Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Zmiany nasilenia objawów a efektywność psychoterapii

Rekomendowane odpowiedzi

Z ust mojego psychiatry padło: "Najpierw musimy Panią ustabilizować, ponieważ podejmowanie psychoterapii w obecnym stanie jest bez sensu. Będzie Pani pracować nad objawami, a nie nad przyczynami." Było to kilka miesięcy temu. Jak Wy się na to zapatrujecie? Uważacie, że efektywność terapii maleje wraz z nasileniem objawów? Czy uważacie - podobnie jak mój lekarz - że przed podjęciem psychoterapii należy pacjenta ustabilizować farmakologicznie? Czy jedno z drugim nie ma nic wspólnego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma jednego szablonu. Czasami trzeba, np. przy dużym ryzyku samobójstwa, a czasami farmakologia psychoterapii szkodzi wytłumiając emocje, które należałoby przepracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Disappear Leki nie wytłumiają emocji, a jedynie łagodzą gonitwę myśli. To dwie różne rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że tłumią i nie jedna osoba o tym wspomina.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Disappear jakie leki? Może antydepresanty, bo neuroleptyki na pewno nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To raczej nie ma znaczenia jakie, chodzi o fakt i o to, że czasami farmakoterapia nie pomaga w psychoterapii.

Są jednak stany gdzie jest niezbędna. Tak jak pisałam, nie ma jednego szablonu dla wszystkich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, z o.o. napisał:

@Disappear Leki nie wytłumiają emocji, a jedynie łagodzą gonitwę myśli. To dwie różne rzeczy.

Ojj, u mnie wyższa dawka wenlafaksyny mocno tłumi emocje i zobojętnia.

Jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie w temacie:

U mnie leki musiały zostać na początku zastosowane, bo przez psychosomaty kompletnie nie potrafiłabym skupić się na rozmowie. Po czasie i powolnym rozpracowywaniu 'ważniejszych" kwestii leki powinny zostać powoli odstawiane, bo przez tłumienie emocji i np. dolegliwości psychosomatycznych terapia może stanąć w miejscu. Poza tym, po pewnym czasie nie będzie widać czy efekty przynosi psychoterapia czy działanie leków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zaczęłam psychoterapie bez leków, jednak po ok 3-4 miesiącach na tyle mój stan się pogorszył, że trzeba było włączyć farmakologię. Dostałam też lek na impulsy autodestrukcyjne po którym na 2-3h  zupełnie jakiekolwiek myślenie, odczuwanie jest wyłączone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem w terapii pół roku bez leków. Rok temu mówiłam psychiatrze od wejścia, że nie chcę i nie będę nic zażywać, zresztą na tamtym etapie ona sama uznała, że farmakoterapia nie jest potrzebna. Niemniej w ostatecznym rozrachunku widzę znaczne pogorszenie swojego samopoczucia (nie wiem na ile to efekt uboczny terapii, a na ile wpływ zewnętrznych okoliczności; mniejsza z tym) i co jakiś czas zastanawiam się nad lekami. Myślę, że mogłabym efektywniej pracować nad sobą i w ogóle lepiej funkcjonować na co dzień, gdybym mogła "wyłączyć" przynajmniej spektrum objawów nerwicowych, ale boję się właśnie tego wytłumienia emocji, o którym pisze @Disappear - może wtedy byłoby mi łatwiej o nich mówić, ujarzmić je, poukładać, ale z drugiej strony, czy byłoby wtedy w ogóle o czym mówić, czy sesje przypominałyby jedynie zdawanie relacji z życiowych wydarzeń?

@el33, czy u Ciebie przyjmowanie leków poprawiło efektywność pracy w terapii, czy wręcz przeciwnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Duża Mi eksperymentowałam z lekami, ale nie znalazł się jeszcze taki który by podziałał. W żadną stronę.

Ludzie piszą o tłumieniu farmakologicznym emocji. U mnie to powinno pójść w drugą stronę. Jestem emocjonalnym entem. Ostatnio kilka razy zdarzyło się, że leciały mi łzy podczas ekspozycji w gabinecie i też podczas odsłuchiwania. Tylko ja to odnotowałam tylko dlatego, ze poczułam że coś mi cieknie, a ostatnio jedynie po tym że jak słuchałam sesji to słyszałam, że pociągam nosem, bo nawet nie czułam tych płynących łez. W środku nie odczuwam wtedy zupełnie nic. To blokuje moją terapię. Powinnam przeżyć te emocje, ale odłączanie się w momencie gdy się pojawiają jest silniejsze i kompletnie nad tym nie panuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Duża Mi napisał:

 

@el33, czy u Ciebie przyjmowanie leków poprawiło efektywność pracy w terapii, czy wręcz przeciwnie?

Na pewno stałam się bardziej aktywna na sesji i powiedziałam o wiele więcej niż pewnie był dała radę na początku. Minusem (lub plusem zależnie od podejścia) jest to, że po wielu ciężkich tematach nie mam takich dołów jak dawniej, jakby smutek był jednam z tych uczuć najbardziej przytłumionych. Skoro nie mam też takich dołów to rzadziej występują ms, nie zniknęły, ale nie są już tak intensywne. Moja T po kilku tygodnia na lekach stwierdziła, że "ożyłam, zdarza mi się uśmiechnąć, wychodzić z inicjatywą". Są rzeczy, których bym pewnie wcześniej nie zrobiła bez leków. Mam pewne obawy na ile to ja i moja gotowość do zmian, a na ile leki. Pewnie jak zacznę je odstawiać to się dowiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33 a ja wierzę, że w momencie odstawiania leków będziesz już na takim etapie zmiany myślenia, że nie odczujesz mocno 🙂

Tak sobie właśnie myślę, że jakby były jakieś prochy (legalne :D ) na odblokowanie emocji, to z chęcią bym w taką farmakoterapię weszła i mogłabym napisać, że jest wsparciem dla psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Disappear napisał:

Tak sobie właśnie myślę, że jakby były jakieś prochy (legalne :D ) na odblokowanie emocji, to z chęcią bym w taką farmakoterapię weszła i mogłabym napisać, że jest wsparciem dla psychoterapii.

To się nazywa alkohol. Podobno pod postacią tabletek do kupienia w Rosji ;) Ja bym na sesji zdecydowanie z tego skorzystała ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, el33 napisał:

To się nazywa alkohol. Podobno pod postacią tabletek do kupienia w Rosji ;) Ja bym na sesji zdecydowanie z tego skorzystała ;)

Ja też 🙂 Mogłabym nawet połączyć z ekspozycją in vivo :D Obawiam się tylko, że nie znajdę u t. zrozumienia dla tego pomysłu na zluzowanie blokad :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Disappear napisał:

Ja też 🙂 Mogłabym nawet połączyć z ekspozycją in vivo :D Obawiam się tylko, że nie znajdę u t. zrozumienia dla tego pomysłu na zluzowanie blokad :D

Jak kiedyś zapytałam moją T o to, to jedyną debatą byłoby kogo wezwać lub taksówkę by mnie odwieść do domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×