Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Kiedy pacjent jest bardziej zaburzony niż wydawało się na początku...

Rekomendowane odpowiedzi

Pierwsze trzy sesje to zazwyczaj wywiad. Później zaczyna się psychoterapia. Wywiad ma za zadanie dostarczyć informacji zarówno o życiu pacjenta jak i określić spektrum zaburzeń. Bywa jednak tak, że pacjenci nie zawsze ujmują wszystko na tych pierwszych sesjach i z czasem okazuje się, że są bardziej zaburzeni niż myślał terapeuta. Co wtedy? Jaka powinna być reakcja? Co może się stać? Czy wówczas terapeuta zatrzymuje terapię i rezygnuje z pracy z pacjentem czy nad próbuje z Nim pracować? Jak od tej strony wygląda etyka?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chęć kontynuacji pracy z takim pacjentem powinna wynikać z doświadczenia terapeuty i wydaje mi się, że powinno być to rozwiązane jak najszybciej, dopóki pacjent nie zdąży się przywiązać itd. Nieudolne próby pracy z "trudnym" pacjentem, przekraczające możliwości terapeuty, to moim zdaniem brak profesjonalizmu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej ciekawie będzie, gdy okaże się, że terapeuta jest bardziej zaburzony niż pacjent 😛

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, ziomus0812 napisał:

Bardziej ciekawie będzie, gdy okaże się, że terapeuta jest bardziej zaburzony niż pacjent 😛

Tylko w jaki sposób pacjent ma się o tym dowiedzieć? Po kilku miesiącach terapii? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się dość często kiedy moja T powie mi, że jestem zbyt pierd... by się mną zajmować.

Jest też tak (lub powinno), że T powinni zakładać, że pacjent nie powiedział wszystkiego, że jest ileś rzeczy ukrytych, które mogą się dopiero ujawnić i skomplikować terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Pacjent jest zawsze bardziej zaburzony niż się wydawało na początku. 

Zresztą jest na tyle zaburzony, na ile powie o sobie.

Edytowane przez atonement

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 25.02.2019 o 11:36, el33 napisał:

Zastanawiam się dość często kiedy moja T powie mi, że jestem zbyt pierd... by się mną zajmować.

 

To samo chodzi mi po głowie :D Na razie zapytałam tylko, dlaczego mnie jeszcze nie bije 🙂

Myślę, że ten temat spokojnie można połączyć z tym dotyczącym różnych form psychoterapii, bo bywa że wyjdzie coś co wymaga sporej elastyczności. Ja nie wysypałam się od razu ze wszystkiego. Zanim wydaliłam z siebie największe gówno minęło ponad pól roku i okazało się wtedy, że praca na takich zasadach jak dotychczas nie ma sensu. Zakładam, że ten sens przyjdzie później jak już się z tym największym syfem uporam. Zresztą ja w tej chwili nawet za bardzo nie pamiętam nad czym i jak pracowałyśmy. Forma terapii, jej czas są dopasowane teraz do moich aktualnych potrzeb, a nie ja do czegoś co można znaleźć w książkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Disappear napisał:

 

To samo chodzi mi po głowie :D Na razie zapytałam tylko, dlaczego mnie jeszcze nie bije 🙂

Myślę, że ten temat spokojnie można połączyć z tym dotyczącym różnych form psychoterapii, bo bywa że wyjdzie coś co wymaga sporej elastyczności. Ja nie wysypałam się od razu ze wszystkiego. Zanim wydaliłam z siebie największe gówno minęło ponad pól roku i okazało się wtedy, że praca na takich zasadach jak dotychczas nie ma sensu. Zakładam, że ten sens przyjdzie później jak już się z tym największym syfem uporam. Zresztą ja w tej chwili nawet za bardzo nie pamiętam nad czym i jak pracowałyśmy. Forma terapii, jej czas są dopasowane teraz do moich aktualnych potrzeb, a nie ja do czegoś co można znaleźć w książkach.

Ja czekam aż moja wyjmie popcorn i cole i zacznie we mnie rzucać jak będę przynudzać za bardzo ;)

Mojej T dość szybko wywaliłam z czym będzie miała do czynienia, ale bez szczegółów. Nie wiem tylko czy się spodziewała moich tak dużych pociągów do zabawy w rzeźnika i żywych ms. Jak chciała i się podjęła tak ma ;) Od czasu do czasu przypomina mi, że mnie nie zostawi z tym bałaganem. Tutaj wolałabym się nie zawieść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.03.2019 o 10:30, el33 napisał:

Mojej T dość szybko wywaliłam z czym będzie miała do czynienia, ale bez szczegółów. Nie wiem tylko czy się spodziewała moich tak dużych pociągów do zabawy w rzeźnika i żywych ms. Jak chciała i się podjęła tak ma ;) Od czasu do czasu przypomina mi, że mnie nie zostawi z tym bałaganem. Tutaj wolałabym się nie zawieść.

Myślę, że zna Cię już na tyle, żeby wiedzieć, czego ma się spodziewać, a przynajmniej miała czas na to, żeby zrobić zarys. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, Lilith napisał:

Myślę, że zna Cię już na tyle, żeby wiedzieć, czego ma się spodziewać, a przynajmniej miała czas na to, żeby zrobić zarys. 

W sumie to już 9 miesięcy więc jakiś obraz powinien już jej się "urodzić w głowie" ;) Jakiś czas temu przyznała, że nie sądziła, że będę przychodzić po tym jak na pierwszym spotkaniu byłam całkowicie wycofana, a tu niespodzianka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, el33 napisał:

W sumie to już 9 miesięcy więc jakiś obraz powinien już jej się "urodzić w głowie" ;) Jakiś czas temu przyznała, że nie sądziła, że będę przychodzić po tym jak na pierwszym spotkaniu byłam całkowicie wycofana, a tu niespodzianka.

Magiczne 9 miesięcy. Źle kojarzę te 9 miesięcy ze względu na doświadczenia z pierwszą psycholog. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Lilith napisał:

Magiczne 9 miesięcy. Źle kojarzę te 9 miesięcy ze względu na doświadczenia z pierwszą psycholog. 

Oby u mnie nie skończyło się tylko na 9 miesiącach ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.02.2019 o 09:08, Lilith napisał:

Pierwsze trzy sesje to zazwyczaj wywiad. Później zaczyna się psychoterapia. Wywiad ma za zadanie dostarczyć informacji zarówno o życiu pacjenta jak i określić spektrum zaburzeń. Bywa jednak tak, że pacjenci nie zawsze ujmują wszystko na tych pierwszych sesjach i z czasem okazuje się, że są bardziej zaburzeni niż myślał terapeuta. Co wtedy? Jaka powinna być reakcja? Co może się stać? Czy wówczas terapeuta zatrzymuje terapię i rezygnuje z pracy z pacjentem czy nad próbuje z Nim pracować? Jak od tej strony wygląda etyka?

Przedostatni psycholog po 3 lub 4 spotkaniu nie potrafił mnie zdiagnozować. Zaproponowała oddział dzienny. Odmówiłem bo nie potrzebuje pomocy w podstawowych czynnościach. Ostatecznie stwierdziła, że mam  zaburzenia osobowości bez doprecyzowania jakie.  Współpracę zakończyłem na 7 lub 8 spotkaniu. Skłony byłem do podzielenia się wieloma informacjami o sobie. Nie zawsze było to mile widziane.

Ostatni psycholog po 5 piątym spotkaniu i zapoznaniu się z notatkami psychiatry stwierdził zaburzenia osobowości (F60) bez doprecyzowania jakie. Niedługo mam kolejne spotkanie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 25.02.2019 o 11:36, el33 napisał:

Jest też tak (lub powinno), że T powinni zakładać, że pacjent nie powiedział wszystkiego, że jest ileś rzeczy ukrytych, które mogą się dopiero ujawnić i skomplikować terapię.

Zdecydowanie powinno tak być. Czasem potrzeba kilku, nawet kilkunastu miesięcy (np. w moim przypadku tyle mogłoby to trwać) na zebranie pełnego wywiadu. 

W dniu 25.02.2019 o 11:36, el33 napisał:

Zastanawiam się dość często kiedy moja T powie mi, że jestem zbyt pierd... by się mną zajmować.

Mnie zastanawia, co by było po zebraniu ze mną pełnego wywiadu przez terapeutkę, do której kiedyś chodziłem. Po zebraniu około 10% wywiadu zdiagnozowała mi już 8 "efek"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, mark123 napisał:

Mnie zastanawia, co by było po zebraniu ze mną pełnego wywiadu przez terapeutkę, do której kiedyś chodziłem. Po zebraniu około 10% wywiadu zdiagnozowała mi już 8 "efek"

Trochę się zastanawiam jak T mogła u Ciebie zdiagnozować "efki"? Jeżeli nie jest psychiatrą to może mieć co najwyżej podejrzenia pewnych zaburzeń, ale nie jest w tym specjalistą i jej diagnoza choćby tylko przez częściowy wywiad może być mało trafna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, johnn napisał:

Przedostatni psycholog po 3 lub 4 spotkaniu nie potrafił mnie zdiagnozować. Zaproponowała oddział dzienny. Odmówiłem bo nie potrzebuje pomocy w podstawowych czynnościach. Ostatecznie stwierdziła, że mam  zaburzenia osobowości bez doprecyzowania jakie.  Współpracę zakończyłem na 7 lub 8 spotkaniu. Skłony byłem do podzielenia się wieloma informacjami o sobie. Nie zawsze było to mile widziane.

Ostatni psycholog po 5 piątym spotkaniu i zapoznaniu się z notatkami psychiatry stwierdził zaburzenia osobowości (F60) bez doprecyzowania jakie. Niedługo mam kolejne spotkanie. 

Pytanie o jaką diagnozę Ci chodzi? Jak o F.xx to tym terapeuta nie powinien się zajmować przynajmniej z tego co czytałam w podręcznikach. Od nadawania F są psychiatrzy, od oceny funkcjonalności i stopnia cierpienia terapeuci. Na oddziale dziennym pewnie łatwiej byłoby terapeucie przyjrzeć się jak funkcjonujesz. Wyszedłeś z założenia, że nie potrzebujesz pomocy przy podstawowych czynnościach, a mogłoby być tak, że to Ty byś dawał pomoc innym pacjentom lub skupił się na czynnościach rozwijających Twoje umiejętności.

Jak piszesz o tym,  że byłeś skłonny podzielić się wieloma informacjami o sobie to trochę się zastanawiam (tylko moje wątpliwości) na ile odpowiadałeś na pytania, a na ile w trakcie wypowiedzi zmieniałeś temat na inny uciekając od tego co niewygodne/bolesne. Wówczas próby jakie podejmuje T by wrócić do poprzedniego tematu mogą być odbierane jako niechęć do słuchania o nowych rzeczach.

Daj znać jak będzie po kolejnym spotkaniu 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
16 godzin temu, johnn napisał:

Przedostatni psycholog po 3 lub 4 spotkaniu nie potrafił mnie zdiagnozować. Zaproponowała oddział dzienny. Odmówiłem bo nie potrzebuje pomocy w podstawowych czynnościach.

Psycholog nie jest od stawiania diagnoz. Tym zajmuje się psychiatra.

Oddział dzienny, to nie jest pomoc w podstawowych czynnościach. Ja nie mówię na kupę "papu" a przez oddział dzienny przeszłam i nie żałuję. Ty masz problem z tym jak ludzie Cię odbierają, z relacjami więc terapia grupowa na dziennym oddziale to jest bardzo dobry pomysł.

Niestety wolisz się skupiać na definicjach, stawianiu diagnozy zamiast zacząć po prostu pracować nad swoimi problemami.

Edytowane przez Disappear

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, el33 napisał:

Trochę się zastanawiam jak T mogła u Ciebie zdiagnozować "efki"? Jeżeli nie jest psychiatrą to może mieć co najwyżej podejrzenia pewnych zaburzeń, ale nie jest w tym specjalistą i jej diagnoza choćby tylko przez częściowy wywiad może być mało trafna.

Formalnie owszem od stawiania diagnoz jest psychiatra. Praktycznie jednak czasem opinia psychoterapeuty lub psychologa może być bardziej wiarygodna niż opinia psychiatry. Do fachowej diagnozy potrzebne jest zebranie pełnego wywiadu i w przypadku, gdy pacjent potrzebuje na to wielomiesięcznych cotygodniowych wizyt, to chyba w takim cyklu chodzi się do psychologa lub psychoterapeuty, nie do psychiatry. Psychiatra ambulatoryjnie nie zbierze pełnego wywiadu w przypadku pacjentów, którzy potrzebują na to dużo czasu. No, chyba, żeby skierował takiego pacjenta np. na kilka tygodni na obserwację do szpitala i tam codziennie po trochu byłby zbierany wywiad.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, Disappear napisał:

Psycholog nie jest od stawiania diagnoz. Tym zajmuje się psychiatra.

Nie dyskutuje z tym. Żaden specjalista nie przekazał mi takiej informacji. Pozwolę sobie wyjaśnić. Nie pamiętam czy psycholog użył tego słowa (zdiagnozować). Stwierdził, że  na oddziale dziennym lepiej mnie zdiagnozują. W domyśle odnosił się do swojej pracy według mnie. Wydaje mi się wobec tego zasadne zdanie które zapisałem wcześniej. 

Poza tym ten psycholog miał w ręku cała moja dokumentację od różnych specjalistów w tym od psychiatry. 

20 godzin temu, Disappear napisał:

Oddział dzienny, to nie jest pomoc w podstawowych czynnościach. Ja nie mówię na kupę "papu" a przez oddział dzienny przeszłam i nie żałuję. Ty masz problem z tym jak ludzie Cię odbierają, z relacjami więc terapia grupowa na dziennym oddziale to jest bardzo dobry pomysł.

Odmówiono mi terapii grupowej na którą czekałem ok. 7 miesięcy. Obecny psycholog zaplanował ze mną terapię indywidualną od miesiąca lipca a następnie terapię grupową.

Mam różne problemy w tym dotyczące relacji między ludzkich. 

Masz rację. Oddział dzienny to więcej niż pomoc w podstawowych czynnościach. Propozycję psychologa odebrałem wówczas jako próbę zakończenia naszej współpracy. 

20 godzin temu, Disappear napisał:

Niestety wolisz się skupiać na definicjach, stawianiu diagnozy zamiast zacząć po prostu pracować nad swoimi problemami.

Twoje słowa są dla mnie przykre. Skąd wiesz że nie pracuje nad moimi problemami?

Stoję na stanowisku że trzeba ponosić odpowiedzialność za SWOJE I TYLKO SWOJE czyny. Czy ty masz odmienne zdanie?

Psycholog wspomniany w tym wpisie przeze mnie stwierdził, że punktem wyjścia do dalszego leczenia/terapii jest postawienie diagnozy. Zgodziłem się z nią. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, johnn napisał:

Twoje słowa są dla mnie przykre.

Myślę, że słowa nie miały na celu sprawienia Ci przykrości. Bardziej miały na celu zmotywowanie Cię do spojrzenia na sytuację z innej strony, przyjrzenia się sobie. Za bardzo bierzesz wszystko do siebie. Przydałoby się popracować nad dystansem. Ludzie, którzy odpowiadają na Twoje posty nie mają na celu wyrządzenia Ci krzywdy, przykrości - chcą Ci pomóc i robią to w sposób, który uważają za słuszny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@john widzę Cię na forum od dłuższego czasu. W zasadzie cały czas piszesz to samo. Nikt nie może/nie chce Ci pomóc, nikt nie potrafi Cię zdiagnozować. Gościsz w różnych wątkach dotyczących różnych zaburzeń. Skupiasz się na "etykietce", a co Ci to da jak już ktoś Ci ją przyklei? Nic. Twoje objawy, problemy z ludźmi, relacjami nie znikną tylko dlatego, że ktoś coś nazwie.

Napisałeś że odmówiłeś terapii grupowej na oddziale dziennym, za chwilę piszesz że to Tobie odmówiono. Przyznam, że w mojej ocenie odpowiadasz tak jak Ci w danej sytuacji jest najwygodniej.

Zakładam, że tak jak w innych wątkach, tak samo i tutaj rozmowa z Tobą będzie błędnym kołem, ale napiszę to jeszcze raz: terapia grupowa na oddziale dziennym to jest coś co może Ci pomóc. I nie oczekuj DIAGNOZY, tylko jak już kiedyś na nią trafisz to czerp z komunikatów zwrotnych jakie będziesz dostawał od ludzi i wyciągaj z nich wnioski. Diagnoza nie sprawi, że ktoś nagle będzie wiedział jak Cię "naprawić". Psychoterapia to długi proces, który polega na dochodzeniu do czegoś samemu. Psychoterapeuta pomoże Ci "pchając Cię" w dobrą stronę, ale nie zrobi niczego za Ciebie. I kluczem jest nie DIAGNOZA a RELACJA. Między Tobą a terapeutą najpierw, a później między Tobą a innymi ludźmi.

Nie jest moim zamiarem sprawianie Ci przykrości, ale nie będę też pisać w taki sposób jakbyś chciał czy tego oczekiwał. Wyrażam swoje zdanie, bez złośliwości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, ale diagnoza jest ważna. Skierowanie kogoś na niewłaściwą terapię, np na grupową osobę z ciężkimi zaburzeniami schizotypowymi może przynieśc bardzo złe konsekwencje. Przy lekkich zaburzeniach diagnoza nie jest konieczna ale przy cięzkich trzeba być bardzo ostrożnym, bo skutki mogą być bardzo silne i trudne do zmiany. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Inga_beta napisał:

Niestety, ale diagnoza jest ważna. Skierowanie kogoś na niewłaściwą terapię, np na grupową osobę z ciężkimi zaburzeniami schizotypowymi może przynieśc bardzo złe konsekwencje. Przy lekkich zaburzeniach diagnoza nie jest konieczna ale przy cięzkich trzeba być bardzo ostrożnym, bo skutki mogą być bardzo silne i trudne do zmiany. 

Zgoda, ale nie mówimy o zaburzeniach ciężkich tylko zaburzeniach osobowości. John nie pisał nic o magicznym myśleniu czy dziwactwach.

Etykietowanie się na siłę to strata czasu, bo to nie zmieni ani zaburzenia, ani objawów. Warto zamiast tego skupić się na tym co może nam pomóc. Ja mam terapię ukierunkowaną na PTSD a przez psychiatrę rozpoznany epizod depresji. I ta różnica nie ma dla mnie znaczenia, bo wiem z czym mam problem i nad tym pracuję a nie nad nazewnictwem w kwitach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.03.2019 o 11:57, Lilith napisał:

Myślę, że słowa nie miały na celu sprawienia Ci przykrości. Bardziej miały na celu zmotywowanie Cię do spojrzenia na sytuację z innej strony, przyjrzenia się sobie. Za bardzo bierzesz wszystko do siebie. Przydałoby się popracować nad dystansem. Ludzie, którzy odpowiadają na Twoje posty nie mają na celu wyrządzenia Ci krzywdy, przykrości - chcą Ci pomóc i robią to w sposób, który uważają za słuszny.

Nieprawdziwe informację sprawiają mi przykrość i nie motywują a Ciebie?

Działania mające na celu skłonienie mnie do przemyśleń wzmagają i intensyfikują moje analizy myślowe. Niestety zazwyczaj nie potrafię ich zakończyć (rozstrzygnąć). Co jest powodem jeszcze większej niepewności a jednocześnie chęci rozmowy o tym. 

Staram się podchodzić z dystansem do krytycznych i konstruktywnych uwag ale nieprawdziwe informacje staram się korygować.

W dniu 5.03.2019 o 12:21, Disappear napisał:

@john widzę Cię na forum od dłuższego czasu. W zasadzie cały czas piszesz to samo. Nikt nie może/nie chce Ci pomóc, nikt nie potrafi Cię zdiagnozować.

Opisuje przeszłość a ona się nie zmienia. Zmianie ulega ocena tego co było.

Bądźmy precyzyjni. Niektórzy specjaliści odmówili mi pomocy lub uznałem ich pomoc za nieskuteczną. Zostałem zdiagnozowany przez dwóch psychiatrów. Czy mam podać adresy wpisów, które to potwierdzą? 

W dniu 5.03.2019 o 12:21, Disappear napisał:

Gościsz w różnych wątkach dotyczących różnych zaburzeń. Skupiasz się na "etykietce", a co Ci to da jak już ktoś Ci ją przyklei? Nic. Twoje objawy, problemy z ludźmi, relacjami nie znikną tylko dlatego, że ktoś coś nazwie.

Biorę udział w różnych dyskusjach.

Metody leczenia różnią się w zależności od schorzenia. Dokładnie określenie jego rodzaju pozwoli szybciej i efektywniej prowadzić leczenie. 

W dniu 5.03.2019 o 12:21, Disappear napisał:

Napisałeś że odmówiłeś terapii grupowej na oddziale dziennym, za chwilę piszesz że to Tobie odmówiono. Przyznam, że w mojej ocenie odpowiadasz tak jak Ci w danej sytuacji jest najwygodniej.

W pierwszej wypowiedzi nawiązałem do pierwszego wpisu. W drugiej odpowiedziałem na twój zarzut. Czy miałem w pierwszym wpisie wspomnieć o wszystkich moich próbach starań o terapie grupową? Nie oczekujesz ode mnie zbyt wiele. Piszę prawdę. Ponadto  staram się aby moje wypowiedzi były krótkie i klarowne a to nakłada pewne ograniczenia. Nie mogę zawrzeć wszystkich informacji w jednym wpisie. 

W dniu 5.03.2019 o 12:21, Disappear napisał:

Zakładam, że tak jak w innych wątkach, tak samo i tutaj rozmowa z Tobą będzie błędnym kołem, ale napiszę to jeszcze raz: terapia grupowa na oddziale dziennym to jest coś co może Ci pomóc. I nie oczekuj DIAGNOZY, tylko jak już kiedyś na nią trafisz to czerp z komunikatów zwrotnych jakie będziesz dostawał od ludzi i wyciągaj z nich wnioski. Diagnoza nie sprawi, że ktoś nagle będzie wiedział jak Cię "naprawić". Psychoterapia to długi proces, który polega na dochodzeniu do czegoś samemu. Psychoterapeuta pomoże Ci "pchając Cię" w dobrą stronę, ale nie zrobi niczego za Ciebie. I kluczem jest nie DIAGNOZA a RELACJA. Między Tobą a terapeutą najpierw, a później między Tobą a innymi ludźmi.

Na czym polega błędne koło?

Czytasz moje wypowiedzi uważnie? Odnoszę się w nich nie tylko do diagnozowania mojej osoby ale przede wszystkim do relacji między pacjentem a terapeutką/psychologiem. Moje pytania dotykają ich podstaw. Skoro brak w nich uczciwości i rzetelności to jak można na nich budować współpracę.  Po przykłady odsyłam do moich wypowiedzi na forum.

W dniu 5.03.2019 o 12:21, Disappear napisał:

Nie jest moim zamiarem sprawianie Ci przykrości, ale nie będę też pisać w taki sposób jakbyś chciał czy tego oczekiwał. Wyrażam swoje zdanie, bez złośliwości.

Oczekuje prawdy. Dziękuje Ci za twoje zdanie.

W dniu 4.03.2019 o 09:15, el33 napisał:

Daj znać jak będzie po kolejnym spotkaniu 🙂

W ostatnim czasie odbyłem dwie wizyty z różnymi specjalistami tj. psychologiem i psychiatrą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, johnn napisał:

Nieprawdziwe informację sprawiają mi przykrość i nie motywują a Ciebie?

Działania mające na celu skłonienie mnie do przemyśleń wzmagają i intensyfikują moje analizy myślowe. Niestety zazwyczaj nie potrafię ich zakończyć (rozstrzygnąć). Co jest powodem jeszcze większej niepewności a jednocześnie chęci rozmowy o tym. 

Zależy jak się podchodzi do informacji. Czy czasami sprawiają przykrość? Ogromną. Jednak nie wszystkie informacje są nieprawdziwe i z czasem, po przemyśleniach i analizach - uznaję, że jednak coś w tym jest. Rozmyślam i analizuję. Później staram się wyciągnąć wnioski. Samo przyjęcie informacji nie otwiera drogi do zmian. Bardzo trudno jest osiągnąć cokolwiek w tej materii zwłaszcza, gdy zmiana wymaga skorygowania nawyków i schematów, które są bardzo mocno zakorzenione. Czy motywują? Na pewno skłaniają do przemyśleń. A to już coś.

19 godzin temu, johnn napisał:

Staram się podchodzić z dystansem do krytycznych i konstruktywnych uwag ale nieprawdziwe informacje staram się korygować.

A co jeśli informacja jest w jakimś odcinku prawdziwa, ale Ty nie potrafisz jej przyjąć, więc uznajesz za nieprawdziwą? Rozważałeś możliwość, że może się tak zdarzyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×