Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Zakładam wątek dla osób, które przechodziły bądź przechodzą rehabilitację związaną z urazami, wypadkami. Sama jestem w trakcie rehabilitacji po podkrętarzowym złamaniu kości udowej. Złamanie było ciężkie. Operacja, a teraz powolna rehabilitacja. Z własnego doświadczenia wiem, że jest ciężko. I fizycznie i psychicznie. Fizycznie, bo wiąże się to z bólem. U mnie ból jest w zasadzie cały czas - czasami mniejszy, w nocy dość mocny. Psychika też trochę płata figle. Dlatego zakładam ten wątek. Grupa wsparcia zawsze się przyda. Podejrzewam, że nie ja jedna jestem w takiej sytuacji. Może nie tylko dla mnie ten wątek będzie pomocny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy pragną rehabilitacji. W mniejszym lub większym stopniu.  Dlaczego dokonujemy podziału na fizyczną i psychiczną ? Przecież to jest zależne. Każdy z nas cierpi i na swój sposób kocha życie nienawidząc go.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@robymożna to i  tak traktować.  Tylko, że wątków pomocy i wsparcia jest całe Forum. Ten jeden wątek niech się tyczy rehabilitacji po uszczerbku fizycznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 grudnia 2018 roku miałam artroskopię kolana. Naprawili mi przednie więzadło, jedną łąkotkę częściowo usunęli, drugą pozszywali. Sam pobyt w szpitalu był bezbolesny, chyba że liczyć straszny ból głowy ze stresu dzień przed zabiegiem oraz wyciąganie drenów, chociaż trwało to sekundę. Rehabilitacja była długa, bolesna i męcząca. Mój fizjoterapeuta to jakiś wariat, dał mi tyle ćwiczeń, że nie byłam w stanie ich wszystkich wykonać. Chciał mi jeszcze dołożyć basen i siłownię i powiedział, że na wiosnę będę już mogła jeździć na snowboardzie. Do tego musiałam robić sobie zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch.

 

Intensywna rehabilitacja + stresy w pracy sprawiły, że dostałam nawrotu choroby na tyle poważnego, że wylądowałam w psychiatryku. Za to teraz jest już OK. Latem pływałam na wakeboardzie, a teraz chodzę na siłownię i wzmacniam mięśnie nóg, żeby wreszcie jechać na ten wyjazd snowboardowy w lutym.

 

Mam też uraz barku (prawdopodobnie zerwałam kiedyś mięsień, ale nie leczyłam tego wcale). Chciałabym wspinać się na sztucznej ściance, ale jedną ręką nie dam rady. A nie ma sensu leczyć tego mięśnia, bo mogę wykonywać wszystkie normalne czynności tą ręką, więc na NFZ i tak by mi tego nie naprawili.

 

Pozdrawiam i życzę jak najmniej kontuzji, a tym, co już je mają, szybkiego powrotu do zdrowia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam skierowanie na spotkanie z fizjoterapeutą, zwykłą konsultację. Ale jeszcze się nie wybrałam, za dużo ostatnio na mojej głowie, żebym o tym myślała. 

A może powinnam.

Wg neurolog jest u mnie jeszcze za wcześnie na rehabilitację, choroba neurologiczna jest jeszcze słaba i bym się wynudziła. Ale może fizjoterapeuta poleci mi jakieś ćwiczenia w domu  - takie zalecone przez lekarza to zawsze jakoś łatwiej wykonywać.

 

A kuzynka, z tą samą chorobą, chodzi regularnie na rehabilitacje takie w szpitalu i mega jej to pomaga. Równowagę ma super i balans. Lepszy niż u mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, z o.o. napisał:

Do tego musiałam robić sobie zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch.

Ja nadal je mam. 

13 godzin temu, z o.o. napisał:

Mój fizjoterapeuta to jakiś wariat, dał mi tyle ćwiczeń, że nie byłam w stanie ich wszystkich wykonać.

Mój na szczęście spokojnie do tego podchodzi. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało na rehabilitacji ambulatoryjnej. Mam nadzieję, że też trafię na rozsądnego człowieka.

 

11 godzin temu, Aurora88 napisał:

A kuzynka, z tą samą chorobą, chodzi regularnie na rehabilitacje takie w szpitalu i mega jej to pomaga. Równowagę ma super i balans. Lepszy niż u mnie.

Czyli warto spróbować. Może to Ci w jakiś sposób pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chylę czoła i podziwiam aktywności . I nie dziwię się że teraz,  w obecnym stanie jest Ci  ciężko.  Byłem również aktywnym . Chemìoterapia stanęła na drodze.  Teraz po ponad 12 latach czuję się a raczej czułem się Ok . Skutki uboczne tutaj doprowadziły mnie. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skończyłam rehabilitację w domu. Przede mną ambulatoryjna. Udało mi się wleźć na rowerek treningowy i pojeździć. To już sukces. Wchodzę i schodzę też kilka pięter po schodach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam problem ze stawem kolanowym.

chcieli mi całą nogę w gips wsadzic

nie zgodziłam sie

trafilam do psychiatryka i tam cudownie kolano mi ozdrowiało bo mało co się ruszałam ( łóżko - łazienka )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczęłam jeździć na rowerze treningowym z obciążeniem. Noga boli, ale widzę, że w ogólnym rozrachunku jest lepiej, łatwiej mi się chodzi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jutro zaczynam rehabilitację ambulatoryjną. Ciekawa jestem jak to będzie wyglądało. Ogólnie, próbuję już chodzić bez kuli. Po mieszkaniu oczywiście. Czy mi wychodzi? Ciężko określić. Na pewno jest zdecydowanie lepiej niż było. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam sprawdzian dla kolana na wakeboardzie w to lato. Teraz przede mną kolejny sprawdzian, wyjazd na snowboard.

\

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, z o.o. napisał:

Ja miałam sprawdzian dla kolana na wakeboardzie w to lato. Teraz przede mną kolejny sprawdzian, wyjazd na snowboard.

\

Podziwiam Cię za aktywność fizyczną. Twarda babka jesteś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith dzięki. To kwestia wychowania, tak mnie rodzice wychowali na twardą chłopczycę. A ja chciałabym czasem odreagować inaczej niż złością. Poczuć prawdziwy smutek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, z o.o. napisał:

@Lilith dzięki. To kwestia wychowania, tak mnie rodzice wychowali na twardą chłopczycę. A ja chciałabym czasem odreagować inaczej niż złością. Poczuć prawdziwy smutek.

Smutku Ci nie życzę. Odbiera chęci do czegokolwiek, bo wszystko się wydaje beznadziejne...

 

Wróciłam z rehabilitacji. W sumie nie jest źle. 45 minut ćwiczeń i 15 minut leżenia pod kółkiem :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith nie zrozumiałaś mnie. Chodziło mi o pokazanie uczuć. Nie ukrywanie, tylko przyznanie się do nich. A tego nie potrafię. Ale to nic. Może to temat na kolejną terapię, ale nie jestem gotowa na coś takiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem rehabilitację pulmonologiczną po drenażu zapadniętego płuca. Ale w moim odczucie bardziej niż pulmonologicznie, to mi ta rehabilitacja pomogła psychicznie. Płuco dochodziło do siebie swoim rytmem, a pobyt na rehabilitacji (bo rehabilitacja była na oddziale rehabilitacji) dał mi 3 tygodniowy odpoczynek od "spraw codziennych", cisza, spokój, las i duża swoboda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Moja rehabilitacja po złamaniu dwóch żeber wyglądała tak, że dostałem jakieś leki przeciwbólowe na receptę i tak sobie funkcjonowałem przez jakiś czas. Miałem też takie coś do oddychania, bo miałem jakoś zapadnięte płuco czy coś (drenowali mnie).Na szczęście nigdy nie miałem złamań ani kontuzji.

Edytowane przez mpConroe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Moim bólem zajęli się, gdy mi się stan objawowy poprawił.

W największych bólach to szpital mnie całkiem olał, matka przyprowadziła mnie na SOR, to mi nawet badań nie zrobili, powiedzieli tylko, żebym się zgłosił w poniedziałek (był piątek). W niedziele dolegliwości magicznie szybko zaczęły mijać, mogłem w pełni samodzielnie normalnie siadać, wstawać i przemieszczać się. W poniedziałek mogłem już "tańczyć", przyszedłem na SOR z ciekawości, czując się dobrze, nic mnie nie bolało. No to stwierdzili chyba, że "za dobrze" się czuję i się mną zajęli i to dość szybko, mimo, że było sporo ludzi na SORze.

 

Diagnoza była dla mnie szokiem, bo zapadnięte płuco + krwiak uciskający, a ja mogłem "tańczyć". Mieli mnie (gdy czułem się bardzo dobrze) wieźć karetką do oddalonego o około 100 km bardziej profesjonalnego oddziału torakochirurgii, ale potem się rozmyślili i zostałem u ich.

Oczywiście po założeniu drenu już nie czułem się dobrze. Leki przeciwbólowe, które dawali mi na oddziale były badziewne, prawie w ogóle mi nie pomagały. Okropna (dla mnie) też była konieczność korzystania kaczki.

Ból był bardzo duży, ale i tak mniejszy, niż w piątek, kiedy całkiem mnie olali. A normalne leczenie przeciwbólowe miałem dopiero po wyjściu ze szpitala.

 

No a późniejszy wyjazd na oddział rehabilitacji pulmonologicznej dał mi rekompensatę psychiczną przeżyć na SORze i na chirurgii. Oficjalnie głównym elementem pobytu były codzienne (oprócz niedziel) ćwiczenia oddechowe oraz gimnastyka na "sali fitness", no ale czerpałem jeszcze rekompensatę i odpoczynek psychiczny.

Edytowane przez mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith i jak przebiegła rehabilitacja? przyniosła efekty?

Sama przeszłam przez rehabilitacje, w sumie ze 3 razy połamałam nogi. Dwa leczone bez rehabilitacji (tylko jedna prywatna konsultacja w celu dobrania ćwiczeń); ostatnie złamanie wraz z rehabilitacją, zabiegami i operacją ciągnęło się z 1,5 roku. Jest ciężko, ale można osiągnąć całkiem dobre efekty : )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Lilith i jak przebiegła rehabilitacja? przyniosła efekty?

Tak. Na dłuższą metę pomogła. Szkoda, że nie miałam jej trochę dłużej.  Moze bym nie utykała. No nic. Zobaczymy z czasem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lilith napisał:

Tak. Na dłuższą metę pomogła. Szkoda, że nie miałam jej trochę dłużej.  Moze bym nie utykała. No nic. Zobaczymy z czasem.

Ja częściowo miałam rehabilitację na NFZ, a potem jeszcze chodziłam prywatnie raz w tygodniu. Dużo mi to w tedy pomogło, na zajęciach ćwiczyłam + dostawałam zadanie domowe/ ćwiczenia do domu. Te ćwiczenia z rehabilitacji warto kontynuować w domu.

 

Utykanie to jedne paskudny nawyk, którego ciężko się wyzbyć. W którymś momencie człowiek utyka, mimo że nie odczuwa aż takiego bólu, który by te utykanie powodował. W którymś momencie ten chód z utykaniem staje się takim nawykiem, że Tobie może się wydać, ze nie utykasz, z boku jednak wygląda to zupełnie inaczej.
Mnie pomogło straszne pilnowanie się, żeby nie utykać + uwagi mojej rodziny. Prosiłam ich, żeby mi mówili jakby zauważyli, ze utykam. Bardzo mi w tedy pomogli, bo często nie zdawałam sobie sprawy, że nie idę "normalnie"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No mnie niestety boli. Przy zmianie pogody wręcz nie mogę chodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To niestety trochę może trochę dawać o sobie znać. Szczególnie po większym wysiłku albo właśnie przy zmianach pogody. Skutków wcześniejszych dwóch złamań praktycznie nie odczuwam, ale przy tym najświeższym jakoś nie spodziewam się rewelacji, pewnie się będzie ciągnęło.
Mnie jeszcze pomogło włożenie wkładek do butów, gdzieś po drodze nabawiam się płaskostopia i to bardzo mi przeszkadzało. Plus usuwałam całe zespolenie z nogi, chociaż opinie były bardzo podzielne. Trzech ortopedów, a każdy z nich inna możliwość: zostawić wszystko i nic nie usuwać; usunąć częściowo oraz usunąć wszystko. Decyzja nie była łatwa, ale wydaje mi się, że słuszna.
Do tego jeszcze dochodzą ćwiczenia, jak nie ćwiczę jest zazwyczaj gorzej. Jak ćwiczę dużo, regularnie i stopniowo zwiększam obciążenia to jestem wstanie dojść do dość intensywnego i długiego wysiłku bez znacznego zwiększenia bólu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×