Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

23 godziny temu, Carica Milica napisał:

Stresują się zbliżającym się dniem rozpoczęcia pracy. Zależy mi, aby dobrze wypaść, pokazać się z najlepszej strony. 

Będzie dobrze. Wierzę, że sobie poradzisz ;) Daj znać jak tam pierwszy dzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej Carica Milica .....przeczytałem Twój post............  ,, gaśnie ostatnie światło " brzmi bardzo dramatycznie..... ale też jakoś tak.....poetycko.... .... odczuwam w tym zdaniu mimo wszystko wielką  chęć życia i......nadzieję .....że jednak nie zgaśnie.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tam Carica Milica? Jak w pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Marek., cały czas jestem na granicy zgaśnie/dalej będzie się palić. Jestem mimo wszystko rozbita, chociaż zaczęło się układać. Tylko ode mnie zależy, czy przetrwam.

@shira123, byłam dopiero jeden dzień. Jutro drugi, mam na drugą zmianę. Dziś do mnie dotarło jak bardzo się stresuję i nie wiem, czy nadaję się do pracy z ludźmi. Lęki i stres mnie wykonczą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Carica Milica napisał:

@Marek., cały czas jestem na granicy zgaśnie/dalej będzie się palić. Jestem mimo wszystko rozbita, chociaż zaczęło się układać. Tylko ode mnie zależy, czy przetrwam.

@shira123, byłam dopiero jeden dzień. Jutro drugi, mam na drugą zmianę. Dziś do mnie dotarło jak bardzo się stresuję i nie wiem, czy nadaję się do pracy z ludźmi. Lęki i stres mnie wykonczą. 

Mam tak podobnie do Ciebie. Nie jesteś sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem już tyle prac w życiu i tyle pomysłów na siebie, że obdarowałbym tym kilka normalnych osób. Niestety wszystko zawsze kończy się tak samo.Moim odejściem, wyjechaniem, porzuceniem. Doskonale Cię rozumiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, arek1982 napisał:

Miałem już tyle prac w życiu i tyle pomysłów na siebie, że obdarowałbym tym kilka normalnych osób

no a co jest teraz, jakie masz teraz pomysły na siebie? Pracujesz/uczysz się gdzieś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, exodus! napisał:

no a co jest teraz, jakie masz teraz pomysły na siebie? Pracujesz/uczysz się gdzieś?

Idę do pracy za tydzień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, arek1982 napisał:

Idę do pracy za tydzień.

okay, a coś więcej, jak sobie radzisz z własnymi problemami, rozumiem, że to praca z minimalną ilością ludzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, exodus! napisał:

okay, a coś więcej, jak sobie radzisz z własnymi problemami, rozumiem, że to praca z minimalną ilością ludzi?

Dokładnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale jak radzisz sobie na co dzień, jak radzisz sobie z problemami? 15 lat to sporo już wiesz na ten temat!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Exodus! na co dzień pomaga Internet,muzyka,film itp. Na weekendy jeżdżę do rodziców, to też zawsze jakoś można się oderwać.Ogólnie nie mam jakiegoś stałego hobby i to mnie wkurza. Chciałbym tak jak niektórzy znaleźć coś dla siebie i pozostać w tym do końca życia. Niektórzy łowią ryby, inni jeżdżą na rowerze, jeszcze inni grają przez Internet albo zbierają znaczki. Ogólnie wydaje mi się, że jestem jakiś wybrakowany. Przeżycia też zrobiły swoje. 15 lat..to dużo czasu. U mnie to tak wygląda,że jestem na krawędzi. Potrafię funkcjonować w miarę normalnie. Gorzej, jeśli przychodzi do bliższego poznania lub dłuższego przebywania z kimś np. w pracy. Szybko tonę, bo nie posiadam tego "pancerza" ochronnego. Jestem jak duże dziecko wystawione na ciosy. Dlatego napisałem o sobie DDA, bo tak się czuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CaricaMilica

I inni

Swietnie was rozumiem.mnie tez stres wykancza.praca egzaminy pieniadze ciagle stres...przez to ciagle mysle o smierci.jako o wybawieniu.to niebezpieczne.nie mam ucieczki w postaci alkoholu tabletek.obiecalam sobie ze nie.ale nie chce tak zyc,jestem wycienczona.potrzebuje wypoczynku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, shira123 napisał:

CaricaMilica

I inni

Swietnie was rozumiem.mnie tez stres wykancza.praca egzaminy pieniadze ciagle stres...przez to ciagle mysle o smierci.jako o wybawieniu.to niebezpieczne.nie mam ucieczki w postaci alkoholu tabletek.obiecalam sobie ze nie.ale nie chce tak zyc,jestem wycienczona.potrzebuje wypoczynku

Witaj w klubie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, arek1982 napisał:

Dlatego napisałem o sobie DDA, bo tak się czuję. 

a potem

4 godziny temu, arek1982 napisał:

Na weekendy jeżdżę do rodziców, to też zawsze jakoś można się oderwać

ty wiesz co to znaczy DDA? rozumiem, że jesteś rocznik 82, czyli masz 37 lat, rozumiem, że mieszkasz sam i jakoś dajesz sobie radę w życiu, największym problemem dla ciebie jest kontakt międzyludzki i relacje między nimi, jeśli chodzi o sprawy alkoholu i następstw, mam mnóstwo swoich doświadczeń...! Ale nie pracujesz, więc za co się utrzymujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, exodus! napisał:

a potem

ty wiesz co to znaczy DDA? rozumiem, że jesteś rocznik 82, czyli masz 37 lat, rozumiem, że mieszkasz sam i jakoś dajesz sobie radę w życiu, największym problemem dla ciebie jest kontakt międzyludzki i relacje między nimi, jeśli chodzi o sprawy alkoholu i następstw, mam mnóstwo swoich doświadczeń...! Ale nie pracujesz, więc za co się utrzymujesz?

Wiem co to DDA. Pomoc rodziców jest źródłem utrzymania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Walczę i końca nie widać. Tydzień temu miałam duży kryzys związany z chorobą, pracą i związkiem. Chciałam rzucić wszystko w cholerę i zacząć życie od nowa- skończyć obecny związek i zacząć wszystko od zera w innym mieście. Byłam bliska zrealizowania mojego planu. Jednak zrezygnowałam, z partnerem chcemy ratować nasz związek. Ale dwa dni później przyszło totalne załamanie- bardzo silne myśli samobójcze i zachowania autodestrukcyjne. Niedziela tydzień temu była jednym z gorszych dni od przeszło kilku miesięcy. Tak bardzo chciałam się zabić. Tak bardzo miałam dosyć wszystkiego. Żyję jedynie dlatego, że jestem tchórzem, obawiającym się zrobienia kroku naprzód, czyli wymieszania całej apteki którą mam lub znalezienia odpowiedniej gałęzi. No i boję się, że zostanę odratowana. A wstyd przeżycia, to najmniejszy problem, który by mnie spotkał. A więc żyję nadal. Chodzę codziennie do pracy, która niby mi się podoba, ale żeby w niej przetrwać i komuś nie przypierdolić, łykam codziennie alprazolam. Chyba jestem już uzależniona od benzo. W piątek idę do psychiatry, nie byłam u niego od grudnia. W maju zaczynam terapię. Chciałabym poskładać swoje życie, aby układało się w nim, jak parę lat temu, kiedy wszystko mi przychodziło bez większych problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×