Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
piter955

Natręctwa czy faktycznie problem?

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

 

Od jakiegoś czasu mam dziwne natręctwa myślowe, chciałem się Was spytać czy według Was to coś związanego z nerwicą, czy jakiś problem.

Ale od początku...

 

Zacznę od tego że ponad rok temu wszedłem w pierwszy poważny związek, chciałem by było idealnie, wspaniale, nie wyobrażałem sobie rozstania czy bycia z inną dziewczyną, nakładałem sobie chyba jakąś wewnętrzną presję. W końcu jednak po około roku zacząłem dostrzegać, że chyba to nie to, nie mogłem zrozumieć, że zauroczenie minęło i że nie czułem już tego entuzjazmu co wcześniej, pewne rzeczy zaczęły mi coraz to przeszkadzać, czułem, że wolałbym posiedzieć sam w domu niż z nią. Ona to też wyczuła i w sumie sama zaproponowała rozstanie, a ja nie protestowałem... 3 tyg zaczęło mi je brakować, wróciliśmy do siebie na krótko, potem znowu rozstanie, potem dłuższa przerwa i znowu powrót, ale cały czas nie mogłem wrócić do tego co wcześniej, mimo że niby chciałem, działałem trochę wbrew sobie, wbrew temu co mi mówiła głowa, sam w sobie chyba kumulowałem stres. W końcu po 2 miesiącach znowu z jej inicjatywy doszło do rozstania, już ostatniego, znów nie byłem w stanie sam tego zrobić, ale nie walczyłem, za długo trwało to wszystko bez sensu, zrozumiałem że to nie ta dziewczyna. Początkowo poczułem ulgę, bo chciałem ponadrabiać te wszystkie zainteresowanie, które przez związek trochę zaniedbywałem.

 

I po 2 dniach mnie coś uderzyło... Nie byłem sobie w stanie poradzić z takim dziwnym uczuciem, nie chciało mi się nic, zero przyjemności i chęci do życia (a przecież 2 dni wcześniej już planowałem, że teraz będę robił to to i tamto), pachniało mi coś depresją. Potem wyjechałem, wyjazd trochę pomógł, ale po powrocie dalej się czułem dziwnie. Nie myślałem w ogóle o związku, który minął, przejmowałem się tylko tym, że nic mnie tak nie cieszy jak wcześniej. No i zaczęło się rozmyślanie co jest ze mną. Najpierw był lęk przed... lękiem. Potem lęk, że ten stan może wrócić, że uderzy we mnie depresja itd. Jakby co chwila rozkminiałem coraz to nowe przyczyny swojego stanu, co powodowało we mnie kiepskie samopoczucie  i jakby lęk nie wiadomo przed czym. Teraz po 3 miesiącach czuję się już dużo lepiej, ale dręczą mnie myśli, że jestem uzależniony czy to od masturbacji czy to od alkoholu. Z czego to wynika? A to że po rozstaniu wiadomo brak dziewczyny a napięcie seksualne, trzeba rozładować i zdarzało mi się to robić może trochę za często może nie, wcześniej jak to robiłem nawet czasem w związku, to robiłem i nie rozkminiałem nie miałem problemów a teraz po każdym razie zastanawiam się czy to nie było z powodu uzależnienia. Jeśli chodzi o alkohol, to przyznam się jak trwały te rozstania i powroty to zdarzało mi się czasem walnąć tak samemu kilka drinków, nigdy do jakiegoś stanu totalnego upojenia, ale jednak zdarzało się. Wtedy wypijałem i też nie rozkminiałem, natomiast w końcu stwierdziłem, że to nie jest metoda i od dłuższego czasu takie picie w samotności mi się nie zdarza a rozkminy pojawiły się niedawno. Także jeśli chodzi o alkohol to teraz tylko w towarzystwie, ewentualnie czasem w tygodniu 2-3 piwka do jakiegoś meczyku czy po wysiłku. Podczas picia w tym towarzystwie zdarzało się poszaleć trochę bardziej, ale nie tylko mi, no i chyba każdemu się czasem zdarzy i nie sądze że to u innych powodowało takie dziwne stany. Dodam że uprawiam sporo sportu, więc czasem sobie sam mówię, że dziś bez piwka i potrafię tego dnia nie pić. Poza tym logicznie myślę - alkoholik nie rozkminia swoich stanów, idzie i pije, i to do dużo gorszego stanu niż po 2-3 piwkach. A ja mam jakieś natrętne myśli i co chwila rozmyślanie - czy chce mi się napić, czy mam jakiś głód, czy to objaw uzależnienia. Tak jakby zacząłem nadawać wartość myślom, które kiedyś po prostu przepuszczałem i nie analizowałem. Nie wiem jak to widzicie? Czy to lękowe? Czy serio mam jakiś problem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak to właśnie wygląda jak się za dużo myśli to one później gonią jedna za drugą i się nasilają i zapominasz o jednym a przychodzi następne.. ja bym szukała podłoża gdzieś wcześniej jeszcze przed tą dziewczyną, coś co musiało spowodować że się czujesz w ten sposób i może z nią powrócił ten schemat. A co do używek to myślę, że wielu ludzi w ten sposób próbuje się wyluzować, moim zdaniem lepiej to napięcie rozładować w inny sposób. Mówisz, że uprawiasz sport - to super. Tak trzymaj. Lęk przed lękiem... znam to aż za dobrze i jeszcze nie znalazłam sposobu na to... 😕 A próbowałeś kiedyś wizyty u psychologa lub psychiatry? Czasem taka jedna rozmowa może dużo rozjaśnić. A później lekarz decyduje czy potrzebna jest terapia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Wcześniej przed tą dziewczyną cóż... trochę niepowodzeń przy próbach zdobycia dziewczyny, no ale nie przejmowałem się tym. Chciałem bardzo mieć, widziałem jak inni mają i czasem trochę czułem żal ale nie poddawałem się. Dlatego jak już ją zdobyłem to jakoś w podświadomości miałem zakodowane to co widziałem jak ma być, że musi być idealnie, i że to na 99% będzie ta jedyna, a jednak w pewnym momencie mnie to trochę przerosło. Że jednak nie jest tak hop siup, że nie musi być tak jak u innych, ale do pewnego momentu mimo wszystko czułem się bardzo szczęśliwy. Uważam w ogóle rok 2018 za jeden z najlepszych jak nie najlepszy rok mojego życia, wydawało mi się że miałem wtedy wszystko, bo miałem w końcu pracę z której czerpałem satysfakcję i w końcu dziewczynę z którą (do pewnego momentu) też czułem się dobrze. Jeszcze po 2 rozstaniu na początku 2019 roku wydawało mi się, że "no dobra nie udało się, uda się z następną" i naprawdę miałem nadzieję na lepszy czas, umiałem sobie zorganizować czas samemu, miałem chęci do wielu spotkań ze znajomymi, sam inicjowałem spotkania. Nie miałem żadnych obniżeń nastroju, natręctw itp, trochę smutek żal wiadomo, ale była jakaś nadzieja i chęć do działania. I nagle mnie podkusiło że może się uda za 3. razem... Ona o dziwo zgodziła się, ale ta próba to był błąd i po tym 3. rozstaniu już tak dobrze ze mną nie było aż do teraz.

 

Nie byłem u specjalisty, bo jednak z miesiąca na miesiąc widzę jako taką poprawę. Ale teraz doszedłem do momentu takich myśli i chciałem żeby może ktoś spojrzał na to inaczej i utwierdził mnie że pomimo takiego niepotrzebnego zapijania smutków nie to było głównym powodem i że jednak pomimo tego nie mam jeszcze nic wspólnego z alkoholizmem i to tylko natrętne obsesyjne myśli, które męczą.

Edytowane przez piter955

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wiesz, nic na siłę. To, że inni mają dziewczyny to nie znaczy że Ty jesteś gorszy.. zdecydowanie lepiej być samemu niż z kimś do kogo nic nie czujesz. A wiem co mówię bo przerabiałam to.. docen to, że teraz masz czas tylko dla siebie i możesz się skupić na swoim samopoczuciu i swoich celach. Myślę, że każdy ma jakieś tam swoje przemyślenia, czasem faktycznie potrafią być natrętne i głupie.. ważne, żeby to zauważyć i nie dawać się im. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie znaczy, ja nie uważałem się gorszy, pod pewnymi względami miałem łatwiej, ale generalnie chciałem mieć.

Do dziś sam nie wiem, co mi nagle w tym związku nie zagrało, bo to tak jakoś nagle wszystko się zepsuło, może z braku doświadczenia źle to interpretuje, a po prostu zauroczenie minęło i jakoś nie mogłem się z tym pogodzic i chciałem na siłę to ciągnąć. Jak już zrozumiałem, że nic z tego nie będzie, to po rozstaniu myślałem, że będzie lepiej, że odpocznę sobie od tego wszystkiego i zacznę coś od nowa, a tu taki jakiś emocjonalny zjazd i coraz to nowe problemy.

Myśli o tyle denerwują, że przez to chodzę jakby cały czas spięty, nie umiem się wyluzować odpocząć. Nie wiem, jak je zignorować? Staram się zajmować czas, żeby nie myśleć, ale jednak w końcu jakoś to łapie. Przecież logicznie rzecz biorąc nie mam żadnego problemu, tylko muszę to sobie jakoś uświadomić...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×