Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Pomaganie obywatelom w antykoncepcji?

Rekomendowane odpowiedzi

Za moich czasów nie było takich luksusów jak prezerwatywy w toaletach, więc jestem na nie. Pozwólmy dzieciom być dziećmi. Po co dzieciom prezerwatywy? Dzieci mają się uczyć i być grzeczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.03.2019 o 09:41, Lilith napisał:

Jak się odnosicie do tego, żeby państwo pomagało obywatelom w antykoncepcji? Mam na myśli szeroki dostęp do bezpłatnej antykoncepcji oraz akcji informacyjnej powiedzmy zaczynającej się od szkół średnich. 

To jest rola rodziców.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, alone05 napisał:

Za moich czasów nie było takich luksusów jak prezerwatywy w toaletach, więc jestem na nie. Pozwólmy dzieciom być dziećmi. Po co dzieciom prezerwatywy? Dzieci mają się uczyć i być grzeczne.

Bo dziś dzieci są inne. Kiedyś nie było kalkulatorów więc czy też powinniśmy dziś z nich nie korzystać?

2 godziny temu, johnn napisał:

To jest rola rodziców.

a co w sytuacji gdy rodzić się nie podejmuję danej roli?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozdawanie obywatelom prezerwatyw może ma sens w małych miejscowościach, ale w największych miastach to raczej bez sensu, bo tu wszędzie można je zdobyć, a i majątku też raczej nie kosztują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.03.2019 o 08:51, Lilith napisał:

A ja uważam, że skoro nie dostosowują się do przyjętych zasad i utrudniają życie innym, dewastują, okradają, napadają (kolega został napadnięty), to wypad z baru i nie ma zmiłuj. 

@Lilith tylko jak wyobrażasz sobie w praktyce ten "wypad z baru"?

Do głowy przychodzą mi tylko egzekucja albo deportacja? A jeśli tak, to gdzie?

Cytat

Jedynym podejściem, które w tej sytuacji może wystąpić, to ułatwienie dostępu do antykoncepcji i nadzieja, że jeśli będzie się o tym trąbić, to do takich ludzi też to trafi.

Podejrzewam że nie trafi. Bo niby jaką drogą? Przecież takie rodzynki żyją według własnych zasad, to co z zewnątrz do takiej grupy dochodzi to najczęściej jest odrzucane jako wrogie, bo "tu się żyje tak".  

Jak jesteś takim Wiesiem żulikiem co wali w kanał dzień w dzień i  "zna twarde prawo ulicy" (wspominając z rozrzewnieniem jak to trząsł dzielnicą z braćmi za dzieciaka) to najczęściej ów Wiesio podobnie wychowa potomstwo, a ilość napłodzonych portków w rodzie w jego głowie to  zapewnienie jego dzieciom lepszego startu w tych warunkach. 

Fajnie by było jakby dało się to tak ukrócić. Ale to tak nie działa niestety. Na pewno nie przez takie źródła jak szkoła czy media. To tak na prawdę test robota na lata.

Cytat

 Ludzie, którzy znają jedynie to wszystko z teorii i opisów myślą, że takim osobom można pomóc, wyciągnąć je z "bagna". Niestety, ale one tego nie chcą. 

Tu bym widział jakąś alternatywę do 500+.

Przeznaczyć tą kasę na programy aktywizacyjne dla tych małych gamoni. Pokazać im, że można żyć inaczej i do czegoś dojść a na ich getcie świat się nie kończy. Krótko: zrobić tak, żeby tego chcieli.

Innej opcji nie widzę.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.03.2019 o 16:12, alone05 napisał:

Dzieci mają się uczyć i być grzeczne.

Czyli jak wytresować małpkę rozdzał I :mrgreen:

12 godzin temu, na_leśnik napisał:

@Lilith tylko jak wyobrażasz sobie w praktyce ten "wypad z baru"?

Do głowy przychodzą mi tylko egzekucja albo deportacja? A jeśli tak, to gdzie?

Załóżmy taką sytuację. Żyjesz sobie spokojnie w danym kraju, w danej miejscowości. Przyjmujesz do społeczeństwa ludzi z innego kraju, ponieważ chcesz im pomóc. Zapewniasz warunki, proponujesz pracę, zapewniasz wsparcie. I co się dzieje. Część osób się asymiluje - przyjmuje zasady, które panują w danym kraju. Część jednak nie chce tego zrobić. Utrudniają życie mieszkańcom, wprowadzają coś w rodzaju terroru w zamieszkanych okolicach, dewastują to, co znajduje się dookoła, niszczą własność innych mieszkańców, nie pracują, żyją na garnuszku państwa, a Ty boisz się wrócić do własnego domu lub z niego wyjść. Tacy ludzie dostali szansę. A nawet kilkadziesiąt szans. Nie skorzystali z nich, więc tak - uważam, że nakaz opuszczenia kraju jest rozsądną opcją. Co innego osoby, które faktycznie chcą spokojnie żyć, pracować, funkcjonować w granicach przyjętych norm społecznych i zasad panujących w danym kraju. Wówczas jestem jak najbardziej za. 

13 godzin temu, na_leśnik napisał:

Jak jesteś takim Wiesiem żulikiem co wali w kanał dzień w dzień i  "zna twarde prawo ulicy" (wspominając z rozrzewnieniem jak to trząsł dzielnicą z braćmi za dzieciaka) to najczęściej ów Wiesio podobnie wychowa potomstwo, a ilość napłodzonych portków w rodzie w jego głowie to  zapewnienie jego dzieciom lepszego startu w tych warunkach. 

Fajnie by było jakby dało się to tak ukrócić. Ale to tak nie działa niestety. Na pewno nie przez takie źródła jak szkoła czy media. To tak na prawdę test robota na lata.

Zmiany nie są proste. I żeby odniosły skutek, to trzeba by wstrząsnąć fundamentami. Masz rację, że sama informacja o antykoncepcji niewiele by dała. Zmiany musiałyby być wielowymiarowe. I zgadzam się tutaj, że 

13 godzin temu, na_leśnik napisał:

Tu bym widział jakąś alternatywę do 500+.

Przeznaczyć tą kasę na programy aktywizacyjne dla tych małych gamoni. Pokazać im, że można żyć inaczej i do czegoś dojść a na ich getcie świat się nie kończy. Krótko: zrobić tak, żeby tego chcieli.

Praca tak naprawdę zaczyna się od tego miejsca. Wiesiowi zakręcić kurek, a Młodym pokazać, że jeśli chcą żyć inaczej, to nie tędy droga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Załóżmy taką sytuację. Żyjesz sobie spokojnie w danym kraju, w danej miejscowości. Przyjmujesz do społeczeństwa ludzi z innego kraju, ponieważ chcesz im pomóc. Zapewniasz warunki, proponujesz pracę, zapewniasz wsparcie. I co się dzieje. Część osób się asymiluje - przyjmuje zasady, które panują w danym kraju. Część jednak nie chce tego zrobić. Utrudniają życie mieszkańcom, wprowadzają coś w rodzaju terroru w zamieszkanych okolicach, dewastują to, co znajduje się dookoła, niszczą własność innych mieszkańców, nie pracują, żyją na garnuszku państwa, a Ty boisz się wrócić do własnego domu lub z niego wyjść. Tacy ludzie dostali szansę. A nawet kilkadziesiąt szans. Nie skorzystali z nich, więc tak - uważam, że nakaz opuszczenia kraju jest rozsądną opcją. 

@Lilith spoko. Tylko to dalej nie rozwiązuje problemu praktycznego: jak to egzekwować. Dostaje taki mysiu-pysiu nakaz opuszczenia kraju, śmieje się i odpala od niego fajkę. I co z tym fantem zrobić? Do "suki" i wywieźć do najbliższego przejścia granicznego? Nie wiem czy sąsiedzi od dziwnych słówek by ich ot tak przyjęli ;) .

No i jeszcze pozostaje problem naszej rodzimej patoli, nie napływowej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, na_leśnik napisał:

@Lilith spoko. Tylko to dalej nie rozwiązuje problemu praktycznego: jak to egzekwować. Dostaje taki mysiu-pysiu nakaz opuszczenia kraju, śmieje się i odpala od niego fajkę. I co z tym fantem zrobić? Do "suki" i wywieźć do najbliższego przejścia granicznego? Nie wiem czy sąsiedzi od dziwnych słówek by ich ot tak przyjęli ;) .

I to jest coś, nad czym należałoby podumać. Co tak naprawdę z takim delikwentem zrobić od strony praktycznej.

6 minut temu, na_leśnik napisał:

No i jeszcze pozostaje problem naszej rodzimej patoli, nie napływowej. 

To już zupełnie inna para kaloszy. I również trudny temat do rozgryzienia. Myślę jednak, że ważne jest to, co napisałeś wcześniej - zacząć od młodych. Czy ze starymi coś się da zrobić? Wątpię. Ale z młodymi jak najbardziej - nie są jeszcze mimo wszystko do końca ukształtowani i tu jest szansa na zmianę wzorca, by przerwać błędne koło. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem to marnowanie pieniędzy, bo dostęp do wiedzy o antykoncepcji jest powszechny, dostęp do taniej antykoncepcji tak samo. Ale niektórzy ludzie po prostu byli, są i będą durni i nie będą potrafili opanować popędów, albo upiją się albo zapomną, albo uznają, że wolą bez. Niektórzy są niereformowalni nawet, gdy dostaną takie środki pod nos.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.03.2019 o 23:43, el33 napisał:

a co w sytuacji gdy rodzić się nie podejmuję danej roli?

Tego zadania może podjąć się najbliższa rodzina w tym dziadkowie, wujostwo lub rodzeństwo.

Proponuje zamiast edukować dzieci pouczyć rodziców jak i kiedy mają rozmawiać ze swoimi dziećmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, johnn napisał:

Tego zadania może podjąć się najbliższa rodzina w tym dziadkowie, wujostwo lub rodzeństwo.

Proponuje zamiast edukować dzieci pouczyć rodziców jak i kiedy mają rozmawiać ze swoimi dziećmi.

Patrząc po tym, że większość rodziców, nie mówiąc już o dziadkach ma problem z prawidłowym nazywaniem części ciała to nie wiem czy to taki dobry pomysł zostawić to wszystko w rękach rodziców (tak jak jest to obecnie). W społeczeństwie krąży wiele mitów w które wierzą też starsi.

19 minut temu, wTymTygodniu napisał:

Moim zdaniem to marnowanie pieniędzy, bo dostęp do wiedzy o antykoncepcji jest powszechny, dostęp do taniej antykoncepcji tak samo. Ale niektórzy ludzie po prostu byli, są i będą durni i nie będą potrafili opanować popędów, albo upiją się albo zapomną, albo uznają, że wolą bez. Niektórzy są niereformowalni nawet, gdy dostaną takie środki pod nos.

Nie ma czegoś takiego jak powszechny dostęp. Znam miejscowości gdzie prezerwatywy można kupić tylko na stacji benzynowej (płacąc dwa razy tyle), a w aptece nigdy nie ma tabletek anty "bo właśnie się skończyły i czekamy na dostawę". Dostępność środków w mniejszych miastach zależy od mentalności społecznej. Koszt paczki prezerwatyw (5zł) dla kogoś, kto zarabia 2,5 tys to nie dużo. Inaczej wygląda to 5 złotych jak trzeba przeżyć z rodziną za 10-15zł dziennie.

Zgadzam się, że są ludzie, których się nie zmieni za nic. Bardziej myślę tutaj o młodszych i zwykłych dzieciakach, które wstydzą się kupić w kiosku czy markecie gumki, bo wielu sprzedawców ubzdurało sobie, że są od 18 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, el33 napisał:

Nie ma czegoś takiego jak powszechny dostęp. Znam miejscowości gdzie prezerwatywy można kupić tylko na stacji benzynowej (płacąc dwa razy tyle), a w aptece nigdy nie ma tabletek anty "bo właśnie się skończyły i czekamy na dostawę". Dostępność środków w mniejszych miastach zależy od mentalności społecznej. Koszt paczki prezerwatyw (5zł) dla kogoś, kto zarabia 2,5 tys to nie dużo. Inaczej wygląda to 5 złotych jak trzeba przeżyć z rodziną za 10-15zł dziennie.

A dlaczego państwo ma niby dopłacać do  czyjejś przyjemności. Co prawda dopłaca do wielu innych bzdur ale nie twórzmy kolejnej. Jak kogoś nie stać na gumki to niech nie rucha, mi też nikt nie sponsoruje panienek bo nie mam z kim seksu uprawiać.😊  To takie błędne lewackie myślenie. Gdyby nie niechciane ciąże to  polska demografia wyglądała by jeszcze gorzej więc nie ma co jeszcze przy tym majstrować.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawica to tylko rucha dla prokreacji.Nie można mieć dobrego sexu.Będąc prawicowcem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, wiejskifilozof napisał:

Prawica to tylko rucha dla prokreacji.Nie można mieć dobrego sexu.Będąc prawicowcem.

A Ty jesteś lewicowcem czy  liberałem a seksu nie uprawiasz. Kalasz swoje gniazdo, powinieneś na parady równości chodzić albo dołączyć do swingersów.   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, wiejskifilozof napisał:

Prawica to tylko rucha dla prokreacji.

A skąd to wiesz? Tacy ludzie niby to najbardziej bogobojni lubią sex.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, carlosbueno napisał:

A dlaczego państwo ma niby dopłacać do  czyjejś przyjemności. Co prawda dopłaca do wielu innych bzdur ale nie twórzmy kolejnej. Jak kogoś nie stać na gumki to niech nie rucha, mi też nikt nie sponsoruje panienek bo nie mam z kim seksu uprawiać.

To w takim razie ów bzdury należy zlikwidować. Skoro do jednych bzdur się nie dopłaca, to do innych też nie powinno. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Lilith napisał:

To w takim razie ów bzdury należy zlikwidować. Skoro do jednych bzdur się nie dopłaca, to do innych też nie powinno. 

Największą bzdurą jest państwowe szkolnictwo, zwłaszcza ponadpodstawowe.  Szkoła w obecnej formie to przeżytek do likwidacji, a nauczycieli mamy stanowczo za dużo.  Do roboty z nimi a nie strajkować, no ale nie chcę tu więcej zaśmiecać wątku. 

A wracając do tematu to państwo powinno pomagać w rozrodczości a nie antykoncepcji i lepiej te pieniądze przeznaczyć na in vitro jak na antykoncepcje, ale  katopis jest przeciwny in vitro i nic z tego nie będzie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, JERZY62 napisał:

A skąd to wiesz? Tacy ludzie niby to najbardziej bogobojni lubią sex.

Mój kolega lat 51,gada że.Porno to jego filmy ulubione 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie popieram pomaganiu państwa w antykoncepcji, mam na myśli finansowanie antykoncepcji. Jak ludzie chcą się p.i.e.p.s.z.y.ć to już na własny rachunek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Co do wplywania na spoleczenstwo, mlodych czy starych powinnismy pouczac co maja robic lepiej? Kazdy przypadek, ma swoja historie i uwazam, ze powinnismy dzialac na wielu plaszczyznach. Tych rodzicow, ktorzy sa chetni lub jeszcze na tyle kumaja, zeby uczyli swoje dzieci. Dzieci, ktore kumaja tez, mamy pewnosc, ze doszlo, nie zawsze da sie sprawdzic jak jest w domu, a ci lepsi rodzice dopilnuja, zeby tak bylo. Rodzice z ktorymi nie da sie pracowac? Nie da sie pracowac. Odciac ich od autorytetu/ograniczyc jak najbardziej, ograniczyc wplyw na dziecko i starac sie pracowac nad dzieckiem. Zdarzaja sie przypadki dzieci, ktore maja mocno zakorzeniona "mentalnosc" ktora wlasnie uznajemy za taka meczaca. Z tym trudno pracowac. To troche jakby sie probowalo wbic sredniowiecznym ludziom do glowy, ze ziemia jest okragla, lub cokolwiek co w tamtych czasach jestjest uznawane za niemozliwe. Tutaj to mysle, ze mozna by bylo ograniczyc ichh szkodliwosc najbardziej jak sie da i brac sie za nastepne pokolenia ktore stworza. 

Mniej wiecej tak to widze, przykladow i plaszczyzn mozna podac wiele.

Edytowane przez Anomka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele watkow jeszcze sie tu pojawialo. 

Panstwo zle dysponuje pieniedzmi i to wiadomo. Z edukacja tez nie jest w porzadku. Ale nie linczowalabym nauczycieli, chociaz niektorzy zasluguja. Rzad nie potrafi zapewnic warunkow do stawianych norm i zalozen, nie mowiac juz, ze normy tez sa do zmiany. A nauczyciele, dzieci i rodzice ciagle tylko chaos i chaos, nikomu to nie sluzy a wymagania coraz to kolejne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×