Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych - prawda czy mit?

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem ciekawa Waszego zdania. Co myślicie o programach aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych? Są skuteczne czy to tylko mit? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To zależy, z jakiego powodu niepełnosprawnych. Myślę, że osoby niepełnosprawne fizycznie są trochę aktywizowane. Osoby z zaburzeniami psychicznymi dążą do ukrywania swoich zaburzeń. Najgorzej jest z niepełnosprawnością psychiczną (to nie do końca to samo, co zaburzenia psychiczne). Niepełnosprawności psychicznej ukryć się nie da, to ubytki w funkcjach psychicznych, które są potrzebne do funkcjonowania.

Aktywizacja osób stricte niepełnosprawnych psychicznie nie istnieje i w ogóle rynek pracy jest bardzo słabo otwarty na takie osoby. Osoba niepełnosprawna psychicznie będzie trochę "trudnym" pracownikiem, ale przydałyby się programy aktywizacji, a nie "rozstrzelać."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, mark123 napisał:

To zależy, z jakiego powodu niepełnosprawnych. Myślę, że osoby niepełnosprawne fizycznie są trochę aktywizowane. Osoby z zaburzeniami psychicznymi dążą do ukrywania swoich zaburzeń. Najgorzej jest z niepełnosprawnością psychiczną (to nie do końca to samo, co zaburzenia psychiczne). Niepełnosprawności psychicznej ukryć się nie da, to ubytki w funkcjach psychicznych, które są potrzebne do funkcjonowania.

Aktywizacja osób stricte niepełnosprawnych psychicznie nie istnieje i w ogóle rynek pracy jest bardzo słabo otwarty na takie osoby. Osoba niepełnosprawna psychicznie będzie trochę "trudnym" pracownikiem, ale przydałyby się programy aktywizacji, a nie "rozstrzelać."

 

Edycja: (skoro administracja chce, by w ten sposób edytować posty, to proszę bardzo):

 

To zależy, z jakiego powodu niepełnosprawnych. Myślę, że osoby niepełnosprawne fizycznie są trochę aktywizowane. Osoby z zaburzeniami psychicznymi dążą do ukrywania swoich zaburzeń. Najgorzej jest z niepełnosprawnością psychiczną (to nie do końca to samo, co zaburzenia psychiczne). Niepełnosprawności psychicznej ukryć się nie da, to ubytki w istotnych funkcjach psychicznych, które są potrzebne do funkcjonowania.

Aktywizacja osób stricte niepełnosprawnych psychicznie nie istnieje i w ogóle rynek pracy jest bardzo słabo otwarty na takie osoby. Osoba lekko niepełnosprawna psychicznie będzie trochę "trudnym" pracownikiem, ale przy odpowiednim wsparciu jakoś powinna się w pracy odnaleźć. Bo w obecnym systemie, gdzie oczekuje się idealnego ogarnięcia pracownika, to osoby lekko niepełnosprawne psychicznie, są w zasadzie "do rozstrzelania", zbyt niepełnosprawni, by odnaleźć się w pracy w obecnym systemie, zbyt sprawni, by dostać rentę z tytułu niezdolności do pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niepełnosprawny nie jestem, żadnej grupy nie mam. Natomiast w Gdańsku osoby zaburzone mogą liczyć na pomoc MOPRu, PSONI, FOSA. Organizują ciekawe projekty oraz pełne wsparcie psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, doradców zawodowych bądź pośredników pracy. Nawet można ubiegać się o Mieszkanie wspomagane, choć co i jak to nie wiem :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

System jest błędny. Za lekką niepełnosprawność też powinny być jakieś pieniądze, kilkaset złotych na miesiąc. Nie próbowałem szukać pracy na normalnych warunkach prawie wcale, raz zdobyłem bardzo dorywczą i banalną pracę (taką, że chyba nawet małe dziecko mogłoby ją wykonywać), bez umowy... po godzinie przez osiem dni wykonywaną. Miałem pracę dzięki orzeczeniu przez kilka miesięcy, tak samo prostą. Nie było w moich pracach współpracowników, wygląd i higiena nie były jakoś bardzo ważne (to dla mnie bardzo trudne dziedziny przez wrażliwość na bodźce sensoryczne i natręctwa zakażeniowe). Mógłbym kontynuować pracę za ok. 100 zł brutto dziennie, ale odrzuciłem ofertę, bo parę razy pogrożono mi za wykonywanie tej pracy policją, ktoś nazwał ją "szkalowaniem ludzi" i niestety praca ta była zależna od pogody. Mimo obronienia pracy magisterskiej w ogóle nie wstydziłbym się pracy przy sprzątaniu toalet za najniższą krajową dzięki orzeczeniu o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności za schorzenie specjalne.

 

W sprzątaniu czy na ochronie w ogóle w życiu nie pracowałem. Niedawno miałem rozmowę o pracę na sprzątaniu, początkowo na pół etatu, i nie wiedziałem, co powiedzieć, gdy zapytano się mnie, co bym zrobił, gdybym przyszedł do pracy. Mogłem się "zdenerwować" rozmową. 

 

Ciekawe, dlaczego lekka niepełnosprawność intelektualna (LNI) nie jest klasyfikowana jako coś, co zasługuje na orzeczenie o niepełnosprawności, chociażby w stopniu lekkim. Czyżby te osoby nie były upośledzone zawodowo? Czy funkcjonują w miarę dobrze społeczne? LNI to taka odwrócona aukorygia (mój termin na autyzm i podobne), gdzie umiejętności szkolne zdają się być znacznie niższe niż zawodowe i społeczne. U mnie jest odwrotnie niż u osoby z LNI - umiejętności szkolne wysokie, życie społeczne i zawodowe na bardzo niskim poziomie mimo tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W najgorszej sytuacji są osoby niepełnosprawne umysłowo. W teorii oczywiście pięknie pisze, że takie osoby mogą wykonywać proste prace w zakładach pracy chronionej po odpowiednim przeszkoleniu. W praktyce jeśli niektóre takie zakłady zapewniają wsparcie, to dla niepełnosprawnych fizycznie, a od umysłu oczekują super zaradności, jak każdy pracodawca. Może są jakieś zakłady pracy chronionej, które zatrudniają osoby niepełnosprawne intelektualnie, ale to raczej nieliczne na całą Polskę.

Osoby niepełnosprawne intelektualnie, jeśli nie będą miały "fuksa", to gdy rodzina umrze, bądź przestanie utrzymywać "nieroba", są moim zdaniem skazane na śmierć głodową, a co niektóre wcześniej na poniewieranie psychiczne i/lub fizyczne przez rodzinę, sąsiadów, otoczenie.

Ciekawe, co naprawdę dzieje się z osobami niepełnosprawnymi umysłowo, którym nie trafi się "fuks" na rynku pracy, po śmierci rodziny, lub gdy rodzina przestaje utrzymywać "nieroba", przeżywają, czy umierają. O tym się jakoś nie mówi, tak jakby to było całkowite tabu, a to ciekawa kwestia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz na myśli osoby z większą niepełnosprawnością intelektualną (co najmniej w umiarkowanym stopniu), czy także i te, co mają lekki stopień?

 

Uważam za skandaliczne dawanie trzynastych emerytur i rent, a nie pomaganie tym, dla których 500 zł na miesiąc to naprawdę duży dochód. Tu PiS ma u mnie krechę, mimo tego pewnie na tę partię zagłosuję. Uważam, że LNI powinna dawać orzeczenie o niepełnosprawności i 500+. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.07.2019 o 18:24, wiejskifilozof napisał:

Ludzie nie chcą ze wariatem pracować.

 

Już wolę pracować z wariatem niż z dobrze ułożonym współczesnym człowiekiem sukcesu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Psychciu napisał:

 

Już wolę pracować z wariatem niż z dobrze ułożonym współczesnym człowiekiem sukcesu.

Ludzie są bojaźliwi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.07.2019 o 18:24, wiejskifilozof napisał:

Ludzie nie chcą ze wariatem pracować.

Często bardziej niebezpieczni i szkodliwi są ci  "normalni", żyjący niby według wyznaczonych schematów, norm i innych pierdół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, piotr37 napisał:

Często bardziej niebezpieczni i szkodliwi są ci  "normalni", żyjący niby według wyznaczonych schematów, norm i innych pierdół.

 

Dokładnie, tym chetniej gaszą kogoś kto "nie rokuje"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aktywizacja zawodowa w wielu przypadkach to zbieranie ludzi do staży, które nie kończą się zatrudnieniem i  projektów w których jest kilkanaście nudnych spotkań z doradcą zawodowym i psychologiem. Wszystko może i było by dobrą formułą, ale wiele osób odbija się od fundacji do fundacji na ciągłych stażach a jeśli dochodzi do zatrudnienia to pracodawcy nie obchodzą ograniczenia, biorą za to kasę z PEFRON-u a wymagania mają jak dla w pełni zdrowych osób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, piotr37 napisał:

Często bardziej niebezpieczni i szkodliwi są ci  "normalni", żyjący niby według wyznaczonych schematów, norm i innych pierdół.

 

Normalni ludzie są sztuczni i zapatrzeni w swoje smartfony, odgradzają się od świata i nie można się z nimi zaprzyjaźnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.10.2019 o 12:14, mark123 napisał:

W najgorszej sytuacji są osoby niepełnosprawne umysłowo. W teorii oczywiście pięknie pisze, że takie osoby mogą wykonywać proste prace w zakładach pracy chronionej po odpowiednim przeszkoleniu. W praktyce jeśli niektóre takie zakłady zapewniają wsparcie, to dla niepełnosprawnych fizycznie, a od umysłu oczekują super zaradności, jak każdy pracodawca. Może są jakieś zakłady pracy chronionej, które zatrudniają osoby niepełnosprawne intelektualnie, ale to raczej nieliczne na całą Polskę.

Osoby niepełnosprawne intelektualnie, jeśli nie będą miały "fuksa", to gdy rodzina umrze, bądź przestanie utrzymywać "nieroba", są moim zdaniem skazane na śmierć głodową, a co niektóre wcześniej na poniewieranie psychiczne i/lub fizyczne przez rodzinę, sąsiadów, otoczenie.

Ciekawe, co naprawdę dzieje się z osobami niepełnosprawnymi umysłowo, którym nie trafi się "fuks" na rynku pracy, po śmierci rodziny, lub gdy rodzina przestaje utrzymywać "nieroba", przeżywają, czy umierają. O tym się jakoś nie mówi, tak jakby to było całkowite tabu, a to ciekawa kwestia.

rodzina która przestaje utrzymywać nieroba oddaje nieroba do psychuszki i tak pozbywa się problemu.niech państwo się martwi.rodzina umrze?to też delikwent konczy w psychuszce gdzie ma leczenie za darmo,łóżeczko,opieke jedzenie ciepło i łóżko.a że zwiążą od czasu do czasu to przecież nie bez powodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się z tym nie zgodzę,zdrowi ludzie mają nie życiowe potrzeby.Duża kasa,basen,Malediwy,Mercedes ,willa w Warszawie.A niepełnosprawny umysłowo.Będzie się cieszył,jak dostanie prace przy obieraniu marchwi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.10.2019 o 23:58, take napisał:

Masz na myśli osoby z większą niepełnosprawnością intelektualną (co najmniej w umiarkowanym stopniu), czy także i te, co mają lekki stopień?

Osoby niepełnosprawne intelektualnie, które nie mają orzeczonej niezdolności do pracy, czyli głównie osoby lekką niepełnosprawnością intelektualną i częściowo z  umiarkowaną (nie wszystkie osoby ze stopniem umiarkowanym mają orzeczenie o niezdolności do pracy).

 

Osoby niepełnosprawne intelektualnie bez orzeczenia o niezdolności do pracy są teoretycznie zdolne do lekkich prac, problem jednak w tym, że rynek pracy nie bardzo jest do tego przystosowany. O niepełnosprawności intelektualnej prawie się nie mówi, stąd nie ma za bardzo programów aktywizujących dla takich osób i nie ma przygotowań pracodawców na takich pracowników. Oczywiście co niektórym się uda i znajdą zatrudnienie i przetrwają, ale niektórych czeka brak pieniędzy "na chleb".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja z innej beczki.

Nie jestem niepełnosprawna. Mam za to przypadłość, która nie otwiera żadnych drzwi, za to skutecznie hamuje rozwój osobisty i samodzielność życiowa. 

Jestem mega niezaradna życiowo. Totalnie nieporadna. Dziecko we mgle. Mój bord przez wiele lat  sterował życiem moich bliskich, którzy prowadzili mnie za rękę. Nie było sytuacji trudnych, nie do pokonania - bo zawsze mąż sprzątał mój bałagan. 

Gdy podziękował za dalsza współpracę, przestałam oddychać. Musiałam. Się na nowo nauczyć chodzić. Mówić. Wydawało mi się że będzie dobrze. Ze dam radę. Stanęłam jednak i ani drgnę. Nie umiem załatwić nic, przerasta mnie każda wszyrko co oficjalne i urzędowe. Przerasta mnie moja własna nieodpowiedziaolnosc. Nieumiejętność zapewnienia sobie i córce bytu. 

 Czy dla takich jak ja, życiowych sierot nie ma wsparcia? W tym  rozumieniu jestem dotknieta niepełnosprawnoscia na pewno - jestem niepełnosprawna społecznie! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Skrajna nieporadność życiowa (w sensie taka, że zdolność do funkcjonowania praktycznego ma się dosłownie na poziomie dziecka) to inaczej upośledzenie funkcji wykonawczych. Jest to zaburzenie ze "spektrum" niepełnosprawności intelektualnej, gdzie nie jest upośledzony cały intelekt, a "jedynie" funkcje wykonawcze. Osoby z upośledzeniem funkcji wykonawczych rozumują na poziomie osoby sprawnej umysłowo.

Upośledzenie funkcji wykonawczych to mało popularne zaburzenie. O tym, że jest coś takiego, dowiedziałem się od psychologa..

 

Edytowane przez mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako osoba niepełnosprawna. Z lekkim stopniem niepełnosprawności symbol 02-p. Czyli typowa grupa psychiczna się wypowiem. Bo miałem doczynienia z tymi całymi "aktywizacjami" pożal się Boże.

Według mnie wszystko to pralnia pieniędzy i udawanie że się coś robi.

Byłem w jednym programie, to nawet głupiego ubezpieczenia zdrowotnego nie zapewniali. Wszystko było dobrze dopóki nie rozchorowałem się nagle. Rozłożyła mnie grypa znienacka. Jako że ledwo wtedy funkcjonowałem i zdany byłem tylko na siebie. Plus nie byłem w stanie pojawić się na tym ich "Spotkaniu" jeszcze teraz w czasach tej chorej epidemii. To po kilku godzinach zadzwoniła strasznie niemiła pani bodajże Daria jakaś z ryjem i nasłuchałem się co nie miara. Stwierdziłem po wszystkim że w dupie mam takie interesy i nie zamierzam nikogo się prosić o pomoc w znalezieniu zatrudnienia. Kilka dni po całej sytuacji. Bez problemu sam znalazłem pracę i pracowałem aż do przymusowego zwolnienia. I tak wróciłem oto do punktu wyjścia. No ale lekcja jest taka. Umiesz liczyć licz na siebie. Bo innych zupełnie nie interesuje czy jesteś chory czy masz za co leki wykupić. Ludzie ładnie mówią a jak przychodzi co do czego. To pokazują swoje rogi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.06.2020 o 09:13, mark123 napisał:

Skrajna nieporadność życiowa (w sensie taka, że zdolność do funkcjonowania praktycznego ma się dosłownie na poziomie dziecka) to inaczej upośledzenie funkcji wykonawczych. Jest to zaburzenie ze "spektrum" niepełnosprawności intelektualnej, gdzie nie jest upośledzony cały intelekt, a "jedynie" funkcje wykonawcze. Osoby z upośledzeniem funkcji wykonawczych rozumują na poziomie osoby sprawnej umysłowo.

Upośledzenie funkcji wykonawczych to mało popularne zaburzenie. O tym, że jest coś takiego, dowiedziałem się od psychologa..

 

To czemu nikt nigdy mi tego nie powiedział? Żadem psycholog ani psychiatra? Ja zawsze słyszalam od nich, że jestem elokwentna, oczytana, mądra i inteligentna. No ciekawe z której strony 😳

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×