Skocz do zawartości
Nerwica.com

CHAD- nie umiem się z tym pogodzić


launica1

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.

Pomóżcie. Tak bardzo nie chcę zgodzić się z diagnozą, a jednocześnie im więcej dowiaduję się o chorobie, tym bardziej zaczynam rozumieć spostrzeżenia lekarza. Z jednej strony CHAD byłby wreszcie wytłumaczeniem . Może nawet i swojego rodzaju ulgą. W końcu mogłabym wytłumaczyć sobie w inny, niż dotychczas sposób, dlaczego pewne rzeczy działy się, dzieją i dziać będą. Może nie dobijałabym się wreszcie myślami, że jestem zwyczajnie jakoś wyjątkowo „zryta” i zła. Może łatwiej byłoby mi też pojąć, że czas, kiedy mogę wszystko, a nawet więcej, nie jest stanem normalnym i leczenie nie powinno prowadzić do osiągania właśnie takiego stanu. Może wreszcie odetchnęłabym na chwilę, wiedząc, że to nie ADHD, nie źle leczona wieloletnia depresja, nie lenistwo, nie brak instynktu macierzyńskiego, nie... Mam dość . Jestem tak zmęczona. Przerażona jednocześnie . Mam pracę. W obliczu diagnozy jestem niemal pewna, że to kwestia czasu, kiedy przestanę dawać radę. Widzę siebie jako wegetującą, smutną i zaniedbaną kobietę. Mam kochającego męża, który wspiera, rozumie, mam dzieci które potrzebują matki. Jednocześnie tak często i długo nie potrafię być ani przykładną żoną, ani matką. Mam za sobą wiele różnych antydepresantów, w różnych okresach życia. Za mną dwie próby samobójcze . Jedna w czasach dorastania, druga dwa lata temu. I tak naprawdę dopiero po tych dwóch latach leczenia i obserwacji doszło do kierunku w diagnozę CHAD. Mam obecnie dół, jestem na początku drogi z kolejnymi, nowymi lekami (wenlafaksyna i karbamazepina)- dwa tygodnie temu wyszłam z escitalopramu. I jest mi źle. Jak z tym żyć? Jakby nagle zgasła nadzieja, że kiedyś jeszcze naprawdę będzie „normalnie”. Nie. Będzie albo bez leków, czyli głównie źle, a rzadko super. Może być też z lekami, ale w klimacie wiecznego wyplucia emocjonalnego- totalnego spłaszczenia, zautomatyzowania, sztuczności, odrealnienia. A pożegnać się nie pożegnam- choć już teraz wiem, co daje stuprocentową skuteczność . Nie zrobię tego, bo jakiś czas temu trafiłam na forum dzieci samobójców. Tak mi to zapadło w pamięć, że stało się jedynym i najmocniejszym hamulcem. Nie mogę doprowadzić do tego, żeby kiedyś i moje dzieci miały problemy natury psychicznej tylko i wyłącznie dlatego, że ja je miałam. Nie narażę ich na to, co sama od lat przeżywam. Ta świadomość, hamulec, to teraz także i moje przekleństwo. Kiedy jest mi już bardzo źle, myśl, że już nie mogę od tego uciec pogrąża mnie jeszcze bardziej. Nie wiem, jak to ująć w słowa , ale po prostu po miesiącach obserwacji, wahań nastroju, zdobywania wiedzy i wczorajszym zaliczeniu okropnego zjazdu jakby nagle mnie olśniło.. jakby nagle dotarło .. jakby nagle mózg przestawił się w tryb : ” tak, mamy chad”, tylko jednocześnie uderzyłam w mur nie do przebicia. A odpowiedzi na pytania : „jak teraz żyć?” są właśnie za tym murem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja droga,nie zalamuj sie!

 

Wiem ze teraz wydaje ci sie to jak wyrok,ja tez bylam kompletnie zalamana diagnoza(borderline) ale teraz jest o niebo lepiej niz kuedys dzieki lekom i terapii.u ciebie tez bedzie! I dlaczego piszesz ze przestaniesz dawac rade? Masz prace,fajnego meza.to wazne)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ja już nie daję rady... Trwam. Wegetuję. Nic nie robię. I jednocześnie nie robiąc nic mam wrażenie, że strasznie dużo wokół mnie się dzieje. Zdecydowanie zbyt dużo . Jest za głośno , za szybko. Nie ogarniam, choć wiem, że przynajmniej małą część z tych rzeczy ogarniać powinnam. Chciałabym odpocząć . Uciec gdzieś, gdzie będzie spokojniej. Gdzie nie będzie nikogo i nie trzeba nic, zatem i wyrzutów sumienia może też nie będzie. Gdzie nie trzeba otwierać ust. Gdzie czas płynie powoli i jest tylko dla mnie. Jestem zmęczona. Sobą i światem wokół.

Dziękuje, że się odezwałaś. Miałam cichą nadzieję, że ktokolwiek napisze, że daje sobie radę. Zbyt mało jest w sieci pozytywnych wiadomości. A to przytłacza jeszcze bardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dobrze, że stara się Ciebie zdiagnozować. Gdy wie co Ci dokładnie jest, wtedy może odpowiednio dobrać leki.  Diagnoza to może być początek poprawy, bo łatwiej leczyć, gdy się wie co dolega pacjentowi. Może to dziwne, co napiszę, ale podejrzenie CHADu to dobra wiadomość, bo lepiej tak niż mieć CHAD niezdiagnozowany. Gdy wiesz, co Ci jest to też sama lepiej rozumiesz swoje zachowanie, rozpoznajesz objawy, a lekarzowi łatwiej ustawić farmakoterapię. Ale bądź cierpliwa, bo to czasem długo trwa, poza tym leki czasem trzeba zmieniać, zależnie od epizodów chorobowych. Bądź też szczera z psychiatrą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@launica1 a masz wpływ na tę chorobę? Możesz nie chorować? Odpowiedź jest oczywista. Masz wpływ na swój wzrost? Możesz urosnąć albo się skurczyć? No właśnie. Tak samo jest z chorobą. To Twoja cecha, tak jak wzrost. Pogódź się z nią, im szybciej tym lepiej. Walcz z pomocą leków i terapii, jak lekarz powie, że potrzebny jest szpital, to się nie buntuj. Ale poza tym żyj normalnie. Ważne, że masz wsparcie męża, to bardzo ważne.

 

Ja mam schizofrenię paranoidalną i zaraz po postawieniu diagnozy myślałam, że mąż mnie opuści. Ale tak się nie stało. On jest dla mnie takim jakby drugim terapeutą (pierwszym jest dyplomowany terapeuta). A chorobę traktuję właśnie jako cechę, której nie da się zmienić. To nie koniec świata, chociaż rozumiem, że taka diagnoza może być na początku szokująca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej doskonale Cie rozumiem. Choruje na chad i ciezko mi sie z tym pogodzic. Bylam w szpitalu, przerobilam wiekszosc lekow, depresja wraca jak boomerang ale uderza coraz mocniej i tesknie do stanu mani choc wiem ze to tez chory stan. Mam meza dzieci dom i powinnam byc szczesliwa a dzis na przyklad chcialam kupic bilet do angli i uciec od tego mojego zycia bo jest mi tak zle sama ze soba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×