżywia, uprawia sport, nie ma używek a tu nagle dostaje obuchem w łeb :(  byle do poniedziałku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wracam po kilku dniach żeby donieść, że wynik badania histo był dobry. Zmiana okazała się niegroźna, zwykła zmiana barwnikowa. Czekałam na wynik w poczekalni prawie 40 minut, już nie mogłam usiedzieć. Ale po usłyszenie wyniku pojawiła się ogromna ulga, a potem jeszcze po wyjściu z budynku się rozryczałam na ulicy. Było mi to bardzo potrzebne. W końcu poczułam, że moje emocje znalazły jakieś ujście. 

 

Zdecydowałam też, że nie będę brała tej Asentry. Wybudzenia w nocy się ograniczyły. Nie mam już nagłych pobudek z atakami lęku i niepokojami. Czuję, że lepiej śpię. Zdarza się, że się obudzę w środku nocy ale udaje mi się usnąć. Zdarzają się też chwile niepokoju ale są zdecydowanie rzadsze niż kiedy czekałam na wynik badania.

 

Chodzę na terapię, byłam na dwóch spotkaniach. Ciężko się póki co wypowiedzieć. Zaczynam pracę od radzenia sobie z emocjami i próbuję rozpracować moje reakcje na nie.

 

Staram sobie już nie wmawiać żadnych chorób, próbuję podchodzić do wszystkiego bardziej racjonalnie. Ale nie jest to łatwe. Wczoraj wyszła mi jakaś wysypka na szyi i strasznie mnie swędzi. Nie wiem czy to na podłożu alergicznym czy może mój stres zaczyna się tak manifestować teraz. Jeśli nie pomoże wapno i maść nawilżająca to będę musiała znowu iść do lekarza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×