Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Pomaganie obywatelom w antykoncepcji?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak się odnosicie do tego, żeby państwo pomagało obywatelom w antykoncepcji? Mam na myśli szeroki dostęp do bezpłatnej antykoncepcji oraz akcji informacyjnej powiedzmy zaczynającej się od szkół średnich. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie od podstawówki a nie szkoły średniej patrzac na wiek inicjacji. Antykoncepcja (prezerwatywy, krążki) powinny być dostępne w każdej toalecie za darmo obok podpasek i tamponów. To czego brakuje to "dziecięcych" rozmiarów i świadomości, że stosuje się to wszystko by czuć się bezpiecznie z samym sobą i partnerem

Antykoncepcja hormonalna z refundacją lub za grosze. Tutaj widzę potrzebę zaangażowania co jakiś czas lekarza by zrobić podstawowe badania, dobrał odpowiednie tabletki. Również tabletka "po"  powinna być wypisywana bez problemów ale dopiero po badaniu. Po badaniu by wykluczyć, że kobieta już jest w ciąży i wzięcie jej zaszkodzi dziecku.

Zabiegi podwiązania jajowodów lub nasieniowodów powinny być refundowane i nie z czasem oczekiwania rok lub dłużej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Państwo powinno pomagać w rozmnażaniu a nie antykoncepcji. Wskaźnik dzietności na poziomie 1,3 jest jednym najniższych na świecie,  grozi nam katastrofa demograficzna. Co do edukacji seksualnej to jedynym jej plusem jest zwiększenie ilości ciąż nieletnich a im więcej młodych Polaków tym lepiej. 😊  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale państwo działa odwrotnie nie dając tym nadliczbowym dzieciom ani papu ani kochających rodziców ani leków ani państwo ich nie ubiera ani ich nie uczy bo po co?więc skąd ten pomysł  pseudoobrony życia poczętego? tylko żeby sobie poplumpało 9 miesięcy w macicy jak kobieta się porusza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, nieboszczyk napisał:

ale państwo działa odwrotnie nie dając tym nadliczbowym dzieciom ani papu ani kochających rodziców ani leków ani państwo ich nie ubiera ani ich nie uczy bo po co?więc skąd ten pomysł  pseudoobrony życia poczętego? tylko żeby sobie poplumpało 9 miesięcy w macicy jak kobieta się porusza?

Zgadza się. Wszystko spada na rodziców. Jak stwierdziła Margaret Thatcher - Państwo niczego nie daje, bo niczego nie ma. A zatem nie ma prawa wtrącać się w to czy ktoś chce czy nie chce mieć dzieci. Jeśli jednak został wystosowany program typu 500+ fundowany z kieszeni wszystkich, to żeby była równowaga - powinien być też lepszy dostęp do antykoncepcji. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Lilith napisał:

Zgadza się. Wszystko spada na rodziców. Jak stwierdziła Margaret Thatcher - Państwo niczego nie daje, bo niczego nie ma. A zatem nie ma prawa wtrącać się w to czy ktoś chce czy nie chce mieć dzieci. Jeśli jednak został wystosowany program typu 500+ fundowany z kieszeni wszystkich, to żeby była równowaga - powinien być też lepszy dostęp do antykoncepcji. 

 

Tylko Polsce potrzebna jest polityka pronatalistyczna a nie antynatalistyczna ta to przydałaby się w Afryce. A najlepiej jakby państwo się nie wtrącało tylko mniej zabierało. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, carlosbueno napisał:

A najlepiej jakby państwo się nie wtrącało tylko mniej zabierało.

I tu jest sedno.Polityka państwa w tym zakresie jest nieco upośledzona. Z jednej strony "wspiera" rodziny, a z drugiej zabiera pieniądze z kieszeni innych, którzy mogliby mieć dzieci, ale nie chcą, ponieważ muszą ciężko pracować i wciąż mają mało pieniędzy. Państwo zabiera naprawdę duże kwoty. I niestety, ale zamiast wspierać osoby, które mogłyby stworzyć kochającą rodzinę, dającą "właściwe" wzorce, to w dużej mierze wspiera patologię / nie odnoszę tego do wszystkich rzecz jasna /. Zgadzam się z tym, że programy pomocowe powinny być, ale nie na takiej zasadzie jak teraz. Ludzie chcą pracować, chcą się rozwijać. A na ten moment posiadając dziecko - jednak to tracą. Zwłaszcza kobiety. A zatem - po co w takim razie starać się o dziecko? Pomijam kwestię instynktu macierzyńskiego. Jakie są później drogi powrotu do zawodu / kariery / pracy? Ciężko o żłobek, ciężko o przedszkole, nie opłaca się zatrudniać opiekunki, ponieważ tak naprawdę jedno z rodziców będzie zarabiać na tę opiekunkę. Gdyby opieka nad dziećmi była w jakiejś części refundowana, to już łatwiej byłoby wrócić do pracy. Byłoby lżej. Zamiast przyznawać pieniądze z 500+ każdemu lepiej zainwestować w funkcjonowanie rodzin i kobiet, które chcą mieć dziecko i jednocześnie pracować. A dostęp do leczenia? Do specjalistów, jeśli urodzi się dziecko niepełnosprawne. Obecnie pozostawia bardzo wiele do życzenia. Jeśli złożyć te i inne podobne kwestie do kupy, to się odechciewa. Ludzie zaczęli myśleć, kalkulować i mamy efekty. Tak jak wspomniałam - nie wszystkich jest stać na posiadanie dziecka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

500 plus jest bardziej namacalne od dopłat, żłobków, ulg podatkowych i innych form wspierania,  z politycznego punktu widzenia nie przebiją one 500 plus. Wg mnie obecnie w zachodnim modelu życia gdzie cześć kobiet poświęci się karierze i nie będzie miała dziecka, lub maksymalnie jedno, druga część kobiet musi to nadrobić i mieć 3-4 dzieci aby wskaźnik dzietności wynosił minimum 2, bo tylko to gwarantuje przetrwanie narodu i rozwój ekonomiczny.   Na zachodzie tą grupa nadrabiającą dzietność są imigranci głównie muzułmańscy co rodzi wiele problemów, już chyba lepiej wspierać "polską patologię"😊.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, carlosbueno napisał:

500 plus jest bardziej namacalne od dopłat, żłobków, ulg podatkowych i innych form wspierania,  z politycznego punktu widzenia nie przebiją one 500 plus.

Z tym się jak najbardziej zgodzę. Jest medialne. Jest ociekające działaniem mającym przyciągnąć wyborców. Na ten moment nie wyobrażam sobie, co mogłoby medialnie to przebić. I koło się zamyka. 

 

11 minut temu, carlosbueno napisał:

Na zachodzie tą grupa nadrabiającą dzietność są imigranci głównie muzułmańscy co rodzi wiele problemów, już chyba lepiej wspierać "polską patologię"😊.   

Powiem tak...mieszkam w małym mieście, gdzie sporą część stanowią Cyganie. Są utrapieniem i patologią. Jak jeden mąż. Niszczą, dewastują i mają...chmary dzieci. Ci ludzie nie muszą pracować, nie muszą się starać, mogą wszystko dookoła niszczyć, brudzić i jeszcze im za to płacą. Nie ma sposobu, żeby coś z tym zrobić. A najśmieszniejsze w tym to, że człowiek, który ciężko pracuje po x godzin również w soboty, niedziele i święta wyjdzie zdecydowanie gorzej finansowo od chlającej i rozmnażającej się patologii. Dlatego mam tak dużą awersję do kryteriów przyznawania pomocy. Zagonić do pracy. Chcesz jeść, chcesz mieć dach nad głową - to pracuj i daj coś od siebie. Każdy wie jak jest, ale nikt z tym nic nie robi. I to jest chore. Nie programy pomocowe same w sobie, ale to, do kogo i na co trafiają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osoby z rodzin wielodzietnych które znam w większości są bardziej pracowite i zaradne od jedynaków, ale to są osoby z mojego pokolenia lub trochę młodsze gdzie na kaszubskich wsiach  wielodzietność była normą i państwo ich nie wspierało a one zwykle od dzieciństwa pomagały rodzicom w polu albo pracowały zarobkowo w wieku 12-13 lat. Także mam trochę inny obraz rodzin wielodzietnych niż ludzie z wielkich miast, które uważają je za patologię. No ale takie normalne wielodzietne rodziny chyba powoli odchodzą do lamusa, bo samo posiadanie wielu dzieci uznawane jest za patologię, no i potrzeby i pragnienia   społeczeństwa wzrosły a większa ilość dzieci w tym przeszkodzi. No ale tak myśląc za 50 lat Polska będzie 20 milionowym krajem staruszków na skraju śmierci głodowej, na szczęście mnie już wtedy nie będzie.  

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, carlosbueno napisał:

Także mam trochę inny obraz rodzin wielodzietnych niż ludzie z wielkich miast, które uważają je za patologię.

Nie, nie w tym rzecz. Można mieć dzieci i wychowywać je w kochającej rodzinie. Wówczas jak najbardziej - można takie rodziny wspierać, bo wiadomo, że jest ciężko. I absolutnie nie ma to nic wspólnego z patologią. Niemniej jednak, jeśli ojciec chla, nic nie robi poza awanturami, matka podobnie, to co to tak naprawdę za rodzina? Jakie te dzieci mają wzorce? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Lilith napisał:

Nie, nie w tym rzecz. Można mieć dzieci i wychowywać je w kochającej rodzinie. Wówczas jak najbardziej - można takie rodziny wspierać, bo wiadomo, że jest ciężko. I absolutnie nie ma to nic wspólnego z patologią. Niemniej jednak, jeśli ojciec chla, nic nie robi poza awanturami, matka podobnie, to co to tak naprawdę za rodzina? Jakie te dzieci mają wzorce? 

Mój wujek był alkoholikiem ma 6 dzieci wszystkie wyrosły na porządnych, zaradnych niepijących obywateli przy których ja czuje się zerem mimo że w porównaniu do nich w dzieciństwie opływałem w dostatku. Znam wiele takich przypadków ewentualnie spośród 7-8 czy ósemki dzieci jedno się wykoleiło, za to rozpieszczani jedynacy z bogatych rodzin dużo częściej się staczają. Tylko może gdyby państwo wspomagała te wielodzietne rodziny to może być wcale na takich pracowitych, zaradnych nie wyrośli gdyż od dziecka nie musieliby się tak martwić o finanse , czy pracować w wakacje czy weekendy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, carlosbueno napisał:

Mój wujek był alkoholikiem ma 6 dzieci wszystkie wyrosły na porządnych, zaradnych niepijących obywateli przy których ja czuje się zerem mimo że w porównaniu do nich w dzieciństwie opływałem w dostatku. Znam wiele takich przypadków ewentualnie spośród 7-8 czy ósemki dzieci jedno się wykoleiło, za to rozpieszczani jedynacy z bogatych rodzin dużo częściej się staczają. Tylko może gdyby państwo wspomagała te wielodzietne rodziny to może być wcale na takich pracowitych, zaradnych nie wyrośli gdyż od dziecka nie musieliby się tak martwić o finanse , czy pracować w wakacje czy weekendy. 

Albo wuj by jeszcze więcej pił, ponieważ miałby za co i dzieci miałyby doszczętnie przekichane. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

;Ludzi nie powinno sie moim zdaniem rodzic wiecej niz jedno, dwa maks na rodzine. Jestesmy pasozytami tej planety, konsumujemy i wytwarzamy ogromne ilosci smieci, niszczymy srodowisko i klimat. Poza tym duze ilosci dzieci to duza bylejakosc, ktora dla mnie osobiscie stanowi czynnik, ktory nieco zniecheca mnie do macierzynstwa. Czlowiek chce wychowac dziecko jak najlepiej potrafi, a trafia na.opor w postaci bylejakiej edukacji, bylejakiej sluzby zdrowia, bylejakiego towarzystwa, braku miejscw zlobkach., przedszkolach, kazda atrakacja, kazde wyjscie okupione jest staniem w kilometorowych kolejkach i scisku. Na sama mysl uzerania sie z tym chce mi sie rzygac. Zajecia z dziecmi prowadzone sa po lebkach, na szbko bo podstawa programowa wymaga, a na 20 dzieci przypada jeden nauczyciel. Moim zdaniem dzisiejsze czasy nie sa dobre dla wychowana dziecka, za duzo sztucznosci, lansu, pustoty nawet w dzieciach. Za duzy pospiech, agresywne nastawienie na sukces, w dodatku technologia stanowiaca duze niebezpieczenstwo. Nie znioslabym gdyby moje dziecko mialo przesrane przez iwekszosc dziecinstwa  bo jakis debil nagralby je telefonem, wrzucil w neta, a potem jakis samozwanczy guru jutuber zrobilby z tego filmik lub mema i juz mamy przepis na depresje, fobie spoleczna, byc moze stres pourazowy. Na matki tez jest dzisiaj presja. Nie starczy, ze urodzisz i czujesz sie szczesliwa bo jak tak jest to jestes kura domowa pod pantoflem meza. Dzisiaj trzeba rodzic dzieci w swoich idelanych domkach ala ikea, przy idealnym mezusiu, przy czym ty tez musis, byc idealna, szczupla, wysportowana, wyksztalcona, zawsze zadbana bo biedny mezus i spoleczenstwo juz  kreci glowka, ze zaniedbujesz  zwiazek, dlatego musisz byc ciagle chetna i juz nie starczy zwykly seks, nie, musisz eksperymentowac o jak nie lubisz w dupe to pewnie jestes cnotka, musisz robic kariere i pnac sie po szczeblach kariery, bo inaczej to patologia i cwiczyc  jak nie daj boze sie w ciazy styjesz. W dodatku same dzieci, jak karmisz mlekiem modyfikowanym, zle bo zaniebdujesz dziecko, jak karmisz piersia (nie daj boze publicznie) tez zle bo laktoterror, jak rodzisz silami natury zle bo jak tak mozna sie dziecku posiwecic i cialo niszczyc, jzk cesarka to jeszcze gorzej bo tego posiwecenia nie chcesz. Matek sie nie szanuje disiaj, one same siebie nawzajem nie szanuja, sprobuj tylko raz dac dziecku klapsa, nakrzyczec czy o zgrozo nie praktykowac jedynegov slusznego lewicowego wychowania w stylu gender (zabawki i ciuszki te same dla obu plci) albo pozwalania dziecku na wszystko to zaraz dowiesz sie jakim wyrodnym rodzicm jestes, w krajach zachodnich juz odbierane sa dzieci rodzicom za doslownie pierdoly. Dzisiejsi ludze traktuja dzieci jak rekwizyt, mase wykardowanym,.idealnych jak z zurnala zdjec bobasa, zeby sie pochwalic jakie super zycie prowadze, a w srodku pustka., depresja, samotnosc i zalenie sid w necie, ze kawe zimna pije. Na wypicie cieplej kawy czasu nie ma ale na wrzucanie setki zdjec bombelka juz tak. 

Carlosbueno chcesz zeby nastolatki rodzily, powaznie? Dzisiejsze nastolatki nie nadaja sie do niczego poza szpanowaniem brzuchem w internecie bo jak wpadlam to jestem taaaaka dorosla, a pozniej o tak dalej zaglebiaja sie w swoje instagramy i snapchaty bo tyle siegaja ambicje pokolenia wychowanego przez internet. Takie osoby maja rodzic dzieci i ponosic odpowiedzizlnosc za drugiego czlowieka? Bedzie jeszcze gorzej. Siostra wychowala 3 juz doroslych dzieci w ciezkich warunkach, ostatnio zalapala fuche w przedszkolu i jest przerazona.Dzieci w wieku 5 lat w pieluszkach to norma, po niektore nawet starsze rodzice wozkiem przyjezdzaja, niektore nie mowia, czesc ma zdiagnozowane jakies autyzmy, adhd, n ile te choroby  sa prawdziwe a na ile wynikaja z nieporadnosci rodzicow tego nikt nie wie. Jedno jest pewne, dzisiaj ludzie dojrzewaja szybxiej fizycznie, a wolniej psychicznie co przeklada sie na decyzje o rodzicielstwie. Wiele osob to przedluzz bo nie czuje sie gotowa w wieku, w ktorym nasze babcie mialy po 3 dzieci. Ja tez gotowa sie nie czuje majac 24 lat, czuje sie bardziej jak dzieciak i dlatego podejmuje dojrzala decyzje o zostawieniu rodzicielstwa na wiek powiedzmy 30 lat, jesli wtedy nic sie nie zmieni to trudno ale na pewno nie zamierzam powolywac na swiat czlowieka dla durnych korzysci panstwowych jak niz demograficzny., emerytury czy  szklanka wody na starosc. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, rodzynka94 napisał:

Carlosbueno chcesz zeby nastolatki rodzily, powaznie?

Chodziło mi o to że wprowadzenie wczesnej edukacji seksualnej powoduje częstsze wczesne ciąże przynajmniej w Wielkiej Brytanii. W latach 80-tych co 3 dziecko było rodzone przez matki nastolatki a jakoś wyrośli na ludzi ale wtedy świat wymuszał wcześniejsze dojrzewanie, edukację się kończyło zwykle w wieku 18-19 lat  a pierwszy partner seksualny był równocześnie małżonkiem bo nie można było mieszkać z sobą bez ślubu.  

Ja mam prawie 40 lat i dzieci a nawet poważnych związków za sobą nie mam, a to co pisałem dotyczyło stricte polityki państwa które powinno myśleć o demografii a nie refundowaniu bezpieczniejszej przyjemności.  Ja się zastanawiam czy dla celów reprodukcyjnych nie powołać  zawodowych matek, których głównym zadaniem byłoby płodzenie dzieci, Hitler coś takiego wprowadził( oczywiście ojcowie i matki to 100% aryjczycy) pewnie to kontrowersyjne ale z punktu widzenia państwa to może być jedyny ratunek dla katastrofalnej demografii. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No z pewnością zwiększy to wskaźnik urodzeń ale czy to dobrze? Z perspektywy polityków pewnie tak ale moim zdaniem powinniśmy budować społeczeństwo bardziej nastawione na jakość niż ilość. Jakoś też nie widzę, żeby ludzie rodzący w tamtych czasach w tak młdym wieku byli zadowoleni z życia. Z moich obserwacji wynika co innego, wiele moich znajomych to córki dawnych ciężarnych nastolatek, większość z nich akceptuje odroczne macierzyństwo lub nie akceptuje go wcale, jak się popytałbyś to zobaczysz, że te poglądy poza aspektem finansowym sa w bardzo dużym stopniu narzucone przez rodziców. Moja siostra (mówię o niej bo ona akurat właśnie w ciąże młodo zaszła) równiez swoje dzieci wychowała w duchu "najpierw kariera, potem ewentualnie dzieci albo wcale", jak się jej kiedys spytałam to przyznała, że żałuje macierzyństwa i swoje dzieciaki chce jak najbardziej oddalić od scenariusza, kiedy w wieku 20 kilku lat mają na wychowaniu dziecko bo zna ten trud i widać też po niej, że jest zniszczona fizycznie i psychicznie, bo zarówno start miała trudny (skąd 17 latka ma wziąć kasę na wychwanie dzieci?) jak i trudne dzieci jej się trafiły, pyskate, problemowe.   Z tymi matkami to przypomniało mi to trochę "Opowieść podręcznej", nie wiem czy to dobry pomysł. Dzieci powinny być kochane i chciane, a nie robione dla korzyści ogółu. Też nie każda kobieta nadaje się do wychowania dzieci i nikt o tym nie mówi. Żeby mieć dziecko człowiek musi potrafić kochać bezinteresownie, bo dziecko wymaga uwagi, fiansów i rezygnowania z wielu własnych przyjemności i jak ktoś teg nie potrafi to będzie się tylko męczył. Ja np. nie lubię opiekowac się zwierzętami, wręcz nienawidzę, nie ma dla mnie w tym nic przyjemnego, same obowiązki, dlatego też decyzja o dziecku jest u mnie odroczona, bo jeśli cś mi się w głowie pozmienia albo życiowe okolicznosci na to wpłyną to spoko ale w przeciwnym razie dziecko będzie mnie tylko męczyć na dłuższą metę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, rodzynka94 napisał:

Moja siostra (mówię o niej bo ona akurat właśnie w ciąże młodo zaszła) równiez swoje dzieci wychowała w duchu "najpierw kariera, potem ewentualnie dzieci albo wcale", jak się jej kiedys spytałam to przyznała, że żałuje macierzyństwa i swoje dzieciaki chce jak najbardziej oddalić od scenariusza, kiedy w wieku 20 kilku lat mają na wychowaniu dziecko bo zna ten trud i widać też po niej, że jest zniszczona fizycznie i psychicznie, bo zarówno start miała trudny (skąd 17 latka ma wziąć kasę na wychwanie dzieci?) jak i trudne dzieci jej się trafiły, pyskate, problemowe.  

Ale zdarza się odwrotnie kobiety wybierały kariery, przyjemności a później w wieku 35-40 lat żałują że nie mają dziecka, nie mogą zajść w ciąże, a nawet jak urodzą w wieku 40 lat pierwsze to mówią że szkoda że młodsza nie jestem bo nie mam już tyle sił. A tak taka 40 tka która odchowała już dzieci może zając się sobą, podróże, kariera  itd podczas gdy jej rówieśniczka tkwi w pieluchach, a wieku  55-60 lat wciąż będzie miała dzieci na głowie.    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może tak oczywiście być. Tylko wiesz. Z wiekiem też zmienia Ci się spojrzenie na wiele rzeczy, dojrzewasz i masz nieco inne priorytety. Ja już to widzę p sobie, ze np. niektórych  rzeczy już robić nie będę raczej bo wydają mi się np. dziecinne czy po prost już to robiłam i mi się znudziło. Mając te 20 kilka lat masz inne opcje niż mając lat 40, nieprawdą jest, że możesz wszystko, znaczy teoretycznie możesz ale nie każda 40 będzie się czuła komfortowo chodząc na dzikie melanże, co u osób w wieku nastoletnim i krtko po 20 jest raczej normalną rozrywką. Ja na dzień dzisiejszy jeżdżę na rowerze bmx i chociaż nie jest to super dojrzałe hobby (mam 24 lat) to jednak mam to uczucie z tyłu głowy, że jesszce mi wolno, bo po pirwsze nie mam rodziny i nikt nie zarzuci mi, że jestem chora wariatką, bo jeżdżę na "rowerku dla dzieci" zamiast zajmować się dzieckiem, po drugie, jak masz 40 lat, zmarszczki i siwe włosy (ja siwe będę już wtedy mieć, bo już teraz mi siwieją) to możesz czuć ię jak debil jeżdżąc na bmxie. Gdyby teraz pojawiło się dziecko, albo wcześniej to musiałabym to porzucić, zapewne na zawsze. Wiele jest takich rzeczy. Ja np. jako dziecko miałam ubogie kontakty społeczne czego nigdy nie nadrobiłam, bo w wieku gimnazjalnym czy licealnym nie wypada wymieniac się karteczkami czy bawić zabawkami, jest to więc rzecz nie do nadrobienia i nigdy jej nie nadrobię czego żałuję, bo mam wrażenie, że coś mnie jednak ominęło.
40 lat to dużo na dziecko i jest ryzyko powikłań duże, w tym wieku moja mama mnie urodziła. Sama nie zdecydowałabym się wtedy na dziecko ale 30 lat to dla mnie osobiście taka granica, bo do tego czasu zdążę wyjechać, uzbierać razem z facetem na mieszkanie w Polsce albo osiedlić się na miejscu, parę lat jeszcze może zostanie, żeby zająć się sobą i wtedy będzie można myśleć  o dziecku. Chyba, że wpadnę, wtedy to lipa. Dzisiaj to dzieci moga mieć młodzi ludzie, którzy albo są z bogatych rodzin, albo mają pomoc od rdziców, mieszkanie po rodzicach czy dziadkach, albo są tak dobrzy w tym co robią lub mają takie szczęście, że zgarniają grube hajsy już w tak młodym wieku. My z facetem gnieździmy się na ciasnym pokoju z wrednymi współlokatorami za ścianą, gdzie tu jeszcze dziecko by się zmieściło. W rodzinie mi nikt też nie pomoże bo nas w domu trochę było i obecnie każdy potrzebuje pomocy, a rodzinka hajsu nie ma żeby rozdawać. Mieszkamy też daleko od swoich rodziców więc na pomoc przy dziecku nie ma co liczyć, jednym słowem bida, gybym miała teraz dziecko to żyłoby mi się ciężko i miałabym dosłownie zero czasu dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z tym, co napisała @rodzynka94. Ilość nie świadczy o jakości. Częstym problemem ( przynajmniej w moich rejonach ) rodzin wielodzietnych jest to, że dzieciaki biegają niedopilnowane, starsze opiekują się młodszymi, a matka z sąsiadką na plotkach. Dzieciaki myślą, że im wszystko wolno, dzieciarnia pałęta się po mieście z fajkami w zębach. Tutaj 10 latek z fajkami, to nic dziwnego. A im starsze tym gorsze. Tak ma wyglądać przyszłe społeczeństwo? Co z tego wyrośnie? Gnojki, które nie potrafią myśleć, uczyć im się nie chciało, a jedynie niszczą i dewastują wszystko na swojej drodze. Nie szanują nikogo i niczego. Rozumiem, kiedy jest rodzina, która kocha dzieci, próbuje się ze wszystkich sił nimi opiekować, dba o nie jak może, uczy poszanowania dla innych i dla zasad, pomaga  w odrabianiu lekcji, dba, żeby to dziecko miało wzór do naśladowania i wyrosło na porządnych ludzi. Ale niestety - w moich okolicach jest to rzadkością. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Lilith napisał:

Tutaj 10 latek z fajkami, to nic dziwnego. A im starsze tym gorsze. Tak ma wyglądać przyszłe społeczeństwo? Co z tego wyrośnie?

Też mi nowość za czasów mojego dzieciństwa też był to częsty widok i do tego jeszcze piwo, wino też wielu w tym wieku piło. W czasach wojny i tuż po niej 7-8 latki nałogowo palące były normą. A wandalizm jest dziś o niebo mniejszy niż 20 lat temu, teraz dzieciarnia bluzga na necie nie musi tego pisać na murach i przystankach. Również agresja jest dużo mniejsza niż kiedyś, gdy chłopacy się bili prawie non stop,  teraz jest to raczej przemoc psychiczna. Dzisiejsza młodzież to przy tej z lat 80, 90 tych wychuchane wymoczki które zaraz wołają rodziców, nauczycieli.  Trochę zboczyłem z tematu wątku ale chyba nie ma się co tak przejmować młodym pokoleniem bo o jego zepsucia pisali już w starożytnym Egipcie i jakoś świat do dziś nie upadł. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, carlosbueno napisał:

Też mi nowość za czasów mojego dzieciństwa też był to częsty widok i do tego jeszcze piwo, wino też wielu w tym wieku piło. W czasach wojny i tuż po niej 7-8 latki nałogowo palące były normą. A wandalizm jest dziś o niebo mniejszy niż 20 lat temu, teraz dzieciarnia bluzga na necie nie musi tego pisać na murach i przystankach. Również agresja jest dużo mniejsza niż kiedyś, gdy chłopacy się bili prawie non stop,  teraz jest to raczej przemoc psychiczna. Dzisiejsza młodzież to przy tej z lat 80, 90 tych wychuchane wymoczki które zaraz wołają rodziców, nauczycieli.  Trochę zboczyłem z tematu wątku ale chyba nie ma się co tak przejmować młodym pokoleniem bo o jego zepsucia pisali już w starożytnym Egipcie i jakoś świat do dziś nie upadł.

Zapraszam w moje rejony. Tutaj nie postawisz nawet doniczki na ogrodzie, bo zaraz ukradną. Mury są notorycznie niszczone wypisywanymi bredniami. W rzece, która schodzi z gór i ciągnie się przez cale miasto znajdziesz wszystko - od wózków dziecięcych i butów po lodówki i kanapy. A najśmieszniejsze, że przy największym syfie stoi sobie Urząd Miasta. Agresja jest na wysokim poziomie - ciągle słychać, że ktoś kogoś pobił, ktoś kogoś okradł. I nikt z tym nic nie robi mimo, że wiadomo czyja to sprawka. Jeszcze Ich za to głaskają po główkach i dają pieniążki za każde kolejne dziecko. Niestety - to wolny kraj i nie można niczego zabronić. Rozmnażania się w takich rodzinach również. Jedynym podejściem, które w tej sytuacji może wystąpić, to ułatwienie dostępu do antykoncepcji i nadzieja, że jeśli będzie się o tym trąbić, to do takich ludzi też to trafi. Chociaż wątpię, żeby odniosło to skutek, skoro z każdego kolejnego dziecka mają dodatkowe pieniądze na faje i chlanie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Lilith napisał:

Zapraszam w moje rejony.

Bo u Ciebie dużo cyganów jest dlatego. U mnie w okolicy dzieci za bardzo nie widać, może trochę na boiskach sportowych a tak to większość w domach albo na zajęciach dodatkowych. Na placach przed blokami w ogóle prawie ich nie widać, choć za mojej młodości wszędzie się szwendali. Byłem ze dwa razy na podgórskich rejonach dolnego Śląska  w latach 90-tych i już wtedy było widać tam dużo większa biedę, patologię  niż na wybrzeżu, Kaszubach   podejrzewam że nadal tak jest choć Kaszuby mają najwyższy współczynnik dzietności w Polsce i jakoś nie przeszkadza to w rozwoju tego rejonu.    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, carlosbueno napisał:

Bo u Ciebie dużo cyganów jest dlatego.

Zgadza się. Choć miejscowi nie są zbytnio "lepsi". Tutaj patologia rodzi patologię. Dzieci nie mają odpowiednich wzorców i powielają to, co robią rodzice i otoczenie. Nie spotkałam się tutaj niestety z wyjątkami. I uważam, że w takim wypadku, kiedy każdy jest świadomy tego, co się dzieje i doskonale wie na co idą pieniądze - powinien zakręcić kurek i zagonić do pracy. Inaczej to jest błędne koło. Takim osobnikom powinno się dawać środki antykoncepcyjne zamiast pieniędzy. Wiem, że to co mówię jest dość ostre, ale zbyt wiele tego oglądam na co dzień. Ludzie, którzy znają jedynie to wszystko z teorii i opisów myślą, że takim osobom można pomóc, wyciągnąć je z "bagna". Niestety, ale one tego nie chcą. Takie życie im odpowiada. A ja uważam, że skoro nie dostosowują się do przyjętych zasad i utrudniają życie innym, dewastują, okradają, napadają (kolega został napadnięty), to wypad z baru i nie ma zmiłuj. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×