Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość
24 minuty temu, poetasercem napisał:

Może sobie mieć, ale ważniejsze jest chyba to jak ludzie się po nich czują czyż nie?

Aha to ja nie jestem człowiekiem w takim układzie posługując się logiką, czym więc jestem? I dlaczego mam ludzkie rączki którymi klepie w telefon teraz 🤔🤔🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
31 minut temu, poetasercem napisał:

Ale 16 latek ma prawo się z tym nie zgadzać, bo z wieloma rzeczami się jeszcze nie spotkałeś i nie masz tej wiedzy

Mam 35 lat chłopie i mam w przeciwieństwie do Ciebie profesjonalny kontakt z polem farmakologii 😂😂😂 patrz kto odpowiada 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, DeathOfTheMotorneuron napisał:

Aha to ja nie jestem człowiekiem w takim układzie posługując się logiką, czym więc jestem? I dlaczego mam ludzkie rączki którymi klepie w telefon teraz 🤔🤔🤔

Nie to miałem na myśli. Chodzi mi, że każdy lek zanim wejdzie w życie jest poddany testom, a człowiek ma prawo do wątpliwości przed zażyciem dlatego idzie za opinią innych ludzi. Widzę w większości przypadków leki na nerwicę bardziej otępiają niż rzeczywiście pomagają jak i na depresje.

22 godziny temu, DeathOfTheMotorneuron napisał:

Mam 35 lat chłopie i mam w przeciwieństwie do Ciebie profesjonalny kontakt z polem farmakologii 😂😂😂 patrz kto odpowiada 

Wybacz. Nie przyjrzałem się dokładnie tylko odpisując wcześniej spojrzałem tylko od ruchowo na "16 lat" i myślałem, że masz 16. Co do Twojego wieku, to zaskakujące, że jako 35 latek posługujesz się tymi " 😂    "  .

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
49 minut temu, poetasercem napisał:

Nie to miałem na myśli. Chodzi mi, że każdy lek zanim wejdzie w życie jest poddany testom, a człowiek ma prawo do wątpliwości przed zażyciem dlatego idzie za opinią innych ludzi. Widzę w większości przypadków leki na nerwicę bardziej otępiają niż rzeczywiście pomagają jak i na depresje.

Nie jesteś psychiatra, lekarzem, ani neuronaukowcem, ergo nie masz narzędzi poznawczych, nie masz dostępu do reprezentatywnej grupy docelowej, dlatego jakie by te obserwacje nie były, są fałszywe. 

Do tego jako dowody anegdotyczne masz masę ludzi na tym forum, którzy przeczą tej tezie, łącznie ze mną

51 minut temu, poetasercem napisał:

Wybacz. Nie przyjrzałem się dokładnie tylko odpisując wcześniej spojrzałem tylko od ruchowo na "16 lat" i myślałem, że masz 16. Co do Twojego wieku, to zaskakujące, że jako 35 latek posługujesz się tymi " 😂    "  

Faktycznie, przepraszam idę sobie posłuchać Krzysztofa Krawczyka <sad face>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.01.2019 o 23:08, Kallar napisał:

Cześć! Po bardzo długim czasie zastanawiania się, znalazłem to forum i postanowiłem opisać tu swój problem. Otóż w dużym skrócie: aktualnie chodzę do psychologa, mam stwierdzoną nerwicę lękową oraz zespół Depersonalizacji-Derealizacji. Będąc w samotności odczuwam na przemian ból i pustkę. Jedyną chwilą gdy odczuwam szczęście są spotkania z moimi rówieśnikami. Jednakże o ile z bólem jestem sobie jeszcze w stanie poradzić, jakiś rok temu przeżywałem podobny epizod, myśli samobójcze, samookaleczenie i te sprawy, to uczucie pustki mnie wykańcza psychicznie. Jestem ateistą, przez co bardzo długi czas odczuwałem lęk przed końcem istnienia, miewałem ataki lękowe połączone z zespołem DD, ale udało mi się to przezwyciężyć i właściwie przestałem bać się śmierci, bo stwierdziłem, że wtedy sobie odpocznę 🙂 Aktualnie największym moim problemem są stany zamyślenia, połączone z bezradnością, lękiem i obojętnością, nie rozumiem świata, który mnie otacza, te wszystkie pierwiastki, wymiary, nieskończoność czasu - to wszystko mnie przerasta, czasem patrzę na siebie w lustro i czuję obrzydzenie, nie względem samego siebie, a względem istoty którą jestem. Zdarza mi się mieć tak realne myśli (nie zawsze negatywne) że po oderwania się od nich potrzebuję ok 1-2 sekund, żeby zrozumieć kim jestem i gdzie jestem. Czasem też wspomnienia uciekają mi z głowy, przykład: wyszedłem po schodach, ale nie pamiętam kiedy zacząłem na nie wchodzić. Do tego nie mam energii, wiele rzeczy przestało mnie cieszyć, całe ciało mnie boli mimo że nic nie robiłem itd. Wszystko dla mnie straciło znaczenie, mogę nawet umrzeć i mnie to nie obejdzie, bo w ogromie całego, nieskończonego świata nic co robiłem, robię lub kiedyś zrobię nie będzie mieć najmniejszego znaczenia.

Dzięki za uwagę, z góry przepraszam za wszelkie błędy czy niespójności, ale piszę to pod wpływem emocji. Dziękuję też z góry za wszelkie odpowiedzi osób, które może też tak miały, wyszły z tego czy cokolwiek :D

Wydaje mi się, że jak na 16 lat to jesteś bardzo inteligentną osobą. Zmagam się z podobnym problemem.  Po prostu jesteśmy myślicielami,a w dzisiejszym świecie ludzie nieustannie gdzieś biegną (praca, deadline, rodzina). Nikt nie ma czasu aby rozmyślać czy to ma wszystko sens bo tak naprawdę liczy się to co jest tu i teraz. Masz całe życie przed sobą. Na złe dni polecam zdecydowanie dużo ruchu, wyjdź do ludzi, spotkaj się z kimś, napisz na forum:). Problemy z pamięcią moim zdaniem są wynikiem tego, że   coś Cię martwi i głowa jest ciągle zajęta różnymi myślami przez co wykonujesz czynności automatycznie nie myśląc o nich :D. Ja potrafię rozmawiać przez telefon jednocześnie szukając go w mieszkaniu i zastanawiając się gdzie on jest:D, więc nie jesteś sam. Na mnie podziałał wysiłek fizyczny i znalezienie hobby (rysowanie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic nie boli tak jak życie:bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haha, miło jest czuć, że przynajmniej nie jest się samemu ;)

W dniu 5.02.2019 o 17:14, Alan1 napisał:

Wydaje mi się, że jak na 16 lat to jesteś bardzo inteligentną osobą. Zmagam się z podobnym problemem.  Po prostu jesteśmy myślicielami,a w dzisiejszym świecie ludzie nieustannie gdzieś biegną (praca, deadline, rodzina). Nikt nie ma czasu aby rozmyślać czy to ma wszystko sens bo tak naprawdę liczy się to co jest tu i teraz. Masz całe życie przed sobą. Na złe dni polecam zdecydowanie dużo ruchu, wyjdź do ludzi, spotkaj się z kimś, napisz na forum:). Problemy z pamięcią moim zdaniem są wynikiem tego, że   coś Cię martwi i głowa jest ciągle zajęta różnymi myślami przez co wykonujesz czynności automatycznie nie myśląc o nich :D. Ja potrafię rozmawiać przez telefon jednocześnie szukając go w mieszkaniu i zastanawiając się gdzie on jest:D, więc nie jesteś sam. Na mnie podziałał wysiłek fizyczny i znalezienie hobby (rysowanie).

Ach, mam tak wiele zainteresowań, jednak paraliżujący brak energii i brak odczuwania satysfakcji z wykonywanych czynności sprawia, że odkładam je na drugi plan :( A znowu nicnierobienie sprawia, że odczuwam jak marnuję swój czas, co wprowadza mnie w zły humor i tracę chęci do działania. Błędne koło. Próbowałem robić jakieś plany itd, nawet przez pewien czas się ich trzymałem, ale nigdy nic na dłuższą metę 😕  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niemal tak, jakbym o sobie czytała, za wyjątkiem kwestii schodów :classic_happy: . Bardzo ciężko jest mi się do czegoś zmusić. Zobojętniałam na własne życie, czuję pustkę, smutek i totalną bezsilność, a do tego dochodzi właśnie to przeklęte wrażenie, że nie jestem do końca obecna. Jakaś inna rzeczywistość. Nie słyszę, co ktoś do mnie mówi albo nie rozumiem, przez co czuję się jak głupek. Zmuszam się do kontynuowania studiów, ćwiczeń w domu i do chodzenia na psychoterapię, bo super zachęcające nicnierobienie tylko pogarsza stan. Wyrzuty sumienia z marnowania czasu są gorsze od robienia czegoś, na co nie ma się siły. Wspiera cię rodzina, przyjaciele? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, panikara1995 napisał:

Niemal tak, jakbym o sobie czytała, za wyjątkiem kwestii schodów :classic_happy: . Bardzo ciężko jest mi się do czegoś zmusić. Zobojętniałam na własne życie, czuję pustkę, smutek i totalną bezsilność, a do tego dochodzi właśnie to przeklęte wrażenie, że nie jestem do końca obecna. Jakaś inna rzeczywistość. Nie słyszę, co ktoś do mnie mówi albo nie rozumiem, przez co czuję się jak głupek. Zmuszam się do kontynuowania studiów, ćwiczeń w domu i do chodzenia na psychoterapię, bo super zachęcające nicnierobienie tylko pogarsza stan. Wyrzuty sumienia z marnowania czasu są gorsze od robienia czegoś, na co nie ma się siły. Wspiera cię rodzina, przyjaciele? 

Jeśli chodzi o rodzinę to sytuacja jest mocno pogmatwana, jedyną osobą z którą się tym podzieliłem był psycholog. Rodzina jest dla mnie mieszanką szczęścia i bólu - nie rozumieją mojej depersonalizacji, zresztą kiedyś się na nich bardzo zawiodłem, nie mogę na nich liczyć. Aktualnie jestem w pierwszej klasie liceum, także wiele przyjaźni z gimnazjum zostało zerwanych, więc mam garstkę znajomych, jednak nie takich, aby zwierzać się o tego typu problemach 😕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×