Skocz do zawartości
Nerwica.com

Problemy z życiem codziennym.


laven

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiem co ze sobą zrobić, więc próbuję tutaj poszukać jakiejś rady. Otóż problem wygląda w ten sposób: leczę się z drugiego nawrotu depresji. Jestem prawie rok na Efectinie i jakies 9 miesiecy na Sulpirydzie. Widzę sporą poprawę. Mogę w miarę normalnie funkcjonować. Ale utrwaliły się we mnie pewne wzorce zachowań, z którymi nie umiem sobie poradzić. Nadal pozostaje we mnie taka straszna obojętność. Nie mam na nic ochoty, żadnych zainteresowań, hobby. Choć kiedyś było nieco inaczej. Poza tym największy problem to szkoła. Nie umiem się zebrać by tam pójść. Strasznie dużo dni opuszczam. Wciąż obiecuję sobie i innym, że w końcu pójdę. Lecz robię inaczej, co wywołuje u mnie poczucie winy. Ale nie umiem się przełamać. Najgorzej jest zrobić ten pierwszy krok, wyjść z domu. Potem jest już łatwiej. Choć jestem świadoma, że nic mi się nie stanie, że wytrzymam. To jednak czuję blokadę. Jakiś lęk, że będę cierpieć, męczyć się, że wszystkie depresyjne objawy powrócą. W domu czuję się bezpiecznie, ale w szkole martwię się, że będę źle się czuć i nie dam rady tam usiedzieć. Wizja spędzenia dnia w szkole wydaję mi się nie do zniesienia, jakby mnie to przerastało. Choć wiem, że gdy już tam jestem, czuję się w porządku. Choroba minęła, a ja funkcjonuję normalnie. Choć boję się nawrotów. W dodatku nic do mnie nie dochodzi. Wszyscy próbują mi przetłumaczyć, bym coś ze sobą zrobiła. Ale wszystko olewam. Mam obojętny stosunek niemalże do wszystkiego. Zdaję sobie sprawę, że to mechanizm obronny. Bo unikam przytłoczenia przez otoczenie. Jak oduczyć się tego uciekania od problemów? Jak na nowo uporządkować siebie, zacząć zajmować się czymś sensownym? Jak z powrotem ożyć? Czy konieczna jest ponowna terapia u psychologa? Czy jest szansa by uporać się samemu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj laven! Masz już doświadczenie z depresją,więc pewnie wiesz,że samo nie minie.Jeżeli intuicja Ci to podpowiada,wznów terapię u psychologa.Wychodzenie z depresji to długa droga.Ja po roku na efectinie przenosiłam góry,a potem przyszedł taki dół,że mój lekarz załamał ręce i widział tylko szpital,ale dałam radę.Ty też dasz.Idż do psychologa,jeśli czujesz potrzebę.Dziwię się dlaczego przerwałaś terapię.Myślę,że to nie nawrót choroby tylko nastąpiło nasilenie,a Tobie wydawało się,że z tego wyszłaś.Ale nie martw się,wszystko da się naprawić,trzeba tylko wierzyć.Powodzenia u psychologa :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale chodzi o to, że ja nie mam żadnego nasilenia. Wprost przeciwnie. Wszystko jest lepiej. Łatwiej sobie radzę itd. Ja po prostu boję się nawrotu. Boję się, że wszystko wróci. Ale teraz jest wszystko dobrze, nastrój mam dobry. Jest ok. Tylko właśnie te problemy ze szkołą przeszkadzają. A przestałam chodzić do psychologa już dawno, gdyż wg niego zostałam wyleczona. Ale to było przy 1 epizodzie. Przy 2 chodzę już tylko do psychiatry. Rozmawiałam z nim. Próbował mnie jakoś przekonać do chodzenia. Podziałało na chwilę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to niestety nie wiem co Ci pomoże.Takie już jest życie,że ciągle nam stawia nowe problemy i wyzwania,a my musimy im stawiać czoła.Ja na Twoim miejscu poszłabym jednak znów do psychologa.Jeżeli wtedy pomógł,to pomoże Ci też stanąć na nogi.Trzymaj się.Będzie dobrze :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×