Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Lilith

Śmierć - temat tabu?

Rekomendowane odpowiedzi

Zauważyłam, że jeśli ktoś porusza tematykę śmierci, to zazwyczaj następuje albo milczenie, albo zmiana tematu. Nie mówiąc już o kimś, kto ma myśli samobójcze i próbuje o tym z kimś porozmawiać. Czy uważacie, że temat śmierci jest tematem tabu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tyklo głupi,się nie boi.Albo samobójca.Normalny człek.Chcę żyć.Chociaż,z drugiej strony.Wolę umrzeć,dziś być okaleczony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele osób pewnie woli unikać tego tematu. IMO jest to zwykły mechanizm obronny, nawyk uciekania od bólu emocjonalnego. Wszyscy (lub prawie wszyscy) mamy taki nawyk.

Upatruję się w tym (z autopsji rozszerzonej) chęci zachowania pozytywnych stanów i uniknięcia negatywnych.

Aczkolwiek w samej sobie śmierci (mojej własnej) nie widzę większego problemu.

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej mógłbym się obawiać natomiast ewentualnie tego co po śmierci. Myślę, że TO  to jest dopiero temat tabu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że jest to temat tabu. Ludzie w większości boją się śmierci, bo jest to rzecz, której uniknąć nie mogą, nie mają też na nią żadnego wpływu. Śmierć jest czymś potwornie niewygodnym i równocześnie niepozbywalnym. Ludzi męczą wątpliwości dotyczące tego czy cokolwiek "po" jest, a jeśli tak, to co. Bo śmierć to coś na kształt żelaznej zasłony- nikt stamtąd nie wrócił, nie opowiadał jak było ani co się działo. Nie jesteśmy również w stanie naukowo określić tego czy cokolwiek potem jest. Póki co wszelkie dane wskazują za tym, że niczego nie ma. Zatem śmierć to pustka, nicość. Ale jak wyobrazić sobie nicość, nieistnienie? Nie da się. Jest to nieskończenie poza naszym sposobem pojmowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Heledore napisał:

Póki co wszelkie dane wskazują za tym, że niczego nie ma. Zatem śmierć to pustka, nicość.

Nie znam takich danych, bo...

2 godziny temu, Heledore napisał:

Nie jesteśmy również w stanie naukowo określić tego czy cokolwiek potem jest.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nvm Chodzi mi o to, że żadne naukowe dane nie potwierdzają czegoś, o czym mówi religia tj. istnienia duszy/utrzymywania świadomości po śmierci/reinkarnacji itd. Zatem wnioskować można, że najpewniej niczego tam nie ma.

Chociaż bezpośredniego dowodu obalającego póki co nie ma. Z reguły jednak, przy takich tezach przyjmuje się negację i poszukuje dowodu potwierdzającego tezę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Heledore napisał:

Zatem wnioskować można, że najpewniej niczego tam nie ma.

Albo że nauka nie dysponuje narzędziami by to potwierdzić lub temu zaprzeczyć?

10 minut temu, Heledore napisał:

Z reguły jednak, przy takich tezach przyjmuje się negację i poszukuje dowodu potwierdzającego tezę.

Nie przekonuje mnie taka reguła. Dla mnie brzmi ona jak chęć samo-oszukiwania się (nothing personal), a ja nie chcę się sam oszukiwać.

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nvm właśnie po to przyjmuje się negację tezy, żeby się potem nie oszukać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Heledore napisał:

@nvm właśnie po to przyjmuje się negację tezy, żeby się potem nie oszukać.

Dla mnie przyjmowanie negacji to udawanie, że się wie iż czegoś nie ma...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śmierć jest trudnym tematem. Ja ją postrzegam trochę inaczej, ale w końcu próbowałam wyprawić siebie pod kwiatki. Ludzie, którzy nie mieli ze śmiercią do czynienia bardzo się boją o niej rozmawiać. A temat samobójstwa powoduje wręcz paraliż. Może przez to, że śmierć jest tematem, o którym sporo osób nie może porozmawiać przyczynia się też do ilości samobójstw? Gdyby ludzie nie bali się rozmowy, to może spróbowaliby zrozumieć kogoś, kto ma myśli samobójcze zamiast unikać tematu. No, ale to tylko mój punkt widzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Duża Mi
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Gdyby ludzie nie bali się rozmowy, to może spróbowaliby zrozumieć kogoś, kto ma myśli samobójcze zamiast unikać tematu.

Wydaje mi się, że brak zrozumienia względem osób nękanych przez myśli samobójcze nie jest kwestią niemożności rozmawiania o śmierci, a raczej ogólnego podejścia do samobójców. Gdy jeszcze kiedyś poruszałam ten temat w rozmowach, często słyszałam powszechnie spotykane opinie, takie jak samobójstwo to tchórzostwo, jeśli ktoś tyle o tym gada, to chce zwrócić na siebie uwagę, a nie sobie coś zrobić, samobójcy to kretyni itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie śmierć nie jest tematem tabu, tematyka śmierci jest mi po prostu obojętna. Śmierć ludzi też mi jest obojętna, dotychczasowe śmierci w rodzinie nie robiły na mnie większego wrażenia.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.01.2019 o 13:19, Duża Mi napisał:

Wydaje mi się, że brak zrozumienia względem osób nękanych przez myśli samobójcze nie jest kwestią niemożności rozmawiania o śmierci, a raczej ogólnego podejścia do samobójców. Gdy jeszcze kiedyś poruszałam ten temat w rozmowach, często słyszałam powszechnie spotykane opinie, takie jak samobójstwo to tchórzostwo, jeśli ktoś tyle o tym gada, to chce zwrócić na siebie uwagę, a nie sobie coś zrobić, samobójcy to kretyni itp.

To swoją drogą. Nawet jednak jeśli w grę nie wchodzi samobójstwo, to ogólnie nie można poruszyć tematu śmierci. Nawet, kiedy przykładowo - moje rysunki nawiązują do śmierci, to wywołuje to przerażenie, zszokowanie i tak dalej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo jak mówisz o śmierci, to coś jest z Tobą nie w porządku. Bo ludzie zakładają, że skoro mówisz o śmierci, to się do niej zbliżasz- jesteś na coś chory, planujesz samobójstwo etc. Przyjęło się, że tylko Ci, którzy są bliscy śmierci mają prawo o niej się wypowiadać. Tylko, że właśnie- dlaczego? Przecież każdego z nas dotyczy ona w takim samym stopniu. A mimo wszystko króluje kult życia, kult tego, co jest tu i teraz. Jak zastanawiasz się nad tym za mocno, dostajesz łatkę "świra".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz wszyscy o seksach gadają nie ma czasu na śmierć.

***

Kto chciałby umrzeć świadomie i przytomnie, a kto nagle i na przykład we śnie?

Edytowane przez Asembler

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledorea to nie jest tak, że ludzie za wszelką cenę chcą podtrzymać iluzję życia? Zwyczajnie nie chcą przyjąć do wiadomości, że ich życie się skończy. Prędzej czy później...

@Asemblerwolałabym nagłą śmierć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith całkiem możliwe. W końcu śmierć w większości traktują jako zagrożenie. Wydarzenie, które odbierze im wszystko- rodzinę, znajomych, wszystkie przedmioty do których są przywiązani. No i przede wszystkim odbierze im rzeczywistość w której żyją. Także możliwe, że podtrzymywanie tej iluzji właśnie się z tym wiąże.

@Asembler w sumie obojętne. Jedyne czego się boję, a co jest związane ze śmiercią, to cierpienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledoredodatkowo każdy chce wierzyć w to, że życie ma jakiś większy sens, że będzie coś dalej a temat śmierci im to odbiera. Niektórzy wierzą, że istnieje życie po śmierci. Gdyby im to zabrać, to myślę, że depresja miałaby pole do popisu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith oczywiście, że tak. Uświadomienie sobie tego, że życie tak naprawdę nie ma sensu jakiegoś globalnego, wyższego oprócz samych funkcji biologicznych typu rozmnażanie i przetrwanie gatunku, nie jest najprzyjemniejsze. Większość ludzi nie chce po prostu zniknąć, nie mieści im się to w zakresie pojmowania, że mogłoby ich po prostu nie być. Że mogłoby nie być ich świadomości, że te kilkadziesiąt lat na ziemi to sam koniec. Życie taką nadzieją pewnie jest prostsze. Chociaż, czy ja wiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.02.2019 o 12:50, Heledore napisał:

Większość ludzi nie chce po prostu zniknąć, nie mieści im się to w zakresie pojmowania, że mogłoby ich po prostu nie być. Że mogłoby nie być ich świadomości, że te kilkadziesiąt lat na ziemi to sam koniec. Życie taką nadzieją pewnie jest prostsze.

Na pewno łatwiej jest wówczas o sens życia. Osoby, które nie wierzą w życie po śmierci nie mogą odnaleźć w tym wszystkim sensu, zastanawiają się nad tym: po co w ogóle żyć? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Na pewno łatwiej jest wówczas o sens życia. Osoby, które nie wierzą w życie po śmierci nie mogą odnaleźć w tym wszystkim sensu, zastanawiają się nad tym: po co w ogóle żyć? 

Oczywiście. Żyć po to, aby na koniec otrzymać nagrodę. Aby tam, na końcu być szczęśliwym. Z taką wiarą łatwiej zaakceptować każde cierpienie, niepowodzenie. I nawet sens bycia tu i teraz nie jest aż tak ważny. Za to dla tych, dla których nie ma nic potem, dużo ważniejsza jest odpowiedź na pytanie "dlaczego?", "po co?". Chociaż i oni potrafią sobie na nie odpowiedzieć, albo, jeśli nie- dobrze się z tym kryją. A może zaprzeczają, wypierają? A może po prostu o tym nie myślą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.04.2019 o 12:58, Heledore napisał:

A może po prostu o tym nie myślą?

Stawiam właśnie na to. Refleksje nachodzące dopiero z wiekiem. Myślę, że te osoby, które o tym myślą zdecydowanie częściej lądują na psychoterapii i fotelu w gabinecie psychiatry. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.04.2019 o 15:02, Lilith napisał:

Refleksje nachodzące dopiero z wiekiem.

Co ciekawe, z wiekiem ludzie też wydają się być bardziej z tym wszystkim pogodzeni. Bo zdrowie już nie to, życie coraz trudniejsze, coraz większa samotność. Zadziwiające, że często wtedy pojawia się zwrot w kierunku religii...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 11.04.2019 o 15:02, Lilith napisał:

Refleksje nachodzące dopiero z wiekiem.

Coś w tym niestety jest, a szkoda. Na temat śmierci mogę rozmawiać spokojnie z babcią (90 lat), o tym gdzie chce byś pochowana, co by chciała by się stało z jej rzeczami, jak chce  umrzeć. Widzę, że te rozmowy jej pomagają, że "nie boi" się, że zostawi bałagan. Przeraża mnie za to postawa mojej matki, która momentalnie ucieka od tematu jak babcia wspomni tylko o śmierci. Ucieka na wszelkie możliwe sposoby od szydzenie po histerię.

Temat śmierci samobójczej przez  dużą grupę osób jest odrzucany jako coś co nie istnieje, do czego nikt nie ma prawa. Wiele osób nie może, nie chce, nie potrafi zrozumieć, jak to jest, jak trzeba się czuć, by chcieć się zabić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×