Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
johnn

Dyskusja ze specjalistami

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Czy psycholog lub psychiatra mogą odmówić dyskusji w ogóle? 

Miłego dnia:)

Pozdrawiam

johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Lilith napisał:

@johnndyskusji na temat czego? 

Proponowałem różne tematy w tym dotyczące

  • Przeszłości  w szczególności oceny zachowania ojca, matki i najbliższej rodziny,
  • Proponowanych rozwiązań moich problemów,
  • Ustalenie istotnych faktów

Zwykle spotykam się z odmową wyrażoną nie wprost. 

Dużo analizuje z powodu niepewności w podejmowaniu decyzji lub dokonywaniu ocen. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, johnn napisał:
  • Przeszłości  w szczególności oceny zachowania ojca, matki i najbliższej rodziny,
  • Proponowanych rozwiązań moich problemów,

Psychoterapeuta/psycholog/psychiatra nie mają prawa oceniać czy to Ciebie czy kogokolwiek innego. Mogą jedynie Cię wysłuchać i Twoich wniosków, do jakich doszedłeś. Nie udzielają również rad a już na pewno nie podsuwają gotowych rozwiązań. Jak miałbyś się dzięki temu nauczyć samodzielnie rozwiązywać problemy? Uzależniłbyś się jedynie od specjalisty. Jeśli kiedykolwiek spotkasz się z oceną bądź z dawaniem gotowych rad, to zrezygnuj - to zwyczajni partacze. Co do ustalenia istotnych faktów się nie odniosę, ponieważ nie wiem, o ustalenie jakich faktów chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Lilith napisał:

Psychoterapeuta/psycholog/psychiatra nie mają prawa oceniać czy to Ciebie czy kogokolwiek innego. Mogą jedynie Cię wysłuchać i Twoich wniosków, do jakich doszedłeś. Nie udzielają również rad a już na pewno nie podsuwają gotowych rozwiązań. Jak miałbyś się dzięki temu nauczyć samodzielnie rozwiązywać problemy. Uzależniłbyś się jedynie od specjalisty. 

Nie oczekuję rad ani rozwiązania moich problemów za mnie.

Bardzo często spotykam się z propozycją podjęcia pracy. Odmawiam z powodu wcześniejszych niepowodzeń oraz braku pewności siebie i niskiej samooceny.  Zwykle proponuje pracę nad poprawą tych elementów. NIKT się nie zgodził. Przedostatni  psycholog z innego miasta zamiast poprawy pewności siebie i niskiej samooceny zaproponował rozmowę o uczuciach. Obecnie korzystam z pomocy MOPS, drewno znoszę z lasu, mieszkam bardzo skromnie a brat ma zaburzenia depresyjne. Mimo to nikt nie podziela mojego zdania co do konieczności pracy nad tymi elementami. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnna to jest akurat dziwne, ponieważ jeśli jasno określasz, że masz problem z samooceną i poczuciem własnej wartości, to powinno to być priorytetem w terapii. A pamiętasz może jak dokładnie sformułował psycholog pytanie o uczucia? Może chciał "złapać" punkt zaczepienia do dalszej pracy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Lilith napisał:

@johnna to jest akurat dziwne, ponieważ jeśli jasno określasz, że masz problem z samooceną i poczuciem własnej wartości, to powinno to być priorytetem w terapii. A pamiętasz może jak dokładnie sformułował psycholog pytanie o uczucia? Może chciał "złapać" punkt zaczepienia do dalszej pracy?

Psycholog zaproponowała rozmowę o uczuciach. Po tych słowach poprosiłem o doprecyzowanie. Psycholog wyjaśnił, że będziemy omawiać różne sytuacje z mojego życia a następnie będzie wyjaśniała/opisywała moje uczucia. Mogę być nieprecyzyjny. 

Pani psycholog nie powiedziała nic co mogłoby sugerować, że rozmowa o uczuciach jest jedynie wprowadzeniem lub stanowi początek  innych działań w czasie spotkań.  Rozmowa o uczuciach to był wspólny cel terapii. Moje cele (poprawę kontaktów z ludźmi, pewności siebie i niską samoocenę) odrzuciła a ja  przystałem na jej cel.  

Na pierwszych spotkaniach z nią powiedziałem wprost że oczekuje przygotowania do podjęcia pracy bo czuje się za słaby i niepewny. Moja propozycję nazwała moim pomysłem na terapię. Przyjęła ją z dystansem mimo to poczułem się odrzucony i niepewny. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnnPo tym, co opisałeś nie rozumiem zachowania tych psychoterapeutów. Pacjent często przychodzi i nie ma określonego celu terapii, bo tak naprawdę sam nie wie, czego chce i oczekuje. Tutaj podałeś jasno i wyraźnie, co chcesz osiągnąć i w czym terapia ma Ci pomóc, więc odwaliłeś tak naprawdę kawał dobrej roboty. Terapeuci natomiast próbowali Cię wcisnąć w ramy tego jak Oni pracują, a nie Ci pomóc. Przynajmniej ja tak to widzę. O ile w pierwszych punktach, o których napisałeś jest jak najbardziej zrozumiała odmowa, o tyle podejścia do trzeciego nie jestem w stanie zrozumieć. Może nie mieli wystarczających kompetencji, żeby Cię prowadzić? A może zaskoczyłeś ich konkretnością? Ciężko powiedzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Lilith napisał:

@johnnPo tym, co opisałeś nie rozumiem zachowania tych psychoterapeutów. Pacjent często przychodzi i nie ma określonego celu terapii, bo tak naprawdę sam nie wie, czego chce i oczekuje. Tutaj podałeś jasno i wyraźnie, co chcesz osiągnąć i w czym terapia ma Ci pomóc, więc odwaliłeś tak naprawdę kawał dobrej roboty. 

Ostatnia pani psycholog była zaskoczona że umiem dobrze definiować moje problemy oraz określić moje cele. Według niej to połowa sukcesu:)

20 godzin temu, Lilith napisał:

Terapeuci natomiast próbowali Cię wcisnąć w ramy tego jak Oni pracują, a nie Ci pomóc. 

Takie samo mam wrażenie.  To jest jednym z powodów propozycji  przedyskutowania ich metod rozwiązania moich problemów. Ale dyskusja nie jest mile widziana. Nie wiem co mam zrobić. Zmiana specjalistów nie pomaga. Kolejni specjaliści pracują podobnie. Jestem osamotniony w moich próbach podjęcia walki z moimi trudnościami. 

Na ostatnim spotkaniu z psychologiem wysunąłem zarzut nierzetelności wobec opinii sporządzonej przez byłą terapeutkę po zakończeniu terapii (więcej informacji we wpisie Zastanawiająca opinia terapeuty). Pani psycholog zapoznała się się dokumentem i zapytała mnie czy umawiałem się z była terapeutką na rzetelność. Byłem zmieszany. Ty też musisz wprost umawiać się na rzetelność i uczciwość ze specjalistą?  

20 godzin temu, Lilith napisał:

Może nie mieli wystarczających kompetencji, żeby Cię prowadzić? A może zaskoczyłeś ich konkretnością? Ciężko powiedzieć.

Nie widziałem zaskoczenia w oczach specjalistów klarownością i jasnością określonych przeze mnie trudności i celów.  Nie wiem czy nie mieli kompetencji. Tylko jeden psycholog odmówił mi współpracy z powodu braku kompetencji. Nie umiała określić jakich stąd wnoszę że był to jedynie pretekst do zakończenia współpracy.

Czuję się postawiony pod ścianą. Albo podążę wyznaczonym przez nich drogą lub zostanę pozostawiony sam sobie. To trwa latami:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, johnn napisał:

Ostatnia pani psycholog była zaskoczona że umiem dobrze definiować moje problemy oraz określić moje cele. Według niej to połowa sukcesu:)

Bo to jest naprawdę dużo. Tylko problem jest taki, że to dużo przeraża specjalistów, ponieważ są przygotowani na pracę od zera z pacjentem. Ja też kilka razy odniosłam wrażenie, że specjaliści boją się takich pacjentów, ponieważ w przebiegu terapii, spotkań, brakuje im czasu, żeby poznać pacjenta, przemyśleć proces terapii - można to przyrównać do wejścia do gabinetu pukając i niepewnie zaglądając i otwarcia drzwi kopniakiem. 

 

5 minut temu, johnn napisał:

Takie samo mam wrażenie.  To jest jednym z powodów propozycji  przedyskutowania ich metod rozwiązania moich problemów. Ale dyskusja nie jest mile widziana. Nie wiem co mam zrobić. Zmiana specjalistów nie pomaga. Kolejni specjaliści pracują podobnie. Jestem osamotniony w moich próbach podjęcia walki z moimi trudnościami. 

Żaden terapeuta nie będzie dyskutował na temat swoich metod pracy. Myślę, że czują się wtedy zagrożeni, atakowani przez pacjenta. Bardzo mało jest osób, które podejmą temat. Mam wrażenie, że spore grono terapeutów naprawdę ma z tym problem. A powiedz mi czy Ci wszyscy specjaliści pracowali pod superwizją?

7 minut temu, johnn napisał:

Ty też musisz wprost umawiać się na rzetelność i uczciwość ze specjalistą?  

Nie, ponieważ dla mnie to oczywiste. Przychodzi się do terapeuty, tworzy relację, która jest między innymi oparta na zaufaniu, szczerości, uczciwości i rzetelności. Nawet by mi przez myśl nie przeszło, żeby umawiać się z terapeutami czy psychiatrą w tej kwestii. Chodziłam przez prawie trzy lata na terapię i terapeutka na pierwszej sesji dała mi kontrakt do zapoznania się, podpisałam, ale to była tylko formalność określająca zasady, których trzeba przestrzegać akurat u Niej. Nie było tam mowy o rzetelności, uczciwości. W ogóle mam wrażenie, że terapeuci, z którymi miałeś kontakt powinni przejść jeszcze raz terapię własną, bo chyba coś nie wyszło.

 

12 minut temu, johnn napisał:

Czuję się postawiony pod ścianą. Albo podążę wyznaczonym przez nich drogą lub zostanę pozostawiony sam sobie. To trwa latami:(

Jak szukasz tych specjalistów? Na podstawie czego ich wybierasz? Czy w ogóle nie masz wyboru i to loteria z NFZ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Lilith napisał:

A powiedz mi czy Ci wszyscy specjaliści pracowali pod superwizją?

Nie wiem. Nie byłem o tym informowany.

Unikałem pytań dotyczących kompetencji gdyż mogłoby to zostać uznane za ich podważanie. A bałem się odmowy współpracy. Trzy razy mi odmówiono pomocy na pierwszym, drugim oraz piątym spotkaniu.

22 minuty temu, Lilith napisał:

Nie, ponieważ dla mnie to oczywiste. Przychodzi się do terapeuty, tworzy relację, która jest między innymi oparta na zaufaniu, szczerości, uczciwości i rzetelności. Nawet by mi przez myśl nie przeszło, żeby umawiać się z terapeutami czy psychiatrą w tej kwestii. Chodziłam przez prawie trzy lata na terapię i terapeutka na pierwszej sesji dała mi kontrakt do zapoznania się, podpisałam, ale to była tylko formalność określająca zasady, których trzeba przestrzegać akurat u Niej. Nie było tam mowy o rzetelności, uczciwości. W ogóle mam wrażenie, że terapeuci, z którymi miałeś kontakt powinni przejść jeszcze raz terapię własną, bo chyba coś nie wyszło.

 Ja również uważam podobnie. Dotyka mnie że muszę zabiegać o przestrzeganie podstawowych zasad. 

22 minuty temu, Lilith napisał:

Jak szukasz tych specjalistów? Na podstawie czego ich wybierasz? Czy w ogóle nie masz wyboru i to loteria z NFZ?

Mieszkam w ok 120 tys. mieście. Wyboru specjalistów dokonuje na podstawie czasu oczekiwania na pierwszą wizytę. Specjalistów wyszukuje w internecie. Potem umawiam się telefonicznie na wizytę.

Dysponuje skromnymi środkami. Korzystam z bezpłatnej służby zdrowia tj. na NFZ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, johnn napisał:

Nie wiem. Nie byłem o tym informowany.

Unikałem pytań dotyczących kompetencji gdyż mogłoby to zostać uznane za ich podważanie. A bałem się odmowy współpracy. Trzy razy mi odmówiono pomocy na pierwszym, drugim oraz piątym spotkaniu.

Nie musiałeś być informowany - można to sprawdzić samemu. Google Ci wiele powie, poza tym - w rejestracji dziewczyny by wiedziały. Wierzę, że teraz się boisz i został Ci uraz, ale jeśli się zdecydujesz na kolejne podejście, to zanim zaczniesz spotkania sprawdź, z kim masz do czynienia. 

24 minuty temu, johnn napisał:

Ja również uważam podobnie. Dotyka mnie że muszę zabiegać o przestrzeganie podstawowych zasad. 

Bo to jest nie do przyjęcia. 

25 minut temu, johnn napisał:

Mieszkam w ok 120 tys. mieście. Wyboru specjalistów dokonuje na podstawie czasu oczekiwania na pierwszą wizytę. Specjalistów wyszukuje w internecie. Potem umawiam się telefonicznie na wizytę.

Dysponuje skromnymi środkami. Korzystam z bezpłatnej służby zdrowia tj. na NFZ.

A może warto wyszukać kogoś nie na podstawie czasu oczekiwania, a na podstawie kompetencji i poczekać dłużej? Wiem, że terminy z NFZ są długie, ale zobacz, co się dzieje, kiedy wybór pada tak naprawdę na pierwszego lepszego, który Cię najwcześniej przyjmie. Patrząc przez pryzmat Twoich doświadczeń, to zwyczajnie straciłeś czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Lilith napisał:

Nie musiałeś być informowany - można to sprawdzić samemu. Google Ci wiele powie, poza tym - w rejestracji dziewczyny by wiedziały. Wierzę, że teraz się boisz i został Ci uraz, ale jeśli się zdecydujesz na kolejne podejście, to zanim zaczniesz spotkania sprawdź, z kim masz do czynienia. 

Staram się to robić. Ale nie zawsze opinie o specjaliście są dostępne w internecie. 

Godzinę temu, Lilith napisał:

Bo to jest nie do przyjęcia. 

Niestety takie zachowanie specjalistów ma swoje konsekwencje. Dziewczyna powiedziała mi że jej rodzina ma mnie za nieroba i lenia. Inni zapewne mają podobne oceny. Przy kolejnej  wizycie z powodu niepowodzeń we współpracy ze specjalistami będę miał ograniczone zaufanie do nich. A bez obopólnego zaufania leczenie będzie utrudnione. Znów moja wina.  

Obwiniam się za brak efektów terapii/konsultacji psychologicznych. Pracownik socjalny, który miał obowiązek współpracować z pierwszym terapeutką sugerował złożenie skargi słysząc moje uwagi. Nie wiem o żadnej jej interwencji ani rozmowie. Wszystko moja wina:(

Godzinę temu, Lilith napisał:

A może warto wyszukać kogoś nie na podstawie czasu oczekiwania, a na podstawie kompetencji i poczekać dłużej? Wiem, że terminy z NFZ są długie, ale zobacz, co się dzieje, kiedy wybór pada tak naprawdę na pierwszego lepszego, który Cię najwcześniej przyjmie. Patrząc przez pryzmat Twoich doświadczeń, to zwyczajnie straciłeś czas.

Straciłem czas:( To nie podnosi mojej pewności siebie ani niskiej samooceny. Obawiam się że ją obniża.

@Lilith dziękuje Ci za udział w dyskusji i poświęcony mi czas.

johnn 

Edytowane przez johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, johnn napisał:

Staram się to robić. Ale nie zawsze opinie o specjaliście są dostępne w internecie. 

Chodzi mi o coś takiego: http://zip.org.pl/team/mgr-urszula-kusmierz/

To jest przykład szczecińskiej placówki, która współpracuje z NFZ. Na swojej stronie mają wyszczególnione kompetencje każdego ze specjalistów. Włącznie z tym czy pracuje pod superwizją.

3 godziny temu, johnn napisał:

Przy kolejnej  wizycie z powodu niepowodzeń we współpracy ze specjalistami będę miał ograniczone zaufanie do nich. A bez obopólnego zaufania leczenie będzie utrudnione. Znów moja wina.  

Nie przypisuj sobie win za całe zło tego świata. Zamiast się obwiniać spróbuj jeszcze raz. Wiadomo, że zaufanie rzecz krucha, ale z drugiej strony warto też mieć przynajmniej na początku ograniczone zaufanie, żeby sprawdzić, z kim ma się do czynienia. 

3 godziny temu, johnn napisał:

Straciłem czas:( To nie podnosi mojej pewności siebie ani niskiej samooceny. Obawiam się że ją obniża.

Nie o Twoją samoocenę tutaj chodzi, ale o kompetencje wybranych przez Ciebie ludzi. Próbowałeś, byłeś, nie udało się, więc trudno - idziesz dalej, ale się nie załamujesz i nie poddajesz. Moim zdaniem to świadczy o tym, że jest w Tobie upór i chcesz, żeby ktoś Ci pomógł. Trafiasz po prostu nie na tych, co trzeba. Miałam podobnie. Szukanie do skutku - to jedyne wyjście, jeśli nie chcesz zwarzywnieć, a widać, że nie chcesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.03.2019 o 16:56, Lilith napisał:

Nie przypisuj sobie win za całe zło tego świata. Zamiast się obwiniać spróbuj jeszcze raz. Wiadomo, że zaufanie rzecz krucha, ale z drugiej strony warto też mieć przynajmniej na początku ograniczone zaufanie, żeby sprawdzić, z kim ma się do czynienia. 

Wina za niepowodzenia w terapii/leczenie  jest przypisywana mnie przez  najbliższych i osoby trzecie. Z drugiej strony słyszę głosy potwierdzające moje  krytyczne uwagi wobec specjalistów. Pojawia  się dychotomia, która podsyca moją niepewność. 

Mam problemy z kontaktami z ludźmi. Trudność sprawia mi określenie jak dużo i co powiedzieć. To jeden z powodów dlaczego tak chętnie dziele się informacjami.  Ponadto lubię zasady/regulaminy stąd moje umiłowanie do ich pilnowania i przestrzegania. Zapewniają mi "bezpieczeństwo". 

W dniu 3.03.2019 o 16:56, Lilith napisał:

Nie o Twoją samoocenę tutaj chodzi, ale o kompetencje wybranych przez Ciebie ludzi. Próbowałeś, byłeś, nie udało się, więc trudno - idziesz dalej, ale się nie załamujesz i nie poddajesz. Moim zdaniem to świadczy o tym, że jest w Tobie upór i chcesz, żeby ktoś Ci pomógł. Trafiasz po prostu nie na tych, co trzeba. Miałam podobnie. Szukanie do skutku - to jedyne wyjście, jeśli nie chcesz zwarzywnieć, a widać, że nie chcesz.

Sądzę ze to jest niepotrzebne uproszczenie. Cenie swój czas i wysiłek. Jeżeli w w wyniku zaniedbań lub błędów ponoszę straty to czemu mam przejść z tym do porządku dziennego? Oddzielmy brak kompetencji lub niedopasowanie od celowych błędów. 

W dniu 3.03.2019 o 16:56, Lilith napisał:

Opis mojego obecnego psychologa. Co sądzisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, johnn napisał:

Mam problemy z kontaktami z ludźmi. Trudność sprawia mi określenie jak dużo i co powiedzieć. To jeden z powodów dlaczego tak chętnie dziele się informacjami.  Ponadto lubię zasady/regulaminy stąd moje umiłowanie do ich pilnowania i przestrzegania. Zapewniają mi "bezpieczeństwo". 

Zauważyłam po sposobie pisania. Poruszasz się tylko i wyłącznie w ustalonych ramach. 

46 minut temu, johnn napisał:

Sądzę ze to jest niepotrzebne uproszczenie. Cenie swój czas i wysiłek. Jeżeli w w wyniku zaniedbań lub błędów ponoszę straty to czemu mam przejść z tym do porządku dziennego? Oddzielmy brak kompetencji lub niedopasowanie od celowych błędów. 

Dlatego, że to niczego nie zmieni, a jedynie Cię przystopuje do dalszego poszukiwania pomocy. Po co rozpamiętywać? Tak naprawdę możesz do tego wrócić w każdej chwili, ale na ten moment, to warto skupić się na tym, żeby jednak znaleźć specjalistę, który będzie Ci w stanie pomóc. I myślę, że na wstępie warto też zaznaczyć, że poruszasz się w ramach ustalonych zasad, ponieważ czujesz się w tym bezpiecznie. Nie wiem czy przy poprzednich wizytach o tym wspominałeś?

51 minut temu, johnn napisał:

Opis mojego obecnego psychologa. Co sądzisz?

Osobiście mnie ten opis nie przekonuje. Nie ma wzmianki o superwizji, a jedynie o kursach, konferencjach i szkoleniach. Nie ma wzmianki o tym, kiedy zakończyła swoją edukację, ile lat pracuje w zawodzie. Opis jest mętny. Ale to moja subiektywna opinia i mogę się mylić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.03.2019 o 10:59, Lilith napisał:

Zauważyłam po sposobie pisania. Poruszasz się tylko i wyłącznie w ustalonych ramach. 

Jak piszę? Jakie są twoje spostrzeżenia?

W dniu 5.03.2019 o 10:59, Lilith napisał:

Dlatego, że to niczego nie zmieni, a jedynie Cię przystopuje do dalszego poszukiwania pomocy. Po co rozpamiętywać? Tak naprawdę możesz do tego wrócić w każdej chwili, ale na ten moment, to warto skupić się na tym, żeby jednak znaleźć specjalistę, który będzie Ci w stanie pomóc. 

Mam odmienne zdanie.  Wiedząc, że muszę się podporządkować specjaliście (bez względu na to czy mam rację) lub zrezygnować ze współpracy  sprawia że czuje się bezsilny i niepewny. Ten stan jest trudny do zniesienia. W końcu się podam:(

Już pojawiają się głosy dochodzące od członków mojej rodziny i nie tylko mówiące że  moje trudności są przesadzone  oraz pytanie czemu spotkania nie przynoszą poprawy.  Jestem obwiniany za brak oczekiwanych rezultatów.  

Obawiam się  że po latach siłą moich argumentów będzie mniejsza oraz podważania będzie wiarygodność moich słów. Co jest bardziej prawdopodobne 1. Pacjent nie stosuje zaleceń kilku specjalistów i uparcie trwa przy swoich błędnym przekonaniu czy 2. Kilku specjalistów lekceważąco podchodziło do swoich obowiązków. Odpowiedź jest oczywista.

W dniu 5.03.2019 o 10:59, Lilith napisał:

I myślę, że na wstępie warto też zaznaczyć, że poruszasz się w ramach ustalonych zasad, ponieważ czujesz się w tym bezpiecznie. Nie wiem czy przy poprzednich wizytach o tym wspominałeś? 

O ile pamiętam  to informuje o tym oraz podaję przyczynę takiego stanu rzeczy według mnie.  

W dniu 5.03.2019 o 10:59, Lilith napisał:

Osobiście mnie ten opis nie przekonuje. Nie ma wzmianki o superwizji, a jedynie o kursach, konferencjach i szkoleniach. Nie ma wzmianki o tym, kiedy zakończyła swoją edukację, ile lat pracuje w zawodzie. Opis jest mętny. Ale to moja subiektywna opinia i mogę się mylić. 

Dziękuje za opinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, johnn napisał:

Jak piszę? Jakie są twoje spostrzeżenia?

Konkretnie. Nie udzielasz się w luźnych wątkach. Poruszasz się tylko w ramach tego, co obejmuje dany temat. Masz "sztywne" granice i unikasz czegokolwiek, co mogłoby je naruszyć. Do wszystkiego starasz się odnieść jak najbardziej konkretnie i wyczerpująco. Myślę też, że świadczy to o lęku przed kontaktem na "innym" poziomie. W tym, co piszesz nie wyczuwam emocji. Raczej "sucha" informacja. A przynajmniej tak to mnie się obrazuje po przeczytaniu Twoich wpisów. Ale wiadomo - Internet nie wszystko pokazuje. 

19 godzin temu, johnn napisał:

Mam odmienne zdanie.  Wiedząc, że muszę się podporządkować specjaliście (bez względu na to czy mam rację) lub zrezygnować ze współpracy  sprawia że czuje się bezsilny i niepewny. Ten stan jest trudny do zniesienia. W końcu się podam:(

Przeraża Cię oddanie kontroli i zaufanie innej osobie?

19 godzin temu, johnn napisał:

Już pojawiają się głosy dochodzące od członków mojej rodziny i nie tylko mówiące że  moje trudności są przesadzone  oraz pytanie czemu spotkania nie przynoszą poprawy.  Jestem obwiniany za brak oczekiwanych rezultatów.  

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla Nich może być przesadzone, ale dla Ciebie jest to kwestia istotna, ważna, ponieważ jest dla Ciebie problemem. Skoro szukasz pomocy, to znaczy, że coś jest nie tak i dobrze, jeśli najbliżsi wspierają. Bardzo często jednak tak nie jest, ponieważ nie potrafią zrozumieć jak istotne to jest dla Ciebie. Czasami więcej zrozumienia można znaleźć u zupełnie obcych ludzi niż u własnej rodziny. 

19 godzin temu, johnn napisał:

Obawiam się  że po latach siłą moich argumentów będzie mniejsza oraz podważania będzie wiarygodność moich słów. Co jest bardziej prawdopodobne 1. Pacjent nie stosuje zaleceń kilku specjalistów i uparcie trwa przy swoich błędnym przekonaniu czy 2. Kilku specjalistów lekceważąco podchodziło do swoich obowiązków. Odpowiedź jest oczywista.

A zakładałeś, że Twoje przekonania mogą być w pewnej materii błędne?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.03.2019 o 10:19, Lilith napisał:

Przeraża Cię oddanie kontroli i zaufanie innej osobie?

Tak. 

W dniu 15.03.2019 o 10:19, Lilith napisał:

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla Nich może być przesadzone, ale dla Ciebie jest to kwestia istotna, ważna, ponieważ jest dla Ciebie problemem. Skoro szukasz pomocy, to znaczy, że coś jest nie tak i dobrze, jeśli najbliżsi wspierają. Bardzo często jednak tak nie jest, ponieważ nie potrafią zrozumieć jak istotne to jest dla Ciebie. Czasami więcej zrozumienia można znaleźć u zupełnie obcych ludzi niż u własnej rodziny. 

Pomoc brata i mamy jest ograniczona. Z resztą rodziny nie mam kontaktu. Mój brat ma zaburzenia depresyjne stwierdzone przez psychiatrę. Zażywa lek.

W dniu 15.03.2019 o 10:19, Lilith napisał:

A zakładałeś, że Twoje przekonania mogą być w pewnej materii błędne?

Tak. Ale nie mogąc rozstrzygnąć czego one dotyczą tkwię w uścisku niepewności. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@johnnzatem podsumujmy - boisz się zaufać, boisz się stracić kontrolę i nie jesteś w stanie zdefiniować błędów w swoich przekonaniach. To stanowi potężny materiał do pracy nad sobą. I moim zdaniem najważniejsze, co trzeba poruszyć w rozmowie z terapeutą, żeby wiedział na czym stoi. Myślę też, że te trzy powyższe kwestie manifestują się w Twoim ścisłym trzymaniu się ram, wytycznych, Twoim konkretyzmie "do bólu".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Lilith napisał:

@johnnzatem podsumujmy - boisz się zaufać, boisz się stracić kontrolę i nie jesteś w stanie zdefiniować błędów w swoich przekonaniach. To stanowi potężny materiał do pracy nad sobą. I moim zdaniem najważniejsze, co trzeba poruszyć w rozmowie z terapeutą, żeby wiedział na czym stoi. Myślę też, że te trzy powyższe kwestie manifestują się w Twoim ścisłym trzymaniu się ram, wytycznych, Twoim konkretyzmie "do bólu".

Informuje o tych zachowaniach specjalistów. Zwykle sprowadza się do tego że mam zrobić jak oni mi proponują a gdy odmawiam to rozmawiamy co mnie spotkało od ostatniej wizyty czyli o wszystkim i o niczym. Bez wyraźnego kierunku.  

Mam ograniczone zaufanie. Ode mnie wymaga się zaufania nie dając nic w zamian. Zawsze można żądać więcej zaufania a kiedy odmówię robić mi z tego zarzut. W mojej ocenie dostrzegam dysproporcję. 

To samo mógłbym powiedzieć o specjalistach z tym wyjątkiem że oni są w stanie zdefiniować błędy w swoich przekonaniach ale tego nie robią :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, johnn napisał:

Informuje o tych zachowaniach specjalistów. Zwykle sprowadza się do tego że mam zrobić jak oni mi proponują a gdy odmawiam to rozmawiamy co mnie spotkało od ostatniej wizyty czyli o wszystkim i o niczym. Bez wyraźnego kierunku.  

A zastanawiałeś się w takim razie na tym, co pozostaje, jeśli odmawiasz pracy w tak naprawdę podstawowych zakresach? Nikt nie jest w stanie ruszyć z miejsca bez zaufania. Relacja terapeutyczna opiera się na zaufaniu. I to nieprawda, że nie dostajesz nic w zamian. Dostajesz pomoc. Jeśli nie ufasz - tak naprawdę sam sobie tej pomocy odmawiasz i to Ty nie wnosisz nic w pracę nad sobą. Dodatkowo - to nie terapeuta prosi Ciebie o pomoc, ale Ty terapeutę. Wymagasz - a gdzie Twój wkład? Suche fakty to za mało. Potrzebna jest świadomość, że czasami trzeba powalczyć z samym sobą i własnymi ograniczeniami. A przede wszystkim - terapia, to tak naprawdę nic innego jak zmiany - schematów, wzorców, sposobu postrzegania siebie, innych. Jeśli nie zdajesz sobie sprawy z tego, że trzeba będzie zacząć zmiany od siebie - to nic z tego nie wyjdzie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lilith napisał:

A zastanawiałeś się w takim razie na tym, co pozostaje, jeśli odmawiasz pracy w tak naprawdę podstawowych zakresach? 

Nie odmawiam zawsze. A gdy to robię to wskazuję na przyczynę. Na przykład:  Prawie zawsze proponowana jest mi podjęcie pracy. Ja odmawiam wskazując jako przyczynę  brak pewności siebie i niską samoocenę. NIKT nie zechciał ze mną na tym popracować. Drugi przykład:  Chciałbym porozmawiać o przeszłości. Kilkakrotnie mi odmówiono różnie to argumentując np. nie będziemy rozmawiać o wujku bo nie może się bronić lub (ten konkretny) psycholog zajmuję teraźniejszością a nie przeszłością. Poszedłem do psychologa z nurtu psychodynamicznego, który podobnież ma się zająć przeszłością. Pani psycholog również nie chciała rozmawiać o przeszłości. Na koniec jestem oskarżany o brak dobrej woli lub chęci podjęcia współpracy.

Nie tak dawno pisałem Ci że psycholog spytał mnie, omawiać dokumentacje od innego specjalisty, czy umawiałem się z nim na rzetelność.  Tak więc zadaj sobie pytanie kto komu odmawia współpracy w podstawowych zakresach które jak sądzę zawierają takie zasady jak rzetelność i uczciwość.

Godzinę temu, Lilith napisał:

Nikt nie jest w stanie ruszyć z miejsca bez zaufania. Relacja terapeutyczna opiera się na zaufaniu.

Czy dzielenie się moja trudną przeszłością nie świadczy o moim zaufaniu do specjalisty.  

Moim zdaniem zaufanie  powinno być obopólne. Ale na czym się opiera zaufanie ze strony terapeuty do mnie?  

Godzinę temu, Lilith napisał:

Jeśli nie ufasz - tak naprawdę sam sobie tej pomocy odmawiasz i to Ty nie wnosisz nic w pracę nad sobą.

Ufam w ograniczonym zakresie.  Dwukrotnie o tym wspomniałem. Skoro to mnie nie dotyczy to ta uwaga jest nie na miejscu, nie sądzisz? Co się dzieje gdy specjalista nie ufa mi? 

Godzinę temu, Lilith napisał:

I to nieprawda, że nie dostajesz nic w zamian. Dostajesz pomoc.

Przepraszam. Powinienem być bardziej precyzyjny.  Miałem na myśli że jest duża dysproporcja pomiędzy moim zaufaniem do specjalisty a jego zaufaniem do mnie. 

Odnosiłem się do kwestii zaufania. A ty odniosłaś się do całości współpracy jak sądzę.

Godzinę temu, Lilith napisał:

Wymagasz - a gdzie Twój wkład?

Podejmuje różne  działania.  Czy mam je wypisać?

Godzinę temu, Lilith napisał:

Suche fakty to za mało.

Zgadzam się. 

Godzinę temu, Lilith napisał:

Potrzebna jest świadomość, że czasami trzeba powalczyć z samym sobą i własnymi ograniczeniami. A przede wszystkim - terapia, to tak naprawdę nic innego jak zmiany - schematów, wzorców, sposobu postrzegania siebie, innych. Jeśli nie zdajesz sobie sprawy z tego, że trzeba będzie zacząć zmiany od siebie - to nic z tego nie wyjdzie. 

Walczę. Ale to nikogo nie obchodzi bo nie jest widoczne a dzieje się w mojej głowie. Dla przeciętnej osoby podjęcie pewnej decyzji to dłuższa chwila namysłu a dla mnie dziesiątki minut analiz, przemyśleń, pytań i odpowiedzi.  

Mam wrażenie że moje działania są deprecjonowane i nie doceniane. 

Przepraszam, że tak Cię męczę. Wiem że rozmowa że mną może być nieprzyjemna.  Jednocześnie dziękuje za wytrwałość i cenne spostrzeżenia:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, johnn napisał:

Nie odmawiam zawsze. A gdy to robię to wskazuję na przyczynę. Na przykład:  Prawie zawsze proponowana jest mi podjęcie pracy. Ja odmawiam wskazując jako przyczynę  brak pewności siebie i niską samoocenę. NIKT nie zechciał ze mną na tym popracować.

Ale jednak odmawiasz. Napisałeś, że odmówiłeś zaproponowanego przez terapeutów rozwiązania, ponieważ się z nim nie zgadzałeś. Jakie to były zmiany i czego dotyczyły? Z tego wynika, że jednak ktoś próbował coś zasugerować, ale Ty odmówiłeś. Nikt na siłę nie będzie Cię przekonywał. To Ty decydujesz. I zadecydowałeś, że odmawiasz. Zatem w tym wypadku - odpowiedzialność leży po Twojej stronie. Jesteś odpowiedzialny za swoje decyzje w tym i za decyzję odmowy.

24 minuty temu, johnn napisał:

Drugi przykład:  Chciałbym porozmawiać o przeszłości. Kilkakrotnie mi odmówiono różnie to argumentując np. nie będziemy rozmawiać o wujku bo nie może się bronić lub (ten konkretny) psycholog zajmuję teraźniejszością a nie przeszłością. Poszedłem do psychologa z nurtu psychodynamicznego, który podobnież ma się zająć przeszłością. Pani psycholog również nie chciała rozmawiać o przeszłości. Na koniec jestem oskarżany o brak dobrej woli lub chęci podjęcia współpracy.

To nie oskarżenia. Raczej spostrzeżenia. Co rozumiesz, przez "nie chciała rozmawiać o przeszłości"?

27 minut temu, johnn napisał:

Nie tak dawno pisałem Ci że psycholog spytał mnie, omawiać dokumentacje od innego specjalisty, czy umawiałem się z nim na rzetelność.  Tak więc zadaj sobie pytanie kto komu odmawia współpracy w podstawowych zakresach które jak sądzę zawierają takie zasady jak rzetelność i uczciwość.

Fakt. Tego akurat nie rozumiem, ponieważ z góry założona jest rzetelność i uczciwość.

28 minut temu, johnn napisał:

Czy dzielenie się moja trudną przeszłością nie świadczy o moim zaufaniu do specjalisty.  

Moim zdaniem zaufanie  powinno być obopólne. Ale na czym się opiera zaufanie ze strony terapeuty do mnie?  

Świadczy. A jak się przejawia zaufanie ze strony terapeuty? Ufa, że mówisz prawdę i pracujesz na terapii z całych swoich sił. Poza tym, pamiętaj, że terapia jest jednostronna. Między innymi na tym polega jej specyfika. Ty uzewnętrzniasz się w relacji, a terapeuta nie.

32 minuty temu, johnn napisał:

Podejmuje różne  działania.  Czy mam je wypisać?

Jeśli możesz, to tak.

32 minuty temu, johnn napisał:

Walczę. Ale to nikogo nie obchodzi bo nie jest widoczne a dzieje się w mojej głowie. Dla przeciętnej osoby podjęcie pewnej decyzji to dłuższa chwila namysłu a dla mnie dziesiątki minut analiz, przemyśleń, pytań i odpowiedzi. 

Znam to. Niemniej jednak - nie uważasz, że to te analizy między innymi Cię stopują, zapędzają w kozi róg? Te długie analizy, przemyślenia? Zamykają Cię w głowie i odcinają na długi czas od świata realnego? Kolejna kwestia do poruszenia na terapii. Wierz mi - wiem, co mówię. To można usprawnić. Wymaga to jednak zaufania do samego siebie i własnych decyzji.  

36 minut temu, johnn napisał:

Mam wrażenie że moje działania są deprecjonowane i nie doceniane.

Uderza to w Twoją samoocenę, prawda? A ta samoocena i tak jest niska, więc bardzo ciężko znosisz uwagi na temat tego, że możesz zrobić więcej. Mam rację? Nie odbieraj tego jako czegoś raniącego i chcącego zrobić Ci krzywdę. Wręcz przeciwnie - chcę Ci pomóc. 

39 minut temu, johnn napisał:

Przepraszam, że tak Cię męczę. Wiem że rozmowa że mną może być nieprzyjemna.  Jednocześnie dziękuje za wytrwałość i cenne spostrzeżenia:

Nie męczysz. Od tego tu jestem. Rozmowa z Tobą nie jest nieprzyjemna. Wymaga skupienia, ale nie postrzegam tego jako czegoś negatywnego. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.03.2019 o 16:11, Lilith napisał:

Ale jednak odmawiasz. Napisałeś, że odmówiłeś zaproponowanego przez terapeutów rozwiązania, ponieważ się z nim nie zgadzałeś. Jakie to były zmiany i czego dotyczyły?

Proponowano mi podjęcie pracy. Uznałem, że  nim podejmę pracy potrzebuje pracy nad poprawą pewności siebie i przygotowania. 

W dniu 16.03.2019 o 16:11, Lilith napisał:

Nikt na siłę nie będzie Cię przekonywał. To Ty decydujesz. I zadecydowałeś, że odmawiasz. Zatem w tym wypadku - odpowiedzialność leży po Twojej stronie. Jesteś odpowiedzialny za swoje decyzje w tym i za decyzję odmowy.

Czy prośba o podanie uzasadnienia i dyskusję to jest przekonywanie na siłę?

W dniu 16.03.2019 o 16:11, Lilith napisał:

Co rozumiesz, przez "nie chciała rozmawiać o przeszłości"?

 Różnie  to wyglądało u różnych specjalistów np.

  • u terapeuty pojawił się warunek nie rozmawiania o przeszłości jako jeden z warunków koniecznych kontynuacji dalszych spotkań,
  • psycholog odmówił mi rozmowy o wujku bo wujek nie może się bronić,
  • psycholog odmówił rozmowy o przeszłości bo zajmuje się teraźniejszością a nie przeszłością
  • psycholog nie chciał rozmawiać o przeszłości bo to przeszłość
W dniu 16.03.2019 o 16:11, Lilith napisał:

Jeśli możesz, to tak.

  • Udzielam korepetycji,
  • Mimo trudności jakie napotykam ze specjalistami staram się szukać pomocy
  • Prowadzę analizy swojego zachowania
  • Zbieram opinie oraz rady/sugestie dotyczące mojego zachowania w tym na tym forum
  • Dyskutuje i szukam wsparcia od najbliższych  w tym od mamy i dziewczyny
  • Zgodziłem się przyjmować lęki przepisane od psychiatry mimo że wcześniej dwukrotnie odmówiłem
  • Zgodziłem się podjąć pracę jako korepetytor w świetlicach środowiskowych mimo że kontakt z wieloma nowymi osobami naraz mnie przeraża. Z powodu strachu przed prowadzeniem zajęć ze studentami zrezygnowałem z doktoratu:(
W dniu 16.03.2019 o 16:11, Lilith napisał:

Znam to. Niemniej jednak - nie uważasz, że to te analizy między innymi Cię stopują, zapędzają w kozi róg? Te długie analizy, przemyślenia? Zamykają Cię w głowie i odcinają na długi czas od świata realnego? Kolejna kwestia do poruszenia na terapii. Wierz mi - wiem, co mówię. To można usprawnić. Wymaga to jednak zaufania do samego siebie i własnych decyzji.  

Długie i czasochłonne analizy utrudniają mi życie.  Ta kwestia jest poruszana w czasie terapii. Specjaliści radzą mi mniej analizować. Na moje pytanie czym mam zastąpić analizę  nie uzyskuje odpowiedzi. Zaufanie do samego siebie i własnych decyzji wynika z pewności siebie i wysokiej samooceny a specjaliści nie chcą na tym ze mną pracować.

W dniu 16.03.2019 o 16:11, Lilith napisał:

Uderza to w Twoją samoocenę, prawda? A ta samoocena i tak jest niska, więc bardzo ciężko znosisz uwagi na temat tego, że możesz zrobić więcej. Mam rację? Nie odbieraj tego jako czegoś raniącego i chcącego zrobić Ci krzywdę. Wręcz przeciwnie - chcę Ci pomóc. 

 Te uwagi dotyczą głównie podjęcie pracy. A o tym napisał już nie raz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×