Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
franio11

Czy to zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne / paranoja?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,
Mój problem rozpoczął się jakieś 6 miesiący temu nagle, niespodziewanie. Często sprawdzałem czy gaz w domu jest zakręcony, czy drzwi zamknięte. Wydawało mi się to normalne jako znak odpowiedzialności. Jednak lampka zapaliła mi się nieco później, kiedy to pojawiły się we mnie myśli, że ktoś może opublikować moje kompromitujące (tak bynajmniej mi się wydaje) zdjęcia z przeszłości. Zacząłem prosić osoby, które je posiadają o ich usunięcie. Myśli te męczyły mnie dalej, że może ktoś ich wcale nie usunął, że dalej istnieją. Następnie miałem wrażenie, że moja koleżanka z pracy pokryjomu zrobiła mi zdjęcie. W tej chwili borykam się z problemem i mam obawy, że ktoś mi zrobił zdjęcie w toalecie publicznej w pracy. Byłem z tym u psychiatry i mam Servenon i Pernazin. Czy mogą to być objawy choroby? Np. zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne albo paranoja prześladowcza? Czy może po prostu mam taki charakter? A może to reakcja na faktyczne zdarzenia, które miały miejsce? Męczą mnie bardzo te myśli. Proszę o pomoc. Leki biorę od 3 tygodni i nie czuję zbyt poprawy.

Mam 27 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Wydaje mi się, że to początek  nerwicy natręctw.

Lecz to albowiem może być jeszcze gorzej...

Oby nie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś gorszego? To znaczy?

A może to po prostu reakcja na faktyczne zdarzenia, które miały miejsce? Już sam nie wiem co jest prawdą, a co nie. Czy to jest myślenie zdrowego człowieka w moim przypadku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od sprawdzania drzwi i gazu się zaczyna a przeobraza się np w to co ja nabyłem czyli nawet nagrywanie jazdy samochodem i analizowanie tego w domu, czy coś nie siedzi mi pod autem itd... swirki z nas :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie doszło do tego, że już mam w głowie, że ktoś opublikuje moje nagranie z toalety, zostanę skompromitowany w internecie, żona mnie zostawi, będę musiał uciec jak najdalej, stracę pracę. Układam sobie już w głowie scenariusz na najbliższe lata co się stanie jak nagranie zostanie opublikowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boisz się opublikowania zdjęć, które zostały zrobione czy tych zdjęc, które sobie wymysliles i nigdy nie miały miejsca? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boję się, że ktoś mógł mi zrobić zdjęcie lub film w toalecie i opublikuje to w internecie, przez co będę skompromitowany. Skąd wniosek, że sobie wymyśliłem te zdjęcia? 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo nerwica natręctw to takie zaburzenie, choroba, która robi nam w mózgu figle, tworząc myśli, sceny, przypuszczenia, których nie było i nigdy nie będzie a chorzy będą myśleć i tak jak im to dziadostwo podpowiada. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co sądzisz o samej treści moich lęków? Tzn. to, co napisałem. Boję się, że ktoś mógł mi zrobić zdjęcie lub film w toalecie i opublikuje to w internecie, przez co będę skompromitowany. Bardzo ze mną źle? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczere to ja zaczynam myśleć, że po prostu ludziom odbiło z tym publikowaniem i niszczenia innym życia w necie. Robią z ludzkim wizerunkiem co chcą ale pocieszę Cię, że jeżeli ktoś nagra Cię w wc, wstawi film do neta to nie skompromituje Ciebie tylko z siebie zrobi jakiegoś zboczeńca a Ty jak pójdziesz z tym do sądu to dostaniesz od gościa piękną kasę. Żyjemy w czasach obłędu ale masz swoje prawa, jeśli cokolwiek takiego miałoby miejsce w rzeczywistości to delikwent za to słono zapłaci. 

Co do reszty to zastanawia mnie, że chyba masz jakiś problem w relacjach z żoną skoro byłaby skłonna zostawić Cię dlatego, że jesteś pośmiewiskiem w necie. No chyba, że sam to sobie wkręcasz a to typowe, wszyscy z tą przypadłością wszystko wyolbrzymiają do rozmiarów +100, ja w takich chwilach myślę o samobójstwie, tak strasznie się boję. Jeśli chciałbyś pogadać to napisz do mnie na priv. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam do końca nie wiem co jest prawdą, a co nie.

Wydaję mi się jednak, że problem tkwi we mnie. Że nic takiego nie miało miejsca. Mam charakter taki, że wszystko mega wyolbrzymiam i to jest bardzo męczące.

Natomiast przypadłość, którą mam od pół roku charakteryzuje się ciągłym lękiem, że będę przez kogoś skompromitowany i miałem dotąd takie epizody w kolejności:

1. Strach przed publikacją starych zdjęć przez znajomych.

2. Strach przed publikacją nagrania z kamery monitoringu na ulicy.

3. Strach przed publikacją nagrania w internecie przez kierowcę, którego wyprzedzałem.

4. Strach przed publikacją nagrania w internecie moich śmiesznych filmów z dzieciństwa.

5. Strach przed publikacją zdjęcia, które miałem wrażenie, że zrobiła mi z ukrycia koleżanka z pracy.

6. Strach przed publikacją filmu/zdjęcia, które mógł zrobić mi ktoś w toalecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się ze jesteś osoba która bardzo dba o swój wizerunek i to co ludzie o Tobie myślą i powiem Ci tak nerwica zawsze uderza w to co dla nas najcenniejsze kochająca matka boi się ze skrzywdzi dziecko (ja taki lęk mam) ktos dla kogo bardzo ważne jest zdrowie ze ciezko zachoruje, osoba wierząca zaczyna miec bluzniercze myśli nt wiary, Boga itp. Tak to jest. Nie chce oczywscie zadnej diagnozy Ci stawiać ale dla mnie masz typowe lękowe myśli. Ja na początku mialam myśli ze kazdy chce mi krzywde zrobić. Minelo nawet nie wiem kiedy. Staraj się zająć czyms głowę i nie nadawaj tym myslom żadnych wartości. Mysl to tylko mysl. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Coś w tym jest, że to uderza w najsłabszy punkt. To prawda, jestem osobą, która przesadnie dba o swój wizerunek i w dodatku jestem też osobą głęboko wierzącą (skoro już o tym wspomniałeś).

Codziennie odmawiam różaniec. Podczas modlitwy czasami nachodzą mi na chwilę wulgarne myśli w kierunku przede wszystkim Matki Bożej.
Albo podczas odmawiania różańca jak np. ziewam/kaszlę to uznaję tą "Zdrowaśkę" za nieważną i odmawiam ją raz jeszcze. Jednocześnie nie mogę odmówić jednej dodatkowej "Zdrowaśki" bo wtedy to będzie w sumie 51 ich a 5+1=6. W ogóle boję się bardzo liczby 6. Nawet w pracy u mnie nic nie może wiązać się z liczbą 6. Uznaję to za zagrożenie, za zwiastun nadejścia czegoś złego. Dla niektórych moje objawy mogą wydawać się śmieszne, ale dla mnie to jest trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam z innego forum także inne elementy: dzieciństwo DDA, depresję, masochizm ("jestem słaby"), poczucie winy za konflikt w wątku- który cie nie dotyczył.

To wszystko się ze sobą łaczy- od takich a nie innych rodziców do wyniku teraz.

Pochlebiam sobie, że przewidziałam pisząc gdzieś indziej, że nie ma nic "nagle" i wszystko w psyche jest powiązane. Tak jak teraz przewiduję że jeśli nie skonfrontujesz sie z tym co psyche ci wnosi jako materiał ten stan będzie się pogłębiał.

 

Nie jesteś "wierzący", bo to co robisz to tylko gesty magiczne mające zabezpieczyć cię przed "wybuchem" niechcianych impulsów (np agresji w stronę złych rodziców) z czym wiąże sie lęk. Jest pierwotny lęk (nieprzepracowane kawałki z dzieciństwa)- ten lęk jest nieświadomy (przedświadomy?) więc i wymaga urealnienia przez fantazje o opresji (karzące bóstwo, podgladacze) więc teraz masz  lęk urealniony rzekomym podgladaniem i karą sacrum, bo szatan to też fantazja o sacrum. I tak sie kręci. Dobrze, że zachowujesz jeszcze zdrowy kawałek przy którym wiesz że to bzdurne co myślisz, ale to jeszcze pogłębia lęk przed brakiem kontroli, bo te "złe" impulsy wyłażą wbrew woli Ja. Węzeł do rozwiązania tylko i wyłącznie u psychiatry i terapeuty ( świeckich nie kościelnych, kościelnych nigdy!), nie na forach.

 

Twoja wiara jest karykaturą. Twoja psyche, nieświadome (przeklinanie sacrum) jest mądra, bo chce cię wyzwolić od pustych gestów w stronę prawdziwego duchowego rozwoju. Przeklinasz sacrum być może dlatego bo masz ochotę przekląć swoich rodziców - a tego sie boisz, boisz sie kary. Podłożem lęku jest agresja (lęk hamuje agresywne impulsy nieświadomego).  Ty sie boisz swoich agresywnych impulsów (narracja "chcę być dobry", "jetsem wzorem", "inni patrzą", depresja jako przekierowania agresji ku sobie etc). Jak pisałam w poście o hejterze u Włodawca (tam go przytoczyłam, jak chcesz to popatrz) demonstracyjna religijność wiąże się z jakimś wewnętrznym deficytem, zaburzeniem, jest wyrazem tego zaburzenia.  Żyjesz w strasznym zniewoleniu,  klatce umysłu i od ciebie tylko zależy, że zechcesz z niej wyjść. Ja jestem na zewnatrz i widzę (niestety) jasno.

 

To co mnie uderza to to, że chcesz diagnozy a nie pomocy w konfrontacji z lękiem. Nie wierzę, że nigdy nie słyszałeś o psychoterapii czy terapiach DDA. Może próbowałeś z tego skorzystać i nie wyszło? Diagnoza jest ci potrzebna za usprawiedliwienie - jestem przecież chory, boże nie karz. To jest właśnie anty-rozwojowe, jest znakiem chorego myślenia. To że chcesz się samo-określić a nie sięgnąć po pomoc (pisanie po forach zamiast wizyty u lekarzy jest pozorem szukania pomocy, samo-oszustwem) , myślę, jest elementem twojej nieświadomej nadziej, że choroba cie usprawiedliwi i wycofa z życia, z odpowiedzialności za siebie. Przewiduję że przy braku porządnej terapeutycznej pracy rozwalisz wkrótce nie tylko siebie ale i małżeństwo, pracę, dziecko. Takie samobójstwo na raty, które uwolni cie od ciężaru "dobra" jakie sam na siebie złożyłeś. Uciekniesz w brak kontaktu, chorobę, by uciec przed swoim "wzorem dobra"- jakim wcale nie jesteś a usiłujesz ze strachu być.  Choroba da ci wolność.

 

Być może to "dobro" wymyśliłeś sobie w przeciwieństwie do "złych" rodziców. To się często zdarza.

 

Myślę też że niewiele z tego co piszę zrozumiesz, ale może komus innemu sie przyda... Kilkanaście lat temu byłam w podobnym do twojego momencie- też nie rozumiałam nic z tego co sie pojawiało z psyche ani z tego co inni podpowiadali. Ale da sie zrozumieć jeśli samemu sie w to wejdzie. Życze odwagi w urealnieniu obrazu siebie i świata.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.07.2019 o 19:53, Unagi napisał:

 Mysl to tylko mysl. 

 

Tak. Żeby to zobaczyć warto medytować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Piszesz "Ale dlaczego wszędzie widzę te szóstki". Bo się rozkoszujesz kontaktem ze "złym", którego nie chcesz zaakceptować na poziomie świadomym. To twoje projekcje wewnetrznych impulsów, jakich w sobie nie dostrzegasz.
 

Edytowane przez doi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Piszesz też o kontaktach z kościołem, księżmi. Byłeś molestowany? Może tutaj też warto pogrzebać przy refleksji o tej potrzebie bycia "wzorem", czystym", "dobrym".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Część z tego, co napisałeś oczywiście zrozumiałem. Jednak jeżeli chodzi o kwestię wiary to z tego nie zrezygnuję. Oczywiście nigdy nie byłem molestowany. Nie każdy ksiądz jest pedofilem. Pisząc o kontaktach z księżmi miałem na myśli to, że byli oni obecni w życiu mojej rodziny, a co za tym idzie poczucie przynależności do Kościoła było większe.

Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę rozwalić wszystko co mam przez swoją "chorobę", o ile jest to faktycznie choroba.

Z jednej strony zastanawiam się dlaczego obawa przed czymś, co może stanowić zagrożenie miałoby być chorobą. Przecież to nie jest tak, że boję się latającego potwora spaghetti, tylko boję się, że ktoś mógł mnie nagrać w toalecie - to jest realne.

Z drugiej strony przychodzą mi momentami myśli, które przeciwstawiają się temu myśleniu i uświadamiam sobie, że zamartwiam się skutkami przedmiotu moich obaw, ustalam scenariusze działania, obronę itd., ale zapominam o jednej istotnej rzeczy. Żeby był skutek, musi być przyczyna. Zaistnienie przyczyny, o którą się boję jest zaś bardzo bardzo mało prawdopodobne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

franio 11, póki co lekarz dał Ci leki na obie możliwości - jeden na natręctwa, drugi na urojenia, więc jesteś zabezpieczony. Wydaje mi się, że to dobry zestaw leków.

Lek na natręctwa rozkręca swoje działanie wolniej, więc jeśli na razie nie ma poprawy, to może dobra oznaka.

Natręctwa masz ewidentnie, a jeśli się zastanawiasz, czy nie masz paranoi, to raczej jej nie masz - kogoś kto ma urojenia bardzo ciężko przekonać, że jest chory.

Leki typu servenon widoczną poprawę dają zwykle po jakichś dwóch miesiącach, co nie znaczy, że nie może być lepiej po krótszym czasie.

Edytowane przez refren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To wszystko o piszesz to pisze twoja choroba nie ty. Twoja choroba nadaje wartość wypróżnianiu, co robi każdy i wszędzie i nie ma w tym niczego oprócz fizjologii.

Twoja wewnętrzna satysfakcja z choroby jest tak wielka, że w sumie chyba nie ma o czym gadać. Wątpliwości raczej opowiedz w gabinecie. Jest przyczyna lęku, ale brakuje ci wiedzy żeby jej poszukać. I może odwagi.

Nie chodzi mi o rezygnację z wiary. Problem w tym, że twoja wiara to lęk a nie wiara.

Molestowanie to naturalne skojarzenie: ofiary często chcą być "czyste", "idealne" - w odróżnieniu od swoich katów.

Pomóż sobie szukając profesjonalnej pomocy a nie pogłębiając majaki chorobowe.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I oczywiście jako kropka nad i: bazą dla twojego cierpienia jest egocentryzm. Warto też się zastanowić do czego służyła (służy) taka tarcza poczucia że jest się pępkiem świata dla wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wizytę u psychoterapeuty mam już umówioną za 3 tygodnie, więc zdaję sobie sprawę, że tylko tam może być problem rozwiązany, spokojnie 🙂

Jednak doskonale wiem, że na takich forach również znajdują się osoby, które mocno znają się na rzeczy i naprawdę często mi pomagają Wasze rady i wsparcie. Póki co pozostaje mi czekać 3 tygodnie i jakoś przetrwać ten czas.

To prawda, w pewnym stopniu może występować u mnie egocentryzm. Ale skąd? Nie odpowiem na to pytanie, naprawdę nie wiem tego. Mam wrażenie, że to właśnie MI ludzie chcą zaszkodzić, zniszczyć życie takimi, a nie innymi działaniami. Po prostu mam takie przekonanie i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×