Skocz do zawartości
Nerwica.com

wasze dzieciństwo


luka

Rekomendowane odpowiedzi

czesc, ciekaw jestem czy ktoś z was jak był miały miał problemy ze stresem heh, ja odkąd pamiętam, hm 4 klasa szkoły podstawowej, nawet wcześniej, stresowałem się jak musiałem coś mówić, jak nagle w szkole nauczycielka o coś zapytała, nie bałem się występowania przed ludźmi, było nawet fajnie na przedstawieniach szkolnych, ale samo w sobie wiele sytuacji było niesamowicie stresujących, w sumie im mialem mniejszą świadomośc tym chyba było tego mniej? jakie macie doświadczenia? pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja od drugiej połowy 1 klasy podstawówki męczyłam się ze stresem - dlatego bo dzieciaki mi dokuczały i nauczyciele, bo innego wyznania byłam niż katolickie i dlatego bo byłam chora (alergia). A w 4 klasie dochodziło do tego że mnie bili i jeszcze mówili że to ja jestem winna temu że ich wyrzucą. Wszystko zmieniło się w 5 klasie gdy pokazałam że nie jestem taką "ciapą" za jaką mnie brali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, a od którego roku życia można coś takiego odczuwać - gdy miałam 2 latka po raz pierwszy siostra próbowała mnie zabić - miała taki paskudny syndrom nietolerancji, zazdrości czy h... wie jak to nazwać - za pierwszym razem wałkiem do ciasta próbowała mi rozłupić głowę, potem kamieniem, potem mnie wywoziła z domu, aż wreszcie usiłowała mnie utopić. Pamiętam szczępy tamtych wydarzeń. W każdym razie miałam okres, że śniło mi się to po nocach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musze przyznać , że troche skołowaciałem i nie jestem pewny jak mam to rozumieć. Czy to co napisałaś Bethi to opis zdarzeń?

A jeśli tak to czy twoja siostra była normalna(chodzi o diagnozy lekarskie).Pamiętam, że opisywałaś już jakies swoje relacje rodzinne, straszne ale co by nie powiedzieć zdażające sie (a przynajmiej słyszałem o takich wcześniej), ale teraz troche nie wiem jak mam to ruzumieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieciństwo - koszmar. Tyle że dopiero od jakiegoś czasu człowiek zaczyna widzieć, że to, co kiedyś wydawało się normalne (że tak już mam, że tak musi być, że tak a nie inaczej musi wyglądać rodzinny dom) wcale nie było normalne.

 

Ja winą za nerwicę obarczam głównie:

 

- ojca alkoholika (a potem nieobecnego)

- nadopiekuńczą mamę (to wspaniała osoba, trudno mi ją winić, ale niestety chyba tak jest...)

- nadwrażliwość

- chore ambicje i oczekiwania ze strony innych (żebym był najlepszy...)

- alienację w podstawówce (odreagowywałem się na dzieciakach za to co ojciec robił w domu, trudno się dziwić że nikt mnie nie lubił)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wojtuś, moja siostra była bardzo zazdrosna o uwagę rodziców. Miała przykład - w mojej babce, która oświadczyła moim rodzicom, że nigdy nie zaakceptuje drugiego dziecka. Jakkolwiek siostra wyrosła z tego w wieku jakiś 6lat, tak babka do dzisiaj traktuje mnie z dystansem (wielka strata :P ). Żaden lekarz nie diagnozował mojej siostry - obecnie jesteśmy w bardzo dobrych stosunkach, ona sama jest matką i to bardzo dobrą dla całej swojej 4reczki :D A babcia - cóż, ma klasyczne ptsd - przeżyła w dzieciństwie koszmar niemieckiego obozu pracy, była gwałcona, widziała śmierć swojego ojca i brata...

 

Tyle że dopiero od jakiegoś czasu człowiek zaczyna widzieć, że to, co kiedyś wydawało się normalne (że tak już mam, że tak musi być, że tak a nie inaczej musi wyglądać rodzinny dom) wcale nie było normalne.

Otóż to. Dlatego zajęło mi to większość mojego dotychczasowego życia i kosztowało wiele ale jak już sobie uświadomiłam jak piszesz i ba doznałam innego życia - pomimo ogromnego lęku przed nieznanym, przed zmianami - wszystko zmierza w dobrym kierunku :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odswiezam watek o dziecinstwie. Wczoraj z nudow szukalam w sieci czegos smiesznego o trafilam na forum na wizaz.pl gdzie byl watek w ktorym mozna wpisywac swoje stare, smieszne wpisy do pamietnika z dziecinstwa. Lektura suuuper. Dawno sie tak nei ubawilam jak przy czytaniu tego. Ale potem naszla mnie smutna refleksja. Ze ja ze swojego dziecinstwa nic nie pamietam, wyparlam wspomnienia ze swiadomosci. To raz. A dwa, ze gdy juz bylam prawie nastolatka to nigdy nie mialam normalnych problemow. Cytowane wpisy innych dziewczyn byly jakies takie normlane, o zakochiawaniu sie, przyjazniach, wycieczkach, a ja nie pamietam takich rzeczy! Jedyne co sobie przypominam z moich wpisow do pamietnika, ze czesto sie chcialam zabic, ze bylam nieszczesliwa i ze ciagle myslalam o dietach. Juz tyle lat minelo i nic sie nie zmienilo w moim zyciu oprocz poziomu tych mysli. Przerazajace.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co to jest dzieciństwo ?? to rozwód rodziców alkohol w domu wieczne awantury a po wszystkim rodzice na zdjęciu :mrgreen: jeśli to jest właśnie dzieciństwo to miałem idealne z tym schematem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie też rodzice się rozwiedli, co było dla mnie wielką porażką, bo tata jest dobrym człowiekiem, cierpliwym i wyrozumiałym, mama taka nie była :( Mam brata, mama jego preferowala, on był jej syneczkiem, a ja... nie wiem nawet. Do niego zwracała się pieszczotliwie, do mnie pogardliwie. Na mnie wyładowywała swoje stresy i niepowodzenia w pracy i życiu. Straszyła, że mnie odda do domu dziecka, wyzywała od idiotek i tumanów, bo uczyłam się gorzej od brata. Bicie też sie zdarzało.

Dorosłam jako niepewna i niewierząca w siebie kobieta. Z biegem lat to się zmienia, teraz stwierdzam, że jestem wartościowa i mogę dużo w życiu osiągnąć :smile: Nie wierzę mojej matce, już jej nie słucham, jej ciągłej krytyki wobec mnie i zrzędzenia...

Jestem na dobrej drodze :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to ja mam odwrotnie. Mysle że jak wspominacie tych złych z czasów podstawówki to piszecie o mnie:). Nie moge sie nadziwić. Ja miałem swietne dzieciństwo jesli chodzi o szkołe podwórko itd... Spedzało sie całe dnie na robieniu głupot, od strony rodziny mogło byc troche lepiej. Nie miałem stresów, nie denerwowałem sie i w zasadzie wszystko było fajnie. Dostawałem oczywiście wpierdol za byle gówno, ale dostawali wszyscy i myslałem że to norma. Teraz sie okazuje, że chyba troche z emocjonalnego punktu widzenia jestem zaniedbany, ale tak to bywa jak rodzice sami z soba nie moga sobie poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam sie nad jednym. gdzie jest moje podloze wszystkich psychicznych problemow? Bo wszyscy mi mowia ze mam spoko rodzicow (ja tak osobnicie nie uwazam, no ale fakt ze nic zlego w zyciu nie zrobili). Czest w ogole dopada mnnie taka mysl, ze nie mam prawa byc chora i chodzic na terpaie skoro problem ni eiestniej i nigdy nie istnioal. Zastanawia mni edlaczego ja sie ciagle chcialam zabijac w mlodosci...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

verdemia - a zrobiłaś wszystkie badania? poziom hormonów tarczycy itp.? Może w tym jest problem? Może zbyt mało serotoniny w mózgu masz po prostu? :roll:

A jacy byli Twoi rodzice, możesz coś bliżej napisać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Och, dzieciństwo...

Mam młodszą siostrę, to ona była tą ładniejszą, mądrzejszą, przebojową. To ona była szefem bandy chłopaków, ona uczyła mnie wchodzić na drzewa...

A rodzice na każdym kroku podkreślali jej zalety. I słyszałam tylko: bądź jak siostra, ucz się jak siostra. Nigdy nie dali mi odczuć, że są ze mnie dumni, bo ja, jako starsza powinnam być lepsza.

Ona przyjaźniła się z dziewczynami, ja nie miałam żadnej koleżanki. Może tylko krótkotrwałe znajomości podwórkowe.

Zawsze byłam gruba i z tego powodu dzieciaki się ze mnie śmiały. Metod ich dokuczania nawet nie chcę wspominać. Nie wiem, skąd dzieci mogą być takie pomysłowe...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie, opowiem wam dzisiaj swoje dziecinstwo.

 

W przedszkolu byłam gnębiona i bita przez dzieci, w podstawówce było tak samo a w gimnazjum już nie byłam bita.

Nabijali się ze mnie, że jestem rok starsza i że kiblowałam w zerówce.

W domu też nie było za ciekawie.

Ojciec bił mnie i moją siostrę jak tylko mu się coś nie podobało. Robił awantury. Moja mama wiecznie chodziła jak w zegarku. Nie robiła nic co ojca mogłoby zdenerwować. Jak miałam 16 lat ojciec przesadził. Zaczął się awanturować i mnie uderzył. Potem mama poszła mnie bronić ja wyszłam z pokoju. Nagle usłyszałam huk. Mama leżała na podłodze mało co głową nie uderzyła o kant fotela.

Pewnego dnia powiedziałam sobie basta!! Koniec z tym gnębieniem, biciem i wyzywaniem oraz gnębieniem!

Poszłam do pedagoga szkolnego, porozmawiałam z nim i doradził mi żebym porozmawiała z kuratorem sądowym i zgłosiła tę sprawę.

Pan pedagog mi uwierzył, ponieważ miałam świadka. Swojego chłopaka, który wiedział o wszystkim. I wiedział jaki jest mój ojciec.

Mój chłopak bardzo dobrze znał tego pedagoga, ponieważ sam chodził do tej szkoły co ja.

Zadzwonił od Pana pedagoga do kuratora sądowego i powiedziałam co i jak.

Po miesiącu przyszedł list polecony do moich rodziców z sądu, że mają się zgłosić na rozprawę sądową w sprawie małoletniej córki (mnie).

Przydzielili nam kuratora rodzinnego. Ojciec chodził na terapię. Która mu prawie że nic nie dała.

Kurator przychodził co dwa tygodnie, potem co miesiąc aż do mojej 18-tki.

Ale co ojcu dała ta terapia? To że już nie bije. Choć może znów zacząć.

 

Moja mama ojcu się nie sprzeciwia, aby nie robił awantur.

Ja nie mogę nawet lampy zmienić w swoim pokoju bez jego zgody.

Bo sądzi, że to jest jego mieszkanie i nic w nim nie mogę zrobić.

Ani mebli zmienić, ani ścian pomalować na jakiś bardzo jasny kolor prawie biały bo mu się to nie podoba. Muszą być białe ściany i koniec. Żadnej zmiany szafek ani biurka, nawet łóżka nie mogę zmienić na mniejsze. Bo mu się to nie podoba.

Cały czas gada, że to nie moje mieszkanie tylko jego. Że nie mam prawa nic zmienić w wyglądzie pokoju. "A jak mi się coś nie podoba to mam wypierdalać z tego domu" - jego słowa. Tak mi wczoraj powiedział, bo chciałam kolor zmienić pokoju i sobie farbę kupiłam, bo biały jest przytłaczający dla mnie. Jak ja mogę być szczęśliwa mieszkając z takim "czymś"???!!! Nigdy nie mam nic do powiedzenia. Powiedział mi również, że jak będę na swoim, to sobie tak pomaluję i zrobię pokój jak będę chciała a teraz będzie tak jak on chce.

Nie wiem co zrobię jak mama mi umrze. Bo wtedy nie będę miała się do kogo zwrócić o pomoc. Ani przytulić. A o pieniądzach nie wspomnę!

Mam dosyć takiego życia. Nie wiem co mam robić. POMOCY!!!!

 

[Dodane po edycji:]

 

Źle się wyraziłam co do pieniędzy. Chodzi mi o to, że jak mama odeszłaby na tamten świat nie miałabym żadnego wsparcia. Owszem głupio mi trochę o tym pisać bo nie powinnam ale taka jest prawda, że gdyby nie daj Boże mama odeszła musiałabym iść, że tak powiem zarabiać na ulicy. Bo Ojciec ani grosza by mi nie dał na nic. Nawet na buty. Bym chodziła w dziurawych i za małych. Mój ojciec był niedoceniany w dzieciństwie, nigdy nic nie miał i wszystko zagarnia teraz dla siebie. Nie daje mi nic zrobić choć to jest wspólne mieszkanie. Nie pracował na nie całe życie. Poprostu dostał je w 1985 od miasta i tyle. Nie pracował. To czego on tak broni nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

współczuję Ci takiego "tatusia". Szkoda Twojej mamy, że nie miała siły i odwagi by od takiego tyrana odejść. Cóż Ci mogę poradzić? Na pewno lepiej Ci będzie jak odejdziesz z jego domu, będziesz na swoim m2 z dala od ojca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lili ana zrobilam tarczyce. W porzadku, o serotoninie nie pomslalam, moze psychiatrzy powinni to proponowac ludziom? Bardzo mozliwe ze u mnie jest gdzies fizyczny blad ktory nie daje mi żyć, bo nie ma problemu psychicznego. Zadnej traumy...nic...

co do rodzicow to sa normalni, poza tym, że bardzo zamknięci na swiat, defensywni i wierzący w teorie spiskowe.

 

malamutka nie masz mozliwosci odejscia z tego toksycznego domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety nie mam mozliwości odejscia z tego domu ;( choć bardzo chciałabym

 

Ostatnio jak kupiłam farbe to ojciec mi zrobil awanture, wytknęłam mu wszystko co myśle na jego temat i na temat tych jego chorych teorii. No i wczoraj pomalowałam pokój z chłopakiem :D

tylko że ten pajac nie zgadza sie abym teraz łóżko zmieniła! Nie chce mieć ochydnej wielkiej, wiejskiej wersali w swojej małej klitce, którą on nazywa "pokojem". Jeszcze se wkurwia, że wykładzinka sie zrywa od mojego przesuwania wersali. No chyba lepiej zmienic lozko na male i drewniane na 4 nozkach niz przesuwac i zrywac wykladzinke. :P STARY ZGRED!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej w moim ojcu obudził się ostatnio ojciec. Ale się ubawiłam - chciał mnie wychowywać. Coś nawet przebąknął o wracaniu do domu o 22giej... Tyle, że ja już z mieszkam osobno, 40km dalej, utrzymuję się sama i zresztą spóźnił się o jakieś co najmniej 10lat :lol: No ale ubaw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety dzieciństwo ma kolosalny wpływ na naszą psychikę.

Ja miałem chorego psychicznie ojca - częste awantury - ludzie się dziwili, ze taka spokojna rodzina , ON nie pije przecież. matka nauczycielka. A w domu leciały talerze. Ci co z Krakowa, wiedzą co to Kobierzyn ( takie krakowskie wariatkowo). Kilka, a może naście razy widziałem jak Ojca pielęgniarze ( chyba 3, czy 4) siłą wkładają do karetki i odwożą do psychiatryka.

Jak może reagować na takie coś psychika 8, czy 9 letniego chłopaka?

 

Mama nadopiekuńcza do tego stopnia, że bałem się do domu wrócić, jak się spoźniłem z imprezy.

 

Cóż, warunki do znerwicowania pierwsza klasa. Dołożyć do tego jeszcze wrażliwą psychikę i mamy komplet. Jestem spod znaku raka, z zasady nieśmiały.

Dopiero teraz po 20 kilku latach uczę się asertywności, walczę z demonami przeszłości. Swoja córkę staram się wychować w miłości, kiedy czuję że zaraz wybuchnę, to zamykam drzwi, albo wychodzę z domu,żeby dziecko nie słyszało jak wrzeszczę. Ja tego potrzebuję w danej chwili, ale nie JEJ psychika, która może się skrzywić, tak jak moja swego czasu.

Mówię do żony , jak ma doła, żeby się nie darła, i nie klęła przy dziecku.

Bo sam wiem, że to jest masakra psychiki dziecka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dolacze do was jesli mozna.

dziecinstwo mialam cudowne do momentu gdy moj ukochany ojciec konal na moich oczach na raka pluc a ja nie wiedzialam co sie dzieje bo nikt mnie to tego nie przygotowal.mialam 10 lat.przeprowadzka z matka do bydgoszczy i odtad mieszkamy w czworke-matka,ja i dwie ciotki-stare panny.bardzo mnie kochaly,dobrze mnie wychowaly,ale zrobily jeden blad-to nie byl szklany klosz,to byl pancerny bunkier.matka po smierci ojca zaczela pic,trwalo to prawie 20 lat.ja bylam tak znerwicowana i bylam do tego taka niedojda ze lecialam gdzie mnie popchneli.w szkole praktycznie na kazdy stres reagowalam wymiotami.co z tego ze wzywali rodzine skoro oni nie wierzyli w lekarzy tylko w domowe srodki typu natron.po jakims czasie-moze to byl rodzaj buntu-zaczelam tak bardzo zamykac sie w sobie ze tygodniami nie chodzilam do szkoly tylko caly czas lezalam w lozku.stopnie mialam bardzo dobre wiec nie bylo tragicznie ale ta moja absencje zalatwiali jakos miedzy soba a ja nie pamietam zeby kiedys pojawil sie u mnie lekarz.podobnie bylo w szkole sredniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm... ja od kiedy pamiętam byłam bardzo bardzo nieśmiała, i chyba zawsze pełna lęków zwłaszcza związanych z innymi ludźmi. Mając niecałe 4 latka pamiętam jaki to był dramat kiedy mama mnie zostawiła samą w przedszkolu. Bałam się porozmawiać z innymi dziećmi, bałam się nawet mojego taty jak przychodził do nas. Zawsze była jakaś taka bariera między mną a innymi, trudna do przełamania. Potem to sprawiło że miałam mało kontaktów z rówieśnikami, byłam smutna i zamknięta w sobie. Jakaś blokada. Nie potrafiłam spontanicznie się wyrażać przy innych. Dużo z tego jakoś przełamałam ale nigdy do końca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje dzieciństwo - ojciec alkoholik - nie umiał wyrażać swoich emocji, gdy był pijany wsczynał burdy, płakał - chciał rozmawiać ale to był jeden wielki bełkot - dom rodzinny zle wspominam. Matka - istota o niskim ilorazie inteligencji emocjonalnej, histeryczka, bez większych aspiracji, jakim mnie Panie Boze stworzyłes takim mnie masz, myslenie magiczne, tępe pojmowanie nauki Jezusa, musiałem na siłę chodzić do Kościoła, od dzieciństwa pracowałem w kisku sprzedaży prasy, zero czasu dla siebie, od dzieciństwa silna presja. Bała się zmian. Jedyną ucxieczką dla mnie była nauka - dzieki niej uciekłem do Warszawy, mam cudowną żonę. Moja rodzicielka uważa że matkę ma się jedną a żon można mieć wiele - co powoduje że nie utrzymuję z rodzicami żadnego kontaktu, poza soradcyznymi telefonami. Dzieciństwo ciągnie się za mną cały czas, walczę z tym - chcę przeprogramować wzorce moich zachowań, nie chcę manipulować jak mną manipilowano, nie chcę uzywać szantażu- mechanizmów wynisieonych z domu. Podczas ostaniej rozmowy z Matką wspomniałem zę moj lekarz dostrzega że wszytkie moje problemy mają zródło w dzieciństwie - ona zaś stwierdziła że ten lekarz to idiota, ze tylko negatywnie nastawia mnie przeciwko niej - żenada. Śmieszne - rodem z Blaski i Ciebie. Zamiast cieszyć się moim szczęsciem - nie rozumie że dzieci to skrzydła które zakałądają własne gniazda. Nienawidzimy mojej żony - uważa że mnie zaczarowała że poza nią nie widzę świata - jest moim przyjacielem, bratnią duszą, tylko Ona trzyma mnie na tym świecie. Dzieciństwo to początek naszych problemów bądz sukcesów. Kochajmy swoje dzieci - szanujmy je , dbajmy o nie - dziecko potrzebuje ciepła, poczucia bliskości, miłości. Powodzenia- zapewne mieliście lepsze dzieciństwo. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×