Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Zaburzenia a praca

Rekomendowane odpowiedzi

Moje pytanie brzmi: czy uważacie, że osoba zaburzona jest w stanie realizować się zawodowo? Czy w ogóle jest w stanie pracować i się "utrzymać" w pracy?

Z osobistego doświadczenia wiem, że to jak najbardziej jest możliwe. Niemniej jednak zarówno ze strony osób z zaburzeniami jak i "bez" pojawiają się co do tego wątpliwości. Istnieje stereotyp, że osoba z problemami psychicznymi nie jest w stanie realizować niczego poza pracą fizyczną. Nasuwa się tutaj wniosek, że osoby z problemami psychicznymi są w jakiś sposób "upośledzone". I to jest moim zdaniem bardzo krzywdzący i ograniczający wniosek.

A co Wy na to? Jak uważacie - ma to rację bytu czy nie? Kwestia braku edukacji społeczeństwa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba zależy kto i zależy jakie zaburzenia. Na pewno osoby z problemem z kontaktem z ludźmi mają w tym temacie ciężko. Ja osobiście wyrzuciłam już ze swojego słownika takie pojęcie jak realizacja zawodowa. Celuję w: znaleźć jakąkolwiek pracę i utrzymać ją. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Lilith napisał:

Moje pytanie brzmi: czy uważacie, że osoba zaburzona jest w stanie realizować się zawodowo? Czy w ogóle jest w stanie pracować i się "utrzymać" w pracy?

Zależy od zaburzeń, w większości zaburzeń myślę, że tak.

Z moich obserwacji wynika, że najgorzej mają osoby z upośledzeniem funkcji psychicznych, są one potrzebne zarówno w pracy umysłowej, jak i fizycznej. Ich upośledzenie z automatu równa się upośledzenie funkcjonowania w pracy (obojętne, jakiej). Myślę, że teoretycznie osoba z upośledzeniem funkcji psychicznych mogłaby (przy odpowiednich warunkach) utrzymać się w pracy, ale praktycznie w obecnym "systemie" znalezienie pracodawcy, który nie wywali pracownika z upośledzonym funkcjonowaniem zawodowym graniczy z cudem.

38 minut temu, Lilith napisał:

Nasuwa się tutaj wniosek, że osoby z problemami psychicznymi są w jakiś sposób "upośledzone".

Niektórzy są, np. ja. Ale to rzadkie przypadki, np, tu na forum oprócz mnie upośledzone psychicznie są bodajże tylko dwie osoby. Zaburzenia psychiczne nie muszą wiązać się z upośledzeniem psychicznym, ale mogą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem wprost, nie jestem w stanie pracować w pełnym wymiarze godzin. Z tytułu orzeczonej niepełnosprawności powinnam pracować 7 godzin dziennie, ale to dla mnie i tak za dużo. Pracuję aktualnie w 3 miejscach, w każdym na ułamek etatu i w nienormowanym czasie pracy. Jakoś daję radę, chociaż czasami jest ciężko. Ponadto, jak to w schizofrenii bywa, po każdym ostrzejszym epizodzie pojawiają się u mnie objawy negatywne, wycofanie, anhedonia itd. i wtedy nie jestem w stanie w ogóle pracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Lilith napisał:

Istnieje stereotyp, że osoba z problemami psychicznymi nie jest w stanie realizować niczego poza pracą fizyczną. Nasuwa się tutaj wniosek, że osoby z problemami psychicznymi są w jakiś sposób "upośledzone". I to jest moim zdaniem bardzo krzywdzący i ograniczający wniosek.

Pierwszy raz słyszę o takim stereotypie, chyba bardziej dotyczy on osób lekko upośledzonych intelektualnie czy z konkretnymi problemami psychicznymi a nie wszystkimi. Ja prawie całe życie pracuje fizycznie, chwilę miałem nieco poważniejsze stanowisko, ale za bardzo obciążało mnie psychicznie. Nie nadaje się do pracy o dużej odpowiedzialności ani do rządzenia ludźmi, chyba że byliby równie ulegli co ja, ale  żaden facet o co najmniej średnim ego by w życiu mnie nie brał na poważnie. 

Ale prace typu informatyk, programista i ogólnie  związane z technologią niż z ludźmi wręcz preferują osoby nieco zaburzone.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stereotypem to jest to, że prace fizyczne są proste. Sporo prac fizycznych wbrew wymaga większej sprawności umysłowej niż prace na podstawowych stanowiskach biurowych. Osoby lekko upośledzone nieco lepiej poradzą sobie w biurze niż przy pracy fizycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy jednym z moich zaburzeń były obsesyjne myśli i ataki agresji, nie mogłem ich powstrzymać w pracy. Zdarzyło się że coś zrzuciłem, zepsułem. Dusiłem się, zachowywałem jak zombie. Kiedy czuje się chory, nie potrafię się na niczym skupić. U mnie objawiało się to też jako dziwne ruchy, czasem też wymykały mi się z głowy i przechodziły przez usta jakieś dziwne słowa. Miałem chyba o tyle szczęścia, że nikt mnie nigdy nie "przyłapał" na tym i tego nie widział. Spaliłbym się ze wstydu gdyby ktoś to zobaczył. Raz, pracując przy kamienicy, przez te chore zachowania spadłem z rusztowania... ale tylko na niższy poziom, więc na siniaku się skończyło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na studiach radziłem sobie całkiem dobrze (najsłabiej szło mi na piątym roku), ale w kwestiach zawodowych moje doświadczenia są  nieduże. Powinienem cztery lata temu obronić pracę magisterską (w wakacje 2015 r.), ale udało mi się to dopiero wiosną 2017 r. (w międzyczasie dwa razy byłem na oddziale dziennym). Miałem coś, co nazwałbym klasyczną aukorygią - od dziecka byłem nieadekwatny społecznie i dziwaczny, mając mimo tego ponadprzeciętne możliwości umysłowe, nigdy nie miałem bliskich znajomości, przyjaciół (i nawet nie odczuwałem takiej potrzeby (mimo tego partnerkę chciałem mieć, ale to przez popęd seksualny (który jakiś czas temu odrzuciłem jako grzeszny) i chęć posiadania jakby zwierzątka domowego)), byłem w zasadzie beznadziejny, jeżeli chodzi o życie zawodowe. Nie próbowałem zbytnio starać się o pracę na normalnych warunkach (np. w zawodzie). Mam też ten handicap, że mieszkam w niewielkiej miejscowości i, co jeszcze gorsza, nie mam możliwości podróżowania samochodem (co stanowi poważną barierę w poszukiwaniu zatrudnienia!), nigdy nie przystępowałem do egzaminu na prawo jazdy. 

 

Pierwszą pracę znalazłem we wrześniu 2017 roku, zacząłem ją już po tym, jak skończyło się moje pierwsze orzeczenie o niepełnosprawności. Była to praca bardzo dorywcza, bez umowy, wykonywana przez osiem dni przez około godzinę każdego dnia, była banalniejsza niż sprzątanie czy ochrona, a ofertę znaleziono podczas przeszukiwania ogłoszeń na stronie typu OLX czy Gumtree podczas spotkania z pośrednikiem pracy w fundacji pomagającej niepełnosprawnym. Praktycznie żaden sukces zawodowy, do tego szkoła wyższa z pewnością nie była potrzebna... Podobnie z moją pracą na umowę o pracę, którą zdobyłem dzięki orzeczeniu w st. umiarkowanym 02-P. Na początku wykonywałem ją od 23.10.2017 do 1.12.2017, potem od 16.7.2018 do 11.1.2019. Zarobiłem ok. 9000 zł na rękę przez ten czas. Praca była niewygodna, na dworze, zdarzały się niemiłe słowa pod moim adresem. Już wolałbym sprzątanie toalet. Dla mnie to żaden wstyd. 

 

Dwa razy dostałem orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy z ZUS-u. Nie musiałem się odwoływać. Dostałem dzięki temu spory zastrzyk gotówki. W dodatku od V 2018 pobieram zasiłek pielęgnacyjny, bo na orzeczeniu napisano, że niepełnosprawność istnieje od 19 r. ż. Obecnie dostaję ok. 1150 zł na miesiąc netto. Nie czuję wstydu z tego powodu, nie uważam, że to złodziejstwo czy pasożytnictwo. Takim ludziom jak ja to się należy, bo znalezienie pracy jest dla nich całkiem trudne. U mnie dużo szkodzi brak prawa jazdy i możliwości dojazdu samochodem. To naprawdę duży handicap. Może gorszy niż kilka poważnych zaburzeń, które mam zdiagnozowane, i inne efekty uboczne leków niż to, co nie pozwala ze spokojnym sumieniem prowadzić samochodu razem wzięte.

 

Mogę myśleć, że moja religijność może stanowić swoisty problem w znalezieniu pracy. Nie chciałbym np. żeby były oprocentowane pożyczki. Od jakiegoś czasu, od paru lat, mam "lęk" przed zakażeniem i nieczystością (tu na tle religijnym, mimo tego, że w katolicyzmie nie ma pokarmów czy przedmiotów nieczystych), który sprawia, że nie chcę wykonywać czynności, które dawniej wykonywałem nawet chętnie (takich jak koszenie trawy czy może obieranie ziemniaków). Przeszkadza to też, paradoksalnie, w myciu się. Nie chcę wycierać wstydliwych i najbardziej nieczystych części ciała (które zdają się mieć o wiele większe tendencje do cuchnięcia niż pozostałe) tym samym ręcznikiem, którym wycieram np. głowę, ręce, tułów czy nawet nogi. Bardzo, naprawdę bardzo, nie lubię kontaktu z za gorącą lub za zimną wodą, przez co z reguły unikam prysznica. "Z natury" nie obchodzi mnie zbytnio elegancki wygląd, ważne jest to, aby ubiór był niegrzeszny i wygodny, a elegancje moja natura ma po prostu w poważaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutne jest to co właśnie przeczytałem. Przypomina mi to schizofreniczkę ze szpitala, która wyskoczyła z okna by diabeł jej nie opętał. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Reaper nie ma czegoś takiego, jak schizofrenik czy schizofreniczka. Są ludzie chorzy na schizofrenie. Tyle w temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W szpitalu psychiatrycznym leżałem przez zaledwie dobę ponad trzy lata temu. Nie widziano tam u mnie schizofrenii. Sam się zgłosiłem do szpitala. Nie informowałem o tym rodziny, dopiero ze szpitala zadzwoniłem do domu, żeby powiadomić rodzinę, gdzie jestem. Mimo tego, że chyba nie mam F20, funkcjonuję niewysoko. Nie mam nagłych epizodów, przez ostatnie lata w ogóle nie było u mnie remisji.

 

Strach przed zakażeniem może mnie poważnie "zniechęcać" do pracy. A mam marzenie o tym, żeby mieć żonę i potomstwo nawet. Nie potrafię jak dotychczas zarobić nawet na siebie. Do prac domowych mam jakby awersję. Dlaczego przeciętni ludzie nie mają takiego lęku przed zakażeniem, co ja? 

 

Smutne jest to, że tak wielu dorosłych w Polsce jest bez godziwego dochodu, chociażby tych 500 zł co miesiąc. Uważam, że trzeba wprowadzić 500+ dla wszystkich niepełnosprawnych (nawet tych z lekkim stopniem niepełnosprawności) bez emerytury czy renty, bez względu na dochód, wiek powstania niepełnosprawności, a nie dawać trzynastki tym, którzy i tak mają świadczenia (czyli emerytom i rencistom)! Uważam, że tym projektem należałoby objąć także tych, którzy mają wyraźnie ograniczające zdolność do lepszego zarobkowania kondycje, zwłaszcza lekką niepełnosprawność intelektualną (która obecnie nie kwalifikuje się nawet do lekkiego stopnia niepełnosprawności), za które nie dostaje się orzeczenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dotychczasowe doświadczenia dały mi jasno do zrozumienia, że jeśli znajdę zatrudnienie, to będę problematycznym pracownikiem i że jest to nie do obejścia. Nawet w ekstremalnie prostych zadaniach inni pracownicy chcieli mnie "udusić", bo kiepsko rozumowałem o co chodzi i ogólnie kiepsko sobie radziłem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, z o.o. napisał:

@Reaper nie ma czegoś takiego, jak schizofrenik czy schizofreniczka. Są ludzie chorzy na schizofrenie. Tyle w temacie.

Jak chcesz wbić szpilke, to wymyśl coś merytorycznego, zamiast czepiać się poprawności językowej. To forum psychologiczne a nie polonistyczne. A "schizofrenik" używa się w żargonie osób chorych. Byłem w wielu szpitalach psychiatrycznych więc wiem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, mark123 napisał:

Dotychczasowe doświadczenia dały mi jasno do zrozumienia, że jeśli znajdę zatrudnienie, to będę problematycznym pracownikiem i że jest to nie do obejścia. Nawet w ekstremalnie prostych zadaniach inni pracownicy chcieli mnie "udusić", bo kiepsko rozumowałem o co chodzi i ogólnie kiepsko sobie radziłem

 

Ja jestem takim samym przypadkiem. Rozumiem Cię doskonale. Powinniśmy się skrzyknąć i założyć razem firmę. Pewnie by splajtowała po tygodniu. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Reaper nie chodziło mi o poprawność językową, tylko o stygmatyzowanie osób chorych. Ale Ty jak widać w swojej arogancji masz to pewnie głęboko gdzieś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja pracuje na ochronie ponad 2 miesiące, dzisiaj dzwoniłem do kierownika i mówił że przedłuży umowę z czego bardzo się cieszę. Raczej będę miał rentę bo jest niezdolność do pracy teraz czeka mnie rozprawa w sądzie. Z nadgodzinami będzie średni pieniądz, o ile będą nadgodziny. 

 

Mam poważne problemy z myśleniem i boję się chodzic do pracy ale nie chce być pasozytem poza tym zwyczajnie chcę pracować, mieć jakiś obowiązek, nie siedzieć w domu. 

 

Ogólnie moje życie to pasmo porażek cieszę się że firma ochroniarska mi zaufała po 3 latach bezrobocia, nie śpię w pracy, robię wszystkie obchody itd. 

 

Tylko ludzi bardzo się boję bo mam przykre wspomnienia z przeszłości, dużo wysmiewania i agresji od najmłodszych lat. Zaczepki na które nie potrafię odpowiadać przez brak abstrakcyjnego myślenia itd. 

 

 

A i próbowałem pracować na tzw. Wolnym rynku i było strasznie. Na chłodni miałem prosta pracę rzucalem pojemniki na taśmę (tam też kierowniczka rozdarla się na całą chłodnie że do niczego się nie nadaje jak jej koleżanka chciała mnie gdzie indziej dać), jak rozkladalem towar na półkach źle to robiłem, poza tym była między innymi taka sytuacja ze targalem wodę przez 20 metrów zamiast przesunąć paletę. Na kasie narobilem długu sam nie wiem jak a jak chciałem sprzedawać wędliny to stałem w niebezpiecznej pozycji do maszyny krojacej i kierowniczka powiedziała żebym sobie poszedł. 

 

Ja czuję się upośledzony umysłowo mimo że IQ mam 113. No i dzięki pracy w sumie czuje się mniejszym gownem że tak powiem a chyba o to w życiu chodzi żeby czuć się mniejszym gownem bo mało kto jest szczęśliwy. 

 

Mam niby schizofrenię ale w to nie wierzę. Niby paranoidalna lub prosta w zależności od lekarza. 

 

Edytowane przez Niepewny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, z o.o. napisał:

@Reaper nie chodziło mi o poprawność językową, tylko o stygmatyzowanie osób chorych. Ale Ty jak widać w swojej arogancji masz to pewnie głęboko gdzieś.

 Nie nazywaj mnie arogantem skoro mnie nie znasz. Za mało napisałem żebyś mogła wyciągać taki wniosek. Chyba że jesteś mi w stanie to udowodnić, co aroganckie było w napisaniu że to co pisał Niepewny było smutne. Gdybym napisał że śmieszne, to jeszcze, ale nie mam w zwyczaju śmiać się z cudzego nieszczęścia. U osób ze schizofrenią religia często szkodzi, i to co napisał Niepewny, i sytuacja z mojego szpitala o której wspomniałem, są tego namacalnym, twardym, ludzkim dowodem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ja to napisałem ale przeczytałem i dla mnie też jest to smutne... 

 

Btw. Ktoś tu dobrze napisał że nawet w prostych pracach trzeba sobie radzić intelektualnie (tych fizycznych) na własnej skórze się przekonałem. Nigdy więcej nie spróbuję, ludzie gadają za plecami, ja mówię kierownicze cześć a ona uśmiecha się pod nosem i tego samego dnia zwolnienie :x

 

Na prawdę nikomu nie życzę problemów z myśleniem to jest samotność i całe życie pod górkę ale staram się nie uzalac nad sobą. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja Cię rozumiem doskonale. Jestem beznadziejny w każdej pracy. Też nie myślę. Skąd to sie bierze? Jaka jest tego przyczyna? Bo poza pracą, funkconuje normalnie. Nie jestem upośledzony, chyba. Więc co jest? W pracy dezaktywuje mi się część mózgu i aktywuje po pracy? Żyć się odechciewa. Pociesza mnie jedynie, że zawsze można skończyć życie. Ale wolałbym żyć godnie i tyle, samobójstwo to tylko dla mnie ewentualne pocieszenie, bo lepsze nic, niż beznadziejne coś. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Reaper chodziło mi o Twoje zachowanie, a nie arogancję jako Twoją cechę. Tępię używanie określenia "schizofrenik", "schizofreniczka", bo jest to okrutne i bezmyślne stygmatyzowanie osób, automatyczne zaliczanie ich do grupy, która jest ciężko chora, nie studiuje, nie pracuje, nic pożytecznego nie robi, tylko siedzi na rencie. A uwierz mi, że jest sporo osób z tą chorobą, które osiągają sukcesy na wielu polach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja o tym wiem. W szpitalu w którym byłem ludzie ze schizofrenią byli tak różni jak ludzie zdrowi. Jeden nie umiał powiedzieć jak się nazywa bez powiedzenia przy okazji 10 innych dziwnych informacji, jedna osoba wyskoczyła okna bojąc się opętania, a jeszcze inny wypowiadał tylko 2 słowa, proszę i dziękuje. Później, po 2 miesiącach brania leków nagle stał się największą gadułą na odziale. Nie dało się go zagłuszyć. Co najlepsze, ten facet dostał schizofreni w wieku 40 lat. Wcześniej pracował latami i to na tyle że się dorobił nienajgorzej. Inny facet ze schizofrenią paranoidalną był ostatnim gburem. Ale to nie przez chorobę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.07.2019 o 13:50, Lilith napisał:

Moje pytanie brzmi: czy uważacie, że osoba zaburzona jest w stanie realizować się zawodowo? Czy w ogóle jest w stanie pracować i się "utrzymać" w pracy?

 

Uważam, że jak najbardziej ale często chyba bywa tak, że wykonujemy pracę poniżej własnych możliwości. Sama nie sprawdziłam się w pracy w której powinnam mieć wysoką odporność na stres i wytrzymywać pracę pod presją czasu. Zwyczajnie popadłam w lęki i depresję....nie wytrzymywałam psychicznie napięcia. Teraz mam pracę o wiele spokojniejszą ale z drugiej strony  cholernie nużącą. W gruncie rzeczy wolę drugą opcję bo czuję się w niej bezpieczniej. Generalnie wszystko zależy od skali zaburzeń i konkretnego przypadku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja generalnie mam ogromny lęk przed podjęciem jakiejkolwiek pracy, bo jestem przekonany o swojej manualnej nieudolności oraz o swoim wiecznym zmieszaniu... Myślę, że ciężko w pełni realizować się zawodowo i wykorzystywać swoje atrybuty, jeżeli się posiada lęki społeczne i ogólnie zaburzenia z grupy lękowych. Ja i jakakolwiek nieco bardziej skomplikowana praca niż przenoszenie czegoś, to totalnie abstrakcyjna sytuacja...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Reaper napisał:

Powinniśmy się skrzyknąć i założyć razem firmę. Pewnie by splajtowała po tygodniu. :P

Ze mną w spółce to pewnie nawet by się nie udało założyć tej firmy. Nawet w sprawach nie związanych z pracą jestem upośledzony, a co dopiero założenie firmy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest to mozliwe. Choc b.ciezkie.

Ja przed terapia wytrzymywalam max 2 mce w 1 pracy.teraz pracuje juz 11 mcy w jednym zakladzie.choc sa kryzysy i chwile zalamki.ale czuje sie silniejsza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×