Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lukka

Witajcie. Czy to nerwica?

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie,

 

Chciałem po krótce opisać swoją sytuację, gdyż jestem pełen lęku i czuję silną potrzebę, żeby podzielić się moją historią z ludźmi, którzy być może mają podobne problemy. 

Wydaje mi się, że to co teraz przeżywam to silny nawrót zaburzeń na które wiele lat temu się leczyłem.

Mój obecny atak bo tak chyba można to nazwać nastąpił po wieczorze kawalerskim (moim!) na którym bardzo dużo wypiłem i zażywałem też inne używki. To co się później zaczęło to prawdziwe piekło. Stany lękowe, kołatania serca, gorąco na twarzy, odrealnienie, unikanie ludzi, zalęknienie, dziwne uczucie w głowie, obręcz na czole,  silny strach przed perspektywą zachorowania na schizofrenie i to co mialem tez wiele lat temu: natrętne , absurdane autoagresywne, poddające w wątpliwość to co robię myśli, czasem wyobrażenia jakbym krzyczał w środku, jakby w środku była taka agresywna wersja mnie. Czasem wyobrażaenia że rosną mi ostre zęby i gryze kogoś i tym podobne absurdalne wytwory. Odrealneinie minęło ale reszta została.  Trzymam się kurczowo myśli, że mam świadomość tego że te natręctwa to moje myśli tylko zaburzone więc to raczej nie zaburzenia schizofreniczne. Najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, ze zacząłem układać sobie zycie, kupiłem mieszkanei z moja świezo upieczoną żoną , wszystko układało się dobrze. jestem przerażony tym co się dzieje. Ledwo wytrzymuję w pracy. Ciezko się skupic ,gdy nachodzą te myśli a zaraz po nich ataki lęku. Byłem na wizycie u lekarza on powiedział, że ta nieszczęsna impreza to był taki wyzwalacz, jakby wisienka na torcie bardzo dużego natłoku spraw i stresów (niepewna syt zawodowa, kredyt, nowy etap w zyciu - malzenstwo, remont , tysiac obowiazkow itp) i ze uaktywnilem lęki z przeszlosci ktore gdzies tam siedzialy daleko juz zepchnięte. Czuje się załamany tym wszystkim. Czasem czuję, że nie wytrzymam tego długo, że będę musiał iśc do szpitala , że to będzie koniec mojego dotychczasowego życia. każdy obowiązek , spotkanie z ludzmi jest dla mnie wyzwaniem. Jestem na siebie wściekły za tą imprezę i każdego dnia modlę się o powrót do względnej normalności. Lekarz zapisał mi bioxetin który biore od 8 dni, na razie nie czuję większej poprawy, może lekkie słtumenie tych mysli, lęki cały czas są. Lekarz zapisał także rispolept ale przeraziłem się czytając o efektach ubocznych tego leku i go na razie nie biorę mając nadzieję ze fluoksetyna (w Bioxetinie) zacznie działać. Czy ktoś miał podobne objawy? Czy to po prostu nerwica? Jak sobie radzicie z podobnymi schizami w głowie. Dziękuję za przeczytanie i jakieś słowa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć.

Lekarz zalecił jakieś częstsze wizyty u niego? Lek on przepisał? Brałeś wcześniej już jakieś leki?

Dużo o tym nie wiem, sam cierpię na natręctwa, których jeszcze nie zacząłem leczyć..

Jeśli chcesz "pogadac" o tym tutaj to pisz śmiało, na pewno coś od siebie dopisze, może i nawet uda mi sie w czyms podpowiedzieć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

Tak kazał zgłosić się po ok miesiącu. On przepisał Bioxetin i Rispotlept. Biore Bioxetin. Boje się brać neuroleptyki. Wiele lat temu miałem pdoobny epizod z "demonicznymi" myślami i lękami, wtedy Biozetin pomógł. Mam wrażenie ze teraz jest więcej lęków i innych objawow, ale może zatarło mi się przez lata. Lek chyba powoli zaczyna działać ale póki co jest gorzej, podobno tak może być na początku. Ledwo wytrzymuję w pracy , jestem o krok od pójścia na zwolnienie chorobowe. Dziś w nocy był koszmar, mam przed snem jakis bełkot w głowie, bezsensowne myśli które kreują niepokój,  bardzo mało spałem. Jestem załamany tą sytuacją, unikam ludzi, gram w dwóch kapelach, chyba się z nich wycofam. Rządzi lęk póki co. Dzięki za podpowiedzi/ porady

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Budzę się rano z totalnym niepokojem, który utrzymuje się w mniejszym lub większum stopniu przez resztę dnia. To bardzo wycieńczające.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może zrob sobie mały urlop? Teraz Boże Ciało, więc przedłuż sobie długi weekend 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

Tak kazał zgłosić się po ok miesiącu. On przepisał Bioxetin i Rispotlept. Biore Bioxetin. Boje się brać neuroleptyki. Wiele lat temu miałem pdoobny epizod z "demonicznymi" myślami i lękami, wtedy Biozetin pomógł. Mam wrażenie ze teraz jest więcej lęków i innych objawow, ale może zatarło mi się przez lata. Lek chyba powoli zaczyna działać ale póki co jest gorzej, podobno tak może być na początku. Ledwo wytrzymuję w pracy , jestem o krok od pójścia na zwolnienie chorobowe. Dziś w nocy był koszmar, mam przed snem jakis bełkot w głowie, bezsensowne myśli które kreują niepokój,  bardzo mało spałem. Jestem załamany tą sytuacją, unikam ludzi, gram w dwóch kapelach, chyba się z nich wycofam. Rządzi lęk póki co. Dzięki za podpowiedzi/ porady

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam niechcący wysłal mi sie jeszcze raz ten sam post. Niestety w pt chyba musze isc do pracy bo sie wypsztrykałem z urlopu na podrozy poslubnej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, lukka napisał:

Cześć,

Tak kazał zgłosić się po ok miesiącu. On przepisał Bioxetin i Rispotlept. Biore Bioxetin. Boje się brać neuroleptyki. Wiele lat temu miałem pdoobny epizod z "demonicznymi" myślami i lękami, wtedy Biozetin pomógł. Mam wrażenie ze teraz jest więcej lęków i innych objawow, ale może zatarło mi się przez lata. Lek chyba powoli zaczyna działać ale póki co jest gorzej, podobno tak może być na początku. Ledwo wytrzymuję w pracy , jestem o krok od pójścia na zwolnienie chorobowe. Dziś w nocy był koszmar, mam przed snem jakis bełkot w głowie, bezsensowne myśli które kreują niepokój,  bardzo mało spałem. Jestem załamany tą sytuacją, unikam ludzi, gram w dwóch kapelach, chyba się z nich wycofam. Rządzi lęk póki co. Dzięki za podpowiedzi/ porady

Cześć u mnie też od niedawna takie jazdy są. Ja zawsze w towarzystwie itp A teraz strach przed ludźmi. Przeróżne myśli lęk itd okropnosc! Od dawna byłam nerwowa zauważyłam u siebie chipohondrie ale dawalam rade . Tamten tydz był dla mnie kosmos . Nie potrafiłam się na niczym skupić myślałam że zwariuje. Byłam pierwszy raz u psychiatry biorę leki od tyg i jakoś się wolno ogarniam . Czeka mnie kolejna wizyta u psychiatry A później psychoterapia ... puki co nie znam sie . Dowiedzialam sie ze mam nerwice i zaczynam probowac z tym walczyc. Juz sama nie dawalam rady musialam ruszyc do psychiatry. Pozdrawiam 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciesze sie ze leki pomagaja. U mnie niestety pogorszenie. Ataki paniki, strach ze to poczatek schizofrenii, dzis nie poszedlem do pracy:( musze jechac do lekarza. Moze to tylko pogorszenie na początku brania antydepresantow? Nie wiem , wiem ze jest tragicznie i wszystko sie wali:( 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.06.2019 o 07:55, lukka napisał:

Ciesze sie ze leki pomagaja. U mnie niestety pogorszenie. Ataki paniki, strach ze to poczatek schizofrenii, dzis nie poszedlem do pracy:( musze jechac do lekarza. Moze to tylko pogorszenie na początku brania antydepresantow? Nie wiem , wiem ze jest tragicznie i wszystko sie wali:( 

Ja miałam tamten tydz cały taki... dzisiaj jest 9 dzień brania leków i wydaje mi się że  juz minimalnie pomagają nie chce chwalić dnia przed zachodem słońca 😊ale znów mam taki problem. Biorę leki no ok ale tak przez całe życie mam brać? Żeby normalnie funkcjonować ciągle na lekach? Ta myśl mnie trochę zadrecza . Mam sie zapisac na drugą wizytę do psychiatry i cholerka nie mogę od poniedziałku się dodzwonić denerwuje się że leków braknie😊 co do tych leków mi każdy na forum pisze że trzeba brać przynajmniej dwa tyg żeby poczuć się lepiej bo na początku jeszcze bardziej wszystko nasilają. Ja biorę po pol tabletki na początku miałam tak brać A później po całej i wyobraź sobie że się boję brać po całej że znów dostane jakieś ataki 😣ja dzisiaj u Ciebie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciezko jak cholera. Ten strach przed schizofrenia jest koszmarny. Rano mailaem natretna mysl jak ulica przejezdzal samochód ze "po mnie jada" .' Taka mysl powoduje super lęk,no ale.mam wobec niej krytycym wiem.ze tp absurd wiec mysle ze to po prostu natrectwo wywolane lekiem przed choroba. Ja biore juz 11 dzien antydepr , jest jakby mniej natrectw ale lęk caly czas , a rano prawie panika. Dostalem wczoraj od lekarza benzodiazepiny na.uspokojenie . Biore rano i wieczorem , pomagaja w jakims stopniu. Lekarz powiedzual ze nie diagnozuje u mnie schizofrenii tylko zaburzenia depresyjno lekowe i ze to syt do opanowania, a teraz ten caly koszmar to poczatkowa faza brania lekow. Mam nadzieje gleboka ze tak jest, ze sie poprawi niedlugo. Ciesze sie ze ciut lepiej u Ciebie. Trzeba byc dobrej mysli i racjonalizowac objawy- to tylko zaburzona biochemia w mozgu wywolana szeregim czynnikow ( stres, mlodosc,traumy itp) To mozna wyregulowac i najlepiej tez psychoterapii sprobowac. Jak masz chec to pisz jak nastroje. To forum to fajne miejsce na wspieranie si w ciezkich chwilach. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do brania cale zycie ,nie ma sie chyba co martwic tym teraz. Strategia malych krokow: najpierw opanujmy najgorsze a pozniej sie bedziemy martwic co dalej:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, lukka napisał:

Ciezko jak cholera. Ten strach przed schizofrenia jest koszmarny. Rano mailaem natretna mysl jak ulica przejezdzal samochód ze "po mnie jada" .' Taka mysl powoduje super lęk,no ale.mam wobec niej krytycym wiem.ze tp absurd wiec mysle ze to po prostu natrectwo wywolane lekiem przed choroba. Ja biore juz 11 dzien antydepr , jest jakby mniej natrectw ale lęk caly czas , a rano prawie panika. Dostalem wczoraj od lekarza benzodiazepiny na.uspokojenie . Biore rano i wieczorem , pomagaja w jakims stopniu. Lekarz powiedzual ze nie diagnozuje u mnie schizofrenii tylko zaburzenia depresyjno lekowe i ze to syt do opanowania, a teraz ten caly koszmar to poczatkowa faza brania lekow. Mam nadzieje gleboka ze tak jest, ze sie poprawi niedlugo. Ciesze sie ze ciut lepiej u Ciebie. Trzeba byc dobrej mysli i racjonalizowac objawy- to tylko zaburzona biochemia w mozgu wywolana szeregim czynnikow ( stres, mlodosc,traumy itp) To mozna wyregulowac i najlepiej tez psychoterapii sprobowac. Jak masz chec to pisz jak nastroje. To forum to fajne miejsce na wspieranie si w ciezkich chwilach. 

No ja dzisiaj rano mówiłam że lepiej troszkę i lepiej jest ale podczas jazdy samochodem (ja pasażer) dostałam jakiegoś ggłupiego lęku.  Nawet nie wiem czego się bałam! Dojechalam  na miejsce i lęk puścił . Caly dzien mialam fajny😊a jeśli chodzi o Ciebie no to leki paskudne ( ja też mam czasem takie głupie myśli że aż głupio pisac). Też myślę że to od leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej wszystkim, też mam stwierdzoną nerwicę lękową, zażywam od 14 czerwca asertin 50 raz dziennie rano i jest dramat jak na razie.... źle sypiam, często problem z zaśnięciem i nad ranem się wybudzam przed budzikiem i już mi się odechciewa wszystkiego... natrętne myśli, lęki, najgorzej mam w pracy jak pojawiają się te natrętne myśli to od razu zlewa mnie pot i potem to już jest masakra.... praktycznie cały dzień w pracy intensywne pocenie się, lęk i natrętne myśli, do tego najchętniej to siedział bym cały czas w domu, nic mi się nie chcę, zero pozytywnych myśli.... podobno przy tych lekach te pierwsze tygodnie mogą takie być że objawy się bardzo nasilają, ale to jest masakra serio.... 3 lipca mam wizytę u psychologa i chcę zacząć jakąś terapię bo długo tak nie pociągne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu Tuesday, June 18, 2019 o 09:15, lukka napisał:

Przepraszam niechcący wysłal mi sie jeszcze raz ten sam post. Niestety w pt chyba musze isc do pracy bo sie wypsztrykałem z urlopu na podrozy poslubnej

Może to efekt wzięcia ślubu? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.06.2019 o 15:50, lukka napisał:

Witajcie,

 

Chciałem po krótce opisać swoją sytuację, gdyż jestem pełen lęku i czuję silną potrzebę, żeby podzielić się moją historią z ludźmi, którzy być może mają podobne problemy. 

Wydaje mi się, że to co teraz przeżywam to silny nawrót zaburzeń na które wiele lat temu się leczyłem.

Mój obecny atak bo tak chyba można to nazwać nastąpił po wieczorze kawalerskim (moim!) na którym bardzo dużo wypiłem i zażywałem też inne używki. To co się później zaczęło to prawdziwe piekło. Stany lękowe, kołatania serca, gorąco na twarzy, odrealnienie, unikanie ludzi, zalęknienie, dziwne uczucie w głowie, obręcz na czole,  silny strach przed perspektywą zachorowania na schizofrenie i to co mialem tez wiele lat temu: natrętne , absurdane autoagresywne, poddające w wątpliwość to co robię myśli, czasem wyobrażenia jakbym krzyczał w środku, jakby w środku była taka agresywna wersja mnie. Czasem wyobrażaenia że rosną mi ostre zęby i gryze kogoś i tym podobne absurdalne wytwory. Odrealneinie minęło ale reszta została.  Trzymam się kurczowo myśli, że mam świadomość tego że te natręctwa to moje myśli tylko zaburzone więc to raczej nie zaburzenia schizofreniczne. Najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, ze zacząłem układać sobie zycie, kupiłem mieszkanei z moja świezo upieczoną żoną , wszystko układało się dobrze. jestem przerażony tym co się dzieje. Ledwo wytrzymuję w pracy. Ciezko się skupic ,gdy nachodzą te myśli a zaraz po nich ataki lęku. Byłem na wizycie u lekarza on powiedział, że ta nieszczęsna impreza to był taki wyzwalacz, jakby wisienka na torcie bardzo dużego natłoku spraw i stresów (niepewna syt zawodowa, kredyt, nowy etap w zyciu - malzenstwo, remont , tysiac obowiazkow itp) i ze uaktywnilem lęki z przeszlosci ktore gdzies tam siedzialy daleko juz zepchnięte. Czuje się załamany tym wszystkim. Czasem czuję, że nie wytrzymam tego długo, że będę musiał iśc do szpitala , że to będzie koniec mojego dotychczasowego życia. każdy obowiązek , spotkanie z ludzmi jest dla mnie wyzwaniem. Jestem na siebie wściekły za tą imprezę i każdego dnia modlę się o powrót do względnej normalności. Lekarz zapisał mi bioxetin który biore od 8 dni, na razie nie czuję większej poprawy, może lekkie słtumenie tych mysli, lęki cały czas są. Lekarz zapisał także rispolept ale przeraziłem się czytając o efektach ubocznych tego leku i go na razie nie biorę mając nadzieję ze fluoksetyna (w Bioxetinie) zacznie działać. Czy ktoś miał podobne objawy? Czy to po prostu nerwica? Jak sobie radzicie z podobnymi schizami w głowie. Dziękuję za przeczytanie i jakieś słowa. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×