Skocz do zawartości
Nerwica.com

bezradnosc w związku


Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Na wstępie bardzo proszę nie dawajcie mi rad w stylu "zostaw go, poszukaj kogoś innego, nie proś o miłość" itd bo już to słyszałam wiele razy i to nie pomaga.

Jestem z chłopakiem 5lat, od 2lat chłopak pracuje w delegacji i od tego czasu jest między nami źle. Ja wiem że kocham mojego chłopaka ale chyba juz go nie lubię. Stal się strasznym egoista, samolubem, narcyzem (wcześniej nie był taki). Teraz to ja cały czas o niego walcze, staram się skakam koło niego nie patrząc na nic innego i za każdym razem policzek w twarz. Chłopak nie ma problemu z tym zeby mi powiedzieć "nie interesuje mnie jak zrozumiałaś moje słowa", "nie musimy się widzieć przez weekend czy jakieś wolne", "jesteś glupia, brzydka". A jednocześnie nie zerwie ze mną. Mowi ze jak mi nie pasuje mogę go zostawić. Ja przestałam już zabiegać i inicjowac spotkania, tylko on to robi, co też mnie dziwi. Wczoraj była kłótnia o majówkę bo ze mna chce spędzić 1/2dni a resztę z rodzicami i znajomymi. Mnie to zabolało i rozpętała się awantura. Powiedział mi coś w stylu "Teraz za karę nie spędzamy razem czasu". Kocham go, on mnie chyba juz nie, przynajmniej tak wnioskuje. Nie mam sily już o niego walczyć, ale tylko kiedy kolo niego jestem jestem na prawdę szczęśliwa. Już nie wiem co robić, nie chcę go stracić ale strasznie boli mnie jak mnie traktuje ... oczywiście ja nie jestem bez winy, bo mam tez dużo za uszami, nie byłam i nie jestem idealną dziewczyna

Edytowane przez Mysza_8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja droga, szczerze mówiąc też podobnie miałam. Mogłam dla niego zrobić wszystko jednak on nawet kwiatów mi nie kupił. Wyszłam za niego bo tak bardzo kochałam. W najgorszym dla mnie czasie tak byłam zła że wysłałam go na odwyk, ponieważ zamiast mnie wesprzeć to się opil i pił. Dodam że jesteśmy małżeństwem 7 miesięcy. To co się dowiedziałam zwalilo mnie z nóg. Ale szczerze mówiąc gdybym wiedziała o tym przed ślubem albo gdybym słuchała innych że jest coś nie tak, to bym, za mąż nie wyszła dopóki bym nie zobaczyła że to on się postara. Miłość bywa ślepa a życie mamy jedno. Odpowiedz sobie czy chcesz mieć szczęśliwa przyszłość u boku mężczyzny który zrobi dla Ciebie wszystko, czy chcesz ciągle żyć w niepewności co będzie jutro, i uganiac się za "mężem". Decyzja należy do Ciebie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może postaw sprawe jasno - powiedz mu otwarcie o swoich wątpliwościach i co czujesz w związku z jego zachowaniem a potem niech on się wypowie co o tym myśli i jak widzi wasz związek. I czy w ogóle go widzi. Powiem Ci, że nawet jeśli się bardzo kogoś kocha to na dłuższą metę nie da się tak żyć. Po pewnym czasie wypalisz się albo przyplacisz to zdrowiem psychicznym i samooceną. Związek, w którym tylko jedna osoba się stara i daje, a jest przy tym upokarzana, nieszanowana i wykorzystywana, jest z góry skazany na przegraną i prędzej czy później się rozpadnie. Przemyśl tylko czy chcesz na to czekać czy zakończyć go zanim on wykończy Ciebie. Wiem, że to trudna decyzja. Popatrz w przyszłośc i zobacz jak ją widzisz jeśli chłopak się nie zmieni. Czy będziesz się czuć kochaną i szczęśliwa kobietą? Czy raczej zostanie z Ciebie wrak kobiety. Powiedz mu ze jeśli się nie zmieni to odejdziesz bo nie życzysz sobie takiego traktowania. I wtedy bądź konsekwentna. Twoj chłopak nie będzie Cię szanowal jeśli Ty samej siebie nie będziesz szanowala. A on to niestety widzi i wykorzystuje. Kochana, życzę Ci dużo siły i mądrości abyś podjęła decyzję, która nie zniszczy Ci życia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On potrafi się postarać, kupic mi prezent zrobić dla nas obiad, dla mnie herbatę itd. Ale jest tego więcej niż mniej.... ja już niestety zapłaciłam za to własna samoocena. Jeżeli postawie sprawę jasno ale powie że jeżeli chce to mogę z nim zerwać, ja nie jestem niewolnica. A jeżeli sie zapytam czy chcę ze mna być, odp mi że nie wie. Ja wiem że on to wykorzystuje i też mu to mówiłam. Tylko jeżeli ja odpuszczę, to ten związek już całkiem się rozwali. Mój sam szanujec do siebie ma sie objawiać tym że nie będę sie do niego odzywać, widywać itd? Na tym ucierpie tylko ja, bo on mam wrażenie ze ma w dupie czy sie ze mna widzi czy nie. Teraz sie do siebie nie odzywamy i pewnie tylko mi z tym jest źle .... 😕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Mysza_8 napisał:

Jeżeli postawie sprawę jasno ale powie że jeżeli chce to mogę z nim zerwać, ja nie jestem niewolnica. A jeżeli sie zapytam czy chcę ze mna być, odp mi że nie wie. Ja wiem że on to wykorzystuje i też mu to mówiłam. Tylko jeżeli ja odpuszczę, to ten związek już całkiem się rozwali.

Droga Myszo, związek podtrzymywany tylko przez jedną stronę nie ma szansy przetrwać :( zwłaszcza, że z tego co mówisz, to gościowi zupełnie na Tobie nie zależy. Z jego strony nie ma w tym ani krzty jakiegokolwiek uczucia, nie mówiąc o miłości. Wiem, że nie jesteś teraz obiektywna, ale proszę, przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś i pomyśl co byś poradziła osobie, która do Ciebie przyszlaby z takim problemem..  I co byś o takim związku pomyślała. Jeśli on Ci sugeruje, że ma gdzieś to czy od niego odejdziesz już jest niestety odpowiedzią na Twój problem. To, że czasem się postara ginie na tle tego w jaki sposób Cie traktuje.

 

Godzinę temu, Mysza_8 napisał:

Mój sam szanujec do siebie ma sie objawiać tym że nie będę sie do niego odzywać, widywać itd?

Absolutnie nie. Strzelanie fochow i obrażanie się nie świadczy o szacunku do siebie a o niedojrzalosci. Szacunek do siebie polega na tym, że stawiasz granice. Nie pozwalasz aby ktoś Cię ponizal czy źle traktował albo co gorsza wykorzystywał. Czyli nie zgadzasz się na to co przysparza Ci bólu albo umiejsza Twoją wartość. Reaguj od razu w takich sytuacjach, np "proszę byś nie odzywał się do mnie w taki sposób" albo "nie będę z Tobą rozmawiała dopóki nie nie zmienisz tonu /nie przestaniesz krzyczeć /będziesz mnie obrażal/będziesz wulgarny, itd. I wyjdź z pokoju. Nie dąsaj się, nie płacz i zawsze bądź konsekwentna. Faceci nie szanują kobiet, którym mogą wejść ma głowę. Ale mi się wydaje, że nie chcesz z nim otwarcie porozmawiać, bo podświadomie boisz się, że wtedy on jasno da Ci zrozumienia, że mu na tym związku nie zależy. 

A jeśli chłopak Ci mówi, że jesteś brzydka, itd to już jest bardzo jasny sygnał, jak niewiele dla niego znaczysz. A może nawet ma kogoś na boku. To straszne , wiem. Ale nie będziesz szczęśliwa. Już tak naprawdę nie jesteś. Jeśli nie chcesz z nim kategorycznie zrywać to może zaproponuj przerwę, daj też jemu czas aby sprawdził, czy mu Ciebie brakuje. Przemyśl to kochana i nie załamuj się 😘

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na samo czytanie mam łzy oczach. Ja zdaje sobie sprawę że jak komus na kimś zależy to tak nie mówi i tak się nie zachowuje. Wolałabym żeby mi powiedział że to koniec niż takie jego nie wiem. Nie mam siły z nim już rozmawiać bo wiem że on i tak nie powie tego co czuje. Nie rozumiem jak można stać się takim człowiekiem. Nie raz chciałam z nim otwarcie porozmawiać godząc się na konsekwencje ze mna zerwie, wolę żeby mi wszystko wykrzyczal i sie pożegnać niz nie mówić nic, albo w taki sposób się zachowywać. Może przerwa będzie dobrym pomysłem, ja też powoli zaczne już o nim zapominać .... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Mysza_8 napisał:

Wolałabym żeby mi powiedział że to koniec niż takie jego nie wiem

Najpierw pozwalasz, by tobą poniewierał i chcesz jeszcze, by to on to zakończył? Myślę, że gdybyś to ty podjęła tę decyzję, to zyskałabyś w dłuższej perspektywie więcej korzyści dla swojej psychiki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm ja słyszałam juz milion takich rad. "Zostaw go", "bedziesz sie lepiej czuła kiedy to Ty go zostawisz pierwsza". Tylko tak jak pisałam na wstępie to nie o to chodzi żeby zrywać ten związek, ta znajomość bo ludzie w związkach mają różne problemy i jak wiem ze najłatwiej jest wtedy zabrać swoja walizkę zamknąć drzwi i mieć w dupie drugą osobę. Ja też wczesniej nie byłam Święta, nie zależało mi na nim od razu, z początku też byłam taka mądra i mu mówiłam "Jak Ci się nie podoba to mnie zostaw", "możemy sie rozstać już nawet teraz", łatwo mi to przychodzilo bo mi nie zależało. On mnie jednak nie zostawial, byl ze mna i znosił to jaka byłam. Teraz sytuacja sie odwróciła bo to mi zależy a mi sie wydaję że jemu nie. Wiem że najłatwiej jest powiedzieć "żegnaj" tylko ja go kocham a to trochę komplikuje sprawę. Ja też mu mówię że nie życzę sobie takich odzywek i zachowania wzgledem mnie. To nie jest tak że siedze i to akceptuję. I też nie biegnę zanim jak mówi mi że sie nie widzimy, taka podejmuje decyzję to ok, ja z nia nie dyskutuje. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

38 minut temu, Mysza_8 napisał:

Ja też wczesniej nie byłam Święta, nie zależało mi na nim od razu, z początku też byłam taka mądra i mu mówiłam "Jak Ci się nie podoba to mnie zostaw", "możemy sie rozstać już nawet teraz", łatwo mi to przychodzilo bo mi nie zależało

Myszo, z czego wynikało to, że Tobie wtedy nie zależało? Wiesz, początki znajomości bywają różne, jeden angażuje się od razu a drugi potrzebuje czasu i nie jest to nic nienormalnego ani złego. Dziwnie się robi kiedy takie podejście do sprawy pojawia się po długim czasie trwania związku. Wtedy przyczyny są zdecydowanie inne niż w przypadku braku początkowego zaangażowania, które z czasem się przecież rozwinęło u Ciebie. 

 

46 minut temu, Mysza_8 napisał:

Wiem że najłatwiej jest powiedzieć "żegnaj"

To prawda i wcale nie o to chodzi. Problemy należy rozwiązywać i jedyną drogą do tego jest szczera i spokojna rozmowa. Nie wiesz z czego wynika jego brak chęci do rozmowy? 

Myślę, że powinnaś go na jakiś czas zostawić samemu sobie. Może dopiero jak zniknie mu z pola widzenia to zastanowi się nad sobą i dojrzeje do tego aby jednak coś zmienić w swoim zachowaniu. 

51 minut temu, Mysza_8 napisał:

Hmm ja słyszałam juz milion takich rad. "Zostaw go", "bedziesz sie lepiej czuła kiedy to Ty go zostawisz pierwsza"

Jestem niemal pewna, że gdy zostawisz go tylko dlatego, że unosisz się ambicją i honorem, żeby zerwać pierwsza, nie poczujesz się z tym wcale lepiej a gorzej. To musi być decyzja przemyślana a nie podjęta pod wpływem emocji i babskich fochow. Dobrze, że masz takie podejście do spraw związku, że chcesz o niego walczyć. Tylko pamiętaj, że ta walka musi mieć swój kres. Bo czasem nie ma już zwyczajnie o co ani o kogo walczyć. Jeśli uczucia chłopaka do Ciebie się wypaliły i nie zamierza om nic zmieniać w swoim postępowaniu to nie ma sensu się szarpać, bo efekt i tak nie będzie taki jakbyś chciał. Przecież nie chcesz spędzić życia z facetem, który już nic do Ciebie nie czuje i okazuje Ci to na każdym kroku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, wTymTygodniu napisał:

Najpierw pozwalasz, by tobą poniewierał i chcesz jeszcze, by to on to zakończył?

Może autorka po prostu nie chce niczego żałować. Jeśli chłopak zakończy ten związek to tylko on będzie mógł sobie później z tego powodu pluć w gębę i zastanawiać się czy to była dobra decyzja. A ona będzie mieć czyste sumienie że zrobiła wszystko by ten związek ratować. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poznaliśmy sie na studiach ogólnie. Ja na poczatku studiów miałam chłopaka, dlatego wiadomo było że nic miedzy nami nie bedzie. Ja widziałam wtedy ze mu sie podobam, ale on tez nie był natarczywy czy nahalny. Po prostu mieliśmy ze sobą dobry kontakt, dobrze nam sie ze sobą rozmawiało itd. Kiedy już byłam wolna zdarzyło nam sie iść razem do kina, ale tak po koleżanku. Studia sie skończyły, nie pożegnał sie ze mną, ja napisałam do niego na gg(jeszcze to były te czasy). Spotkaliśmy sie za jakiś czas i zapytal czy z nim będę. Ja wtedy powiedziałam ze ok, ale nie wiem czy coś z tego będzie. Lubiłam z nim spędzać czas, ale wydawało sie że jest niedojrzalym mężczyzna i nie będzie w stanie byc ze mna na poważnie. Potem były wspólne wakacje nasze pierwsze. Do tej pory ma do mnie pretensje ze z początku nie dawałam się przytulać ani całować i go odpychalam w tych sprawach ale nie umiałam sie od razu przełamać. Potem im dłużej byliśmy razem coś poczułam i juz chciałam z nim być blisko, mówiłam o tym otwarcie. Wtedy na prawdę mu zależało i się o mnie starał. Potem zaczęła sie jego praca w delegacji, razem plakalismy bo nikt nie chciał sie rozstawać. Ja to bardzo przeżyłam, bardzo mi go brakowało. Wtedy pojawiło sie bardzo duzo kłótni i od tej pory sie sypalo. On nie mówi że mnie już nie kocha itd, tylko ze zmienił swój stosunek do mnie i do nas. Wpływ na ta zmianę miała sytuacja kiedy przyjechał na weekend i zadzwonili znajomi ze jest grill, zdenerwowałam sie i powiedziałam zeby sobie biegł (chodź nie chciał) i pojechał. Ponoć ta sytuacja wszystko u niego zmieniła.... a ja byłam po prostu zazdrosna, widziałam go raz na 2/3tygonie po 1,5dnia i chciałam go mieć tylko dla siebie. Z drugiej strony widziałam ze chcę byc z znajomymi bo ich też nie widuje i nie chciałam mu tego odbierać. Najlepiej jagby było ich dwóch jeden dla mnie i jeden na rodziny, znajomych :P. Nigdy nie był wylewny, nigdy nie powiedział nikomu ze kocha, nawet mamie własnej. Jak wyjeżdżał w delegacje zazartowalam ze może jechać ale jak zostane jego żona hehe, wtedy mówił ze jest tylko mój.  Nie podejrzewam go w ogóle o zdradę. Ta delegacja dużo zmieniła. On sie zmienił, stał się narcystyczny, chamski, egoistyczny 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Mysza_8 napisał:

Lubiłam z nim spędzać czas, ale wydawało sie że jest niedojrzalym mężczyzna i nie będzie w stanie byc ze mna na poważnie

Po czym już wtedy wywnioskowalas że jest niedojrzaly? 

 

7 minut temu, Mysza_8 napisał:

Wtedy pojawiło sie bardzo duzo kłótni i od tej pory sie sypalo.

Czego te kłótnie głównie dotyczyły? Różnych spraw czy raczej jakiegoś jednego wątku, np związanego z tym wyjazdem? 

12 minut temu, Mysza_8 napisał:

Ta delegacja dużo zmieniła. On sie zmienił, stał się narcystyczny, chamski, egoistyczny 

Tak często jest gdy się zmienia otoczenie. Byłaś kiedyś tam u niego? Wiesz gdzie mieszka, jak mieszka, co robi, w jakim towarzystwie się obraca? Może tutaj gdzieś leży problem. Może ma w pracy jakieś wątpliwe towarzystwo? W końcu z jakim przestajesz.. 

16 minut temu, Mysza_8 napisał:

zdenerwowałam sie i powiedziałam zeby sobie biegł (chodź nie chciał)

Zrobiłaś mu awanturę? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On sam tak o sobie mówił, nie brał życia na poważnie. Jeszcze takie dziecko, spędziliśmy dużo czasu razem na studiach bo studiowalismy dziennie. Kłótnie dotyczyły głównie jego wyjazdów, miał pretensje ze jakiś kolega nagle do mnie dzwoni, ze pewnie z nim się spotykam itd, bez podstaw jakichkolwiek. Tak byłam u niego nie raz, potem ja tez byłam w delegacji i co weekend jeździliśmy do siebie. Widziałam jego pracę, mieszkanie które wynajmowal mu pracodawca. Poznałam jego szefowa. Tak z tym grillem zrobilam mu wtedy awanture, nie raz niestety ja robiłam ze praca, znajomi, wszystko jest ważniejsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myszo, tu bardzo potrzeba szczerej rozmowy. Zarówno o Twoich uczuciach jak i o jego. Spróbuj z niego wyciągnąć co go tak naprawdę gnebi. Może te teksty "możesz odejść, nie wiem czy mi zależy" są objawem niepewności albo zazdrości? Może chce Ci wbić szpile, skoro mówisz że wciąż wspomina wasze niepewne początki? Trudno powiedzieć, za mało informacji. Ty wiesz najlepiej co to tam było między wami i o co mogłabyś go zapytać. Zacznij od tego co ON myśli o tym związku, o Tobie. Co czuje, co go drażni, czego by chciał. A potem przejdz do swoich uczuć. Jeżeli czujesz, że nie zawsze zachowywałas się jak należy to zwyczajnie przepros. Ale szczerze, tak z serca. Powiedz, że jest Ci przykro i te awantury nie były zamierzone a wynikały z Twojej frustracji spowodowanej jego nieobecnościa. Bądź delikatna i kulturalna. Nie płacz, nie podnos głosu, nie obwiniaj go. Może zabierz go na jakiś długi spacer np po lesie, żeby spokojnie porozmawiać, bez innych ludzi dookoła. Weź go za rękę, poglaskaj po plecach, niech wie i widzi, że go kochasz. Powiedz mu to też w słowach.

Pomyśl Myszo co tak naprawdę jest problemem w waszym związku a co tylko efektem końcowym i spróbuj znaleźć jakieś rozwiązanie. Spytaj jego czy on widzi jakieś rozwiązanie. I pamiętaj, że celem takiej rozmowy nie jest dochodzenie swoich racji a porozumienie. Spróbuj, w końcu nie masz nic do stracenia 😘

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem że nie zawsze byłam w porządku i w ogóle się tego nie wypieram. Nie przepraszalam. Dlatego nie chce rad że mam go zostawić bo ja też nie byłam idealna, to nie jest wszystko jego wina. Moja wina też w tym jest. On dobrze wie, że mi na nim zależy, nie raz już mówiłam. Sam niekiedy przyznawał że jest dla mnie nie miły i sam nie wie czemu. Jak on sobie żartuje, a ja to biorę na poważnie wszystko to moj problem tak twierdzi. Tylko teraz jego zachowanie przekracza już pewne granice mi jest przykro. Jestem sfrustrowana i reaguje awantura. Nie raz próbowałam z nim rozmawiać ale on nie chcę bo ja się i tak nie zmienię. Teraz w piątek tez była awantura że woli znajomych niż cała majówkę ze mną. I od tego piątku cisza, ponieważ podjął decyzję ze w weekend sie nie widzimy. Spróbuje do niego napisać jutro, zobaczymy czy będzie chciał sie zobaczyć w ogóle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Mysza_8 napisał:

Nie raz próbowałam z nim rozmawiać ale on nie chcę bo ja się i tak nie zmien

A czy chcesz się zmienić? Skoro on w to nie wierzy to może do tej pory nie pracowałas nad sobą w tych kwestiach. Podejmij to wyzwanie. Jeśli nie przepraszalas, to koniecznie to zmień. Pokora to bardzo cenna cecha, ułatwia życie z innymi i oszczędza wielu problemów. Nie rób mu też więcej awantur. Czasem lepiej coś zbyć milczeniem i nie komentować niż żałować że się zbyt gwałtownie zareagowało albo powiedziało kilka słów za dużo. 

17 minut temu, Mysza_8 napisał:

Teraz w piątek tez była awantura że woli znajomych niż cała majówkę ze mną. I od tego piątku cisza, ponieważ podjął decyzję ze w weekend sie nie widzimy. Spróbuje do nie

No właśnie, dlaczego woli ten cały czas spędzić ze znajomymi a nie ze swoją dziewczyną, którą i tak już rzadko widuje? Może boi się albo jest zmęczony pretensjami z Twojej strony? A może coś go wkurza? Nie wściekaj się w takich momentach a spróbuj wniknac co jest tego przyczyną. 

Nikt nie jest ideałem ale trzeba nas sobą pracować. Ani on nie może od Ciebie wymagać abyś godzila się na takie jego zachowania ani Ty od niego. Jeśli on wciąż coś do Ciebie czuje to jest szansa uratować ten związek. Ale to będzie wymagało pracy. Z obu stron. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak masz rację. On nie chcę teraz sie ze mna widzieć bo nie chcę słuchać pretensji, sam to powiedział. Tylko jak coś rozwiązać jak on rozmawiać tez nie chcę... a niestety nadal daje mi powodu do nerwów przez swoje dogadywanie czy żarty, które mnie nie bawią. Napiszę jutro i zobaczymy czy będzie chciał się spotkać, nie chce już dzisiaj tego przeżywać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Ann1234 napisał:

Może autorka po prostu nie chce niczego żałować. Jeśli chłopak zakończy ten związek to tylko on będzie mógł sobie później z tego powodu pluć w gębę i zastanawiać się czy to była dobra decyzja. A ona będzie mieć czyste sumienie że zrobiła wszystko by ten związek ratować. 

Ona już zrobiła bardzo wiele z tego, co opisuje. Moim zdaniem od pewnego momentu jednostronnej walki jest już tylko szmacenie samego siebie niewarte świeczki, ale to moja własna opinia, której nikomu nie narzucam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To daj mu ten czas. Może musi ochlonąc z emocji. A Ty w tym czasie dbaj o siebie i pracuj nad sobą, nad charakterem. Żeby gdy już się spotkacie zobaczył że się zmieniasz i że nie musi się bać Twoich reakcji. Wiem, że nie jest Ci do śmiechu ale uśmiechaj się dużo do ludzi - pogoda ducha zawsze przyciąga i opanujesz dzięki temu silne negatywne emocje. I nie rozmyślaj za dużo o swojej winie, bo co się stało to już się nie cofnie. Ważne, żeby nie popełniać tych samych błędów przy kolejnych okazjach. Jeśli chłopak Ciebie kocha to w końcu się do Ciebie sam odezwie, bo uczucia już tak działają, sama wiesz :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On mi napisał dokładnie tak: "Będziesz siedziała w domu i zastanawiała się czy warto było sie awanturowac o coś czego ja nie powiedziałem tylko ty zrozumiałas po swojemu",  a co do tego grilla po ktorym zmienił swoj stosunek do nas i o tej awanturze teraz "No i od tego czasu dalej się nie nauczyłas... Jestem robisz awantury nie ma mnie robisz awantury". Ja mu napisalam "przestań głupoty gadać, kiedy ostatnio była awantura. Ale jeżeli Ty mówisz rzeczy które dobrze wiesz ze działają na mnie jak blachta na byka to ilez można. Ja wiem ze najłatwiej jest to wszystko zostawić i powiedzieć sobie część i czapka ale to nie jest rozwiązanie. Ja wprost mogę Ci powiedzieć co mnie drażni, wręcz wkurwia Ty też możesz i trzeba to wyeliminować", "I będziemy myśleć czy ta "majówka" była warta zakończenia tego wszystkiego. Zastanów się czy przyjedziesz jutro po naszych obiadach spędzić czas razem. Bo on tak jagby chciał mnie ukarać za to że sie awanturowalam ... tylko nawet po tej majowce jeżeli sie odezwie itd nie będzie nas w stanie oddać tych 6dni bo my mieszkamy osobno. Ciekawe czy uzna czy ta jego duma była warta tego wszystkiego. 

Edytowane przez Mysza_8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A gdybyś odpisała tak: "przepraszam, naprawdę nie chciałam Ci robić awantury. Poniosły mnie emocje, bo tak rzadko się widzimy i bardzo mi Ciebie brakuje. Chciałam po prostu cały ten czas spędzić z Tobą. Wiem, że jesteś zmęczony moimi reakcjami, chciałabym to zmienić, bo bardzo mi na Tobie zależy i kocham Cię. Gdy będziesz chciał się spotkać, daj znać".

Co o tym sądzisz? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisze Ci jeszcze co mu pisalam i może zastanowisz sie ze mna czy warto to jeszcze pisać. Podczas naszej rozmowy na fb pisałam tak. "Spedzamy ze soba bardzo mało czasu razem, bo ja tych kilku h w tygodniu nie licze. Weekendy sa bardzo krótkie i chciałam tylko z Toba spędzić więcej dni", Gdyby mi w ogóle nie zależało to bym powiedziała ok idź sobie co mnie to obchodzi. Ale chcę ten czas dla nas, dla mnie", on mi na to odp "No to tak jak mówię". Ja dalej napisalam "To wystarczyło mi wytłumaczyć a nie sie obrażać. Nie widzieliśmy sie w weekend. Ja tez juz mówiłam ze jak zmienisz budowę to nie bedzie "majowek", "urlopow" itd a Ty z znajomymi wyskakujesz. Ja rozumiem ze chcesz z nimi spedzac czas, ale nie wtedy kiedy my możemy być dłużej. Weekend możemy poświęcić ale nie 5dni kiedy twoi znajomymi w parach widza sie na codzień", "Ja wiem że ja źle zrozumiałam, tak mówisz ale chciałam majowke mieć dla nas. Gdybyś nie zazartowal nic by nie było", "Ja nigdy nie zabranialam Ci się spotykać z znajomymi, tylko odkad pracujesz w delegacji Ciebie praktycznie  nie ma i to jest takie trudne ze chce Cie najwięcej. Twoim znajomym tak nie zależy na twojej obecności jak mnie".  Dodam ze na prawdę starałam sie być opanowana. 

Edytowane przez Mysza_8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz z nim piszesz czy to stara rozmowa? Myślę że warto dalej pisać, bo to zawsze jakaś komunikacja, tylko pisz z nim w troszkę innym stylu. Napisałaś mu dużo słów, o praktycznie jednej treści (on nie chce spędzać z Tobą wolnego czasu). Mówiłaś, że to raczej typ faceta niewylewnego, skrytego. Spróbuj z nim pisać na zasadzie: mało słów a dużo treści (popatrz do tego przykładowego smsa, który Ci napisałam). Bo on może się faktycznie czuć przytloczony i odbierac to jako pretensje, zwłaszcza że Twoje wiadomości są naładowane emocjami. Dlatego Twój chłopak automatycznie widzi to jako awanturę. Ale nie sprzeczaj się z nim o to - jeśli w jego oczach to wygląda na awanturę to przyjmij że tak jest - w ten sposób bierzesz pod uwagę jego uczucia i dajesz mu do nich prawo. I tu masz piękną okazję do użycia słowa "przepraszam", zwłaszcza jeśli wcześniej go nie używalas. Myślę, że pozytywnie go tym zaskoczysz, bo on się prawdopodobnie nie spodziewa takiej reakcji. A dostrzeganie swoich błędów i przepraszanie to oznaka ogromnej siły.

Nie skupiaj się też teraz na tym, że jego żarty Ciebie ranią. Na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie trzeba trochę schłodzić temperaturę a im więcej będziesz mu w tej chwili wypominać jego grzechów to tym bardziej go wkurzysz. Nie myśl też na razie o tych sześciu straconych dniach, ja myślę, że to jest tylko efekt końcowy kryzysu, który korzenie ma zupełnie gdzie indziej - całkiem możliwe, że właśnie w waszej komunikacji. Bo to chyba drażni Twojego chłopaka najbardziej - tak wnioskuję po tym co mi opowiadasz. 

Zadawaj mu pytania, jak widzi jakąś sprawę, co czuje, co chciałby zrobić, itd. Jeśli jest zamknięty w sobie i sam z siebie niezbyt chce mówić to w ten sposób wyciagniesz z niego co tak naprawdę myśli a on być może poczuje, że naprawdę się interesujesz jego opinią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×