Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co wiesz o wierze i dlaczego ją negujesz?

Rekomendowane odpowiedzi

Dlaczego w ogóle udzielam się w temacie, który czytałem już 17924 razy? Panie terapeuto, powiedz pan, czy żem chory na narcyzm? A moim "udziałem" jest szczere polecenie artykułu, czy raczej eseju pt. 

Psychologia, wychowanie a obłęd - od schizofrenii kultury zachodniej do doświadczenia inicjacyjne

I wiele rzeczy powinno (hłe, hłe, hłe) stać się jasne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Religia zaniża poczucie własnej wartości zwłaszcza u kobiet

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, oka22 napisał:

Religia zaniża poczucie własnej wartości zwłaszcza u kobiet

Rozwiniesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, oka22 napisał:

Religia zaniża poczucie własnej wartości zwłaszcza u kobiet

 

Religia sama w sobie nic nie robi a raczej odzwierciedla to co wierzący mają z głowach. Jest figurą jaką głowy wierzących rozgrywają sobie swoje wewnętrzne rozgrywki. Niektórych religia/wiara w nadprzyrodzone nie haczy, nie uwodzi- bo w inny sposób rozgrywają swoje wewnętrzne dramaty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.03.2019 o 22:24, oka22 napisał:

Religia zaniża poczucie własnej wartości zwłaszcza u kobiet

U mnie poczucie własnej wartości zaniża to, że nie jestem jak większość osób, wśród których przebywam (ateiści), że nie jestem "cool", poczucie że nigdy nie zostanę w pełni zaakceptowana taka jaka jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
W dniu 22.02.2019 o 14:36, Lilith napisał:

Co odpowiedzą ateistom na argumenty negujące wiarę? 

Że najprawdopodobniej nie negują wiary, lecz coś innego :) 

Dla mnie wiara to ufność w rezonans.

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, initium napisał:

U mnie poczucie własnej wartości zaniża to, że nie jestem jak większość osób, wśród których przebywam (ateiści), że nie jestem "cool", poczucie że nigdy nie zostanę w pełni zaakceptowana taka jaka jestem.

To ja mam zupełnie odwrotnie. Tutaj, gdzie mieszkam, w małym mieście, praktycznie wszyscy są wierzący. Nie przeszkadza mi to, ale nie mówię głośno, że jestem ateistką. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A w moim mieście,prawie wszyscy wiedzą.Że nie chodzę do kościoła.Jakoś nikt,mnie nie nawraca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie wiara to jak każde inne "uzależnienie" tyle że różne wpływa na poszczególne jednostki... Jak z piciem .. Kiedy przychodzi temat wiary i ludzi wiary to zawsze mówię , że kojarzy mi się z palaczami tytoniu..? Nie palący nie pali i swojej przestrzeni nie zatruwa , pozostawia ją wolna , czystą ... Palący który twierdzi , że to lubi i sprawia mu przyjemność nie rozumie , że zatruwa moją przestrzeń . Tak i z wiarą , ja nie obnoszę się obleczony w dewocjonalia i nie nawracam , dlatego chciałbym by moja przestrzeń byłą wolna i czysta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.03.2019 o 13:23, Lilith napisał:

Zależy jeszcze w co wierzą. Może być to choćby obietnica wyborcza. Świat tak naprawdę zbudowany jest na wierze i nie odnosi się to tylko do kwestii duchowości/religii. 

Umysł ludzki opiera się na wierze, tak, ale czym innym jest wiara w obietnice wyborcze lub w to, że rano dowiozą bułki (bo opiera się na pewnej umowie, realności) a czym innym wymyślanie sobie światów których nie ma i wiara niczym nie poparta, że jednak istnieją. Wiara jest odpowiedzią na lęk. Gdzie nie ma informacji tam pojawia się wiara. Z wiarą w sensie religijnym problemu nie ma oprócz tego, że jest niepewna, na niczym nie ufundowana i tę niepewność wierzący wyrażają przez projekcję i atak na tych, którzy nie wierzą (bo sami wierzący są niepewni swojej wiary, bo ta nie opiera się na niczym). Więc im bardziej agresywny wierzący ( w sensie religijnym) tym bardziej zdradza swoją niepewność co do swojego wyboru i co do sensu tego, do czego próbuje się w głowie sam przekonać. Niewierzący (w jego światy, obrazy) go kolą, bo pokazują jego własną niewiarę. A że w chrześcijaństwie niewiara jest grzechem, więc im bardziej wierzący w podświadomości wątpi, tym bardziej jest agresywny wobec niewierzących.

Osoby, które wierzą w dowóz bułek może znów razić odejście do realu tych, którzy wierzą w aniołki czy swarogi. Razi ich słabość umysłów wierzących, którzy odchodzą od realu na rzecz wymyślania aniołków. Wierzący są w jakiś sposób słabi bo nie są w stanie skonfrontować się z rzeczywistością -potrzebują "oponki",  cudzych obrazów, podpory.

W sumie to nie wiara rządzi światem ale niepewność co do własnych wyborów. Bo po utracie "oczywistości" takich jak tradycja, patriarchat, organizacja kościelna etc, etc, jednostka buduje się przez własny wybór. A temu będzie towarzyszyć niepewność, lęk i agresja.

Sorry, trochę to skomplikowane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stary testament - Bog mordowal byl okrutny i katal.Co to znaczy ? Ze ludzie maha byc na podobe i tez mordowac ? W kosciele spiewaja ze Bog jest miłością.Ludzie wychowani w katolickim systemie zyja w atmosferze lęku 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.03.2019 o 20:22, spinoo napisał:

Kiedy przychodzi temat wiary i ludzi wiary to zawsze mówię , że kojarzy mi się z palaczami tytoniu..? Nie palący nie pali i swojej przestrzeni nie zatruwa , pozostawia ją wolna , czystą ... Palący który twierdzi , że to lubi i sprawia mu przyjemność nie rozumie , że zatruwa moją przestrzeń . Tak i z wiarą , ja nie obnoszę się obleczony w dewocjonalia i nie nawracam , dlatego chciałbym by moja przestrzeń byłą wolna i czysta.

Jak Ci przeszkadza widok ludzi "obleczonych w dewocjonalia" to może po prostu nie patrz na nich zamiast ustalać, co kto może nosić, a co nie :mrgreen:  

16 godzin temu, doi napisał:

Wierzący są w jakiś sposób słabi bo nie są w stanie skonfrontować się z rzeczywistością -potrzebują "oponki",  cudzych obrazów, podpory.

Ten fragment brzmi jak ładnie wyrażony, ale jednak bulweryzm (błąd logiczny).

16 godzin temu, doi napisał:

Bo po utracie "oczywistości" takich jak tradycja, patriarchat, organizacja kościelna etc, etc, jednostka buduje się przez własny wybór. A temu będzie towarzyszyć niepewność, lęk i agresja.

Patriarchat to system stosunków społecznych, który nadal obowiązuje i ma się całkiem dobrze, nie coś co jednostka może utracić. (Zwracam na to uwagę, bo uważam, że w dobie pop-feminizmu warto przypominać o tym, że problemy nadal istnieją.) Jeśli już coś u kogoś powoduje niepewność i agresję, to u beneficjentów systemu groźba jego zmiany i niemożności korzystania z dotychczas istniejącej przewagi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, initium napisał:

Ten fragment brzmi jak ładnie wyrażony, ale jednak bulweryzm (błąd logiczny).

Patriarchat to system stosunków społecznych, który nadal obowiązuje i ma się całkiem dobrze, nie coś co jednostka może utracić. (Zwracam na to uwagę, bo uważam, że w dobie pop-feminizmu warto przypominać o tym, że problemy nadal istnieją.) Jeśli już coś u kogoś powoduje niepewność i agresję, to u beneficjentów systemu groźba jego zmiany i niemożności korzystania z dotychczas istniejącej przewagi. 

Trudno, przeżyję ten błąd logiczny. Ludzie w ogóle żyją w fantazjach, problem w tym, żeby nie tracić kompletnie kontaktu z rzeczywistym, z realem. Jak ktoś uderza w wyobrażenia jakiegoś dobrego taty, który uśmierza lęk i zabija swoje dziecko, to mi to nie przeszkadza- bo tak ludzka głowa radzi sobie z lękiem. Gorzej jest jak twierdzi, że jest to real i że inni mają mieć ten sam sposób na lęk. Tutaj ścieżki muszą się rozejść. Nie neguję wiary jako skoku w niepewność czy założenia bez możliwości sprawdzenia (bo to ludzkie, tak czy inaczej robi to każdy), nie podoba mi się rozciąganie indywidualnych fantazji na innych i odlot od realu. Taki odlot od realu mamy teraz w polityce: niewłaściwe postrzeganie, niewłaściwe etykiety, przemoc  będą przyczyną krzywdy, buntu i niezadowolenia.

Co do patriarchatu i "oczywistości". Chodzi mi to to że te nieświadome, kulturowe oczywistości zostały nazwane i zakwestionowane. Nie są już bazą do automatycznego działania, nie są już oczywistością, czymś niepodważalnym. Są nurty, które z oczywistości robią obiekt studiów, oddalają się od niego jak od obiektu badań.  Nie ma więc do czego się odwołać, bo wszystko może być podważone jako jedyny punkt odniesienia, wspólnotowo przeżywana iluzja. To budzi lęk. Nie ma czego się złapać. Każdą rolę czy narrację da się podważyć. A na jednostkę ("mnie", "ja", "ja prawdziwe" ) spada obowiązek wyboru ze szwedzkiego stołu i zazdrość wobec tych co wybierają inaczej czy złość że nie można wybrać wszystkiego.

Być może stąd jest złość na tych innych - wierzących czy niewierzących, bo wybierają inaczej i zdają się z tego czerpać satysfakcję.

Stąd też paniczny ruch po stronie kościelnej- bo Kościół został zredukowany do jednego dania na szwedzkim stole.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, initium napisał:

Jak Ci przeszkadza widok ludzi "obleczonych w dewocjonalia" to może po prostu nie patrz na nich zamiast ustalać, co kto może nosić, a co nie

Czytamy ze zrozumieniem..? czyli tak jak napisałem ... ja mam nie patrzeć oni mogą zawłaszczać mój kawałek przestrzeni ? No jakbym słyszał palacza , kto ci karze palić ..? tyle ze nasza przestrzeń jest juz gęsta od dymu .. I dla porządku , jak dla mnie mogą sobie nosić , byleby bez misji nawracania i obrony mnie przed ogniami piekielnymi . 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.03.2019 o 09:36, spinoo napisał:

Czytamy ze zrozumieniem..? czyli tak jak napisałem ... ja mam nie patrzeć oni mogą zawłaszczać mój kawałek przestrzeni ? No jakbym słyszał palacza , kto ci karze palić ..? tyle ze nasza przestrzeń jest juz gęsta od dymu .. I dla porządku , jak dla mnie mogą sobie nosić , byleby bez misji nawracania i obrony mnie przed ogniami piekielnymi . 

Czytam ze zrozumieniem. Napisałeś tam przecież o noszeniu dewocjonaliów, a ja nie rozumiem dlaczego coś, co ktoś nosi miałoby być problemem, a najwidoczniej jest, skoro zostało wymienione. Jednak zmuszanie ludzi do wdychania trucizny to co innego.

W dniu 12.03.2019 o 08:57, doi napisał:

Trudno, przeżyję ten błąd logiczny.

Tyle tylko, że odnoszę wrażenie, że ten błąd jest niejako podstawą Twojego myślenia o wierze, bo - jeśli dobrze rozumiem - uważasz, że ludzie wierzą, bo potrzebują sobie coś wymyślić, żeby wytłumaczyć sobie świat. To trochę jak wierzący mówiący, że ateiści nie wierzą, bo chcą grzeszyć albo dlatego, że obrazili się na Boga. Zresztą mam wrażenie, że taki tok myślenia jest teraz powszechny i normalizowany, zwłaszcza w polityce, ale nie tylko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, initium napisał:

Napisałeś tam przecież o noszeniu dewocjonaliów, a ja nie rozumiem dlaczego coś, co ktoś nosi miałoby być problemem, a najwidoczniej jest, skoro zostało wymienione. 

Napisałem też ... "i nie nawracam " . Innymi słowy , naprawdę to jest mi obojętne co w czym chodzi i czym się dekoruje . / wg mnie niektórzy mocno przeginają / ale nie akceptuję nawracania .  Pomijam już przestrzeń publiczną , ale tu potrzebna była by praca od podstaw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, initium napisał:

Tyle tylko, że odnoszę wrażenie, że ten błąd jest niejako podstawą Twojego myślenia o wierze, bo - jeśli dobrze rozumiem - uważasz, że ludzie wierzą, bo potrzebują sobie coś wymyślić, żeby wytłumaczyć sobie świat. To trochę jak wierzący mówiący, że ateiści nie wierzą, bo chcą grzeszyć albo dlatego, że obrazili się na Boga. Zresztą mam wrażenie, że taki tok myślenia jest teraz powszechny i normalizowany, zwłaszcza w polityce, ale nie tylko.

Uważam, ze ludzie używają sobie figur ( z zewnątrz, z kultury) by rozegrać swoje własne wewnetrzne dramaty, grę nieświadomego. Czerpią z zewnątrz "ścieżki", bazę do dramatu i obrazy. Kupują sobie określoną pozycję np. dziecka, któremu się przebacza czy bohatera walczącego ze złem. Ludzie wierzą, bo potrzebują obrazów i ścieżek dla swego wewnętrznego splątania i wygodna im jest pozycja dziecka, podległego wobec zewnętrznych sił. Wieszają się na religii bo w ten sposób wyrażają siebie: swoje kompulsje, nerwice, lęki, potrzeby narcystyczne (my jesteśmy lepsi bo wiemy, inni nie wiedzą), masochizm (cierpienie jest dobre i uszlachetnia, "ubóstwia"), potrzeby zlania się (rodzimowierstwo i waga sił natury), potrzeby przynależności (logo, organizacja ale także zakorzenienie w świecie "mam prawo tu być" i "potężne siły chcą żebym był"). Potrzebują wielkiego Innego, żeby im powiedział "jak żyć". Temat-rzeka. Taką samą rolę może spełnic też np. astrologia czy jakaś ideologia polityczna.

"Potrzebują sobie wymyslić" - to raczej "potrzebują siebie jakoś wyrazić" i nie jest to oczywiście świadome.

Religię -jako pewną metanarrację- da się wyjaśnić z zewnątrz a nie z wewnątrz, np zakładając, że wszyscy mają potrzebę posługiwania się figurą zewnętrznego boga. Dialog niewierzących i wierzących o wierze jest niemożliwy, bo nie mówią o tym samym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, ja się z taką interpretacją nie zgadzam, uważam, że to wciąż jest błąd, o którym mówiłam. Rozciąganie takiej interpretacji na wszystkich to daleko idące uproszczenie. Czasem wręcz jest to kopanie zbyt głęboko, mimo że odpowiedź już jest widoczna. Ale zgadzam się z tym...

4 godziny temu, doi napisał:

Dialog niewierzących i wierzących o wierze jest niemożliwy

...głównie dlatego, że większość nie chce wyjść poza własny pogląd i postawić się w sytuacji strony przeciwnej, a czasem w ogóle posłuchać argumentów. Z tego powodu (że dialog jest niemożliwy) i ponieważ to miał być temat dla ateistów, to się stąd ewakuuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, initium napisał:

...głównie dlatego, że większość nie chce wyjść poza własny pogląd i postawić się w sytuacji strony przeciwnej,

Systemy odniesień ideologia jakie sobie uzywamy są rózne, i byc może wierzący cierpią jak widzą, że obok ich wyboru jest tysiąc innych. Ale nie ma też tak, że da się żyć obok jakiegokolwiek systemu odniesień, bo każdy żyje w jakiejś ideologi i zewnetrznością rozgrywa swój umysł. Żeby gadać o konkretnej wierze trzeba mieć ten sam system odniesień, uznać, że bóg jest, cos robi, uzyć tego samego języka. I tu sie nie da. Ale w iluzjach żyjemy wszyscy, nie tylko wierzący.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×