Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
one man show

Schizofrenia, nie istnieje ?!

Rekomendowane odpowiedzi

Schizofrenia jest tajemniczą rzeczą. Pomimo próby uschematyzowania i prób opisu zjawiska wydaje się nam być bardziej tajemnicza.  W fizyce jest tak że jak dany model rozwiązania zawodzi, wraca się do mniej prawdopodobnych rozwiązań. W psychiatrii natomiast brnie się dalej w teorie zaburzonej biochemii móżgu i nie szuka się alternatywnych wyjaśnień.

Czy to jest naukowe i uczciwe względem pacjentów, siebie, społeczeństwa. Chorzy się leczą, lekarze leczą i wszyscy milczą.

Według mnie można teraz zaproponować nawet najmniej sensowny scenariusz choroby i tak będzie bardziej wiarygodny od zaburzonej biochemii mózgu.

Więc podaje: Schizofrenie nie istnieje jak choroba, ludzie słyszą dźwięki myśli, tracą kontrole na wskutek myśli ponieważ są sterowani przez ludzi używających wysoko rozwiniętej technologii.

Za nim zostanę wyśmiany, proszę mi wytłumaczyć jak inaczej ludzie mogą słyszeć myśli, głosy, jeżeli nie przez telefon?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W innych kulturach typowe myśliwce F 20 są kierowane do szamanów. Taki szaman wioskowy nie stwierdza schizofrenii, a zadatki na kolejnego dobrego szamana. Ogarnia "pacjenta", grzyby halucynogenne, podróże poza czas i przestrzeń, zgłębianie nieznanego i ich życie wygląda zajebiście ;) 

 

A w zachodniej cywilizacji chodzi tylko o pieniądze, żeby zapierdalać przez 60 lat non stop, aż do je*anej śmierci. Nie ma na to zgody ze strony osób takich jak ja. Jak ktoś mi mówi że trzeba zapierdalać, to mu odpowiadam, że nie, nie trzeba zapierdalać. Posiłkuję się filmikiem, którego nie musicie oglądać, ale warto przemyśleć jego tytuł.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Wróć na leki opie to się dowiesz 

10 minut temu, Liber8 napisał:

W innych kulturach typowe myśliwce F 20 są kierowane do szamanów. Taki szaman wioskowy nie stwierdza schizofrenii, a zadatki na kolejnego dobrego szamana. Ogarnia "pacjenta", grzyby halucynogenne, podróże poza czas i przestrzeń, zgłębianie nieznanego i ich życie wygląda zajebiście ;) 

Byłeś i widziałeś, jesteś jak wygląda życie np w Amazonii, rozmawiałeś z szamanem, czy tak sobie fantazjujesz? 

Ja zaznaczę, że byłem i to co piszesz to przeromantyzowane bzdury 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No nie. Sprowadzacie dyskusje na absurdy. Zaproponowałem żeby zastanowić się czym jest schizofrenia. Skoro objawy jakie są każdy wie, a teoria: "zaburzonej biochemii mózgu" zawiodła.

Edytowane przez one man show

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do szamanów, to nie jest dosyć obiektywna jednostka do stwierdzenia czym jest schizofrenia. To jest zaburzenie,  a nie dar. Zwłaszcza że osoby ze schizofrenią zachowują się dziwnie i dopiero są leczone, a nie odwrotnie. Pytanie czy to nie dzieje się celowo w stosunku do tych osób, jeżeli przyjmiemy że głosy tudzież myśli nie pochodzą bezpośrednio z naszych umysłów. Tylko pana "janusza", który bawi się z nami w matrix?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No a ja byłem z podobnym obrazem co ty, zastałem zupełnie co innego. Zaręczam ci, że chorzy psychicznie mają kompletnie przejebane I nie mają żadnej pomocy w tych społeczeństwach, archetyp szamana ma mało wspólnego z tym co zastaniesz w rzeczywistości. 

Co ciekawe odsetek chorób cywilizacyjnych jest niższy, siła rzeczy, ale choroby organiczne jak schizofrenia prędzej pozostawia kogoś na uboczu, niż zrobią z niego Gandalfa o którym piszesz. 

Nie każdy szaman to też ayahuascowy guru, raczej zwykły, nieedukowany znachor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nadal namawiam żeby pisać teorie skąd się bierze schizofrenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
2 godziny temu, one man show napisał:

Nadal namawiam żeby pisać teorie skąd się bierze schizofrenia.

Z połączenia uwarunkowań genetycznych i czynników środowiskowych 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 od momentu jak zażyłem abilify, miałem myśli w głowie. To było tak realne i samo mnie przekonywało że nie jest chorobą, bez leków nigdy bym nie doszedł że to choroba, a nie ludzie przez telefon biologiczny kontaktują się ze mną. Doszedłem że to choroba, bo odkąd zacząłem brać zalaste myśli częściowo odpuściły. Więc gdyby to była ingerencja ludzi leki by na to nie pomagały. Ponadto myśli mówiły rzeczy których ludzie po prostu nie mogli by wiedzieć.

Dlatego założyłem ten temat. Z pytaniem czym jest schizofrenia?

Edytowane przez one man show

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcę się odnieść do zdania @DeathOfTheMotorneuron  nie wiem czy dobrze je zrozumiałem 

16 godzin temu, DeathOfTheMotorneuron napisał:

Z połączenia uwarunkowań genetycznych i czynników środowiskowych 

Zapytałem wprost psychiatrę (poprzedni był facetem), żeby mi prosto z mostu wytłumaczył po chłopsku skąd się bierze schizofrenia?

Powiedział mi w 3 punktach mniej więcej to samo, co Ty.

1. genetyka

2. stres

3. używki

Czy dobrze rozumiem, że powiedział mi to samo co Ty, tylko prostszym językiem, tak żebym zrozumiał? 

 

@one man show temat jest w porządku, sorki że Ci tu śmiecę, ale akurat nie przychodzą mi do głowy teorie skąd się bierze schizofrenia. Może po prostu bierze się stąd, tak jak mówi @DeathOfTheMotorneuron i tak jak powiedział mi psychiatra, tylko, że nie do końca to ogarniam.

A teorie kosmiczno - szamańsko - matrixowe lubię, i chętnie wysłucham każdej która tu zostanie zaproponowana. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, Liber8 napisał:

 

A teorie kosmiczno - szamańsko - matrixowe lubię, i chętnie wysłucham każdej która tu zostanie zaproponowana. 

Najbardziej zastanawia mnie dlaczego z takim dystansem podchodzimy do teorii alternatywnych, a dlaczego tak bardzo wierzymy w te "naukowe', któreg dodatkowo są nie potwierdzone. Dlaczego tak łatwo łykamy pewne rzeczy? I wyrażamy się o nich z taką pewnością.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
39 minut temu, Liber8 napisał:

Powiedział mi w 3 punktach mniej więcej to samo, co Ty.

 1. genetyka

 2. stres

3. używki

 Czy dobrze rozumiem, że powiedział mi to samo co Ty, tylko prostszym językiem, tak żebym zrozumiał? 

 

Tak, ale punkt nr 2 i 3 jest zależny od punktu nr 1, tj jeżeli nie masz obciążenia genetyczne ani stres ani thc nie wywoła schizofrenii, znowu z obciążeniem genetycznym też może się udać prześliznąć przez życie bez choroby, jeżeli nie będzie ku temu specyficznych warunków 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, DeathOfTheMotorneuron napisał:

Tak, ale punkt nr 2 i 3 jest zależny od punktu nr 1, tj jeżeli nie masz obciążenia genetyczne ani stres ani thc nie wywoła schizofrenii, znowu z obciążeniem genetycznym też może się udać prześliznąć przez życie bez choroby, jeżeli nie będzie ku temu specyficznych warunków 

przecież ta teoria poza tym że rzekomo jest naukowa, jest bezsensowna i nie potwierdzona?

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 minutę temu, one man show napisał:

przecież ta teoria poza tym że rzekomo jest naukowa, jest bezsensowna i nie potwierdzona?

 

 

Jest jak najbardziej potwierdzona, bezsenowna jest dla Ciebie, ponieważ masz symptomy pozytywne, więc jest za prosta i za mało spiskowa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mogę tylko napisać, że BARDZO BLISKA mi osoba od wielu lat choruje na schizofrenię ... 

Po śmierci dziecka, stwierdzono u niej depresję, po wielu latach schizofrenię ... ale do rzeczy.

Na własne oczy widziałem, jak "rozmawiała z Bogiem", "z matką boską" - przy tych omamach - kompletny brak krytyczności ... Przy zagrożeniu życia (między innymi ale nie tylko zupełna rezygnacja z jedzenia) musieliśmy "na siłę" - zawieźć ją do szpitala. To było okropne. Choroba była zaleczona, potem wracała - omamy przybierały inną formę. Było UFO, byli "obcy agenci" ... Dla niej to wszystko jest tak samo realne, jak dla nas to, że 2+2=4. 

Dziś nie jest źle, ale ona ciągle się boi ... ŻADNE leki nie pomagają. Niestety straciła już do mnie zaufanie i nie mówi mi o "swoich wizjach" - bo wie, że ja powtórzę to lekarzowi ...

To naprawdę ciężka choroba - ja poznałem ją ze dwadzieścia lat temu. Nauczyłem się cieszyć KAŻDĄ CHWILĄ, kiedy jest z nią lepiej...

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No ja nie mam omamów, może urojenia wielkościowe, wahania nastroju i mix schizoida, schizotypu i aspergera/osobowości INTP, czyli jak jestem w wiecznej manii zaczynam nerdzić po parę godzin przy kompie i nie mam kontaktu z nikim, plus lekkie zaburzenia poznawcze i ociężałość umysłowa (co nie widać w moich postach ale przy dyskusji owszem).

Sam myślałem że może mam McDD ale zaczyna mi się poprawiać więc outcome będzie lepsze xD

Dla mnie ta choroba nie jest straszna o ile ma się zaplecze finansowe lub daje się pracować na tyle by zapewnić sobie rozrywkę i wyżywienie.

Edytowane przez Reghum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.02.2019 o 06:02, Reghum napisał:

Dla mnie ta choroba nie jest straszna o ile ma się zaplecze finansowe lub daje się pracować na tyle by zapewnić sobie rozrywkę i wyżywienie.

W popularnym YT show "siedem stóp pod ziemią" opróc pedofla, byłego księdza, byłego gangstera, zainteresowano się także schizofrenia XD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, one man show napisał:

W popularnym YT show "siedem stóp pod ziemią" opróc pedofla, byłego księdza, byłego gangstera, zainteresowano się także schizofrenia XD

Oglądałem to, ten koleś był na grupie na fb dla schizofreników ale został wypier*olony bo miał jeden epizod i chciał zgrywać pseudoterapeutę (chociaż ja nie mam tego za złe, po prostu ludzie się oburzyli bo JAK TO TAK, NIE JESTEŚ LEKARZEM NIE MASZ CERTYFIKATÓW I CHCESZ POMAGAĆ INNYM, REEEEEEEEEEEEEEEEE)

Śmieszny dualizm kiedy w IT pracuje masa ludzi bez kierunkowego wykształcenia xD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.02.2019 o 16:05, Reghum napisał:

Śmieszny dualizm kiedy w IT pracuje masa ludzi bez kierunkowego wykształcenia xD

Nie wyobrażam sobie pracy w IT. Masz jeden dobry pomysł który może odnieść sukces i co? Ile można mieć szczęście? IT to jest branża dla szalonych optymistów. Już bardziej optymalna wydaje się praca jako YouTuber znadzieją że nie skończysz jak Szwarceneger.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, one man show napisał:

Nie wyobrażam sobie pracy w IT. Masz jeden dobry pomysł który może odnieść sukces i co? Ile można mieć szczęście? IT to jest branża dla szalonych optymistów. Już bardziej optymalna wydaje się praca jako YouTuber znadzieją że nie skończysz jak Szwarceneger.

IT to praca dla ludzi którym nie nudno dłubać w kodzie i się samorozwijać po godzinach. Powiedziałbym że na swój sposób bez odpowiedniej motywacji i często zapału jest to męczące. Nie masz kontaktu z drugim człowiekiem, a jak masz, to tylko po to, żeby omówić taski (dlatego zaczynam się uczyć angielskiego w mowie od zera). Większość czasu tak naprawdę rozwijasz frustrujące problemy i rzucasz k*rwami, a jak tego nie robisz to żaden z ciebie dobry koder, albo wybitny na szczycie 3-5% toptieru.

A, i nie musisz od razu zakładać startupu i pisać gry. Fakt, branża juniorów jest nied*jebana i trzeba mieć szczęście, żeby się wbić - ale jak ktoś obdarzy cię zaufaniem to dalej już z górki. Zależy na jakiego pracodawcę i współpracowników trafisz.

Mój aspekt - pracuję dla jednego z największych agentów w UK/Szkocja, dlatego muszę nauczyć się angielskiego, ale daję sobie 3 miesiące (energole rzuciłem, normalnie śpię, nie mam depresji/manii, dyskinezy też lekko zeszły). No i myślisz, że to super fajen rzecz. Niestety nie. Teraz muszę się dogadać, by dali mi się nauczyć angielskiego - ale jak widać - z programowaniem nie mam problemu. Dostaję taski, piszę. Trochę brakuje mi wyobraźni przy wymyślaniu struktur - ale nie zawsze wiem co, kto potrzebuje w projekcie.

No i to nie jest optymistyczne. Albo mam jakieś przewlekłe objawy negatywne znów, albo mnie wszystko męczy. Dobrze że chociaż zdrowie ustabilizowałem.

Z tego co zauważyłem, ludzie mówią o dwóch skrajnościach - o przesycie przegrywów w IT i o nadmiarze wygrywów #15k.
W sumie programowanie nie jest ciężkie i da się tego nauczyć przy stałej samodyscyplinie w rok. Ale są tacy co chcą góry przenosić w pół roku. Ja na to znam jedno lekarstwo - w*jebanie internetu i wykopu w cholerę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Xonar
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Reghum napisał:

Fakt, branża juniorów jest nied*jebana i trzeba mieć szczęście, żeby się wbić - ale jak ktoś obdarzy cię zaufaniem to dalej już z górki. Zależy na jakiego pracodawcę i współpracowników trafisz.

No właśnie też słyszałem że już się rynek nasycił juniorami, w niektórych miejscach na staże jest po kilkunastu chętnych na jedno miejsce.Znajomy po studiach, od ponad 2 lat skupia się na Javie i też mówi że cholernie ciężko się wbić na juniora, bootcampy zrobiły swoje.No i też informatyka w 2018 roku była najpopularniejszym kierunkiem studiów, na które poszło prawie 2 razy więcej ludzi niż na kolejne w rankingu zarządzanie, co też zwiększy konkurencję w przyszłości i to wpłynie na zarobki w branży.

Godzinę temu, Reghum napisał:

Z tego co zauważyłem, ludzie mówią o dwóch skrajnościach - o przesycie przegrywów w IT i o nadmiarze wygrywów #15k.
W sumie programowanie nie jest ciężkie i da się tego nauczyć przy stałej samodyscyplinie w rok. Ale są tacy co chcą góry przenosić w pół roku. Ja na to znam jedno lekarstwo - w*jebanie internetu i wykopu w cholerę

Ja miałem kilka podejść do nauki programowania i ciągle to porzucam.Nie wiem czy jest sens się w to pakować w dzisiejszych czasach, tym bardziej że już młody nie jestem(29).Z drugiej strony wydaje mi się że warto hobbystycznie sobie coś tam kodować, bo w przyszłości umiejętność programowania może być podstawową umiejętnością na rynku pracy.A jak się uczysz angielskiego? Z jakichś programów, stronek?

Edytowane przez Xonar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Xonar napisał:

No właśnie też słyszałem że już się rynek nasycił juniorami, w niektórych miejscach na staże jest po kilkunastu chętnych na jedno miejsce.Znajomy po studiach, od ponad 2 lat skupia się na Javie i też mówi że cholernie ciężko się wbić na juniora, bootcampy zrobiły swoje.No i też informatyka w 2018 roku była najpopularniejszym kierunkiem studiów, na które poszło prawie 2 razy więcej ludzi niż na kolejne w rankingu zarządzanie, co też zwiększy konkurencję w przyszłości i to wpłynie na zarobki w branży.

Ja miałem kilka podejść do nauki programowania i ciągle to porzucam.Nie wiem czy jest sens się w to pakować w dzisiejszych czasach, tym bardziej że już młody nie jestem(29).Z drugiej strony wydaje mi się że warto hobbystycznie sobie coś tam kodować, bo w przyszłości umiejętność programowania może być podstawową umiejętnością na rynku pracy.A jak się uczysz angielskiego? Z jakichś programów, stronek?

Uczę się słuchając, i jeszcze muszę poczytać o gramatyce, bo mój angielski jest conajmniej słaby/średni, 74% z matury podstawowej, na reddicie wygląda to tak:
https://www.reddit.com/user/HoshiYamazaki
Do czytania dokumentacji starczy, do komunikacji nie, nie i jeszcze raz nie i czasem czuję blokady przy samym pisaniu, a co dopiero przy mówieniu.
Po bootcampie nie nauczysz się programować bo to jest g*wno z którego nawet na wykopie się śmieją, bo uczy na sztywno cię w danym języku, nadaje się 5% uczestników, nie masz nauczyć się ReactJS'a czy Angulara intuicyjnie, ty MASZ go rozumieć i MASZ nauczyć się uczyć, chyba że chcesz klepać biedny frontend, ale IT nie jest ciężkie, jest conajmniej średnie no ale ja spędzam czas od 7 rano do 23 przy kompie więc dla mnie to naturalne. Po bootcampie cały projekt zmienia branżę i co, dasz dupy bo nie umiesz przeczytać dokumentacji? Śmieszne sobie xD

Co do angielskiego kupuję Rifta na promocji albo okulary Windows Mixed Reality (chcę się wstrzelić w Lenovo Explorera) jak mi hajs pozwoli, i zaczynam śmieszkować w VR Chat bo czemu nie, pogram sobie w gierki to się poduczę. Mam już Oculusa Go, ale to ma jeden limitowany kontroler, brak interakcji online (jest AltSpace ale serio ta gra jest ograniczona) i nie da się podłączyć do maszyny PC, to znaczy da się ale po ALVR które po prostu lekko ssie a Nolo VR to nie jest rozwiązanie.

Naah i znów piszę jakbym miał manię, a potem wstanę i ledwo napiszę 100 linijek kodu w robocie na zmuleniu, cały ja. I jak tu żyć, jak tu żyć panie prezesie?

A co do mojego zdrowia, ja go od dawna nie mam, rzuciłem energole, nie piję już tyle coli, próbuję zminimalizować wory pod oczami i chodzę w okresie letnim na pokemony, ale żeby teraz ograniczyć kompa nie mam siły. Przy takim samopoczuciu, trudności nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich i ociężałości mówienia z mojej strony może lepiej żeby na razie zostało jak jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jeszcze jedno, co do studiów, to albo idziesz na studia typu UW/PW gdzie naprawdę trzeba ogarniać, albo idziesz na takie gdzie musisz uczyć się programowania w domu, albo takie które nauczą cię klepać proste stronki w pół roku ale to jest za mało.

Ogółem myślę że Django, Bootstrapa, JS'a z Ajaxem, HTML'a, podstawy REST'a czy obsługę SOAPa, ReactJS'a, Linuxa, skróty klawiaturowe oraz zdolność intuicyjnego myślenia + parę dodatkowych wtyczek można nauczyć się w pół roku po parę godzin dziennie. Nie jest to trudne, dla mnie jest prostsze niż kontakt z drugim człowiekiem ale ja jestem dziwny. Dlatego ja się boję, że to żadnej pracy się nie nadaję, bo tam gdzie jest kontakt z klientem ja wymiękam, chociaż staram się ogarnąć social skill, bo biedny będzie mój los.

Edytowane przez Reghum

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie nauka informatyki na politechnice jest jak zakręcanie słoika wiertarką.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×