Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
accipiter.gentilis

Czy psychoterapia może zabić?

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Witam,

piszę tutaj nie bez powodu. Jestem przerażona tym co widzę, a widzę że mój stan pod wpływem terapii psychoanalitycznej się pogarsza. Mam wrażenie jakbym doświadczała regresji do czasów w których z niczym sobie nie radziłam, unikałam ludzi, miałam problemy z podstawowymi relacjami. Do tego pojawiły się problemy z utrzymaniem pracy (zostałam zwolniona dwukrotnie w przeciągu 6-ciu miesięcy, bo kompletnie sobie nie radziłam z lękami) i co najgorsze, bardzo intensywne myśli samobójcze, ogarnęła mnie pustka i bezsens życia. Moja t w momencie gdy jej to komunikowałam kompletnie się do tego nie odniosła, taka sytuacja miała miejsce kilkukrotnie. Gdy wyjechała na urlop mój stan jeszcze bardziej się pogorszył, napisałam jej że mogę nie dotrwać do końca jej urlopu. Nie ma żadnego odzewu, jakby to nie miało dla niej żadnego znaczenia. Teraz czekam na wizytę w CIK, to jeszcze dwa dni, aż dwa dni..

 

Teraz moje pytanie do osób obeznanych w tematach psychoanalitycznych - czy to możliwe żeby tego typu terapia mogła doprowadzić do samobójstwa pacjenta? Znacie takie przypadki?

Proszę jeżeli to możliwe o priv (accipiter.gentilis@wp.pl) od osób które korzystały z tego typu terapii i przeżywały podobne trudności? Jak sobie z nimi poradziliście? 

 

Edytowane przez accipiter.gentilis

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia psychoanalityczna czy psychodynamiczna jest obecnie uznawana za niezbyt efektywną i średnio poważana w środowisku naukowym. Z racji tego, że jest oparta na nieweryfikowalnych tezach, niefalsyfikowalna i za dużo jest nieścisłości w jej "doktrynie". Czy terapia może zabić? Owszem. Życie zabija, nadmiar wody, brak tlenu, brak ruchu, zła dieta, dzikie zwierzęta, wypadki komunikacyjne, żywioły itd. Źle poprowadzona terapia przez niekompetentnego terapeutę, która spowoduje wystąpienie u pacjenta myśli suicydalnych może stanowić zagrożenie dla jego zdrowia i życia. Nie kwestionuję w tym momencie kompetencji Twojego terapeuty, stwierdzam tylko jaki jest ogólny pogląd na temat nurtu. Choć pewnie wielu terapeutów pracujących w tym nurcie się ze mną nie zgodzi i stanie w jego obronie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobno żeby było dobrze najpierw musi być bardzo źle. Rozwalają cię zupełnie, by potem cię poskładać (tak przynajmniej twierdzą) ale są przecież pewne granice, a jak się nie uda poskładać? Mam ogromne wątpliwości  co do kompetencji swojej t, a w kontekście tego co poniżej, co do terapii w ogóle. 

 

Jedna z wypowiedzi pod recenzją książki pana Witkowskiego "Psychoterapia bez makijażu" ( http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=428350&post=428463&sortuj=0 ) :
 

Cytat

 

"zespół Brenta Robertsefa z University of Illinois opublikował artykuł, z którego jednoznacznie wynika, że u osób poddawanych psychoterapii zachodzą negatywne zmiany osobowościowe. Naukowcy przebadali w warunkach naturalnie prowadzonej psychoterapii blisko 6,5 tysiąca osób, u których zaobserwowano wzrost neurotyzmu, nasilenie chronicznego stresu, stany depresyjne, obniżenie samooceny i sumienności:
P.I. Chow, J. Wagner, O. Lüdtke, U.Trautwein, B.W.Roberts, Therapy experience in naturalistic observational studies is associated with negative changes in personality. "Journal of Research in Personality", 68, 2017, s. 88-95."


 

 

ręce mi opadły. 

 

Jutro wizyta w CIK - oby pomogli, bo ja już nie daje rady, tak źle nie było jeszcze nigdy...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, tylko ty się możesz zabić a nie terapia. Ty jesteś środkiem swojego świata i ty nim zarządzasz. Nie terapeutka, mimo że sobie tak to wyobrażasz. Nikt ci niczego nie może zrobić. Tylko ty możesz sobie zrobić krzywdę.

Pytanie co chcesz osiągnąć w analitycznej i po co tam jesteś. Jeśli dla ego, głasków i walki z symptomami, to mało jak na motywację. To jest bardzo dobry nurt dla osób refleksyjnych, z silnym meta-obserwatorem, świetny nurt by zdobyć się na wewnętrzsterowność, by uzyskać wewnętrzną wolność, oddalić ego (choć typy analiz są przecież różne). A wolność jest tym, czego ludzie nie chcą na ogół, stąd analiza nie dla wszystkich. Chcą silnego ego, głasków, komunikacji, kontaktu, chcą żeby było miło. Może ten nurt po prostu nie dla ciebie?

Ja jestem bardzo zadowolona z analizy.

Zjazdy są normalne w analitycznej. Regresja także może się zdarzyć, zwłaszcza pod nieobecność analityka.

Analityczka nie jest matką, nie karmi. Próbujesz ją wzywać i szantażować. I ukoić się perspektywą obecności. I ok, to normalne co się dzieje, ale od nieobecności matki się nie umiera. Umiera się od tego co ma się w głowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, mi też się podoba to, co napisała @doi

@accipiter.gentilis i jak dzisiaj? Już jesteś po spotkaniu, prawda?

 

Ja mam tylko taką refleksję - przed progresem zawsze jest regres; zadaniem dobrego terapeuty jest zostawić Cię po terapii w takim stanie, żebyś sobie poradziła sama (moja t. określiła to "oczywiście może mi się tu Pani całkowicie rozkleić, wtedy moim zadaniem jest Panią posklejać, zanim Pani sobie pójdzie"); no i w sumie to ja przed terapią też byłam w super stanie, ale to dlatego, że działały wszystkie mechanizmy obronne i byłam silna, to że się rozwaliłam kompletnie, nie wynika z terapii, raczej zbieżność czasowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.08.2019 o 20:33, accipiter.gentilis napisał:

Do tego pojawiły się problemy z utrzymaniem pracy (zostałam zwolniona dwukrotnie w przeciągu 6-ciu miesięcy, bo kompletnie sobie nie radziłam z lękami) i co najgorsze, bardzo intensywne myśli samobójcze, ogarnęła mnie pustka i bezsens życia. Moja t w momencie gdy jej to komunikowałam kompletnie się do tego nie odniosła, taka sytuacja miała miejsce kilkukrotnie

To nie są zjawiska normalne na terapii. Przypuszczam że twoja T jest niekompetentna. Są pogorszenia na terapii ale mają inny charakter i są spowodowane czymś co daje się rozpoznać a następnie się tym zajmować. 

T nie odniosła się do tego że wpadasz w takie doły? To czym się zajmujecie na terapii jeżeli nie tym co najważniejsze?

Nie ma czegoś takiego jak rozklejanie pacjenta przez T a następnie sklejanie go. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie ja po każdej terapii (byłem wówczas dzieciakiem) czułem się zdecydowanie gorzej i miałem ochotę przestać istnieć choć nigdy wcześniej aż takich problemów ze sobą nie miałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, Inga_beta napisał:

To nie są zjawiska normalne na terapii. Przypuszczam że twoja T jest niekompetentna. Są pogorszenia na terapii ale mają inny charakter i są spowodowane czymś co daje się rozpoznać a następnie się tym zajmować. 

T nie odniosła się do tego że wpadasz w takie doły? To czym się zajmujecie na terapii jeżeli nie tym co najważniejsze?

Nie ma czegoś takiego jak rozklejanie pacjenta przez T a następnie sklejanie go. 

 

To nie jest "normalne" w poznawczo-beh, w kołczingu, w terapiach "głaskowych, kontaktowych. To co się dzieje jest jednak całkowicie normalne w analizie. Analiza zajmuje się właśnie tym "czego nie da się rozpoznać", traumą, tym "czego nie da się nazwać" a działa z nieświadomego. To jest różnica między analizą nastawioną na głęboką refleksję a terapiami nastawionymi na szybką likwidację symptomów i solidne ego.

Analityk nie odnosi się do tego, ale pozwala mówić i przepracować.

Widać analityczka uznała to za "domaganie się". Analityk nie reaguje na domaganie się, bo pełni funkcje analityka, lustra. Staje po stronie nieświadomego, nie wypiera tego jak pacjent (np cierpienia, pragnienia samobójstwa). Pacjent, jego Ja, chce się czuć dobrze i umyka mu wartość tego co mówi nieświadome przez cierpienie czy chęć śmierci. Ja cierpi, bo traci kontrolę, iluzje, spójność, regresuje się. Analitykowi nie może umykać, on nie jest po stronie Ja pacjenta a po stronie wypartego. Wspiera wyparte tak długo jak nie jest inkorporowane do Ja. W czasie kryzysu może dodać dodatkowe sesje, może zdecydować o kontakcie twarzą w twarz (jeśli był wcześniej na kozetce), może być bardziej aktywny. Ale nie pojawi się na żądanie ani nie trzyma za rękę. W dobrej relacji pojawia się ciekawość pacjenta (co się we mnie dzieje, co mówi?) a nie jego lęk.

Tak ogólnie, bo tyle analiz ilu analityków i pacjentów, ile nurtów psychoanalitycznych. Analiza "amerykańska" nie jest  tym samym co analiza lacanowska etc.

Mnie jest trudno określić (bo to niemożliwe) czy analityczka popełnia tutaj błąd czy nie, ale jednak analiza jest kompletnie czymś innym niż terapia nastawiona na ego. Przeżywałam podobne rzeczy w analizie (myśli samobójcze, zjazdy etc) i było to "normalne" i nie stanowiło błędu analityka.  O tym sie właśnie mówi i zbliża do tego na co inni by powiedzieli "o boże, boże, jakie to straszne, zapomnijmy o tym, kocham panią, niech pani weźmie leki!". 

Gdy analityka nie było, potrzebowałam kontaktu z czymś "jego" (tekstem) lub poszłam na konsultację do innego psycho, żeby po prostu pogadać- taki sposób na samouspokojenie się.

Analiza to nie mus, nie polecę każdemu, bo to jest bardzo ciężkie (z czasem robi się łatwiejsze). Zależy czego się chce i jak idzie proces. A proces jest na lata. I może być tak, że analityk nie "złoży" pacjenta tak jak Ja by chciało się widzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@doi moja terapeutka jest p-b. Pracujemy w terapii schematów, zajmujemy się moją trauma i nie głaszcze mnie po głowie. Wprost przeciwnie :)

No i nie powiedziała że mnie kocha jak rozmawialysmy o ms. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutno że trafiam na trochę nie tych terapeutów. Też prawie co się ubiłam przez niektórych.. Potrafili tylko utwierdzic w mej bezsensownosci. Naprawdę trzeba być ostrożnym tego co w uszy wchodzi. Bo co się usłyszy to się nie odslyszy. Tym razem trafiłam na neutrala.. W sumie nie wie co począć że mna. Gadamy o niczym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Disappear "kocha" to był obraz, t. nie musi o tym mówić wprost. I -jak piszesz- rozmawiacie, pracujecie. Analityk nie rozmawia, jest lustrem na projekcje, poddaje interpretacje, a pracuje sam pacjent, czasem nie ma w ogóle kontaktu twarzą w twarz. To jest właśnie to co napisałam - różnica między analizą a terapią. Co nie znaczy że terapia to bułka z masłem. Mnie p-b nie leży, jest za płytka, ale przecież też pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, doi napisał:

@Disappear "kocha" to był obraz, t. nie musi o tym mówić wprost. I -jak piszesz- rozmawiacie, pracujecie. Analityk nie rozmawia, jest lustrem na projekcje, poddaje interpretacje, a pracuje sam pacjent, czasem nie ma w ogóle kontaktu twarzą w twarz. To jest właśnie to co napisałam - różnica między analizą a terapią. Co nie znaczy że terapia to bułka z masłem. Mnie p-b nie leży, jest za płytka, ale przecież też pomaga.

 

Rozmawiamy, bo ja potrzebuję tak właśnie nad sobą pracować.

Spora grupa już, terapeutów p-b, pracuje w terapii schematów która nie jest płytka zdecydowanie, ale terapeuta jest bardziej kontaktowy niż w analizie.

Bywało, że miałam sesje bez kontaktu twarzą w twarz, bo tak chciałam i myślę, że w ten sposób łatwiej mi było wyrzucić z siebie to co najtrudniejsze.

Nurt terapii jest ważny, na pewno nie każdy odnajdzie się w analizie, ale też myślę sobie że najważniejsza jest osoba terapeuty i dopasowanie stylu pracy do potrzeb pacjenta. Jakaś elastyczność.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.08.2019 o 00:19, accipiter.gentilis napisał:

Podobno żeby było dobrze najpierw musi być bardzo źle.

Nie wiem czy bardzo źle.

Przyszła mi do głowy następująca analogia. Gdy w twoim pokoju panuje nieład to zanim zrobisz w nim porządek musisz jeszcze bardziej nabałaganić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się terapeuta wkurzy to może krzywdę wyrządzić, młotyka siekiera piłka nóż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×