Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jak jest u Was ze świadomością potrzeb Waszego ciała? Czy ciało integruje się w pełni z "resztą"? Jakie macie do swojego ciała podejście? Szanujecie je? Dbacie o nie? Czy jest Wam wszystko jedno? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dbam... i to bardzo. Staram się je utrzymać w jak najlepszej formie. Ostatnio wybieliłem zęby, również je naprawiłem. Co jakiś czas "przeglądy" krwi itp. Siłownie mam w pracy. Za kilka dni zrobię operację twarzy, co by była przyjemniejsza dla oka :D Zero alko od 9 lat :D Dieta też jakaś jest - minimum mięsa. Nie mogę natomiast pogodzić się z łysą pałą :D Jestem przed 30stką, a włosów mało :( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lipa, muszę czekać do jesieni aby można było wdrożyć lasery ;/ Pierwszy raz w życiu czekam z utęsknieniem na ponurą aurę :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie ciało kiedyś było wrogiem. Czułam się jak w klatce. Walczyłam z własnym ciałem i chciałam je zniszczyć. Na szczęście mi się to nie udało. Z czasem moje podejście do ciała uległo zmianie. Staram się o nie dbać. Zdarza mi się jeszcze, że pomijam ciało i robię coś sprzecznego z jego interesem, ale już coraz rzadziej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje jest przeszkodą, zwykle zbyt słabe, za wolne, nie do opanowania. Staram się go nie zaniedbywać, ale też nie rozpieszczam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.07.2019 o 14:10, Lilith napisał:

U mnie ciało kiedyś było wrogiem. Czułam się jak w klatce. Walczyłam z własnym ciałem i chciałam je zniszczyć. Na szczęście mi się to nie udało. Z czasem moje podejście do ciała uległo zmianie. Staram się o nie dbać. Zdarza mi się jeszcze, że pomijam ciało i robię coś sprzecznego z jego interesem, ale już coraz rzadziej. 

Ale ogólnie to czujesz się śliczna ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.07.2019 o 11:22, el33 napisał:

Moje jest przeszkodą, zwykle zbyt słabe, za wolne, nie do opanowania. Staram się go nie zaniedbywać, ale też nie rozpieszczam.

Nie nadąża, prawda? Myśli i chęci zdecydowanie wyprzedzają możliwości ludzkiego ciała, ograniczają. Przynajmniej takie mam wrażenie. U Ciebie jest podobnie?

 

W dniu 24.07.2019 o 18:19, wiejskifilozof napisał:

Ale ogólnie to czujesz się śliczna ?

Tak bym tego nie określiła. Nie przeszkadzam sobie, akceptuję ciało i to tyle. Bez komplementów, ale i bez obelg. A to już dużo ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a ja mam z tym problem...nienawidze siebie na zdjeciach uwazam ze kolezanki i siostra wychodza pieknie a ja jestem brzydka. niestety ale lepiej sie czuje w towarzystwie nieladnych kolezanek.nie umiem tego przelamac.na terapii nigdy o tym nie rozmawialam bo t.jest taka sliczna...znowu obecny t.to facet i obawiam sie ze nie zrozumie mnie bo ja sie facetom podobam nie mam pojecia dlaczego bo wcale nie jestem ladna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś nie lubiłam swojego ciała, nie zauważałam, unikałam patrzenia na nie. Obecnie lubię swoje ciało, widzę, że ma zalety i wady, ale podoba mi się. Staram się dbać o nie, nie zawsze mi to do końca wychodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dbam by nie było bardzo zapuszczone te cialo aby nie smierdzialo, boję się być otyła ale nie mam tendencji więc jest ok. Nie o jadam się ale nie glodze, staram się jeść. Apetyt wybredny mam więc nawet nie umiałabym utyc, na lekach kiedyś dobilam do 67kg. Hardkor jak... Wyglądałam jak (wtedy nie dbałam o nic) jak zapuszczony mops, z nogami jak balony. Leki wywalone i w kilka mies zeszła do naturalnej 55, teraz 52 bo jakoś tak nie wiem czemu. Jem normalnie.. Aaa0a no bo ćwiczę trochę ruszam się, rower, wyjazdy. Ok super. Teraz lubię moja wagę mi pasuje taka max 57kg nie więcej. A podejście do mojego ciała mam neutralne, jest w ubraniu spoko. Staram się wypełniać kobiece normy społeczne choć z depilacja nóg się buntuje często. Jednak w duszy uważam że gładkie nogi są ładne. Więc jako tako mi idzie negocjacja. Najgorsza jest jedną sprawa na mnie, nie zosze i nienawidzę jej. Aż czasami wolałabym mieć 67 kg i nie mieć tej przypadłości na sobie. No ale już koniec męki prawie. Lato się kończy, zaczyna jesień super. Także akceptuje  moje cialo ale nie wierzę innym którzy mówią dobre rzeczy na temat mojego ciała. Jest tylko kilka komplement ów które akceptuje i uwierzę bo są realne i odpowiadają mojego postrzeganiu mnie.  kiedyś zmienię te sprawę.. I poczuje się że sobą już w jedności. Natomiast wstydzę się nagosci nawet własnej nawet już nie to że ciała są brzydkie bo to wiadome, ale to że jest się bez ubrania fakt taki. Taka świadomość że nic nie ma, i jest to żenujące. Temat rzeka na razie starczy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×