Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Co dzieje się w relacji superwizyjnej?

Rekomendowane odpowiedzi

Jaka jest specyfika tej relacji? Jak rozumiecie pojęcie superwizji? Jak sobie to wyobrażacie? Jakie zadanie Waszym zdaniem ma superwizja? Jaka jest różnica między relacją superwizor - superwizant a terapeuta - pacjent?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja się dołączę do pytań. Czy każdy psychoterapeuta musi mieć superwizora? I czy omawia z nim/ nią wszystkich pacjentów, czy tylko niektórych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widziałam kiedyś informację dla psychoterapetow, że tego a tego dnia przyjedzie superwizor do ich placówki. Z opisu wynikało, że odwiedza ich raz na 3 miesiące. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, z o.o. napisał:

Czy każdy psychoterapeuta musi mieć superwizora? I czy omawia z nim/ nią wszystkich pacjentów, czy tylko niektórych?

Myślę, że każdy powinien mieć i konsultować się z nim regularnie, ale podejrzewam, że w czasie superwizji też omawia tylko poszczególne przypadki. Superwizja może dać zupełnie nowe spojrzenie na danego pacjenta i jego problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.02.2019 o 16:09, Duża Mi napisał:

Myślę, że każdy powinien mieć i konsultować się z nim regularnie, ale podejrzewam, że w czasie superwizji też omawia tylko poszczególne przypadki. Superwizja może dać zupełnie nowe spojrzenie na danego pacjenta i jego problem.

Mnie się superwizja jawi jako konsultacja psychoterapeuty z bardziej doświadczonym psychoterapeutą w ramach szczególnie trudnych przypadków i emocji terapeuty, które ten odczuwa względem tego konkretnego przypadku. To tylko luźne skojarzenie, które mi się nasuwa jak pada słowo superwizja. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lilith napisał:

Mnie się superwizja jawi jako konsultacja psychoterapeuty z bardziej doświadczonym psychoterapeutą w ramach szczególnie trudnych przypadków i emocji terapeuty, które ten odczuwa względem tego konkretnego przypadku. To tylko luźne skojarzenie, które mi się nasuwa jak pada słowo superwizja.

Wydaje mi się, że mniej więcej tak to wygląda - z naciskiem na omówienie emocji, gdy na przykład w relacji terapeuta-pacjent pojawi się przeciwprzeniesienie. Nie wiem, czy terapeuta może poprosić wprost swojego superwizora o radę w sprawie konkretnego pacjenta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Duża Mi napisał:

Nie wiem, czy terapeuta może poprosić wprost swojego superwizora o radę w sprawie konkretnego pacjenta.

Myślę, że opis przypadku jak najbardziej jest podawany na sesji z superwizorem. Oczywiście bez danych personalnych. Inaczej, co takiemu terapeucie po superwizji? Świat przeżyć terapeuty, emocji i wsparcia to za mało. Mnie jednak ciekawi, kto nadzoruje pracę superwizora? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
20 godzin temu, Duża Mi napisał:

Nie wiem, czy terapeuta może poprosić wprost swojego superwizora o radę w sprawie konkretnego pacjenta.

Ja dostałam wprost informację od t. ze konsultowala moją terapię w ramach superwizji więc na pewno może. Bez danych personalnych.

Edytowane przez Disappear

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opis przypadku owszem, nawet o tym wspominałam wyżej, ale chodziło mi o to, czy superwizor może udzielić terapeucie bezpośrednich rad co do prowadzenia terapii danego pacjenta. 

Prace superwizora nadzoruje pewnie inny terapeuta, z odpowiednim stażem i przeszkoleniem. Trzeba by poszperać, podejrzewam że na stronach szkół psychoterapii lub na forach dla terapeutów są takie informacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Duża Mi napisał:

Opis przypadku owszem, nawet o tym wspominałam wyżej, ale chodziło mi o to, czy superwizor może udzielić terapeucie bezpośrednich rad co do prowadzenia terapii danego pacjenta. 

Bezpośrednich nie może. Pomaga natomiast zrozumieć wtedy kiedy terapeuta ma z tym problem. Superwizja służy rozwojowi psychoterapeuty, jest jakimś procesem nauki. To nie jest nadzór.

Tym samym superwizora tez nikt nie nadzoruje. Superwizja to pomoc, wsparcie a nie bat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.02.2019 o 22:37, Disappear napisał:

Bezpośrednich nie może. Pomaga natomiast zrozumieć wtedy kiedy terapeuta ma z tym problem. Superwizja służy rozwojowi psychoterapeuty, jest jakimś procesem nauki. To nie jest nadzór.

Tym samym superwizora tez nikt nie nadzoruje. Superwizja to pomoc, wsparcie a nie bat.

Mam trochę problem by zrozumieć samą superwizje. W stanach superwizjer ocenia terapeutę, czasami pisze jakieś raporty i jest obowiązkowa (szczególnie tam gdzie płaci ubezpieczyciel). W Polsce to bardziej rady niż nadzór.

Chciałabym przeczytać zobaczyć filmik jak wygląda taka superwizja w praktyce. Ma ktoś jakieś meteriały?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie superwizja to taka psychoterapia psychoteraputy z jednej strony i rozwój, nauka, czerpanie z doświadczeń innego terapeuty z drugiej.

Skojarzyło mi się trochę z audytem, tylko ze u nas z reguły audyt też jest postrzegany jako narzędzie kontrolne, a z definicji tak nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A propos superwizji kiedys wyobrazalam sobie, ze to sa takie spotkanie face to face, na ktorych omawia sie tylko najciezsze przypadki, ale z czasem dotarlo do mnie, ze to sie czesto odbywa w wiekszej grupie (w necie jest duzo ogloszen typu "wolne miejsca w grupie superwizyjnej"; czesto grupa terapeutow pracujacych w jednym osrodku wspolnie omawia rozne przypadki ze swoim szefem) i troche niekomfortowo sie  poczulam ze swiadomoscia, ze moja historia, ktora bylam gotowa podzielic sie wylacznie z konkretnym terapeuta, moglaby byc omawiana przez grupe ludzi i ze pozniejsze zachowanie i reakcje teraputy moglyby wynikac wprost z ich rad. POza tym nie do konca wierze w mozliwosc zapewnienia pacjentom pelnej anonimowowsci. Teoretycznie nie posluguja sie nazwiskami pacjentow, ale czasem wystarczy jakis drobny szczegol, zeby przy niesprzyjajacym zbiegu okolicznosci skojarzyc, o kim byla mowa. Kiedys na innym forum jakas terapeutka pisala, ze bardzo dbaja o zachowanie anonimowosci i prywatnosci i kiedys w czasie superwizji grupowej jedna osoba zorientowala sie, o kim jest mowa i od razu wyszla. Tylko dla mnie sam fakt, ze w wiekszej grupie omawiali jakis przypadek na tyle szczegolowo, ze ktos zidentyfikowal pacjenta, juz swiadczy o tym, ze cos poszlo nie tak i fakt wyjscia wiele nie zmienia, bo ta osoba juz poznala fakty, ktorych pacjent pewnie nie chcialby powierzac znajomym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, szanownapani napisał:

A propos superwizji kiedys wyobrazalam sobie, ze to sa takie spotkanie face to face, na ktorych omawia sie tylko najciezsze przypadki, ale z czasem dotarlo do mnie, ze to sie czesto odbywa w wiekszej grupie (w necie jest duzo ogloszen typu "wolne miejsca w grupie superwizyjnej";

Wyobrażałam sobie superwizję właśnie w ten sam sposób. Kontakt terapeuta - superwizor i tyle. Przez myśl by mi nie przeszło, że odbywa się to w grupie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, szanownapani napisał:

) i troche niekomfortowo sie  poczulam ze swiadomoscia, ze moja historia, ktora bylam gotowa podzielic sie wylacznie z konkretnym terapeuta, moglaby byc omawiana przez grupe ludzi i ze pozniejsze zachowanie i reakcje teraputy moglyby wynikac wprost z ich rad.

Myślę, że te pytania o superwizję są fantazjami klientów i obrazują ich lęki. To co na temat superwizji możemy sobie wyobrazić może być znaczące (w naszych procesach) ale tak naprawdę to są nasze fantazje. Sam brak superwizji u terapeuty jest dla mnie znakiem jakiejś zarozumiałości i niedbałości- i to jest właśnie droga do porażki a nie to, że terapeuta mówi o nas w grupie. Grupa jest akurat dobra- niweluje bezradność terapeuty, pokazuje mu jego błędy, reakcje- terapeuta też w procesie pozostaje częściowo na siebie "ślepy". Rzuca inne światło na jego hipotezy dotyczące pacjenta -bo może się na nich zafiksować.

Z tego co wiem bywają także grupy superwizyjne w których rozmawiają terapeuci różnych nurtów. Jasne, rozmawiają o różnych przypadkach, jak rozumiem, ale z naciskiem na proces, na "przypadek" a nie na imię i nazwisko.

Może ten strach przed superwizją, bo chciałaś by więź z terapeutą była "ekskluzywna", jedyna, a on w jakiś sposób cię "zdradza" opowiadając na grupie o tobie. Być może też ustawiłaś go w pozycji wszechwiedzącego- a tu się okazuje, że potrzebuje grupy by dostać od nich rady.

I myślę, że jeśli to budzi jakieś pytania i niepokoje to najlepiej na terapii pytać wprost.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, doi napisał:

 Sam brak superwizji u terapeuty jest dla mnie znakiem jakiejś zarozumiałości i niedbałości- i to jest właśnie droga do porażki a nie to, że terapeuta mówi o nas w grupie. Grupa jest akurat dobra- niweluje bezradność terapeuty, pokazuje mu jego błędy, reakcje- terapeuta też w procesie pozostaje częściowo na siebie "ślepy". Rzuca inne światło na jego hipotezy dotyczące pacjenta -bo może się na nich zafiksować.

 

Zgadzam się w 100%. I tak jak pisałam wcześniej, superwizja jest w moich oczach rozwojowa dla terapeuty i finalnie zyskujemy na tym my. Usłyszałam wprost od t. że konsultowała moją terapię w ramach superwizji i w moich oczach tylko zyskała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę dziś poszukałam i znalazłam coś takiego. Są to tylko fragmenty, ale już coś mówią. Wygląda to ciekawie chociaż wciąż mam wątpliwości na ile pacjent jest anonimowy w takich rozważaniach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, el33 napisał:

chociaż wciąż mam wątpliwości na ile pacjent jest anonimowy w takich rozważaniach.

A dlaczego w sumie ma być anonimowy? Czy komuś obcemu powie cokolwiek twoje imię i nazwisko? Przecież nie jesteś anonimowa u terapeuty, u jego wsparcia też nie musisz. Moim zdaniem to nie jest znaczące.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Disappear napisał:

 Usłyszałam wprost od t. że konsultowała moją terapię w ramach superwizji i w moich oczach tylko zyskała.

Tak, w moim przypadku też tak jest. Ja się nawet pytam gdy mam wrażenie, że mój analityk nie ogarnia, czy jestem "przypadkiem" superwizowanym. Czuję się pewniej, choć to pewnie złudne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, doi napisał:

A dlaczego w sumie ma być anonimowy? Czy komuś obcemu powie cokolwiek twoje imię i nazwisko? Przecież nie jesteś anonimowa u terapeuty, u jego wsparcia też nie musisz. Moim zdaniem to nie jest znaczące.

Mam takie szczęście, że moje połączenie imienia i nazwiska występuje tylko raz w całej Polsce i niekoniecznie bym chciała by ktoś połączył moją osobę (nawet ze względu na pracę) z zaburzeniami czy moją historią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, doi napisał:

Czy komuś obcemu powie cokolwiek twoje imię i nazwisko? Przecież nie jesteś anonimowa u terapeuty, u jego wsparcia też nie musisz.

Świat jest mały, zawsze możemy zostać rozpoznani. To mimo wszystko jest średnio komfortowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znalazłam dość obszerny artykuł o superwizji w pytaniach i odpowiedziach:

Cytat

Superwizja psychoterapii w pytaniach i odpowiedziach

Motto: …Superwizja jest obowiązkiem, ale i przywilejem psychoterapeuty…
                                                                  Jan Malewski, psychoanalityk

Superwizja jest aktywnością często niezrozumianą, błędnie rozumianą lub mitologizowaną zarówno przez laików – pacjentów, opinię publiczną, dziennikarzy, decydentów jak i samych psychoterapeutów. Niektórzy chcą w niej widzieć narzędzie kontroli i represji, inni gwarancję jakości psychoterapii, jeszcze inni – sytuację niemal mistyczną i świadectwo wtajemniczenia.

Superwizja w psychoterapii jest czym innym niż nadzór (supervision) w innych dziedzinach np. zarządzaniu. Tu oznacza specyficzną aktywność wykwalifikowanego profesjonalisty (superwizora psychoterapii) praktykowaną z psychoterapeutą lub grupą psychoterapeutów.

Po co jest superwizja

Superwizja ma pomagać psychoterapeucie lepiej leczyć pacjenta. I to jest jej podstawowy cel. Jednocześnie stanowi formę kształcenia zawodowego dla psychoterapeutów. Superwizor jest też tym, kto ocenia psychoterapeutę i często decyduje o jego dalszych losach, udzielając mu pozwolenia na przystąpienie do egzaminu certyfikacyjnego.

Dlaczego właściwie psychoterapeuta ma korzystać z superwizji

Wielu psychoterapeutów obywa się bez superwizji, a ich pacjenci pomimo to uzyskują poprawę.

W psychoterapii tym co leczy, „narzędziem”, jest sam psychoterapeuta, stosujący metody psychoterapeutyczne. Jego wpływ na pacjenta głównie zależy od cech i kompetencji osobistych, nie od wiedzy teoretycznej. Górny pułap skuteczności psychoterapeuty jest wyznaczony przez zaawansowanie we własnej psychoterapii i rozwoju osobistym. Poprzez psychoterapię i superwizję psychoterapeuta uświadamia sobie własne ograniczenia i uczy się z nimi obchodzić. Powszechnie uważa się, że pewne aspekty naszej psychiki pozostają nieświadome, że mamy swego rodzaju „białe plamy”; dotyczy to także terapeutów. Superwizja pomaga psychoterapeucie tam, gdzie napotyka on ograniczenia płynące ze swoich cech osobistych, braku rozumienia czy świadomości wpływu jaki wywiera na inne osoby i  jaki wpływ jest wywierany na niego.

Z drugiej strony superwizja jest formą społecznej kontroli jakości pracy psychoterapeuty. Dlatego zwłaszcza psychoterapeuta pracujący samotnie, bez zespołu, powinien korzystać z superwizji, gdyż podczas prowadzenia psychoterapii w izolacji od informacji zwrotnych od innych psychoterapeutów, może postrzegać swoje działania psychoterapeutyczne w zniekształcony sposób.

Nic nie może zagwarantować pacjentowi pełnej ochrony przed niewłaściwymi działaniami psychoterapeuty, ale superwizja zwiększa prawdopodobieństwo, że błędy terapeuty zostaną w porę naprawione.

Czy superwizja zawsze jest jednakowa

Cele i sposób prowadzenie superwizji powinny być dostosowane do etapu rozwoju zawodowego psychoterapeuty. Początkujący psychoterapeuta potrzebuje superwizji zawierającej wielu bezpośrednich wskazówek, „know-how” i uczenia go podstawowych technik. W miarę nabywania doświadczenia i zaawansowania we własnej psychoterapii, psychoterapeuci bardziej korzystają z analizy relacji psychoterapeutycznej, mniej zaś potrzebują szczegółowych wskazań co i jak mają robić. Na początku kształcenia zawodowego psychoterapeuta powinien superwizować każdą sesję, potem każdego z pacjentów, zaś zaawansowani psychoterapeuci często korzystają z superwizji rzadziej lub w miarę potrzeby. Niemniej jednak istnieją szkoły psychoterapii, gdzie wszystkich psychoterapeutów superwizuje się jednakowo, np. analizując pisemny transkrypt nagrania pojedynczej sesji i dając zalecenia jakie techniki powinni stosować.

Superwizja często ma postać regularnych spotkań psychoterapeuty z super-wizorem, ale zdarza się, że jest pojedynczą konsultacją.

Jak jest postrzegana superwizja w różnych kierunkach psychoterapii

Każdy kierunek psychoterapii nie tylko inaczej definiuje superwizję i jej cele, ale stawia inne wymogi superwizorom i stosuje odmienne metody superwizji.

Wg niektórych analityków, superwizja ma być podobną do procesu leczenia - „intymną, intensywna relacją, prowadzoną w warunkach poufności”. Zaś Otto Kernberg podkreśla, że w superwizji konieczne jest łączenie nauczania z ocenianiem, teorii i intuicyjnego rozumienia całości, informacji, kolegialności i uczciwej komunikacji z superwizowanym oraz świadomości wzajemnego procesu równoległego.

Psychoterapeuci Gestalt uważają za superwizję “proces tu-i-teraz, gdzie eksploruje się kontakt-granice pomiędzy terapeutą a klientem, bu umożliwić terapeucie bycie bardziej kreatywnym i w pełni żywym podczas sesji terapeutycznej”. Polscy eksponenci tzw. terapii Gestalt integralnej uznają, że superwizja „jest szczególnym rodzajem czuwania terapeuty i superwizora nad przebiegiem procesu terapeutycznego tak, by podlegająca terapii osoba zdrowiała, stawała się bardziej szczęśliwa, dokonywała właściwych wyborów zgodnych ze swoimi talentami i zewnętrznymi uwarunkowaniami”.

Psychoterapeuci uprawiający tzw. psychoterapię chrześcijańską kładą nacisk, by superwizor był „otwarty na treści religijne występujące w terapii i relacjonowane w superwizji, uwzględniał działanie Boga, dbał o swoją osobistą relację z Bogiem, o osobisty rozwój duchowy i poddawał go ocenie Kościoła”.

Psychoterapeuci NLPt wskazują, że w procesie superwizyjnym superwizor pełni rolę modelu dla psychoterapeuty.

Psychoterapeuci „klasyczni” systemowi uznają, że superwizja to metoda obserwacji i refleksji w praktyce terapeutycznej oraz wsparcie w doskonaleniu zawodowym, a przedmiotem superwizji może być oddziaływanie w ramach systemów terapeutycznych), wzajemne interakcje, wzorce zachowań i procesów. Ma ona „pobudzać przyjmowanie zewnętrznej perspektywy i poprzez porównanie wielu kątów widzenia tworzyć multiperspektywiczność, dzięki specyficznemu widzeniu każdego z uczestników superwizji.

Jak przedstawia się superwizja w Psychoterapii MetaSystemowej, prowadzonej w Polskim Instytucie Psychoterapii Integratywnej

Jej zasadniczym celem jest pomóc psychoterapeucie lepiej leczyć pacjenta/ rodzinę. Często oznacza to pomoc psychoterapeucie w konceptualizacji danego przypadku lub rozwiązanie impasu, w jakim znalazł się proces psychoterapeutyczny.

Zaczyna się od wielopoziomowej analizy co jest przyczyną impasu lub innej trudności w procesie psychoterapeutycznym.

Superwizor, najczęściej wraz z grupą superwizyjną, pomaga psychoterapeucie zdiagnozować pacjenta, określić jego możliwości, prognozę, oraz cele psychoterapii i sposoby leczenia. Pacjent zawsze jest postrzegany nie jako wyizolowana jednostka, ale ktoś pozostający w związku ze swoimi rodzicami, partnerem, dziećmi i innym osobami z rodziny.

Wspólnie badana jest relacja psychoterapeutyczna, sojusz psychoterapeutyczny i wpływ osobowości i aktywności psychoterapeuty na proces psychoterapeutyczny.

Po zdiagnozowaniu przyczyny impasu i określeniu dalszego kierunku psychoterapii, jeżeli jest to potrzebne psychoterapeuta przechodzi rodzaj przeszkolenia w nowym sposobie postępowania. Niekiedy otrzymuje wskazania czym szczególnie powinien się zająć w swojej własnej psychoterapii, gdyż psychoterapeuta jest w stanie pomóc pacjentowi tylko w tych obszarach, w których przekroczył własne ograniczenia.

Na kolejnej sesji superwizji psychoterapeuci relacjonują, co się zmieniło w psychoterapii superwizowanego pacjenta/ rodziny i czy impas został przekroczony. Ten etap stanowi weryfikację jakości i trafności superwizji, dlatego przywiązuje się do niego dużą wagę.

Wszystkie opisane działania odbywają się głównie w oparciu o doświadczenie, poznanie fenomenologiczne, proces równoległy opisany przez H. Searlesa oraz zjawiska unikalne dla tego modelu psychoterapii.

Czy lepsza jest superwizja indywidualna czy grupowa

Każdy rodzaj superwizji ma swoje słabości i zalety. W indywidualnej, psychoterapeuta, który obawia się ujawniać przed wieloma profesjonalistami jak rzeczywiście pracuje, może czuć się bezpieczniej. Podobnie superwizor; nie jest narażony na ekspozycję i ocenę. Dodatkowo, superwizor może całą uwagę niepodzielnie skoncentrować na jednej osobie, co zakładając, że superwizor jest osobą przyjazną, sprawia, że doświadczenie superwizji jest przyjemne i daje uczucie dużego wsparcia.

Z kolei grupowa superwizja, choć nie daje komfortu intymności, daje zwielokrotnione sposobności uczenia dzięki obecności innych uczestników. Jest więc okazją przyspieszonego rozwoju zawodowego dla psychoterapeutów. Z punktu widzenia interesów pacjenta, grupa daje większe prawdopodobieństwo, że nie zostanie przeoczony jakiś ważny aspekt jego spraw. A jeśli przeszkody znajdują się po stronie psychoterapeuty, to tym bardziej zostaną przez kogoś z grupy wychwycone, nawet jeśli superwizor by tego nie zauważył.

Grupa superwizyjna jest lepszym „kontrolerem jakości” psychoterapii.

Dla pacjenta więc superwizja grupowa oznacza zwielokrotnioną opiekę. Jednocześnie w grupie lepiej zostaje spożytkowany potencjał szkoleniowy superwizora, a dla uczestników jest ona tańsza.

Czy superwizor musi przejść specjalne szkolenie

W wielu towarzystwach psychoterapeutycznych tak. W innych superwizorem może zostać psychoterapeuta mający wieloletnie doświadczenie. W Polskim Instytucie Psychoterapii Integratywnej superwizorzy mają certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej albo są w trakcie szkolenia do takiego certyfikatu. W każdej sytuacji superwizor powinien mieć znacznie wyższe umiejętności psychoterapeutyczne niż osobą, którą superwizuje, inaczej będzie mało pomocny.

Superwizja rówieśnicza

Można się niekiedy spotkać z deklaracją, że psychoterapeuta pozostaje w superwizji rówieśniczej. Peer supervision oznacza, że psychoterapeuci wzajemnie się wspierają, rozmawiając o pacjentach albo starając się stosować metody zaobserwowane u superwizora i robią to w kontakcie dwuosobowym albo w grupie. Na pewno często lepsza jest superwizja rówieśnicza niż żadna. Często jest jedynym szybko dostępnym sposobem doraźnego wsparcia w kryzysowej sytuacji.

Jednak by superwizja rówieśnicza mogła być realną superwizją, tzn. dawać takie korzyści jakie daje regularna profesjonalna superwizja, uczestnicy powinni w przeważającej części być doświadczonymi psychoterapeutami, parę lat po certyfikacie i po przejściu gruntownej skutecznej własnej psychoterapii. Czyli być ludźmi o zdrowej osobowości, kochającymi swoją pracę, żyjącymi w trwałych, szczęśliwych związkach.

Dla początkujących lub średniozaawansowanych psychoterapeutów permanentne zastępowanie superwizji superwizją rówieśniczą, może prowadzić do degradacji ich pracy i tworzyć zagrożenie dla pacjentów.

Czy ma znaczenie kto jest superwizorem psychoterapeuty

Tak. Jaki superwizor taka superwizja. Istnieją w Polsce towarzystwa zawodowe innych profesji niż psychoterapeutyczna, mające sekcje psychoterapeutyczne, gdzie więcej niż 60% superwizorów pochodzi z nominacji, przyznanej w oparciu o tytuły akademickie lub powody pozamerytoryczne, a nie na podstawie specjalistycznego wyszkolenia. Co więcej – niepokojąco wielu takich superwizorów nie przeszło nawet normalnego szkolenia w psychoterapii i tym bardziej psychoterapii własnej. A to już może tworzyć zagrożenie dla pacjentów i osób superwizowanych. Paradoksalnie te właśnie organizacje twierdzą, że jako jedyne w Polsce spełniają wysokie standardy, choć jest odwrotnie.

Bezpieczne pod tym względem są stowarzyszenia stricte psychoterapeutyczne, zwykle kształcące psychoterapeutów w określonym kierunku psychoterapii. Są one zrzeszone w Polskiej Federacji Psychoterapii, Polskiej Radzie Psychoterapii i jednocześnie w specjalistycznych psychoterapeutycznych organizacjach międzynarodowych.

Psychoterapeuta może także korzystać z pożytkiem z superwizji u superwizora bez formalnych uprawnień, niezrzeszonego, ale jakość tej superwizji pozostaje wówczas niezweryfikowana.

Mówi się „superwizja” czy „superwizje”

Superwizja jest rzeczownikiem niepodzielnym, opisuje rodzaj aktywności. Profesjonaliści mówią więc o superwizji i sesjach superwizyjnych, o rodzajach i odmianach superwizji, podobnie jak o psychoterapii i sesjach psychoterapeutycznych. U osób mniej wykształconych można się spotkać ze sformułowaniami w rodzaju: „robię superwizje dla psychoterapeutów”, „miałam w życiu różne superwizje”.

Czy jak ktoś się superwizuje to znaczy, że jest niekompetentny

Wręcz przeciwnie, dba o jakość swoich usług psychoterapeutycznych, zwykle dodatkowo za to płacąc.

Czy tylko psychoterapeuci podlegają superwizji.

Nie. Można spotkać się z superwizją także w innych zawodach: superwizują się pedagodzy, psycholodzy, trenerzy czy psychiatrzy.

W innych zawodach cele superwizji będą inne niż w zawodzie psychoterapeuty. Np. psycholodzy mogą superwizować jakość wykonywania testów psychologicznych, a psychiatrzy sposób leczenia farmakologicznego.

Czy każdy superwizor jest superwizorem psychoterapii

Nie. Istnieją także np. superwizorzy pracy socjalnej czy treningu psychologicznego. Niektórzy z nich podszywają się pod superwizorów psychoterapii, nie podając informacji, że są jedynie superwizorami treningu psychologicznego. Wprowadzają w ten sposób w błąd psychoterapeutów, którzy poszukują u nich superwizji psychoterapii. Jest to nieetyczne.

Wnioski dla pacjenta – konsumenta psychoterapii

Psychoterapeuta, który nie ma certyfikatu i nie przeszedł gruntownej i skutecznej własnej psychoterapii, powinien regularnie korzystać z „normalnej” superwizji, nie rówieśniczej.

Warto wybrać psychoterapeutę, który jest w regularnej superwizji u superwizora z wiarygodnego towarzystwa psychoterapeutycznego.

Bądź ostrożny, jeśli tym superwizorem jest ktoś mający uprawnienia jedynie towarzystwa niepsychoterapeutycznego. Bądź ostrożny, jeśli twój terapeuta nie odróżnia psychoterapii od psychologii.

Zapytaj swojego psychoterapeutę czy i u kogo korzysta z superwizji.

Dobry psychoterapeuta zapytany o swoją superwizję, na pewno chętnie odpowie na pytania na jej temat i rozwieje twoje wątpliwości.

Superwizor i uczestnicy grupy superwizyjnej, podobnie jak twój psychoterapeuta, jest zobowiązany zachowania tajemnicy zawodowej.

źródło:Polski Instytut Psychoterapii Integratywnej

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właściwie to nie wyobrażam sobie pracy z drugim człowiekiem, szczególnie z poważnymi problemami psychicznymi, bez superwizji. Spojrzenie "z boku", "z innej strony" poparte wiedzą i doświadczeniem, jest bardzo pomocne dla psychoterapeuty. Czasem będąc w relacji, terapeuta czegoś nie dostrzega, co widać tylko "z pewnej odległości". Superwizować powinno się nie tylko trudności/trudne przypadki, ale wszystkie. W psychoterapii działa bardzo wiele czynników i chodzi o to, żeby jak najwięcej z nich mieć pod kontrolą - żeby nie zakłócały tego procesu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.03.2019 o 20:12, Znachor napisał:

Właściwie to nie wyobrażam sobie pracy z drugim człowiekiem, szczególnie z poważnymi problemami psychicznymi, bez superwizji. Spojrzenie "z boku", "z innej strony" poparte wiedzą i doświadczeniem, jest bardzo pomocne dla psychoterapeuty. Czasem będąc w relacji, terapeuta czegoś nie dostrzega, co widać tylko "z pewnej odległości". Superwizować powinno się nie tylko trudności/trudne przypadki, ale wszystkie. W psychoterapii działa bardzo wiele czynników i chodzi o to, żeby jak najwięcej z nich mieć pod kontrolą - żeby nie zakłócały tego procesu.

Podpisuję się pod tym obiema łapkami. I tak może być coś przeoczone, ale zdecydowanie prawdopodobieństwo tego spada przy superwizji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×