Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
johnn

Dyskusja ze specjalistami

Rekomendowane odpowiedzi

13 godzin temu, johnn napisał:

Proponowano mi podjęcie pracy. Uznałem, że  nim podejmę pracy potrzebuje pracy nad poprawą pewności siebie i przygotowania. 

Jakbym czytała siebie sprzed lat. Miałam ogromny problem z podjęciem pracy. Byłam już w terapii i miałam wrażenie, że terapeutka nie chce mnie słuchać i pomija to, że mam niską samoocenę i boję się, że ludzie mnie zgnoją. Z czasem jednak do podjęcia pracy zmusiła mnie sytuacja. Jednocześnie chodziłam na terapię, pracowałam i studiowałam. Mało tego - terapeutka w którymś momencie wjechała mi lekko na ambicje i stwierdziłam, że poszukam pracy w czymś, co wywołuje największy lęk - w pracy z klientem. Pierwsze dni były straszne. Dygotałam przed pójściem do pracy, a w trakcie ręce mi się tak trzęsły, że nie byłam w stanie utrzymać dowodu osobistego podanego przez pacjenta. Z czasem jednak się oswoiłam i było lżej. Dzięki temu moja samoocena się poprawiła. Może propozycja pracy ze strony terapeuty miała osiągnąć podobny efekt? 

13 godzin temu, johnn napisał:

Czy prośba o podanie uzasadnienia i dyskusję to jest przekonywanie na siłę?

Wiesz...przychodzisz do terapeuty po pomoc. Proponuje Ci pewną drogę  - Ty chcesz dyskutować i prosisz o uzasadnienie. Tylko, że uzasadnienie masz sam zrozumieć w trakcie. Masz sam wyciągnąć wnioski czy Ci to pomogło czy nie. Odmawiasz. A zatem jak dalej miałaby wyglądać terapia? 

13 godzin temu, johnn napisał:

psycholog odmówił mi rozmowy o wujku bo wujek nie może się bronić

Już któryś raz o tym wspomniałeś. Co jest  tak mocno związanego z wujkiem, że tak bardzo zależy Ci na poruszeniu tej kwestii?

13 godzin temu, johnn napisał:
  • Udzielam korepetycji,
  • Mimo trudności jakie napotykam ze specjalistami staram się szukać pomocy
  • Prowadzę analizy swojego zachowania
  • Zbieram opinie oraz rady/sugestie dotyczące mojego zachowania w tym na tym forum
  • Dyskutuje i szukam wsparcia od najbliższych  w tym od mamy i dziewczyny
  • Zgodziłem się przyjmować lęki przepisane od psychiatry mimo że wcześniej dwukrotnie odmówiłem
  • Zgodziłem się podjąć pracę jako korepetytor w świetlicach środowiskowych mimo że kontakt z wieloma nowymi osobami naraz mnie przeraża. Z powodu strachu przed prowadzeniem zajęć ze studentami zrezygnowałem z doktoratu:(

Czyli fobia społeczna. Ok, to w takim razie podjąłeś słuszną decyzję o włączeniu lekarstw, ponieważ objawy mogły mocno hamować Cię w psychoterapii.

13 godzin temu, johnn napisał:

Długie i czasochłonne analizy utrudniają mi życie.  Ta kwestia jest poruszana w czasie terapii. Specjaliści radzą mi mniej analizować. Na moje pytanie czym mam zastąpić analizę  nie uzyskuje odpowiedzi. Zaufanie do samego siebie i własnych decyzji wynika z pewności siebie i wysokiej samooceny a specjaliści nie chcą na tym ze mną pracować.

:D Uwielbiam rady typu: jeśli za dużo analizujesz, to analizuj mniej :D Cyrk na kółkach. Powiem tak - jeśli stoisz przed jakimś wyborem, to wyłap pierwszą myśl, jaka przyjdzie Ci do głowy i niech to będzie Twoja decyzja. Od reszty spróbuj się odciąć. Jeśli Cię atakują alternatywne możliwości, to spróbuj je zignorować, zagłuszyć jakimś zajęciem. Na początku spróbuj od małych rzeczy, żebyś nauczył się na jakiej zasadzie to działa. Później przyjdzie czas na poważniejsze rzeczy. Tak się pracuje od podstaw i zmienia schematy. Zaczyna się od fundamentów np. czy zjeść kanapkę z dżemem czy płatki. Oczywiście to tylko przykład. Jest to ciężka praca, ale po czasie bardzo usprawnia podejmowanie decyzji i ogranicza analizę. Mówię z autopsji. Dodatkowo wspomaga własną samoocenę i zaufanie do siebie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 18.03.2019 o 10:42, Lilith napisał:

Jakbym czytała siebie sprzed lat. Miałam ogromny problem z podjęciem pracy. Byłam już w terapii i miałam wrażenie, że terapeutka nie chce mnie słuchać i pomija to, że mam niską samoocenę i boję się, że ludzie mnie zgnoją. Z czasem jednak do podjęcia pracy zmusiła mnie sytuacja.

Pierwszy staż podjąłem po studiach. Kolejny rok później. Pieniądze z obu staży były przeznaczone na co dzienne wydatki dla trzech osób. W obu miejscach miałem trudności w kontaktach z ludźmi. Byłem bierny i bałem się zabierać głos. To było przyczyną rozpoczęcia spotkań ze specjalistami.

W dniu 18.03.2019 o 10:42, Lilith napisał:

Mało tego - terapeutka w którymś momencie wjechała mi lekko na ambicje i stwierdziłam, że poszukam pracy w czymś, co wywołuje największy lęk - w pracy z klientem.

 Podjąłem dwie próby (staże). 

W dniu 18.03.2019 o 10:42, Lilith napisał:

Z czasem jednak się oswoiłam i było lżej. Dzięki temu moja samoocena się poprawiła. Może propozycja pracy ze strony terapeuty miała osiągnąć podobny efekt? 

A skąd mam wiedzieć? Nie podano mi uzasadnienia. 

Na obu stażach z biegiem czasu było gorzej. Potrafiłem siedzieć kilka godzin bez przydzielonego zadania a jednocześnie bałem się o tym wspomnieć.  Na drugim stażu każde dzień pracy rozpoczynał się od wspólnego śniadania. Dla mnie to była udręka. Nie odnajdywałem się w rozmowie o wszystkim i o niczym. Odpowiadałem pytany. Czułem się jak piąte koło u wozu:(

Nie mogłem zrezygnować z pracy bo to było jedyne źródło dochodu rodziny. Dotychczasowe wspomnienia z pracą na umowę kojarzą mi się z udręką. 

Nie boję się ludzi ale nie wiem jak się zachować lub co powiedzieć przez co wychodzę na niedorajdę. Nie dotyczy to oczywiście każdej sytuacji.

W dniu 18.03.2019 o 10:42, Lilith napisał:

Wiesz...przychodzisz do terapeuty po pomoc. Proponuje Ci pewną drogę  - Ty chcesz dyskutować i prosisz o uzasadnienie. Tylko, że uzasadnienie masz sam zrozumieć w trakcie. Masz sam wyciągnąć wnioski czy Ci to pomogło czy nie. Odmawiasz. A zatem jak dalej miałaby wyglądać terapia? 

Co jeżeli nie zrozumiem uzasadnienia w trakcie, nie wyciągnę wniosków i nie będę wiedział czy mi to pomogło?

Proponuje pracę nad pewnością siebie i niską samooceną. 

Mam złe skojarzenia z propozycją pracy. Gdy sytuacja ekonomiczna rodzinny (mama, brat i ja) znacząco się pogorszyła po odejściu taty rodzina "zachęca" mnie jedynie do podjęcia pracy. Brak było rozmowy o sytuacji w domu, pocieszenia lub wsparcia. A teraz ze strony specjalistów znów to spotykam. Czuję się osamotniony w mojej walce. Nikt nie zauważa mojego cierpienia podobnie jak nie robiła tego rodzina. Przypominane są mi tylko obowiązki.

W dniu 18.03.2019 o 10:42, Lilith napisał:

Już któryś raz o tym wspomniałeś. Co jest  tak mocno związanego z wujkiem, że tak bardzo zależy Ci na poruszeniu tej kwestii?

Pozostał obojętny na moje cierpienie i wykorzystał dobre serce i złe wychowanie mojej mamy.  Mając ponad  25 lat myślałem że wujek jest dobrą osobą. Nie zdawałem sobie sprawy jakie powinien mieć obowiązki wobec mnie jako członka rodziny.  Niczego od niego nie wymagałem bo nie wiedziałem że powinienem. 

W dniu 18.03.2019 o 10:42, Lilith napisał:

Czyli fobia społeczna. Ok, to w takim razie podjąłeś słuszną decyzję o włączeniu lekarstw, ponieważ objawy mogły mocno hamować Cię w psychoterapii.

Psychiatrze powiedziałem, że stosowanie  Ranofrenu (Olanzinu)  nie przyniosło poprawy. Lek przyjmowałem przez ok. 2 miesiące. Psychiatra przepisał mi go na kolejne 2 miesiące:( Diagnoza F60.

W dniu 18.03.2019 o 10:42, Lilith napisał:

Uwielbiam rady typu: jeśli za dużo analizujesz, to analizuj mniej :D Cyrk na kółkach. Powiem tak - jeśli stoisz przed jakimś wyborem, to wyłap pierwszą myśl, jaka przyjdzie Ci do głowy i niech to będzie Twoja decyzja. Od reszty spróbuj się odciąć. Jeśli Cię atakują alternatywne możliwości, to spróbuj je zignorować, zagłuszyć jakimś zajęciem. Na początku spróbuj od małych rzeczy, żebyś nauczył się na jakiej zasadzie to działa. Później przyjdzie czas na poważniejsze rzeczy. Tak się pracuje od podstaw i zmienia schematy. Zaczyna się od fundamentów np. czy zjeść kanapkę z dżemem czy płatki. Oczywiście to tylko przykład. Jest to ciężka praca, ale po czasie bardzo usprawnia podejmowanie decyzji i ogranicza analizę. Mówię z autopsji. Dodatkowo wspomaga własną samoocenę i zaufanie do siebie.

Nie wiem czy jestem w stanie wydobyć pierwszą myśl (decyzje), która przyjdzie mi do głowy.

Gdyby chodziło tylko o szybkie podejmowanie decyzji użyłbym monety. Ale sprawa jest bardziej skomplikowana.

Moja pewność siebie opieram na moich zasadach. Nie mogę jej oprzeć na najbliższych członkach rodziny, mojej wiedzy dotyczącej zachowań między ludzkich lub wierze we własne siły.

Kiedy nie mogę potwierdzić moich zasadach u specjalisty w czasie dyskusji to zaczynam wątpić i w nie. Wtedy nie mam czego się złapać.  Podobnie całe gałęzie matematyki opiera się na małej liczbie zasadach zwanych aksjomatami, które przyjmuje się za pewnik (nie dowodzi się ich).  

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×