Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Jesienna aura i samopoczucie

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem jedną z osób, na którą jesień oddziałuje bardzo źle. Nie lubię szarości, deszczu, zimna i ciemności. Jak sobie pomyślę, że teraz aż do marca trzeba będzie się z tym bajzlem męczyć (zimy wręcz nienawidzę odkąd mieszkam w górach), to mi się słabo robi. A jak jest z tym u Was? I jak sobie radzicie?

Rok rocznie obserwujemy w okresie jesiennym wzrost aktywności na Forum. Mówią, że razem raźniej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Lilith napisał:

Jak sobie pomyślę, że teraz aż do marca trzeba będzie się z tym bajzlem męczyć (zimy wręcz nienawidzę odkąd mieszkam w górach), to mi się słabo robi.

To jest projekcja twojego umysłu. Lęk na przyszłość. Jak na razie, jak rozumiem, żyjesz, funkcjonujesz- i to jeszcze w górach! Umysł już się martwi - na zapas, w oderwaniu od rzeczywistości. jaką masz gwarancję, że dożyjesz do marca? Że będziesz żyć jutro?

Tu gdzie jestem jest dziś piękne słońce, ładne ciemne chmury, przez wszystko przepływa energia, jasna. Wczoraj popadywał deszcz, miejscami intensywnie. Powietrze robi się wtedy "miękkie", kolory złamane ciepłą szarością. Obficie na żółto przebarwiają sie jesiony, zaczynają klony, są michałki, dalie, róże i chryzantemy. Jest jeszcze zielono, rzeka na barwę szarych niebieskości (świat dał mi okazję kupna kurtki w takim kolorze, już nie mogę się doczekać jak ją założę).  Zagapiłam się na liście (jesion) na masce samochodu- ciemna błyszcząca maska, na tym tle rzęściście żółte liście- cudo! (Chciałabym mieć taka spódnicę) Jesień właśnie taka jest- cudnie kolorowa (to umysł podpowiada "zagrożenie"), z miękkim światłem, potem zaczynają się formy, taka szara grafika- też cudnie. Światła i codzienne zachody słońca. Śnieg. Światło prześwitujące przez konary drzew. Zielone plamy sosen. Pięknie.

No i czas spokoju, pledu, skarpet, herbaty, ostrych przypraw. Fajny. Zapachy mokrej ściółki. Mroźne poranki. Odpoczynek ogrodnika przed wiosennym szaleństwem. Spowolnienie, dłuższy sen, dom - to tez jest życie.

Wiosny nie ma bez zimy.

Lilith, może po prostu zamiast odpływać w lęki o przyszłość skup się na tym co jest tu i teraz? Praktyki mindfulness - polecam. Nieocenny strumień świadomości. Sport. Pomaga też malowanie (w myślach też można). Kolory w jakie się ubierasz i jak dekorujesz dom. Ważne jest co i jak jesz i jak podajesz.

Ważne: pozwolić sobie na spowolnienie, rozmemłanie, jak przyroda.

Ostatnio przeczytałam taki fajny kawałek u McKenny- facet melduje się w meksykańskim hoteliku a recepcjonistka marudzi, że gorąco, że to, że tamto... On mówi "nie mówiłabyś tego gdybyś była martwa"... brzmi to jak groźba i tak zostało odczytane (awantura z tego była z policją) , ale facet ma rację. Żyjemy, to jest piękne, i nie ma po co stawiać warunków życiu. Warunki to stawanie się martwym.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi też się zawsze pogarsza w  okresie jesienno-zimowym. Nie cierpię tego okresu..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, doi napisał:

To jest projekcja twojego umysłu. Lęk na przyszłość. Jak na razie, jak rozumiem, żyjesz, funkcjonujesz- i to jeszcze w górach! Umysł już się martwi - na zapas, w oderwaniu od rzeczywistości. jaką masz gwarancję, że dożyjesz do marca? Że będziesz żyć jutro?

Nigdzie się z tego świata nie wybieram, więc zakładam, że żyć będę. A patrząc na to, co jest tu i teraz - rzygać mi się chce. Dosłownie. Jest mi zimno, jestem niewyspana i nadal się nie doleczyłam. Wolę myśleć, że zima będzie łagodna, że trzeba przetrwać do marca, bo od marca już bliżej niż dalej. Dodatkowo - trzeba wziąć pod uwagę większe rachunki, na które trzeba zarobić, niemożność swobodnego wyjazdu przez to cholerne zimno. Sport w tym zakresie nie pomaga. W dodatku droga do pracy - 5 km w górach. Kurtki, płaszcze, wieczne zimno. Wychodzę do pracy - ciemno. Wracam - ciemno. I to jest fakt, a nie lęk o przyszłość. Na spowolnienie nie mogę sobie pozwolić. Moja praca wymaga spięcia tyłka, myślenia i szybkiego tempa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja uwielbiam jesień i zimę 

nie lubię lata bo się pocę i muszę mieć zasłoniete ramiona i ręce przez co mi gorąco :///

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Lilith napisał:

Nigdzie się z tego świata nie wybieram, więc zakładam, że żyć będę. A patrząc na to, co jest tu i teraz - rzygać mi się chce. Dosłownie. Jest mi zimno, jestem niewyspana i nadal się nie doleczyłam. Wolę myśleć, że zima będzie łagodna, że trzeba przetrwać do marca, bo od marca już bliżej niż dalej. Dodatkowo - trzeba wziąć pod uwagę większe rachunki, na które trzeba zarobić, niemożność swobodnego wyjazdu przez to cholerne zimno. Sport w tym zakresie nie pomaga. W dodatku droga do pracy - 5 km w górach. Kurtki, płaszcze, wieczne zimno. Wychodzę do pracy - ciemno. Wracam - ciemno. I to jest fakt, a nie lęk o przyszłość. Na spowolnienie nie mogę sobie pozwolić. Moja praca wymaga spięcia tyłka, myślenia i szybkiego tempa. 

Ok, ale to ty pytasz a ja odpowiadam. To nie twoja praca wymaga, ale ty od siebie wymagasz, stąd nie lubisz jesieni bo jest faktycznym spowolnieniem, rozmemłaniem, niedogodnością. Ten twój własny kawałek (niemocy) cię uwiera a nie "jesień". Nie chodzi mi o tym, żeby sobie zaprzeczać i wmawiać, że jest ciepło, zdrowo i środek lata, ale żeby spróbować spojrzeć inaczej na to co jest i nie oceniać przez swoje filtry i założenia. Inaczej ułożyć historię. Ja bym potrafiła (np jest  rześki poranek w górach, przejaśnia się, ładny widok, mam ciepłą kurtkę, czeka mnie tyle fajnych spraw). Jestem chora- to też jest życie, to też jest moje.

Ja lubię wszystkie pory roku, ogólnie życie takie jakie jest, smutek też lubię i wkurzenie.

Rozumiem co piszesz bo kiedyś też mi sie tak wydawało, że jest "sytuacja obiektywna", że "powinnam", że "oni mi to robią" aż zachorowałam na dłużej. Ze stresu. I okazało się, że nic nie muszę a im bardziej się złoszczę na siebie, że jestem taka nie-mocna, tym gorzej. Więc szanuję siebie i życie. Dziś i tutaj.

Ale wiem, cudzym gadaniem nic się nie zmieni ;). Trzeba przejść samemu i rąbnąć własną głową w mur. Wiem, że wkurzam nieszczęśliwych, ale nic na to nie poradzę, a narzekanie jest takie... polskie.

Zdrowia i ciepełka, anyway, jeśli tego potrzebujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@doipodoba mi się Twoje nastawienie. Ogólnie samopoczucia nie miałam złego. W ostatnich dniach jest ciężej, bo jestem przemęczona i niedoleczona. Dopiero teraz będę miała dwa dni wolne, które mam nadzieję - pozwolą mi się zregenerować. Ogólnie problem polega na tym, że znienawidziłam miejsce, w którym mieszkam. Nie chodzi o samą porę roku, ale to, w jaki sposób oddziałuje na mnie region, w którym mieszkam w pomieszaniu z porą roku. Kiedyś nie miałam problemu z porami roku. Zupełnie inaczej jest, kiedy w pracy jest ciepło, przychodzisz do domu i jest ciepło, nie masz problemu z transportem, z wiecznym zimnem, przedłużaniem i tak długich zmian w pracy. W przyszłym tygodniu mam mieć zamontowane grzejniki, to przynajmniej inaczej będzie się do tego domu wchodzić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lubię jesień, już w innym wątku pisałam dlaczego. a zimę uwielbiam za Boże Narodzenie i snowboarding 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Lilith napisał:
4 minuty temu, Lilith napisał:

@doiupełnie inaczej jest, kiedy w pracy jest ciepło, przychodzisz do domu i jest ciepło, nie masz problemu z transportem, z wiecznym zimnem, przedłużaniem i tak długich zmian w pracy. W przyszłym tygodniu mam mieć zamontowane grzejniki, to przynajmniej inaczej będzie się do tego domu wchodzić. 

 

Jasne. Kiedyś mieszkałam w domu bez ogrzewania, i gdy przychodziło -25C, to siadałam okrakiem na grzejniku olejowym, a spałam w dwóch śpiworach, kilku swetrach i czapce. Gorąca woda to był rarytas. Ale to też było moje życie, nie żałuję.

A musisz być tam gdzie jesteś i robić co robisz? Przypuszczam, że to lubisz, masz z tego jakąś frajdę skoro nie uciekasz.

Ale wiesz, gdzieś są niziny... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, doi napisał:

A musisz być tam gdzie jesteś i robić co robisz? Przypuszczam, że to lubisz, masz z tego jakąś frajdę skoro nie uciekasz.

Na chwilę obecną muszę. W dłuższej perspektywie - mam nadzieję, że to się zmieni. Czy lubię swoją pracę? Nie. Jednak w tym regionie nic innego robić nie można, więc jak na razie zagryzam zęby. A odnośnie tego, co sprawia mi frajdę - rysowanie. Ostatnimi czasy to wręcz moja pasja ;) Ale to w wolnych chwilach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith Więc to nie jesień winna a bezradność, uwięzienie i motor w tyłku... PS. Tygryska widziałam, jest świetny. Więc tym bardziej widzisz piękno i czujesz :). Uprawiasz sport?- też spróbuj z pół godzinki na rozgrzewkę (filmiki z sieci), polecam na chandrę zimową jak najbardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@doitu jest cały mój wątek o rysowaniu: 

 :D

Generalnie masz sporo racji w tym, co mówisz. Czuję się więźniem obecnej rzeczywistości. A ćwiczyć ćwiczę. Ostatnio miałam przerwę, bo choroba, ale tak to godzina w każdy wolny dzień. Wybrałam sobie zumbę. Zawsze lubiłam taniec. Choreografie wybrałam forsowne, więc po takim treningu czuję się naprawdę dobrze. Latem po pracy był zazwyczaj spacer 5 km do domu. Teraz niestety to wypadło przez porę roku. Basen też się zdarzał. Nie lubię przerw w aktywności fizycznej, bo właśnie samopoczucie mi podupada. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

doi

 

ja mam podobne nastawienie.kocham jesien,nawet deszcz może być-lepszy od tych paskudnych upalow.

wole jesien od lata.sa kasztany,piekne liscie kolorowe,taka nostalgia...

ale nie zawsze tak było,kiedys ciagle narzekałam.

teraz staram się dostrzegać pozytywne strony)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith Dziękuję. Przejrzałam. Fajna mangowa kreska. Podobała mi się postać z motylem zamiast ust i wąż. I kocie postacie. I nie wiem czy to znaczące, ale dobierasz postaci wojowniczek, kotów, kocic.. takie mocne. Te zaznaczone oczy- to te którymi patrzysz czy te które na ciebie patrzą?

Jako nastolatka malowałam i rysowałam, teraz jestem stara baba, ale chętnie bym wróciła do tego. Na razie walczę z wewnętrznym ojcem-krytykiem :).

Sport- super! Ja też mam codzienne treningi, ale idę w interwały, kickboxing i jogę. Pozdrawiam zumbowiczkę :)

No widzisz, to nie jesień sama w sobie jest winna, ale poczucie uwięzienia. To umysł odbiera i nadaje znaczenia. Zimno- potrafi być paskudne, wdziera się wszędzie, odbiera energię, wiem. Ale jak sobie mówisz, że masz do przetrwania kilka miesięcy to sobie nakładasz ogromny ciężar. Ja myślę, że mam do przeżycia dzień, może ostatni. I wtedy pięknie się robi :). Polecam mindfulness, skan ciała np, uważnościowe jedzenie, wykonywanie codziennych czynności, uważny marsz. Jeszcze mam ochotę zapytać jak się odżywiasz, skoro ci pada odporność, ale nie wiem czy to nie będzie zbyt intymne.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kocham jesień za feerię barw, za deszcz bębniący w okno, za ciepłe buty, swetry i rękawiczki, za grzyby i orzechy, za świece na biurku, za zapach drewna i mokrej ziemi... Zauważyłam, że o ile późna wiosna/lato rokrocznie strzelają mi kolejnym epizodem depresyjnym, tak jesień jest już zazwyczaj okresem wyciszenia i stabilizacji, o ile okoliczności temu sprzyjają. Zwłaszcza, że wraz z jesienią przychodzą nowe wyzwania i siłą rzeczy muszę podejmować jakąś aktywność.

 

20 godzin temu, Lilith napisał:

Zupełnie inaczej jest, kiedy w pracy jest ciepło, przychodzisz do domu i jest ciepło, nie masz problemu z transportem, z wiecznym zimnem, przedłużaniem i tak długich zmian w pracy.

 

Mieszkam w starym domu na wsi, na przeciwległym krańcu Polski i temperatury też nas nie rozpieszczają ;) wiem, jak to uprzykrza życie, zwłaszcza jesienią i zimą, ale jeśli nie możesz czegoś zmienić - spróbuj to zaakceptować takie, jakim jest.

 

2 godziny temu, doi napisał:

No widzisz, to nie jesień sama w sobie jest winna, ale poczucie uwięzienia. To umysł odbiera i nadaje znaczenia.

 

I to nasz umysł najczęściej czyni z nas więźniów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tak rok w rok. Jak miałam próbę sam., Na przełomie sierpnia i września to zawsze wszystko wraca z podwojoną siła tak jak właśnie teraz..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.10.2019 o 09:14, doi napisał:

I nie wiem czy to znaczące, ale dobierasz postaci wojowniczek, kotów, kocic.. takie mocne. Te zaznaczone oczy- to te którymi patrzysz czy te które na ciebie patrzą?

Niezależne postacie od zawsze mnie przyciągały. Bardzo mi odpowiadały. To bardziej ja patrzę takimi oczami, ale rzeczywistość tłamsi mój charakter. Zostają jedynie oczy. Nieustanne podporządkowywanie się pod codzienne realia sprawiają, że to, co tak naprawdę we mnie jest schodzi bardzo głęboko. Być może ta niemożność bycia sobą, wieczne hamulce, to jest właśnie ten problem, przez który objawiają się moje trudności? Sama nie wiem. 

 

W dniu 4.10.2019 o 09:14, doi napisał:

Jako nastolatka malowałam i rysowałam, teraz jestem stara baba, ale chętnie bym wróciła do tego. Na razie walczę z wewnętrznym ojcem-krytykiem :).

Stworzyliśmy na Forum artwyzwanie w dziale twórczość. Jeśli masz ochotę, to zapraszam. Może sprawi Ci to przyjemność?

W dniu 4.10.2019 o 09:14, doi napisał:

Jeszcze mam ochotę zapytać jak się odżywiasz, skoro ci pada odporność, ale nie wiem czy to nie będzie zbyt intymne.

Od dziecka jestem chorowita. W okresie wiosennym i letnim jest lepiej, ale jesień i zima, to wiecznie coś. Jakieś dwa lata temu jak zachorowałam w lutym, tak wykurowałam się dopiero w kwietniu. Nic nie pomagało. Ani antybiotyki, ani metody naturalne. Tak jak w tej chwili - dzisiaj mija dwa tygodnie, a ja nadal nie jestem w pełni zdrowa. Co do odżywiania, to od jakiegoś czasu staram się porządnie odżywiać. Dużo warzyw i owoców, przynajmniej 3 posiłki dziennie. Mięso i ryby również. Stosuję też suplementację. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.10.2019 o 14:04, Lilith napisał:

teraz aż do marca trzeba będzie się z tym bajzlem męczyć

Ja się muszę męczyć do maja/czerwca, czekam na upały, bo tylko one są dla mnie ok.

Pod kątem temperatury żałuję bardzo, że nie mieszkam w Afryce, bądź w południowo-zachodniej Azji; prawdopodobnie czułbym się tam, jak ryba w wodzie.

Pocieszam się trochę tym, że za jakieś półtora miesiąca będą świąteczne dekoracje, taki przerywnik od ponurości. Ale też żałuję, że nie mieszkam np. w USA, bo ten przerywnik miałbym już, bo z tego co wiem, podobno tamtejsze centra handlowe ruszają lekko z dekoracjami świątecznymi od września, a na początku października już na ostro; tam miałbym 3-miesięczny przerywnik. A tu w Polsce trzeba czekać do połowy listopada na przerywnik od ponurości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.10.2019 o 09:14, doi napisał:

(...) Jako nastolatka malowałam i rysowałam, teraz jestem stara baba, ale chętnie bym wróciła do tego. Na razie walczę z wewnętrznym ojcem-krytykiem (...)

Jeśli mogę coś doradzić w tej kwestii, bo miałam podobnie z moim ojcem. Otóż któregoś razu, jak mój prawdziwy ojciec kolejny raz mnie obraził i poniżył, nagle mnie olśniło. Pomyślałam: z jakiej racji ty, stary człowieku, możesz tak mnie traktować, jak śmiecia? jak osiągniesz w życiu tyle co ja i przeżyjesz tyle co ja, to pogadamy. Ale nie teraz, kiedy nie osiągnąłeś nawet połowy tego, co mi się udało. Od tamtej pory nauczyłam się być z siebie dumna i nie przejmować się uwagami ojca. On jest jakimś chorym perfekcjonistą-narcyzem i strasznie go uwiera fakt, że mam nadwagę, tatuaże i kolczyki. Nie pasuję do jego wyidealizowanego wzoru rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@z o.o.

@Aurora88

 

Dziękuję.

 

@Lilith  "Co do odżywiania, to od jakiegoś czasu staram się porządnie odżywiać. Dużo warzyw i owoców, przynajmniej 3 posiłki dziennie. Mięso i ryby również. Stosuję też suplementację." 

 

I tak trzymaj 🙂 mam nadzieję, że z grzejnikami będzie ci lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie jest na odwrót...Najgorzej psychicznie czuję się w okresie letnim. Odczuwam swego rodzaju niepokój i nachodzą natrętne myśli. Rok w rok jest to samo. Gdy przychodzi jesień odczuwam ulgę bo wtedy niepokój ustępuje. Dziwna sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja jestem szczęśliwcem, na którego aura nie działa. Odwala mi zupełnie niezależnie od pogody na zewnątrz ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z wiekiem jesień chyba coraz mniej złego mi robi, nie tyle pogoda przeszkadza, bo i tak więcej przebywam w domu, przed ekranem albo kameralnie. Bardziej przeszkadza mi ograniczenie perspektyw towarzyskich, zimą jak nie chlasz i nie masz domu blisko baru to nie masz życia towarzyskiego, a jak jest ciepło to ciągle jakieś aktywności i wydarzenia; a to sportowe do obejrzenia, a to rower, a to foodtrucki, a to woda, grill, a nawet da się wpaść na kogoś znajomego na spacerze.

Do tego zazwyczaj listopad-grudzień to mordercza praca i nadmierna konsumpcja i opadnięcie z sił w styczniu i problem z odzyskaniem rozpędu do wiosny...

 

Ostatnimi czasy lato mnie wkurza  coraz bardziej przez upały, burze i niedospanie; krótka noc, budzisz się spocony, osłabienie przez upał i klimę, dziwne akcje bo ktoś na urlopie a ty nie itp itd

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×